Menu rozwijane

13 kwietnia 1999
13 kwietnia 1999 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski rozpoczął trzydniową, oficjalną wizytę na Litwie. Jest to piąta wizyta prezydenta Kwaśniewskiego, ale pierwsza oficjalna jako szefa państwa, będącego członkiem NATO. Prezydentowi towarzyszy małżonka Jolanta Kwaśniewska oraz minister obrony narodowej Janusz Onyszkiewicz, wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Ananicz, dyrektor Muzeum Narodowego Ferdynand Ruszczyc, grupa polskich biznesmenów i finansistów. Pierwszego dnia wizyty, po ceremonii oficjalnego powitania, odbyły się rozmowy w cztery oczy prezydentów oraz debata plenarna z udziałem delegacji obu stron. Podczas spotkania prezydenci Polski i Litwy wymienili się orderami. Aleksander Kwaśniewski został odznaczony orderem Wielkiego Księcia Litwy Giedymina pierwszego stopnia. Order Księcia Giedymina przyznano Prezydentowi RP za osobiste wysiłki i zasługi na rzecz poprawy międzypaństwowych stosunków litewsko-polskich i w cementowaniu kontaktów między obu narodami. Valdas Adamkus otrzymał Order Orła Białego. Wręczając order prezydentowi Litwy Aleksander Kwaśniewski powiedział, że oddałem hołd nie tylko prezydentowi Adamkusowi, lecz także całemu narodowi litewskiemu. Na konferencji prasowej prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział, że polityczna stabilność Litwy powinna zdecydować o jej przyjęciu do NATO, Jednym z dowodów tej stabilności jest - zdaniem prezydenta - coraz bliższa, więcej niż partnerska współpraca z Polską. Przykłady wzajemnej bliskości można znaleźć na płaszczyźnie gospodarczej, wojskowej i kulturalnej - podkreślił Prezydent Polski. Aleksander Kwaśniewski i Valdas Adamkus zapowiedzieli, że razem wybierają się na waszyngtoński szczyt NATO. Po rozmowach z prezydentem Adamkusem Aleksander Kwaśniewski spotkał się z premierem rządu Republiki Litewskiej G. Vagnoriusem oraz złożył wieniec na cmentarzu Antokolskim. Wygłosił także wykład na Uniwersytecie Wileńskim zatytułowany "Polska i Litwa - więcej niż partnerstwo". Tekst wykładu przekazujemy w całości. Wykład Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego w Uniwersytecie Wileńskim "Polska i Litwa - więcej niż partnerstwo" Szanowny Panie Prezydencie Republiki Litewskiej, Magnificencjo, Panie Rektorze, Szanowni Państwo! Jest mi niezwykle miło spotkać się z Państwem - kręgiem osobistości litewskiej polityki, nauki i kultury oraz z elitą młodego pokolenia Litwinów. Jest mi niezwykle miło gościć w tych dostojnych murach - w Uniwersytecie Wileńskim, który od ponad czterystu lat wpisany jest w dzieje myśli europejskiej. Rozchodzące się stąd światło wzbogacało życie duchowe obu naszych narodów. Pomagało Polakom i Litwinom w pojmowaniu i umacnianiu własnej tożsamości. Promieniowało na cały region Środkowej Europy. Wileńska Alma Mater promowała wartości uniwersalne, ponadczasowe, humanistyczne; uczyła tolerancji i czerpania z różnych tradycji. Dzieje tego uniwersytetu to ciąg znakomitych nazwisk, tak znaczących w kulturze polskiej i litewskiej. Adam Mickiewicz - twórca "Konrada Wallenroda", "Grażyny" i "Trzech Budrysów", Juliusz Słowacki - autor dramatu "Mindowe", podobnie jak Józef Ignacy Kraszewski i Antoni Edward Odyniec, zafascynowani byli wspaniałością litewskiej historii. Simonas Daukantas, Simonas Staneviius i Jurgis Plioteris byli pionierami litewskich badań historycznych i folklorystycznych. Tutaj wykładał Joachim Lelewel i bracia Śniadeccy, a wiek później studiował tu Czesław Miłosz. Jest to znakomite miejsce, aby mówić o Litwie i Polsce stojących przed wyzwaniami obecnego czasu, o naszej współpracy w zmieniającej się Europie. Mamy poczucie wspólnoty doświadczeń, szczególnie w cieniu epoki jałtańskiej i w wyzwalaniu się z jej okowów. Mamy także poczucie drogi, jaką przeszliśmy w ostatnich latach, aby tak bardzo zbliżyć się do siebie. Wzajemne otwarcie, odbudowane zaufanie i dobre sąsiedztwo potrafiliśmy przekształcić w partnerstwo o wymiarze strategicznym. Czujemy się współodpowiedzialni za bezpieczną przyszłość naszych krajów, za pomyślny los regionu i za Europę XXI wieku. Teraz między Polską a Litwą dojrzewa coś więcej jeszcze niż partnerstwo. Jestem przekonany, że nie jest odległy czas, gdy łączyć nas będą więzi sojusznicze. Będziemy także obywatelami obszaru zjednoczonej Europy. To jeszcze przyszłość, ale jej realne kształty już się wyłaniają zza horyzontu. Panie i Panowie! Dla określenia zmian, które dokonują się w Europie, coraz częściej przywoływane jest pojęcie: ład brukselski. Tak jak symbolami poprzednich epok w europejskim układzie międzynarodowym były Wiedeń, Wersal i Jałta, tak dzisiaj staje się nim Bruksela - siedziba Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej. Oczywiście Europa - w sensie nie tylko geograficznym i kulturowym, ale także politycznym - to coś więcej niż te dwie instytucje, nawet pojmowane komplementarnie. Jednak widać wyraźnie, że w nich zawiera się to, co jak nigdy dotąd w historii przynieść może bezpieczeństwo, stabilność i rozwój tak wielu narodom europejskim na tak wielkim, i coraz większym, obszarze kontynentu. Nowym wyróżnikiem tego porządku jest to, że nie opiera się on na politycznej równowadze sił, ale na wartościach: wolności, demokracji, rządach prawa. Ład brukselski jest czymś, co istnieje w postaci struktur euroatlantyckich i unijnych, a zarazem czymś, co się nadal krystalizuje - na naszych oczach i przy naszym udziale. Powstawanie tego ładu to historyczna szansa dla nas, mieszkańców Europy Środkowej. Zła passa dziejowa mija. Przeżywamy i mamy przed sobą dobry czas. Od momentu, gdy odzyskaliśmy suwerenność, ciężko pracujemy, aby utrwalić i pogłębić tę historyczną koniunkturę. Z punktu widzenia Polski i Litwy, a także innych krajów zainteresowanych sukcesem ładu brukselskiego, ważne jest, aby ład ten nie był utożsamiany jedynie z faktami instytucjonalnymi. Oczywiście, członkostwo w danej strukturze jest czymś bardzo istotnym, rodzi określone prawa i obowiązki. Niemniej jednak, ład brukselski trzeba również widzieć jako proces, jako "dzianie się". Dlatego nie powinno się stosować bezwzględnego rozgraniczenia pomiędzy tymi, którzy uczestniczą w nim instytucjonalnie, a tymi, którzy przyczyniają się do jedności europejskiej, wyznając te same wartości i podejmując trud transformacji. I ci, i ci, są budowniczymi nowej Europy. Stwarza to jakościowo nową więź pomiędzy nimi. Nie ulega wątpliwości, że ta więź jest najważniejszą i niepowstrzymaną siłą sprawczą dla faktów instytucjonalnych. NATO i Unia Europejska nie są tylko same dla siebie; są także dla Europy. Dlatego powinny i będą się dalej rozszerzać. Polska tego oczekuje i jest tego pewna. Gdyby miało być inaczej, najgłębszy sens budowy ładu brukselskiego byłby, w naszym przekonaniu, zakwestionowany. My, mieszkańcy Europy Środkowej, mamy szczególne prawo, aby wyrażać takie oczekiwania. To właśnie przemiany w naszych krajach w dużej mierze stworzyły możliwość, by Europa, przepołowiona jeszcze dziesięć lat temu "żelazną kurtyną", dzisiaj się stopniowo zrastała. Entuzjazm i energię w umacnianiu niepodległości naszych państw i budowaniu społeczeństwa obywatelskiego umieliśmy połączyć z kształtowaniem dobrego sąsiedztwa między naszymi narodami. Udało nam się przerzucić mosty ponad cierniami przeszłości. To, co razem osiągnęli Polacy i Litwini, podobnie jak dobre stosunki polsko - niemieckie i polsko - ukraińskie, jest istotnym składnikiem - jeśli nie wręcz fundamentem - stabilności tego regionu, jak również stabilności europejskiej. A stabilność to nie tylko spokój - to przede wszystkim możliwość, aby życie toczyło się normalnie naprzód, aby podejmowało nowe wyzwania. Warto, aby świadomość tego historycznego sukcesu nie zacierała się w nas w miarę upływu czasu, ale by wzrastała. Z pewnej perspektywy, widać dzisiaj szczególnie wyraźnie, że istnieją dwa modele wychodzenia z rzeczywistości jałtańskiej. Można by, mając świadomość pewnego uproszczenia, nazwać je umownie - środkowoeuropejskim i bałkańskim. Dzisiaj stanowią one wobec siebie antypody - ale przecież ich punkty wyjścia nie różniły się aż tak zasadniczo. Mamy odwagę przyznać, że również w Środkowej Europie drzemały utajone lęki i konflikty, że była w nas pamięć bolesnej niekiedy przeszłości, że pojednanie wymagało trudu. Ale umieliśmy odnaleźć w sobie mądrość i odpowiedzialność, aby to, co łączy, przedłożyć ponad to, co kiedyś dzieliło. Tym zapewniliśmy sobie pomyślność i zyskaliśmy uznanie społeczności międzynarodowej. Zbliża się właśnie piąta rocznica wydarzenia, które stanowi kamień milowy w rozwoju dobrych stosunków polsko - litewskich. Podpisanie traktatu między naszymi państwami okazało się równoznaczne z przełomem psychologicznym. Poprzednie znaki zapytania zamieniły się w wykrzykniki, którymi dzisiaj wyrażamy radość ze wspólnych sukcesów. Traktat otworzył drogę do partnerstwa, do polsko - litewskiego Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów, Zgromadzenia Poselskiego, Rady do spraw Współpracy między Rządami, do wspólnego Forum Samorządowego. Polska docenia wielki dorobek litewskich elit politycznych i wszystkich Litwinów, którzy przyczynili się do zbudowania tak bliskiej współpracy między naszymi krajami. Pragnę z wielkim szacunkiem za to podziękować. Do współpracy z Litwą Polska przywiązuje ogromną wagę. Nasza i Wasza niepodległość, bezpieczeństwo i warunki pomyślnego bytu są ze sobą bezpośrednio związane. Tu, w auli Uniwersytetu Wileńskiego, chcę przywołać słowa Pana Prezydenta Valdasa Adamkusa, wygłoszone w Uniwersytecie Warszawskim, że "solidarność naszych narodów i państw jest podstawą naszej wspólnej wolności". Szanowni Państwo! Symbolicznym końcem epoki jałtańskiej i umocnieniem ładu brukselskiego było przyjęcie Polski, Czech i Węgier do NATO. To ważny krok w budowaniu nowej architektury bezpieczeństwa na naszym kontynencie. Za tym krokiem powinny pójść następne. Za tydzień udam się do Waszyngtonu, przewodnicząc polskiej delegacji na szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego. Polska podejmie tam starania, aby deklaracja NATO o "polityce otwartych drzwi" wzmocniona została wypracowaniem wiarygodnego i szczegółowego programu, określającego dalsze rozszerzanie Sojuszu. Polska uważa, że podstawowe założenia "Studium o rozszerzeniu NATO" z września 1995 roku, które odegrało tak doniosłą rolę w uruchomieniu procesu przyjmowania nowych członków, nie utraciły nic ze swej aktualności. Polska z radością odnotowuje opinie, że w grupie państw, które są najbliższe spełnienia warunków członkostwa w Sojuszu, znajduje się Litwa. Takie działania podpowiada Polsce nie tylko sympatia i życzliwość dla sąsiada i partnera, ale także nasz własny interes. Jesteśmy żywotnie zainteresowani tym, aby NATOwskie gwarancje bezpieczeństwa umacniały stabilność w naszym regionie i w najbliższym otoczeniu Polski. Jasne jest, oczywiście, że nie wszystko zależy od nas. Jednak nie ustaniemy w wysiłkach, aby wzmocnić nasze i Wasze bezpieczeństwo. Nie akceptujemy poglądu, że nieprzekraczalną granicę dla rozszerzania NATO wyznacza rosyjska sfera interesów, pokrywająca się z obszarem byłego ZSRR. Na terytorium niepodległego państwa litewskiego istnieje tylko sfera interesów litewskich, a więc demokratycznych władz Litwy i wszystkich jej mieszkańców. Przemiany, kończące się instytucjonalnymi efektami, wymagają czasu. Ale taki czas jest bogaty w treść. Od momentu, gdy Polska wyraziła zainteresowanie przystąpieniem do NATO, do chwili, gdy przyjęci zostaliśmy do Sojuszu, minęło osiem lat. To jednak, jak długo dojrzewała ta decyzja, świadczy, z jak głęboką odpowiedzialnością została ona przez NATO podjęta oraz jak realne i wiarygodne są udzielone nam gwarancje bezpieczeństwa. Warto o tym pamiętać, dobywając z tego motywację do wysiłku, potrzebnego w wypełnianiu kryteriów członkostwa. Można powiedzieć, że przekraczając linię dawnego jałtańskiego podziału, NATO przekroczyło zarazem psychologiczny Rubikon. Dlatego następne kroki mogą okazać się łatwiejsze. Polska pragnie się przyczynić do przybliżenia nowej fazy rozszerzania NATO także poprzez konsumpcję swojego członkostwa w Pakcie. Nieuzasadnione są obawy, że odwróci to naszą uwagę od problemu dalszego rozszerzania Sojuszu. Wręcz przeciwnie - swoim aktywnym i najgłębiej odpowiedzialnym uczestnictwem w NATO, pragniemy udowadniać, jak bardzo mylne były prognozy tych, którzy opowiadali się przeciw przyjmowaniu do Sojuszu nowych państw. Ważnym elementem, który umacnia bezpieczeństwo naszego kraju i stabilność regionu, jest polsko - litewska współpraca wojskowa. Pragnę wyrazić wielką satysfakcję, że jutro, wraz z Panem Prezydentem Litwy, wręczymy proporzec LITPOLBATowi - formacji składającej się z polskich i litewskich żołnierzy. Zadaniem tego batalionu będzie pełnienie misji pokojowych w rejonach zagrożeń i konfliktów. Widzimy w tym piękny symbol braterstwa broni i zapowiedź naszych przyszłych więzi sojuszniczych. Panie i Panowie! Za kilka lat powinno także nastąpić rozszerzenie Unii Europejskiej. Decyzje, podjęte na niedawnym szczycie Unii w Berlinie, umacniają nasze przekonanie w tym względzie. Choć jest to proces skomplikowany i niełatwy, uzależniony nie tylko od woli politycznej, ale także od wskaźników ekonomicznych i tempa adaptacji standardów europejskich - to przecież jest nie do pomyślenia, aby mógł on zatracić swoją dynamikę. Współpraca i integracja europejska są najlepszą odpowiedzią na wyzwania; zarówno te, których nie szczędzi nam wewnętrzna sytuacja w Europie, jak i te, które wynikają z globalnej kooperacji i konkurencji. Dla Polski i Litwy płynie stąd oczywisty wniosek, aby naszą sąsiedzką granicę postrzegać jako przyszłą granicę wewnętrzną Unii Europejskiej. Powinniśmy wspólnie dołożyć starań, aby była ona bramą dla współpracy, dla jak najliczniejszych kontaktów uczciwych obywateli, a zarazem barierą dla zjawisk sprzecznych z prawem, dla przestępczości. Bardzo ważna jest czujność, ale jeszcze ważniejsza wzajemna otwartość. Byłoby gorzkim paradoksem, gdybyśmy dla dobra poszczególnych etapów integracji europejskiej wykreślali na naszym kontynencie nowe linie podziałów. Takie przekonanie jest elementem polskiej racji stanu - niezależnie, czy kierujemy wzrok na zachód, czy na północ, czy na wschód. Państwa muszą mieć wyraźne granice, a społeczeństwa obywatelskie powinny się przenikać. Współpraca polsko - litewska już dzisiaj przyczynia się do budowania jedności Europy. Widać to dobrze w szczegółowym przybliżeniu, w skali środkowoeuropejskiej i bałtyckiej. Praktyka naszego dobrego sąsiedztwa współgra z koncepcją rozbudowania północnego wymiaru Unii Europejskiej. Koncepcja ta popierana jest przez Finlandię, która wkrótce rozpoczyna unijne przewodnictwo. Polska i Litwa mogą wiele uczynić dla stabilizacji europejskiej także poprzez wspólne działania wobec okręgu kaliningradzkiego. Jest w naszym interesie, aby związać Kaliningrad, oraz inne regiony europejskiej Rosji, z procesami europejskimi. Nie ma żadnych powodów, by enklawa kaliningradzka tkwiła w izolacji. Polska z uznaniem przyjmuje litewskie inicjatywy wobec Kaliningradu. My także jesteśmy zainteresowani rozwijaniem na tym obszarze wymiany handlowej i gospodarczej, ożywianiem nawigacji i turystyki. Korzystając z wyjątkowego umiejscowienia, Kaliningrad może być strefą intensywnego rozwoju, we współpracy z naszymi krajami. Podobne szanse wiązać można, na przykład, z obszarem petersburskim. Cieszę się, że mojej wizycie w Wilnie towarzyszą konferencje polskich i litewskich przedsiębiorców oraz bankowców. Ważne będzie także wspólne spotkanie, z udziałem przedstawicieli Ukrainy, poświęcone kwestiom transportowym na obszarze od Bałtyku po Morze Czarne. Wszystko to pokazuje, że nasze partnerstwo to nie tylko wizja pożądanego ładu, ale również konkretne i konsekwentne działania. Takim przedsięwzięciem będzie też utworzenie tutaj, w Uniwersytecie Wileńskim, Collegium Batoriensis - czyli konsorcjum uniwersytetów Europy Środkowo - Wschodniej. To wspaniała idea. Owocować będzie wspólnymi sukcesami naukowymi. Collegium Batoriensis to także szansa, aby nasza wspólnota duchowa znalazła nowe formy, nowe inspiracje, w dialogu młodego pokolenia. Energia i wnikliwość spojrzenia, jakie cechują młodych, myślących ludzi, to napęd dla pomyślnych przemian w Polsce, Litwie i całej Europie. Drodzy Przyjaciele! Obecny moment historii, tak obiecujący dla Orła i Pogoni, zastaje nas bliższych sobie niż kiedykolwiek.