05 kwietnia 2000
5 kwietnia 2000 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski dokonał uroczystego otwarcia Kongresu Milenijnego "Tysiąc lat polsko-niemieckich stosunków. Język - literatura - kultura - polityka - gospodarka" na Zamku Królewskim w Warszawie. Kongres zwołany został z inicjatywy Stowarzyszenia Germanistów Polskich. Jego ideą było podsumowanie tysiąclecia stosunków polsko-niemieckich w dziedzinach: języka, literatury, kultury, polityki i gospodarki. Podczas uroczystej ceremonii otwarcia Kongresu, w której wzięła także udział sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP min. Barbara Labuda, Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.: Witam serdecznie wszystkich uczestników Kongresu Milenijnego poświęconego badaniom tysiąclecia stosunków polsko-niemieckich w kwestiach języka, literatury, kultury, polityki i gospodarki. Pragnę Państwa zapewnić, że z wielkim zainteresowaniem oczekiwałem dzisiejszego spotkania. Kongres ten to ważne i znaczące wydarzenie w życiu naukowym Polski i Niemiec, a także i innych krajów. Świadczy o tym liczna grupa zagranicznych gości z naszego regionu. Europejscy badacze kultury, literatury, języków, ekonomiści i politolodzy przybyli do Warszawy zainteresowani pogłębieniem wiedzy o wielowiekowym współżyciu narodów po obu stronach Odry i Nysy. Potwierdza to wysoką dziś, międzynarodową rangę spraw polsko-niemieckich, których nowe, niezwykle przyspieszone przez ostatnie dziesięć lat układanie, ma ogromne znaczenie dla przyszłości całego europejskiego kontynentu. Wymiana naukowych doświadczeń na tym kongresie objęła dziedziny najistotniejsze dla poznania i zrozumienia tradycji, historii i sposobu myślenia Niemców i Polaków. Kultura, język, literatura każdego narodu wyrażają jego "ducha", który - jeśli pragniemy bliższego poznania i zbliżenia - musi zostać zrozumiany. To ten duch właśnie jest w gruncie rzeczy podstawą wszelkich relacji, mających wieść do autentycznego zacieśnienia więzów. Polityka i interesy, choć zawsze w takich relacjach mają ogromne znaczenie, wypływają zwykle z pierwotnego przekonania - że warto współpracować z partnerem, który spotkany już kiedyś na "duchowej" płaszczyźnie - zyskał nasz szacunek i sympatię. W tym sensie ludzie tacy jak Państwo, uczestnicy tego kongresu, uczeni - intelektualiści, humaniści, artyści, byliście zawsze awangardą stosunków międzynarodowych i międzynarodowej polityki. Tysiącletnia historia sąsiedztwa Polski i Niemiec to materia złożona, która często po obu stronach pozostawiała bolesne urazy, jakże trudne do przezwyciężenia. Ale przecież niejeden raz było to możliwe, bowiem w pamięci pokoleń pozostają "obustronne świadczenia", płynące z poczucia wspólnoty w przeżywaniu świata. Między naszymi narodami były to takie wydarzenia jak niemieckie prawo, na którym rozwinęły się setki polskich miast czy choćby niemiecki rzeźbiarz, który stworzył najpiękniejszy ołtarz dla najsławniejszego polskiego kościoła - Kościoła Mariackiego w Krakowie. Mamy świadomość wzajemnych zapożyczeń językowych sięgających najdawniejszych czasów i mamy również pamięć wspólnych doświadczeń kulturalnych i wyzwań politycznych epoki saskiej. Istnieją dowody solidarności Polaków i Niemców - ludzi literatury, kultury, sztuki - w najtrudniejszych czasach. To z takich właśnie praktyk czerpie swą inspirację i siłę polityka, próbując szukać dróg oficjalnego zbliżenia i pojednania. To także dzięki takim doświadczeniom swoją współpracę podejmuje biznes. Po dramacie okresu II wojny światowej i epoki "zimnej wojny", który tak bardzo zaważył na stosunkach polsko-niemieckich, polityka ostatnich lat odniosła spektakularny sukces. Wspólne doświadczenia roku 1989 i wspólnie uznany cel - włączenia Polski do europejskich struktur gospodarczych, politycznych - spinają niczym klamra te lata. Polscy i niemieccy politycy zrobili w tym czasie wiele, by pojednanie i zbliżanie naszych narodów stało się nie tylko hasłem ale rzeczywistością. Jestem dumny, że mogę powiedzieć, iż dziś mamy najlepsze od wieków wzajemne stosunki. Że po raz pierwszy w historii znaleźliśmy się w tym samym Sojuszu Militarnym NATO. Ale przecież nie możemy poprzestać na wielkiej satysfakcji, jaka słusznie towarzyszy temu odczuciu. Politycznie pomyślna rzeczywistość stać się powinna szeroko praktykowaną codziennością - wtedy sukces będzie i pełny i pewny. A na co dzień oznacza to, że polsko-niemieckie porozumienie należy troskliwie podtrzymywać, w jego cieple ogrzewać wszelkie struktury współpracy i wzajemnych kontaktów. Nawet najlepsze traktaty i wymiana handlowa nie chronią przed odradzaniem się złych stereotypów i zastarzałych uprzedzeń. Nie w każdych warunkach przeciwdziałają powstawaniu nowych. Przed tymi właśnie stereotypami, uprzedzeniami, przed niechęcią chronią przede wszystkim stałe kontakty we wszystkich dziedzinach i wszystkich ze wszystkimi, codzienna współpraca: sąsiedzka, partnerska, koleżeńska, rodzinna, sprawiająca, że obie strony coraz lepiej się znają, rozumieją i potrzebują. Jesteśmy optymistami gdy mówimy o współpracy i porozumieniu w europejskiej rodzinie narodów. Życie samo wytycza nam trakt prowadzący w przyszłość. Ale wypełnić musimy nie tylko gospodarczą pomyślnością. Musimy uzupełnić to wymiarem humanistycznym, świadomym kształtowaniem zrozumienia i poczucia wspólnoty wśród Niemców i Polaków. Wśród sąsiadów, wśród mieszkańców tej samej części Europy i świata. I to właśnie, między innymi, jest Wasza Szanowni Państwo stała rola. Takiemu pojmowaniu tej sprawy służy Wasza praca, za którą jesteśmy wdzięczni i Wasz kongres, który zapewne przyniesie dobre rezultaty. A dzieje się wiele i możemy z ufnością patrzeć w przyszłość. Posłużę się przykładem, czyli faktem z obszaru dzisiejszej, polsko-niemieckiej codzienności. Przed paroma tygodniami trafiła do mnie dwujęzyczna publikacja Zakładu Nauk Pomocniczych Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jej tytuł: "Niemieckie inskrypcje w Polsce - Kożuchów". I równocześnie: "Deutsche Inschriften in Polen - Freystadt". W środku - 251 epitafiów z muru i kaplic starego cmentarza ewangelickiego w dolnośląskim miasteczku. Łacińskich i niemieckich, w polskim tłumaczeniu. Razem - bogata historia życia mieszkańców niemieckiego Freystadtu od siedemnastego po XX wiek, zacnych kupców, rzemieślników, nauczycieli, ich ukochanych żon i dzieci, historia odczytana z kamieni nagrobnych. Wszystko to spisane i utrwalone dla pamięci tej ziemi przez młodych pracowników naukowych i studentów krakowskiego uniwersytetu, wydane lokalnymi siłami, z pomocą środków władz województwa i Unii Europejskiej. Jestem rad, że takie rzeczy powstają coraz częściej, że rodzą się z naukowej ciekawości ale także ze zwykłej ludzkiej chęci poznania własnej historii. Przecież świadomość zrodzona z takiej potrzeby, przekonanie, że własna historia jest historią wspólną, jest naturalna ale jakże potrzebna do pokazywania każdego dnia nam wszystkim. Dzięki Waszej pracy, Waszym badaniom, publikacjom Szanowni Państwo zbliżamy się do siebie. Szukamy lepszego porozumienia, uczymy się współpracować i za to już dzisiaj , na początku tego Kongresu składam Państwu słowa największego uznania. Żyjemy w szczególnych czasach, spotykamy się w szczególnym roku, roku milenijnym, w szczególnym miejscu na Zamku Królewskim w Warszawie, zamku, który był świadkiem czasów chwały ale i pogardy a dziś jest symbolem siły i niezłomności, kultury, sztuki, nauki a przede wszystkim symbolem woli ludzi tworzenia a nie niszczenia. Życzę więc Państwu, w tym szczególnym czasie, w tym szczególnym miejscu owocnych obrad. Niech Wasza dyskusja, Wasze opracowania, myśli jak najlepiej służą polsko-niemieckiej współpracy, polsko-niemieckiemu doznaniu, niech służą nam wszystkim Europejczykom w integrującej się wspólnej Europie.