Menu rozwijane

26 października 2000
W dniu 26 października 2000 roku, Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski wziął udział w konferencji "Przyszłość Polskiego Eksportu", która obradowała w Hotelu "Victoria" w Warszawie. Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.: Nasza obecność w Unii Europejskiej jest związana z tematem tego spotkania i całej konferencji "Przyszłość Polskiego Eksportu", bowiem jeśli nie uda nam się w tej dziedzinie osiągnąć wyraźnego postępu, będziemy mieli kłopoty. Dziękuję więc, że takie spotkanie ma miejsce. Dziękuję za obecność wszystkich państwa - polityków, ekspertów, dziennikarzy i wierzę, że ta konferencja była okazją nie tylko do wymiany poglądów, ale także do praktycznego myślenia i zapowiedzią działania, które jest nam niezbędne. Dzisiaj jest dobrym moment, żeby zastanowić się nad jednym z najważniejszych warunków powodzenia Polski, jakim jest miejsce Polski i polskiej gospodarki w świecie. Pora, aby pomyśleć, co powinniśmy zrobić aby podnieść jej konkurencyjność i umocnić tendencje rozwojowe. Kończy się dekada, w czasie której Polska znakomicie zdała swój egzamin z transformacji politycznej i gospodarczej. Spośród krajów biorących udział w przemianach naszego regionu, my pierwsi dokonaliśmy gruntownych reform i odbudowaliśmy dochód narodowy. Dogłębnie też zmieniliśmy system prawny i administracyjny, w którym działają przedsiębiorcy, chociaż to dzieło jest jeszcze nie ukończone i wymaga wiele pracy. Radykalnie zmienił się model konsumpcji, wzrosły cywilizacyjne aspiracje polskiego społeczeństwa. Staliśmy się krajem atrakcyjnym tak dla własnych, jak i zagranicznych inwestorów. Polska przyjmuje dziś blisko połowę strumienia inwestycji bezpośrednich wpływających corocznie do Europy Środkowej i Wschodniej. Każdego tygodnia lokowane są w Polsce kapitały o skali niemal równej temu, ile inwestowali obcy inwestorzy w naszym kraju w całym 1990 roku. Warto też zauważyć, że obecnie cztery/piąte naszej wymiany towarowej z zagranicą przebiega swobodnie w warunkach wolnego handlu. Możemy więc z dumą powiedzieć, że Polska otworzyła się na świat i z radością powiedzieć, że spotkała się z wzajemnością. O sukcesie polskiej gospodarki - w przyszłości - zadecyduje w dużej mierze to, jak sprosta ona dwóm wielkim wyzwaniom współczesności: globalizacji oraz integracji europejskiej. Globalizacja niemal z dnia na dzień zmienia świat, w którym żyjemy. Jej siłą napędową jest wiedza oraz rozwijająca się w zupełnie oszałamiającym tempie technologia. Dość powiedzieć, że obecnie przesyłanie informacji w systemach cyfrowych jest półtora miliona razy tańsze niż w nieodległym przecież jeszcze roku 1970. Dopiero niedawno narodził się handel elektroniczny, a już teraz prognozy wskazują, że wartość jego światowych obrotów może osiągnąć w 2003 roku - a więc za chwilę - cztery tysiące sześćset miliardów dolarów. Cztery tysiące sześćset miliardów dolarów - powtarzam, aby wyobrazić sobie tą niewyobrażalną kwotę. Globalizacja zmniejsza naszą zależność od zasobów przyrody i tradycyjnych czynników produkcji. Premiuje tych, którzy posiadają dobre technologie, wysokiej jakości wyroby i usługi, rozwinięte sieci marketingowe, dobre marki. Nie trzeba więc mieć wielkich bogactw w ziemi, by odnieść sukces. Ale globalizacja ma też inne, groźniejsze oblicza. Spycha na margines tych, którzy nie są innowacyjni, nie potrafią dostatecznie szybko poszerzać swojej wiedzy, nie mają dostępu do kapitału, źle organizują pracę swoich firm i całej gospodarki narodowej. O tym też trzeba pamiętać. Drugim wielkim wyzwaniem jest perspektywa wejścia Polski do Unii Europejskiej. Wielokrotnie podkreślałem, że korzystne członkostwo naszego kraju w Unii uważam za najważniejsze zadanie Polski, a także moje, na najbliższe lata. Doświadczenie pokazuje, że wszystkie kraje biorące udział w integracji odniosły z tego tytułu praktyczne korzyści. Jest to ważne szczególnie dla państw uboższych, które - jak obecni kandydaci z naszego regionu - muszą jeszcze odrabiać opóźnienia spowodowane dziesięcioleciami oddalenia od głównych nurtów cywilizacji rynkowej. Musimy też mieć jednak pełną świadomość wymagań, jakie niesie członkostwo w Unii. Nie chodzi tu tylko o formalne warunki stawiane kandydatom. Myślę przede wszystkim o rzeczywistych problemach związanych z naszym dostosowaniem się do obecnego poziomu rozwoju potencjału ekonomicznego i technicznego krajów unijnych. To jest dzisiaj nasz najważniejszy problem i to je4st dzisiaj nasz najważniejszy cel. Podczas marcowego szczytu Unii Europejskiej w Lizbonie, jej przywódcy postawili sobie ambitne zadanie, aby w najbliższym dziesięcioleciu uczynić z Unii najbardziej wydajny i dynamiczny organizm gospodarczy świata. Organizm oparty przede wszystkim na naukowo-chłonnych czynnikach rozwoju i większej niż obecnie społecznej spójności. Sądzę, że dla Polski i innych kandydatów wynika z tego kilka istotnych wniosków. Po pierwsze - formułując tę wizję, dzisiejsza Unia uwzględnia już konsekwencje wynikające z rozszerzenia i nie upatruje w tym zagrożeń dla tak postawionego celu. Po drugie - z samej logiki procesu rozwoju technologii w ramach struktury integracyjnej wynika potrzeba łagodzenia regionalnych dysproporcji. Można zatem zakładać, że obok koniecznego zwiększenia własnego wysiłku w tej dziedzinie, Polska będzie miała prawo oczekiwać dalszej pomocy ze strony wspólnotowych partnerów. Po trzecie wreszcie - obecna unijna inicjatywa nie jest tylko technokratycznym pomysłem. Silnie zaakcentowano w niej konieczność przyspieszenia rozwoju środowiska systemowego i gospodarczego przyjaznego małym i średnim przedsiębiorstwom, eliminację barier w obrocie usługowym, lepszą ochronę własności intelektualnej, poprawę dostępu mniejszych firm do zamówień publicznych. W odniesieniu do rynku pracy, przyjęto ambitny cel zwiększenia stopy zatrudnienia. Wszystkie te zadania wpisano w model Europy socjalnej budowanej wokół idei aktywnego państwa dobrobytu. Ważki to argument na rzecz zwiększenia w Polsce społecznego poparcia dla akcesji. Zarysowana w Lizbonie wizja obejmuje bowiem także i już czas naszego członkostwa. Polską odpowiedzią na wyzwania globalizacji i integracji musi być intensywny rozwój gospodarczy oraz poprawa konkurencyjności naszych firm i produktów. Jesteśmy na dobrej drodze, mamy osiągnięcia, ale przed nami jeszcze bardzo wiele pracy. Dowodzą tego choćby statystyki dotyczące handlu zagranicznego. Z jednej strony cieszy fakt, że Polska zajmuje ósmą pozycję wśród największych dostawców na rynek Unii Europejskiej. Z drugiej strony - martwi, że nasz deficyt handlowy w tych obrotach należy do najgłębszych - podkreślam najgłębszych - spośród rejestrowanych przez Unię w jej wymianie handlowej ze światem. Chciałem jednak podkreślić, że handel zagraniczny był i pozostanie jednym z kluczowych czynników wspierających przemiany w strukturze polskiej gospodarki w okresie transformacji. Tej oceny nie przekreślają obecne salda wymiany z zagranicą, spowodowane w dużej mierze importem na cele inwestycyjne, które służą właśnie poprawie struktury gospodarczej. To, co niepokoi, to że mimo postępów w technologicznym wyposażeniu gospodarki, deficyt utrzymuje się na tak wysokim poziomie. Co gorsza, największa nierównowaga obrotów, sięgająca w 1999 roku prawie 16 mld dolarów, dotyczy produktów przemysłu elektrycznego, maszynowego i chemii. A przecież to właśnie te działy przetwórstwa są istotnym wyznacznikiem międzynarodowej konkurencyjności gospodarki i jej zdolności do uczestnictwa w procesach globalizacyjnych. Warto też zauważyć, że na rynku międzynarodowym nie wylansowaliśmy produktu powszechnie kojarzonego z Polską. Jesteśmy krajem o wielkim potencjale produkcyjnym rolnictwa, a mimo to i tutaj notujemy rosnący deficyt. Nasz eksport rolno-spożywczy niewiele zmienił się w całej dekadzie. Obecnie jest on jedenaście razy niższy niż eksport Holandii - kraju z zasobami ziemi dziewięciokrotnie mniejszymi od naszych. Z tych wszystkich ocen wyprowadzam jednoznaczny wniosek: konieczne jest podniesienie rangi eksportu w państwowej polityce gospodarczej, konieczne jest zwiększenie wsparcia dla eksporterów. Dzisiejsza konferencja ma na celu wskazanie sposobów lepszego wykorzystania tych narzędzi proeksportowych, które już istnieją i zaproponowanie nowych rozwiązań, dotyczących zarówno szeroko rozumianej polityki strukturalnej i handlowej, jak i zagranicznej promocji naszych interesów gospodarczych. Wyrażam w imieniu własnym, a także moich współpracowników żywe zainteresowanie wnioskami, jakie zostaną tu opracowane. Doceniam i z wielką satysfakcją przyjmuję fakt, iż konferencja jest wynikiem wspólnej inicjatywy Krajowej Izby Gospodarczej, Ministerstwa Gospodarki oraz Związku Polskiego Przemysłu, Handlu i Finansów. Warunki do rozwoju silniejszej ekspansji eksportowej mogą bowiem powstać tylko ze zgodnych wysiłków przedsiębiorców i władz publicznych. Powtórzę - warunki do rozwoju naszej, polskiej ekspansji eksportowej powstaną wyłącznie ze zgodnych wysiłków przedsiębiorców i władz publicznych. Chciałbym, żeby tak się stało, żebyśmy lepiej promowali nasze produkty. Witam z zadowoleniem inicjatywę powołania Akademii Marek. Gratuluję firmom, które będą otrzymywały nominacje do tego godnego grona i chciałbym, żeby właśnie te cechy były pielęgnowane i promowane wśród polskich przedsiębiorstw. Aby one mogły stawiać czoła międzynarodowej, trudnej i coraz bardziej wymagającej konkurencji. Nigdy dotąd międzynarodowa pozycja naszego kraju nie była tak korzystna. Na progu nowego wieku stajemy przed wielką szansą uczynienia Polski krajem bezpiecznym i dostatnim. W dużej mierze zależy to od skali i jakości naszego zaangażowania na rynkach międzynarodowych. Życzę więc obecnym tu, jaki wszystkim polskim eksporterom, by skutecznie mierząc się z tym wyzwaniem, osiągali jak największe korzyści dla siebie i dla Polski. Nasz cel jest jasny. Nasze możliwości są niemałe. Działając wspólnie, konsekwentnie będziemy umieli to osiągnąć. Jestem przekonany, że to, co zamierzamy, a więc: zapewnienie Polsce obecności w Unii Europejskiej w ciągu najbliższych kilku lat, zapewnienie rozwoju polskiego eksportu, zapewnienie pomyślności polskim przedsiębiorstwom, to jest realne, to jest potrzebne i to wspólnie osiągniemy. Jestem do waszej dyspozycji w tym dziele. Na zakończenie obrad konferencji wicepremier Janusz Steinhoff oraz prezes Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski wręczyli przedstawicielom 30 polskich firm i przedsiębiorstw certyfikaty Założycieli Akademii Marek.