09 maja 2000
9 maja br. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wysłuchał w Sejmie "Informacji o podstawowych kierunkach polityki zagranicznej Polski" przedstawionej przez Ministra Spraw Zagranicznych Bronisława Geremka.
Po południu Aleksander Kwaśniewski spotkał się w Pałacu Prezydenckim z dziennikarzami, którzy poprosili o opinię Prezydenta RP na temat informacji Ministra Spraw Zagranicznych.
"Uważam, że Minister Spraw Zagranicznych wskazał na najważniejsze, strategiczne punkty polskiej polityki zagranicznej. To expose było też świeższe w formie, inne aniżeli w poprzednich latach i to, sądzę, też jest dobrym krokiem, ponieważ powinniśmy więcej mówić o procesach globalizacji, które mają miejsce, o zagrożeniach, które płyną z różnych stron, a mniej decydować się na taką "wyliczankę" spraw, które są tradycyjnie przez polską dyplomację prowadzone".
Pytany o możliwości wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2003 roku, Prezydent powiedział:
"Polska zdecydowała się przygotować do pełnego wejścia do Unii Europejskiej na 1 stycznia 2003 r. i uważam to za cel ambitny i realistyczny, wymagający wysiłku obu stron. My przede wszystkim musimy uczynić to, co do nas należy. Zadanie domowe musi być przez Polskę wykonane bardzo dobrze i w terminie, bo to jest podstawowy warunek, żeby ta prognoza i ten cel się spełnił. Po drugie, Unia Europejska musi się przygotować do wejścia nowych członków. Nie jest to proces, jak widać, łatwy, rozmowy przedłużają się, ale im bardziej my będziemy gotowi, im bardziej będziemy naciskać, tym bardziej Unia Europejska będzie musiała przyspieszyć prace nad przyjęciem nowych członków. Pamiętajmy, że tu działa jednak system naczyń połączonych. Polska determinacja, determinacja innych państwa kandydujących będzie, moim zdaniem, wymuszała na Unii Europejskiej zakończenie reform instytucjonalnych i czyniła termin 2003 r. jeszcze bardziej realnym. I tu również dołączam się do słów ministra Geremka - bardzo liczymy na prezydencję francuską, która zaczyna się za dwa miesiące. W przyszłym tygodniu będę składał oficjalną wizytę we Francji, na najwyższym szczeblu państwowym, z całym ceremoniałem i myślę, że to będzie taka uroczysta okazja, żeby powiedzieć o naszych aspiracjach i oczekiwać od Francuzów bardzo jasnego stanowiska i, nie ukrywam, poparcia dla takiego właśnie scenariusza - żeby Unia Europejska mogła otworzyć się na nowych członków szybciej, a nie później, a najlepiej właśnie w roku 2003".
Poproszony o ocenę stanu negocjacji z UE Prezydent powiedział, że są one zaawansowane na tyle, na ile jest to dzisiaj możliwe. "Pamiętajmy, że negocjacje są i będą trudne. Nawet stawiam tezę, że będą trudniejsze. Trzeba się liczyć z tym, że w negocjacjach będą jeszcze napięcia, że opinia publiczna będzie informowana o różnego rodzaju kłopotach. Ale to jest istota negocjacji. Jest tak, jak dzisiaj zostało powiedziane w Sejmie - tu nie chodzi o to, żeby negocjacje były twarde czy miękkie. One mają być skuteczne i mają dobrze służyć polskiemu interesowi i mają również dobrze służyć interesowi rozszerzonej Unii Europejskiej. Wierzę, że jeżeli bądzie dobra wola ze strony Unii, jeżeli bądzie dobre przygotowanie polskich negocjatorów, to uda się znaleźć rozwiązania a także kompromisy tam, gdzie one są konieczne".
Na pytanie, czy w expose nie zabrakło "spojrzenia w stronę Rosji" Prezydent odpowiedział:
"Uważam, że w expose znalazły się ważne sformułowania dotyczące Rosji, mówiące o potrzebie dobrego sąsiedztwa, o normalizowaniu naszych stosunków, o potrzebie inicjatyw i politycznych, i gospodarczych, i kulturalnych, i współpracy regionalnej. W tym expose było dużo o stosunkach z Rosją i zachęcająco. A co się uda, zobaczymy. Jestem przekonany, że mamy szansę, że ustabilizowanie się sytuacji wewnętrznej w Rosji, objęcie urzędu prezydenta przez pana Putina, to jest dobry czas, żeby na płaszczyźnie praktycznej zacząć rozmowy i szukać tych nowych pomysłów, nowych jakości w naszych kontaktach. Gesty, które były w ostatnim czasie wydają się istotne, i telefony, które miałem okazję wymieniać z prezydentem Putinem, i np. niezauważony nieco przez dziennikarzy list gratulacyjny z okazji 3 maja od prezydenta Putina, w którym życzy nam rozwoju, życzy nam pomyślności jako państwu, jako narodowi. To są wszystko gesty, które, jak sądzę, dają nadzieję, że to dobre sąsiedztwo, o którym dzisiaj była mowa, jest celem do osiągnięcia. Polsce dobre stosunki z Rosją są potrzebne, bo one budują stabilność w naszym regionie, ale też zaufanie do Polski jako poważnego partnera dla krajów zachodnich".
Proszony o ocenę sytuacji na Białorusi przedstawioną przez Ministra Spraw Zagranicznych Prezydent powiedział: "Oceniam ją tak samo. To jest nasz sąsiad, z którym chcemy mieć znormalizowane kontakty, z którym chcielibyśmy współpracować. Natomiast jest nam trudno współpracować wobec stanowiska, jakie zajmuje prezydent tego kraju, wobec istotnych ograniczeń demokracji, istotnych ograniczeń wolności słowa, jakie mają tam miejsce, wobec stosunku władzy do opozycji, do różnych organizacji społecznych, także polskich. Z niepokojem patrzymy jak to dziś wygląda, ale wierzymy, że sytuacja na Białorusi przy istotnym zainteresowaniu opinii międzynarodowej i np. Rady Europy tym, co się dzieje w tym kraju, będzie ewoluować w pozytywnym kierunku. To znaczy, że będzie tam coraz więcej demokracji i coraz więcej gotowości np. współpracy władzy z opozycją, że jednak Białoruś postanowi być tam, gdzie inne kraje regionu, poczynając od Rosji, czyli w gronie państw demokratycznych".
Prezydent został również poproszony o opinię na temat stanu dostosowania naszej armii do standardów NATO.
"Dostosowujemy armię do standardów NATO. To nie jest proces, który można zakończyć w ciągu roku. Wiele uczyniliśmy dochodząc do członkostwa. Pamiętajmy, że musieliśmy spełnić kilkadziesiąt warunków na dzień członkostwa w NATO. Natomiast proces modernizacji polskiej armii, reorganizacji, dostosowania do współdziałania, czyli interoperacyjności z NATO wymaga czasu. Ale kształcą się nasi dowódcy, kształcą się żołnierze, mamy coraz więcej wspólnych doświadczeń, jak chociażby z Kosowa, gdzie polski batalion działa od samego początku, czy z Bośni - Hercegowiny, polscy generałowie mają dobre opinie w sztabie NATO. Powiedziałbym więc, iż w pierwszym roku obecności Polski w NATO to, co mieliśmy zrobić - zrobiliśmy. Ale trzeba pamiętać, że proces dostosowywania będzie trwał jeszcze wiele lat i, niestety, będzie też kosztował. Cały czas staram się przekonywać polską opinię publiczną, żeby wiedziała, że nie da się tylko mówić o modernizacji polskiej armii, musimy również poświęcić na to środki. Liczę zatem na zrozumienie, że w kolejnych budżetach państwa będą jednak pieniądze na unowocześnianie polskiego wojska. To jest konieczne, jeżeli nie chcemy być armią peryferyjną czy armią, która nie będzie traktowana poważnie. I jeszcze jedna do tego uwaga: Polska dzisiaj w NATO musi już równać nie do najnowszych członków, czyli do Czechów i Węgrów. My musimy postawić sobie jako cel być na poziomie państw, które mają zbliżony potencjał do Polski - czyli Hiszpanii. A żeby osiągnąć poziom hiszpański w sensie wyposażenia, doświadczenia, przygotowania do współdziałania, musimy włożyć jeszcze wiele pracy".