Menu rozwijane

11 czerwca 2000
11 czerwca 2000 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w Krajowej Konwencji Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Warszawie. Podczas obrad, delegaci podjęli uchwałę o poparciu SLD dla kandydatury Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich 2000 roku. Zwracając się do zebranych Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział: Szanowni Państwo, Szanowny Panie Przewodniczący. Chcę powiedzieć jak za dawnych lat - koleżanki i koledzy. Chcę powiedzieć jak odczuwam w tej chwili - drodzy przyjaciele ! To wielkie wzruszenie być dziś wśród Was. Przed 5 laty z Waszej rekomendacji i z Waszej woli podjąłem się najtrudniejszego w moim życiu wyzwania. Urząd, który sprawuję jest ponadpartyjny. Zawsze także, w tych momentach, kiedy nie było łatwo zawsze czułem Wasze wsparcie i sympatie. Dziękuję za nie i chcę powiedzieć, że razem odnieśliśmy niejeden sukces i razem wygramy, i tym razem. W 1995 roku twierdziliśmy, że dla zapewnienia Polsce dobrej przyszłości potrzebny jest wspólny wysiłek. Mówiliśmy, że nie ma państw z góry skazanych na brak nadziei, z góry skazanych na biedę. Są tylko państwa źle zorganizowane, uwikłane w wewnętrzne konflikty, pozbawione wiary w przyszłość. Mówiliśmy, że Polsce potrzebny jest prezydent, który łączy a nie dzieli. Który umocni państwo i jego struktury. Mówiliśmy, że nam wszystkim potrzeba prezydenta, który chce i potrafi współpracować z każdym rządem, który jest rzecznikiem społecznej wrażliwości i solidarności. Czuję się promotorem społeczeństwa obywatelskiego. Wspierać wzrost gospodarczy i zabiegać o międzynarodową pozycję Polski i jej bezpieczeństwo - takie były, takie są i pozostają najważniejsze cele mojej pracy. Zawsze pamiętam, że godność Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, sprawuję z woli narodu, który w 1995 roku wybrał przyszłość, wybrał wspólną Polskę. Nic bardziej mnie nie zobowiązuje od tych indywidualnych decyzji milionów Polaków, którzy tak postanowili. Starałem się być temu wierny. Dziś po blisko 5 latach mogę powiedzieć z najwyższą satysfakcją - zaproponowana przez nas wizja sprawowania najwyższego urzędu w państwie znalazła akceptację Polaków. Ta kadencja świadczy o tym, iż tak właśnie trzeba pracować. Z takim oddaniem, z taką otwartością, z taką gotowością i taką wrażliwością. Za każde słowo dobre, które słyszałem w ciągu tych 5 lat składam moje wyrazy podziękowania. Z tego płynęła również moja siła. Bez tego wielkiego społecznego zaufania byłoby trudno radzić sobie z ogromem odpowiedzialności. Wiem, że wśród tych setek tysięcy, czy milionów dobrych słów i przyjaznych gestów byliście zawsze i każdego dnia, Wy, i za to w szczególności dziękuję. Te wszystkie sztandary, które są tu dzisiaj, odczytałem więc wiem, że w tych miejscach, w których są dziś obecne, miałem poparcie jak w Masłowicach - blisko 95 %. Zastanawiam się co zrobicie w tych wyborach. Mijające 5 lat pełne były ważnych i brzemiennych w skutki wydarzeń. Zgodnie z dyspozycjami Konstytucji jako Prezydent Rzeczypospolitej, koncentrowałem się na sprawach podstawowych, na umacnianiu fundamentów naszej państwowości, niepodległości i bezpieczeństwa. Na strzeżeniu zasad demokratycznego państwa prawnego. Chcę z dumą powiedzieć, że wiele wspólnie osiągnęliśmy. Oto polskie państwo stało się mocniejsze, mamy nową demokratyczną Konstytucję, ona istnieje dzięki poparciu jakiego udzieliliście, dzięki wysiłkowi wielu tu obecnych na tej sali, którzy są ojcami nowoczesnej, dobrej Konstytucji III Rzeczypospolitej. Tworząc kolejne szczeble samorządu terytorialnego uczyniliśmy ważny krok na drodze społeczeństwa obywatelskiego. Dziś Polska jest bezpieczna, wstąpiliśmy do NATO, umocniliśmy więzi łączące nas z sąsiadami i innymi krajami Europy Środkowej. Nigdy w ostatnich stuleciach Polska takimi gwarancjami nie dysponowała. Nigdy nie byliśmy razem w jednym polityczno-militarnym sojuszu z Niemcami. Właśnie za mojej prezydentury, z udziałem rządów wywodzących się z SLD, ten cel osiągnęliśmy. Cel, którego znaczenia nie sposób przecenić. Polska zyskała bezprecedensową perspektywę dokonania skoku cywilizacyjnego jeszcze w ciągu życia obecnego pokolenia. Prowadzimy negocjacje o naszym członkostwie w UE i wierzę, że przy naszym aktywnym udziale, z naszym wysiłkiem, z naszą pracą ten cel również osiągniemy. Tego z całego serca wszystkim rodakom i Wam na tej sali życzę. Polska gospodarka rozwijała się i unowocześniała. Zanotowaliśmy trwający przez kilka lat wzrost gospodarczy, najwyższy w latach 95-97. Pamiętamy, kto wtedy rządził. Dzisiaj sytuacja gospodarcza jest trudniejsza. Także w wyniku zaniechań i błędów rządzących. Tym większa jest więc nasza odpowiedzialność za to, by nie dopuścić do zaprzepaszczenia wysiłku i wyrzeczeń milionów Polaków w ostatniej dekadzie. Już dzisiaj Sojusz Lewicy Demokratycznej, jako odpowiedzialne ugrupowanie opozycyjne, musi w tym dziele umocnienia polskiej gospodarki aktywnie uczestniczyć. Wierzę, że rządzący będą gotowi do takiego poważnego dialogu. Nie możemy jednak mieć wyłącznie poczucia satysfakcji. W liście do Was i do wszystkich moich Rodaków napisałem, iż są zjawiska, są wydarzenia, które stanowią bolesny wyrzut sumienia. Mój, ale wierzę, że wszystkich, którzy ponosili odpowiedzialność za państwo, za społeczeństwo, za nasz los w ostatnich 5 latach. Musimy pochylić się nad biedą i nędzą, która jest obecna w tak wielu, zbyt wielu polskich domach. Nie uczyniliśmy wszystkiego wobec regionów i miast, które nie korzystają z dobrodziejstw reform, i które coraz dalej są od tych, którym wiedzie się, którzy z uśmiechem witają każdy dzień. Musimy powiedzieć dziś słowa przeprosin, a także wielkiego zobowiązania na przyszłość wobec mieszkańców tysięcy polskich wsi, którzy tak często prosili o zrozumienie i wsparcie. Muszę, jako prezydent, który ten urząd od blisko 5 lat sprawuje, powiedzieć słowa przeprosin a także iż uczynimy wszystko co w naszej mocy, aby nikt poszukując pracy, zdolny do podjęcia tej pracy, nie pukał do drzwi za którymi jest tylko zła wiadomość i beznadzieja. Winni jesteśmy nasze zainteresowanie i nasze działanie wobec setek tysięcy polskiej młodzieży z biednych domów, małych miejscowości, z polskich wsi - tej młodzieży, która tak jak kiedyś Leszek Miller czy Aleksander Kwaśniewski, chce wyjść ze swoich miasteczek, żeby zrobić coś więcej dla Polski. Tym młodym ludziom, dziewczętom i chłopcom, należy się nasza pomoc i nasze wsparcie. Niech stanie się tak jak proponuje moja Małżonka: niech żaden Janko Muzykant nie będzie pozbawiony dostępu do szkoły, do internetu, do dobrego wychowania. Nikomu nie mamy prawa zamknąć przyszłości III Rzeczypospolitej. Pamiętajmy, iż nie uczyniliśmy wszystkiego, aby człowiek chory mógł być objęty właściwą opieką, żeby człowiek w potrzebie mógł znaleźć właściwą reakcję administracji państwowej lub samorządowej. I także ten, który obawia się iść ulicami swojego miasta żeby miał poczucie bezpieczeństwa. To nie jest sprawa jednej czy drugiej partii politycznej, to są polskie sprawy za które ja jako prezydent i SLD ponosiliśmy, ponosimy i będziemy ponosić odpowiedzialność. Ale nam można ufać. Uczynimy w tej sprawie znaczącą zmianę. Wyzwanie, które od początku naszej działalności stoi przed nami jest takie: jak pogodzić efektywność gospodarki, jak pogodzić wzrost gospodarczy, jak pogodzić bardzo twarde reguły rynku, reguły jakie obowiązują w globalnej gospodarce obecnej doby z wrażliwością społeczną, ze spojrzeniem na ludzi, którzy nie ze swojej winy znaleźli się w trudnej sytuacji. Co zrobić żeby globalna gospodarka nie oznaczała wyłącznie dobrych wskaźników giełdowych. Co uczynić, aby globalna gospodarka oznaczała szansę dla każdego, oznaczała powodzenie polskich rodzin, ludzi młodych? Co zrobić żeby efekty zmian były odczuwalne przez wszystkich lub prawie wszystkich? To jest dylemat, przed którym stoimy i wierzę że zarówno kampania prezydencka, jak i później kampania parlamentarna pozwolą znaleźć na to dobrą odpowiedź. Gdzie jest punkt równowagi między koniecznościami rozwoju gospodarczego a pomocą dla ludzi w potrzebie. Jak pogodzić pragmatyzm, dążenie do sukcesu ze społeczną wrażliwością, z ludzkim sercem. To jest pytanie, na które politycy ciągle jeszcze nie potrafią odpowiedzieć. Chciałbym jako prezydent szukać tej odpowiedzi i takiej odpowiedzi udzielić. Wierzę, że również Wy - Socjaldemokracja Polska , ludzie lewicy - pragniecie znaleźć punkt równowagi między tym co w gospodarce konieczne a tym co ludziom potrzebne. Stoimy u progu XXI wieku. Przed nami jednak ciągle długa droga, by zrealizować narodowe cele, by spełniły się ludzkie marzenia. Dwa podstawowe pytania muszą organizować nasze myślenie o przyszłości: czego potrzebuje państwo? Czego potrzebują jego obywatele? Jeśli chcemy Polski zasobnej i zamożnego społeczeństwa, musimy - jak mówiłem - dbać o wzrost gospodarczy, o bezpieczeństwo makroekonomiczne, o unowocześnienie infrastruktury. Wchodzący w dorosłe życie wyż demograficzny musimy powitać energicznymi działaniami na rzecz tworzenia nowych miejsc pracy. Jeśli chcemy żyć według standardów obowiązujących w krajach najwyżej rozwiniętych musimy w sposób poważny, ze wszelką możliwą determinacją, przygotować się do otwarcia na Europę, do przystąpienia do UE. Ale jeśli chcemy także Polski sprawiedliwej - a ja chcę - musimy lepiej dzielić wypracowany dochód. Bez solidarności społecznej, bez przeciwdziałania biedzie, wszędzie tam gdzie ona występuje, nigdy nie będziemy państwem zdolnym do rozwoju. Nie wolno dopuścić do dziedziczenia biedy. Nadchodzący czas trzeba wykorzystać do poprawy życia ludzi. Wierzę, że tą drogą idziemy razem. Jeśli chcemy w Polsce sprawnego państwa, umacniajmy szacunek dla Konstytucji i prawa, rozwijajmy społeczeństwo obywatelskie. Wyjątkowo dotkliwy jest dziś w powszechnym odbiorze deficyt sprawiedliwości i bezpieczeństwa. Jeśli chcemy to zmienić musimy poprawić skuteczność działania sądów, prokuratury i policji. Wierzę, że jest to wola zarówno najmłodszego jak i najstarszego pokolenia Polaków. Jeśli chcemy unowocześnić Polskę musimy postawić na wiedzę, na równość szans w dostępie do niej. Nowy wiek będzie czasem społeczeństwa informatycznego, powinien być dla Polaków czasem edukacji, bowiem wiedza, edukacja jest nie tylko podstawowym elementem awansu dla jednostki, ale i całych grup społecznych. Edukacja to szansa dla całego narodu. Polityka zagraniczna jest zawsze funkcją interesu narodowego. Jeśli chcemy Polski bezpiecznej i szanowanej w świecie, powinniśmy umacniać naszą obecność w NATO i równolegle budować partnerskie, przyjazne relacje z naszym najbliższym otoczeniem. Potrzebujemy stabilności politycznej. Stabilność polityczna nie jest jak widać wokół, łatwa do osiągnięcia. Dlatego apeluję abyśmy byli zdolni do dialogu, do współpracy, do kompromisu. Z działań polityków ludzie, obywatele muszą mieć pożytek. Dlatego właśnie Polsce nie wolno fundować wojen na górze, dlatego nie powinniśmy mieć kłótni o podział stanowisk. Powinniśmy eliminować prywatę, korupcję i niekompetencję. To jest nasz obowiązek wobec milionów tych, którzy poprzez kartę wyborczą nam właśnie zawierzyli. Chciałbym wierzyć, że debata o sprawach publicznych będzie toczyła się na poziomie merytorycznym. Że nie będzie praktyki upartyjniania państwa, upartyjniania administracji publicznej, oraz gospodarki. Polityka jest w Polsce niestety nadmiernie zideologizowana, a rządzącym brak samokrytycznej refleksji. Mówię o tym dlatego, że podpisywałem ustawy wprowadzające reformy. Pytałem wtedy przedstawicieli rządzącej koalicji AWS - Unia Wolności o stopień ich przygotowania, o środki finansowe do ich realizacji. Pytałem też o akceptację społeczną, o możliwość poszerzenia ich politycznego zaplecza. Wtedy odpowiadano mi, że wszystko zostało przewidziane, zbadane, zmierzone, że wszystko będzie świetnie. Dziś kiedy patrzę na stan reform, wiem że tamte oceny nie były trafne. Zrobiono wiele błędów, zbyt wiele błędów. Wielka szkoda, bo stało się tak wobec reform, które jestem przekonany Polsce są potrzebne. I szkoda także dlatego, że te reformy trzeba będzie naprawić. Panie i Panowie, Przed nami kampania wyborcza. Pozwólcie, że przypomnę kilka oczywistych prawd. Dążenie do porozumiewania się i dialogu jest naturalną potrzebą społeczną. Ideologizacja każdego sporu nie wiedzie do precyzji widzenia przez polityków tego co naprawdę jest do zrobienia. Dlatego pytanie "czyja ma być Polska" tak często roztrząsane w politycznych debatach, jest źle postawione. Na to pytanie można odpowiedzieć tylko w jeden sposób. Polska ma być nasza, Polska ma być wspólna. Polska ma być domem każdego. Polska nie jest i nigdy już być nie może własnością żadnego politycznego obozu. Decyzja o wyborach prezydenckich czy parlamentarnych to jest rodzaj bardzo ważnej umowy między wyborcą, obywatelem a politykiem, parlamentarzystą, radnym, czy samym prezydentem o zadaniu, które jest do wykonania, o kierownictwie, które musi być podjęte, o odpowiedzialności, która spoczywa na tym człowieku, ale właśnie dla wspólnego dobra, dla wspólnej lepszej przyszłości. I takie rozumienie wyborów, takie rozumienie demokracji bynajmniej nie jest zamazywaniem różnic, różnice są częścią stałą, częścią immanentną demokracji. Chodzi jedynie o to, aby publiczna debata kandydatów do najwyższego urzędu, partii politycznych, które konkurują ze sobą programami dotyczyła poprawy Rzeczypospolitej, dotyczyła wartości i koncepcji, dotyczyła kwalifikacji ludzi, którzy te programy mają realizować. Życzmy sobie aby w roku 2000, jak i w następnych wyborach parlamentarnych tak właśnie stało się, aby tak właśnie rozumiano debatę polityczną, spór polityczny i kampanię wyborczą, która będzie się toczyć. W dzisiejszym świecie ludzie chcą polityków, którzy rozwiązują problemy społeczne bez jakichkolwiek uprzedzeń, którzy umieją wprząc wyznawane zasady i wartości w poszukiwanie praktycznych rozwiązań w ramach uczciwej, przemyślanej i pragmatycznej strategii. Znacie nie od dziś moje poglądy, wiecie, że podzielam Wasze ideały i Wasze wyobrażenia o Polsce równych praw i równych szans. Polsce szybkiego i harmonijnego rozwoju. Polsce gdzie nie ma ludzi odrzuconych i niepotrzebnych. Polsce bezpiecznej i szanowanej przez sojuszników i sąsiadów. Wiem, że popierając moją kandydaturę zawierzacie mi bardzo bliskie wam sprawy i problemy. Chcę powiedzieć w tym gronie, gronie ludzi z którymi spędziłem tak wiele czasu, z którymi przeżyliśmy wiele chwil wzniosłych, ale także trudnych, chcę Wam powiedzieć: jestem gotów podjąć się odpowiedzialności, jestem gotów ubiegać się o mandat społecznego zaufania. Mając nawet najwyższe urzędy i dysponując nawet najwyższą siłą determinacji niewiele można zrobić samotnie, dlatego zawracam się tu do Was i do wszystkich ludzi związanych z polską lewicą, zarówno w SLD, UP i innych ugrupowaniach, zróbmy razem nie tylko coś dobrego dla Polski, zróbmy wszystko co potrafimy dla ukochanej Rzeczypospolitej. Razem dajmy Polakom nadzieję. Dajmy nadzieję tym, którzy od lat jej się nie mogą doczekać, którzy gdzieś w swoich skromnych domach, a często i bezdomni myślą o każdym następnym dniu ze strachem. Przywróćmy jako ludzie lewicy, ludzie polskiej lewicy, przywróćmy naszym rodakom nadzieję. Dajmy każdemu szansę. To jest nasze ogromne zadanie, na początek nowego wieku. Dziękuję Wam za zaufanie, za to przyjęcie które mnie tu spotkało, i pozwólcie, że jeszcze dwie sprawy podniosę. Prezydentura - mam już bogate doświadczenie, bo to wkrótce pięć lat - to wyjątkowo trudne, odpowiedzialne zadanie. Nie mógłbym tego wypełnić gdybym nie miał takich przyjaciół jak Wy, ale nie mógłbym również być prezydentem i człowiekiem, który każdego dnia stara się być lepszy, gdyby nie obecna tu moja żona. Drodzy Państwo, nie tylko ja i moja rodzina tak wiele Joli zawdzięczamy. Obserwuję jej działalność w tych ostatnich pięciu latach, i jestem ogromnie dumny i szczęśliwy, że tak wielu ludzi w Polsce ludzi chorych, ludzi potrzebujących, niepełnosprawnych, dzieci i młodzieży, osób czasem już na końcu swej życiowej drogi nie tylko było objętych wielkim sercem mojej małżonki, ale także korzystało z bardzo konkretnych form pomocy które ona i jej fundacja im organizowały. To jest pierwsza dama Rzeczypospolitej w dosłownym tego słowa znaczeniu. Drodzy Państwo, życie człowieka składa się ze spotkań, które później rzutują na całe lata. J