07 grudnia 1998
7 grudnia 1998 roku, na zaproszenie przewodniczącego Związku Federalnego "Towarzystwo Niemiecko - Polskie", Prezydent Aleksander Kwaśniewski wziął udział w spotkaniu "Niemiecko - Polskie Rozmowy Europejskie".
Podczas spotkania prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.: Nasze obecne spotkanie jest dobrą okazją, aby szczerze powiedzieć sobie, co my, Polacy i Niemcy możemy zrobić dla umocnienia naszego sąsiedztwa, przyjaznego partnerstwa i zrozumienia wspólnych interesów. Jest to również dobry moment do refleksji, co razem możemy zrobić dla Europy, gdzie szukać nowych impulsów dla procesu integracji na naszym kontynencie. Spotkanie dzisiejszego traktuję pragmatycznie. Na sali znajduje się wielu ludzi biznesu i wpływowych osobistości politycznych, jest więc okazja żeby porozmawiać o konkretach.
Stosunki polsko-niemieckie są dzisiaj bodaj najlepsze w historii naszych narodów. Jesteśmy pełni uznania dla Niemiec za wsparcie jakiego udzielają Polsce w integracji ze strukturami Europejskimi. Doceniamy partnerską współpracę polityczno-wojskową. A jednak chciałoby się więcej, lepiej, efektywniej. Czas nie stoi w miejscu, potrzebne są nowe pomysły, dalekie od standardów. Uważam, że ważnym, pozytywnym impulsem dla naszej zrutynizowanej współpracy mogą być zmiany dokonujące się właśnie w Niemczech i w Polsce.
Oto w Niemczech, na naszych oczach i z naszym udziałem kończy się epoka "republiki bońskiej", a zaczyna epoka "republiki berlińskiej". Rozumiem przez to nie tylko przeniesienie z Bonn do Berlina siedziby władz, nie tylko wymianę pokoleniową wśród czołowych polityków, ale również nowy klimat politycznego myślenia. W swoim exposé kanclerz Gerhard Schröder powiedział:" Chodzi o nowy początek. Berlin, leżący w sercu Europy, ma być symbolem nowoczesnych, dynamicznych Niemiec, pamiętających jednak o trudnej przeszłości". W pełni podzielam intencję wyrażoną w tych słowach. Jestem przekonany, że to dobra płaszczyzna do rozmowy. Bonn leży blisko Paryża i Brukseli ? Berlin ma znacznie bliżej do Warszawy. Wspólnie powinniśmy się zastanowić nad konkretnymi implikacjami tego faktu. Ważne zmiany dokonują się także u nas. Szybko rozwija się polska gospodarka. Polska staje się państwem nowoczesnym, coraz lepiej zorganizowanym.
Od nowego roku w Polsce wchodzi w życie reforma administracji publicznej. Powstaje 16 dużych, samorządnych województw. To one będą określały politykę regionalną. Będą posiadały również uprawnienia i możliwości realizacji współpracy transgranicznej. Liczymy, że przyczyni się to do ożywienia bezpośrednich kontaktów nowych polskich regionów ze wschodnimi landami Niemiec.
W Polsce w ostatnich latach dokonał się prawdziwy przełom w zbiorowej świadomości jeśli chodzi o stosunek do Niemców. Jak wynika z kolejnych badań opinii publicznej, zanikają dawne lęki. Polacy coraz częściej traktują swoich zachodnich sąsiadów z szacunkiem i zaufaniem. Ale dzisiejsza prasa przyniosła kolejne wyniki badań, które pokazują jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Jak musimy aktywnie rozmawiać z opinią publiczną, żeby dorobek stosunków politycznych na poziomach elit również był odczuwalny przez szersze środowiska społeczne. Mój niepokój natomiast budzi fakt, że Niemcy ciągle słabo znają Polaków. Mimo wielu pozytywnych zmian, w ich świadomości nadal dominują stereotypy. Zbyt często jeszcze myślenie o Polsce i polskiej gospodarce zawiera się w określeniu "polnische Wirtschaft". Zbyt rzadko Niemcy chcą odwiedzać Polskę nie tylko jako kraj sąsiedzki, ale także jako ważnego partnera dla niemieckiej polityki gospodarczej. Musimy zastanowić się jak zmienić ten stan rzeczy. W jaki sposób przekazać Niemcom rzetelną wiedzę, o tym co naprawdę w Polsce nad Wisłą się dzieje. Dotychczasowe formy i sposoby komunikowania wydają się być niewystarczające. Nie możemy poprzestawać na tym, co do tej pory osiągnęliśmy. Przyszłość stosunków polsko-niemieckich jest zbyt ważna dla obu naszych narodów, dla całej Europy, byśmy mogli sobie pozwolić na minimalizowanie celów.
Najważniejsze są kontakty między ludźmi. Dlatego należy wzbogacić o nowe formy wymianę młodzieży. Należy rozwijać współpracę uczelni i kontakty kulturalne. Trzeba poszerzać naukę języków polskiego i niemieckiego. Częściej niż dotychczas powinno dochodzić do współdziałania organizacji pozarządowych.
Nowych impulsów wymagają także kontakty gospodarcze obu krajów. Jeśli chodzi o gospodarkę mamy ciągle w Polsce poczucie niedosytu. Z jednej strony z satysfakcją obserwujemy sukcesy inwestycyjne w Polsce wielu uznanych niemieckich firm. Cieszymy się z faktu, że coraz częściej na kierowniczych stanowiskach w tych firmach zatrudniana jest polska kadra menedżerska, spełniająca fachowe wymagania. Z drugiej strony jednak wiemy, jak wiele jest tu niewykorzystanych szans. Biorąc pod uwagę Wasz potencjał ekonomiczny, uważamy, że istnieje możliwość szybkiego podwojenia skali wymiany gospodarczej oraz zwielokrotnienia niemieckich inwestycji bezpośrednich w Polsce. Musimy także więcej, znaczenie więcej niż dotychczas, włożyć pracy po obu stronach granicy w uświadamianie tych możliwości.
Najlepszym testem dla każdej gospodarki jest spotkanie z kryzysem. Wtedy objawia się jej rzeczywista struktura, odporność na wstrząsy, trwałość i mobilność. Z satysfakcją chcę Państwu powiedzieć, że w obliczu niezwykle poważnego kryzysu w Rosji, polska gospodarka zdaje egzamin, zachowując zarówno niezbędną stabilność, jak i zdolność szybkiego rozwoju. I fakt ten powoduje, że Polska działa stabilizująco na sytuację w całym regionie.
Mamy jedno z najwyższych w Europie tempo wzrostu PKB. Obniżamy poziom inflacji i redukujemy deficyt budżetowy. Skutecznie walczymy z bezrobociem. Pozostajemy największym w Europie Środkowej konsumentem inwestycji kapitałowych. Rośnie wiarygodność państwa polskiego w ocenach najpoważniejszych agencji ratingowych. Za Odrą macie Państwo atrakcyjnego partnera.
Nowe możliwości polsko-niemieckiej współpracy stwarza integracja europejska. Niestety także przy dyskusji o rozszerzeniu Unii Europejskiej często możemy natrafić na ślady myślenia stereotypami. Aby się uwolnić od nich potrzebujemy poważnej i rzeczowej analizy potencjalnych zagrożeń.
Jednym z mitów krążących w wielu dyskusjach są konsekwencje utrzymania swobody przepływu osób po rozszerzeniu Unii. Przedstawia się to niekiedy jako główne wyzwanie stojące przed państwami dzisiejszej "piętnastki", zwłaszcza przed Niemcami. Choć zdaję sobie sprawę z wagi problemu. Chciałbym powiedzieć, że nie ma powodów do dramatyzowania. Widać to dobrze na przykładzie Polski. Ludzie realizują swoje życiowe plany u siebie, w domu. Jeżeli utrzymana zostanie wysoka dynamika gospodarcza, to Polska będzie także atrakcyjnym miejscem dla wszystkich, którzy w niej mają swoje naturalne środowiska. Dość szybko rosną u nas płace realne, wzrasta poziom życia. Bezrobocie jest u nas niższe niż średnie bezrobocie w krajach Unii. W konsekwencji - dziś więcej Polaków wraca z Niemiec i innych krajów zachodniej Europy do swej ojczyzny, niż z niej wyjeżdża. Wejście Polski do Unii Europejskiej umocni te pozytywne procesy. Polska pozostawiona poza Unią Europejską będzie głośno pukała do rynków Zachodniej Europy.
Z powodu niedopowiedzeń i błędnych ocen zrodziły się również obawy o włączenie Polski do Wspólnej Polityki Rolnej. Przyjmuje się często założenie, że 25 procent polskiej siły roboczej zatrudnionej jest w rolnictwie. A to nieprawda. W rzeczywistości niewiele ponad jedna trzecią polskich gospodarstw rolnych prowadzi sprzedaż towarową na rynek. Nawet wzrost produkcji rolnej w Polsce o 30 procent, do poziomu z przed 1989 roku, nie doprowadziłby do destabilizacji rynku rolnego Wspólnoty, wywierając wpływ zaledwie śladowy. Prawdziwe problemy polskiej wsi - ukryte bezrobocie i zła struktura demograficzna - mają wymiar społeczny i wymagają od nas wielkiej troski i w ciągu najbliższych lat stworzyć odpowiednią propozycje miejsc pracy nie w rolnictwie, a na wsi, wokół rolnictwa. Następny problem pojawiający się w dyskusjach dotyczy ochrony środowiska i bezpieczeństwa obywateli. Trzeba przyznać, że mamy w tych dziedzinach wieloletnie zaniedbania. Ale jeżeli obiektywnie patrzymy na liczby to potwierdza się, iż kolejne polskie rządy obie te sprawy traktowały priorytetowo. Nie chcę bagatelizować trudności. Na pewno się pojawią. Nie wyolbrzymiajmy ich jednak ponad miarę i nie upolityczniajmy dla doraźnych celów. Otóż, przesadne obawy mogą prowadzić do paraliżu i odsuwania w bliżej nieokreśloną przyszłość ważnych decyzji. Byłoby niedobrze, gdyby pod hasłem realizmu zacząć rozważać możliwość spowolnienia procesu rozszerzenia Unii Europejskiej. Problemy są i zadaniem rządów i dobrze zorganizowanej opieki społecznej jest je rozwiązywać. Ale podać się trudnościom, kłopotom oznaczałoby stworzyć największe niebezpieczeństwo dla Europy obecnego czasu. Tym co naprawdę zagroziłoby rynkowi pracy i stabilności gospodarczej w Europie byłoby pogłębienie podziału między krajami bogatymi i biednymi.
Im szybciej nastąpią odpowiednie przemiany w krajach aspirujących do Unii, tym większa szansa na stabilizację i pokój w Europie. A myślę tu nie tylko o krajach biorących już udział w negocjacjach: Polsce, Czechach, Słowenii i Węgrzech, ale także o Litwie, Łotwie, Słowacji, Rumunii i Bułgarii. Wielki europejski projekt nie powinien bowiem wykluczać z góry nikogo. Przeciwnie, powinien jasno określać: kto, na jakich warunkach i kiedy może w nim uczestniczyć. My w Polsce wiemy najlepiej, że wiara może przenosić góry. Umacniajmy tę wiarę, wykorzystajmy twórczy zapał i entuzjazm tych narodów europejskich, które niedawno odzyskały suwerenność, a często i państwowość. Zaproponujmy im cele, pokażmy drogi prowadzące do ich osiągnięcia. Myślę, że właśnie wysokie standardy Unii Europejskiej mogą być takimi celami, a działania dostosowawcze drogą do lepszego życia. Rozszerzenie UE jest jedną z największych historycznych chwil, jaką przychodzi nam wspólnie realizować. Sukces tego pomysłu, który odcisnął swoje piętno na XX wieku zależy zarówno od tych państw, które podejmują starania o wejście do struktur europejskich, a także zależy od państw UE na ile będą gotowe wspomagać, przyjmować nowych członków i kandydatów. Ten proces nie jest łatwy, ale waga i znaczenie tego procesu powinno być zachętą do podjęcia wszystkich niezbędnych wysiłków.