Menu rozwijane

22 września 1999
22 września 1999 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w odbywającej się w Berlinie konferencji pt.: "Niemcy w Europie XXI w. "polska perspektywa", zorganizowanej przez Frankfurter Allgemeine Zeitung, poświęconej 10-leciu zjednoczonych Niemiec i perspektywom na przyszłość. Podczas wizyty w Berlinie Prezydent Aleksander Kwaśniewski spotkał się z kanclerzem Niemiec Gerhardem Schroederem, a także uczestniczył wraz z prezydentem RFN Johannesem Rau w dyskusji młodzieży polskiej i niemieckiej "Dialog dla przyszłości". Prezydent Aleksander Kwaśniewski podczas FAZIT - Forum pt. : "Niemcy w Europie XXI w. ? polska perspektywa" - wygłosił przemówienie. Tekst przemówienia przekazujemy w całości. Dziękuję za zaproszenie do udziału w dyskusji poświęconej roli Niemiec w Europie XXI wieku. Oczywistą dla mnie sprawą jest to, że my, Polacy i Niemcy, będziemy w perspektywie nadchodzących dziesięcioleci potrzebować siebie nawzajem. Dla samych siebie, dla naszych sąsiadów, dla przyszłości Europy. Uświadomienie sobie tego jest podstawą naszej obecnej i przyszłej współpracy. Naszkicowanie wizji przyszłych Niemiec, a także wizji stosunków polsko-niemieckich, ma dla nas podstawowe znaczenie. W latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, a nawet siedemdziesiątych często powtarzano złośliwą i, jak sądzę, nie całkiem trafną opinię, że Republika Federalna to gospodarczy olbrzym i polityczny karzeł. Opinia ta nie była w moim przekonaniu sprawiedliwa. Niemcy bowiem, choć istotnie ograniczały wówczas w jakimś stopniu swą międzynarodową aktywność polityczną, były zarazem jednym z filarów procesu europejskiego. I to nawet na długo przed zawarciem Traktatu Rzymskiego. Już przecież Wspólnota Węgla i Stali była nie tylko wynikiem symbiozy francuskiego ducha i niemieckiej gospodarki. Był tam jeszcze czynnik trzeci ? niemiecka wola odnalezienia się w nowej Europie, wysiłek, by zmienić wizerunek Niemiec w oczach samych Niemców i w oczach sąsiadów. Bez tej determinacji, bez udziału odradzającej się z popiołów demokracji niemieckiej, proces europejski ? taki, jakim go dziś widzimy - po prostu nie mógłby się rozpocząć. Dzisiejsze Niemcy żyją w przyjaźni ze swymi wszystkimi sąsiadami. Dzisiejsze Niemcy zjednoczyły się w sposób zupełnie inny niż w wieku XIX. I nie chodzi tylko o to, że nie zjednoczyły się "krwią i żelazem". Bardzo ważne było, że tamto bismarckowskie zjednoczenie było przeciw Europie, przeciw demokracji i wolności, a obecne ? to z lat 1990-91 ? okazało się zjednoczeniem dla Europy, dla demokracji, dla wolności i zgody z sąsiadami, dla pokoju. Jaka będzie europejska rola Niemiec w przyszłości? Jestem pewien, że niezwykle istotna. Dzisiejsze Niemcy są motorem integracji europejskiej. Niemcy nie lękają się już politycznej aktywności na kontynencie. My również nie mamy obaw w tym względzie. Przeciwnie - witamy ją z satysfakcją. Oczekujemy, że w przyszłości będzie ona coraz większa. Niemcy, niezależnie nawet od tego, czy chcą tego, czy nie, są i zawsze będą poważnym czynnikiem kształtującym europejskie bezpieczeństwo i stabilność. I ? co dla nas szczególnie ważne - przyszłość Niemiec, podobnie jak ich historia zawsze będzie blisko związana z losem ich wschodnich sąsiadów, w tym przede wszystkim Polski. Pozwólcie Państwo, że skoncentruję się na zagadnieniach, które z punktu widzenia Polski i Polaków wydają się najistotniejsze: na głównych aspektach i możliwościach polsko-niemieckiego współdziałania w Europie w nadchodzących dziesięcioleciach. Chciałbym, aby partnerstwo naszych krajów służyło procesowi europejskiemu, aby przyniosło ożywienie trendu rozwojowego w naszych krajach i na całym kontynencie. Najważniejsze więc, byśmy ? Niemcy, Polacy, wszyscy Europejczycy - wkroczyli w nowe stulecie i w nowe tysiąclecie świadomi odmienności zadań i wyzwań, które stają przed nami. Sprostanie im wyznaczy nam nasze nowe miejsce w świecie. Zacząć trzeba, jakżeby inaczej w polsko - niemieckim dialogu, od przezwyciężenia spuścizny przeszłości. Myśl o przyszłej wspólnocie polskich i niemieckich losów jest bowiem nadal obciążona pamięcią. Rozpad żelaznej kurtyny oraz traktaty polsko ? niemieckie z początku lat dziewięćdziesiątych były podstawą historycznego przełomu w stosunkach obu naszych narodów. Pozwoliły ukierunkować je na przyszłość, oprzeć je na dobrym sąsiedztwie i przyjaznej, partnerskiej współpracy. Dzięki wstąpieniu Polski do NATO jesteśmy po raz pierwszy w naszych dziejach sojusznikami. I, w moim przekonaniu, stajemy się przyjaciółmi. Mówiłem o tym na uroczystościach 60 rocznicy wybuchu wojny w Gdańsku, w obecności prezydenta Republiki Federalnej Niemiec, pana Johannesa Raua. Nie ulega wątpliwości, że pewien etap w stosunkach polsko niemieckich zapoczątkowany w czasie przełomowej jesieni roku 1989 dobiega już końca. We wspólnej przeszłości umiemy już szukać tego, co pozytywne i co nas łączy. Tysiącletnie sąsiedztwo polsko - niemieckie nie było przecież wyłącznie pasmem przemocy i cierpienia. Były też bliskie kontakty, wymiana duchowa, wiele momentów serdeczności i wzajemnego zrozumienia. Zbliżamy się do chwili zamknięcia rachunków historii. Nie znaczy to, że proces polsko-niemieckiego pojednania został już definitywnie zakończony. Trudne problemy z przeszłości będą się zapewne jeszcze odzywać przy różnych okazjach, np. na tle żądań w sprawie odszkodowań, czy wzajemnych roszczeń w sprawie zwrotu dóbr kultury. Nie są to jednak sprawy nie do rozwiązania. Moje stanowisko w tej sprawie jest znane. Doceniamy dobrą wolę strony niemieckiej przejawianą w tych kwestiach, oczekujemy przede wszystkim jej inicjatyw w ich rozwiązywaniu i jesteśmy gotowi wychodzić im naprzeciw. Skoro tak wiele uczyniliśmy już z obu stron dla przezwyciężenia trudnego dziedzictwa przeszłości, skoro usunęliśmy lęki i osłabiliśmy siłę uprzedzeń, czas najwyższy zająć się tworzeniem i realizacją polsko - niemieckiego partnerstwa i współdziałania w perspektywie najbliższych dziesięcioleci. Te wielkie rzeczy, które między Polską i Niemcami zostały dokonane i te wielkie słowa, które zostały powiedziane zobowiązują nas, abyśmy nie ulegali rutynie. Nie możemy dopuścić do spadku wzajemnego zainteresowania, do osłabienia temperatury naszych kontaktów. Naszą największą porażką byłaby pasywność i brak pomysłów na przyszłość. Odważmy się rozmawiać o przyszłości, projektować ją. Pierwszą kwestią, którą chcę poddać rozwadze Państwa jest rola Niemiec ? a także polsko-niemieckiej współpracy ? dla utrzymania dynamiki procesu europejskiego i rozszerzania na Wschód struktur europejskich i euroatlantyckich. W pełni zgadzam się z opinią, którą czołowi politycy niemieccy niejeden raz powtarzali, że dla naszego kontynentu istnieje jedna tylko strategia: tak dużo integracji, jak to potrzebne i możliwe. Żaden region na świecie nie ma względem tego lepszej szansy niż Europa. Powinniśmy więc zrobić wszystko, aby tej szansy nie przegrać. Procesy integracyjne w Europie rozszerzają strefę stabilności, zrozumienia i wzajemnej współpracy. Na zachodzie Europy, także w Niemczech, mówi się często o kosztach integracji. Nie mówi się jednak o kosztach zaniechania integracji. Ponosiliby je przecież także mieszkańcy zachodniej części naszego kontynentu. Zachodnia Europa może eksportować gospodarczą stabilizację, socjalne równouprawnienie, przyjaźń i demokrację, albo - importować niestabilność, niepokój i przemoc. Niemcy rozumieją to chyba najlepiej. Wybór w tej kwestii został już, jak sądzę, przez demokratyczne kraje Zachodu dokonany. Należy go teraz, po raz kolejny, potwierdzić czynami. Dokonała się pierwsza faza rozszerzenia NATO. Polska, Czechy i Węgry stały się członkami Paktu Północnoatlantyckiego. Jesteśmy wdzięczni za niemieckie poparcie. Rozpoczęły się rokowania o przyjęcie Polski i pięciu innych krajów do Unii Europejskiej. Czas też na decyzje dotyczące drugiego etapu rozszerzenia NATO. Jestem pewien, że i teraz możemy liczyć na Niemcy. Chciałbym zwrócić uwagę niemieckiej opinii publicznej, że w miarę stabilizacji politycznej i gospodarczej w Polsce, myślimy o naszym udziale w NATO i Unii Europejskiej inaczej niż jeszcze do niedawna. Mniejszą wagę przywiązujemy do spełniania się historycznej sprawiedliwości, czym jest bez wątpienia wchodzenie Polski do struktur, których nie ze swej winy nie mogliśmy współtworzyć po II wojnie światowej. Coraz częściej natomiast zastanawiamy się, jaka będzie nasza rola w tych strukturach, jakie spadną na nas obowiązki, co będziemy proponować, z kim przede wszystkim współdziałać. Czujemy swoją współodpowiedzialność. Można być przyjacielem całego świata, ale zawsze trzeba mieć listę priorytetów. Obecność Polski w NATO i UE oznaczać będzie dla nas więcej możliwości współpracy polsko ? niemieckiej, a zatem i nową jakość polsko - niemieckiego partnerstwa. W tym kontekście postrzegamy polską politykę regionalną, która stanowić będzie część składową polityki europejskiej. Liczymy na zrozumienie Berlina. Chcielibyśmy zainteresować naszego zachodniego sąsiada problematyką środkowoeuropejską i nakłonić go do wspólnych działań na tym obszarze. Przedmiotem naszego wspólnego zainteresowania mogłaby być taka realizacja ładu z Schengen, aby nie powstała "twierdza Europa" z nową żelazną kurtyną na wschodniej granicy Polski. Sprawa ma więc głębszy wymiar niż tylko zaprojektowanie kolejnych etapów rozszerzenia NATO i UE Szczególnie ważna jest dla nas i dla Europy Ukraina. W miarę naszych możliwości staramy się podtrzymać ukraińskie aspiracje modernizacyjne i prozachodnie poprzez promowanie interesów tego kraju w kontaktach ogólnoeuropejskich. Kolejnym zagadnieniem wartym wspólnego podjęcia przez oba nasze kraje jest kwestia sprostania wyzwaniom XXI wieku w coraz bardziej konkurencyjnym świecie. Polsko - niemiecka wspólnota interesów jest po roku 1989 postrzegana zwykle w kategoriach politycznych, gospodarczych i moralnych. Tymczasem miejsce zarówno Niemiec jak i Polski w świecie XXI wieku będzie zależało od szeroko pojętej nauki i oświaty. Sprawność rynkowej gospodarki i niewzruszalność demokracji jest bowiem sprzęgnięta z poziomem publicznego oświecenia. Żyjemy w czasach globalizacji gospodarki, technologii, nauki. Wątpliwe, moim zdaniem, by Europa zachowała w przyszłym stuleciu swoją pozycję w świecie jeśli jej rozwój nie stanie się bardziej dynamiczny. Jeśli nowych impulsów rozwojowych nie dadzą jej Niemcy, a także "nowe demokracje" włączające się do integracji europejskiej. Jak na razie nam Polakom nie brakuje dynamizmu. Polska jest dzisiaj krajem ludzi "głodnych sukcesu", o dużych aspiracjach twórczo-cywilizacyjnych i konsumpcyjnych. W ciągu kilku ostatnich lat podwoiła się liczba studentów. Polacy masowo się dokształcają. Polska unowocześnia swoje szkolnictwo. Absolwentom naszych szkół i uczelni chcemy zapewnić równość szans na europejskim rynku. Rozpoczęliśmy głęboką reformę systemu edukacyjnego. W aglomeracji Berlina, blisko polskiej granicy rozbudowuje się nowy wielki europejski ośrodek naukowy. Jako sąsiad i bliski partner Niemiec nie możemy zlekceważyć tej szansy współpracy, która się tu otwiera. Chcemy korzystać z niemieckich doświadczeń. Chcemy poszerzać współpracę z Niemcami w dziedzinie nauki i edukacji. Niemcy mają tu szybko rosnący potencjał naukowo-technologiczny, my niezłe uczelnie i dynamiczną młodą generację. Bylibyśmy więc bardzo zainteresowani, gdyby wielkie plany zakładające rozbudowę niemieckiego potencjału naukowego i edukacyjnego w Berlinie, Brandenburgii, Meklemburgii - Przedpomorzu szybciej stawały się rzeczywistością. Mówiłem na początku mojego wystąpienia o tym jak nadreńska Wspólnota Węgla i Stali stała się przed niemal pięćdziesięciu laty zaczynem integracji europejskiej. Dziś, gdy rozważamy perspektywy partnerstwa Niemiec i Polski w wieku XXI, chciałbym podzielić się z państwem moim osobistym marzeniem. Czy nie byłoby wspaniale, gdyby osią kolejnego etapu europejskiej integracji stała się wspólnota nadodrzańska ? wspólnota nauki, technologii i nowoczesnej edukacji? To prawda ? Polska jest w tym układzie partnerem słabszym, ale zdolnym do opracowania konsekwentnej strategii oraz do jej realizowania we współpracy z Niemcami. Władze Republiki Federalnej od niedawna rezydują w Berlinie. Przenosiny nad Szprewę to dla narodu niemieckiego wydarzenie wielkiego kalibru. W sposób symboliczny spina historię Państwa kraju w dwudziestym wieku. Jest również niebagatelnym przedsięwzięciem w skali całej Europy. Pokazuje, że punkt ciężkości kontynentu jest dynamiczny i podąża za zmianami, których autorem są nasze społeczeństwa. Niemcy mówią dziś Europie: jesteśmy żywotnie zainteresowani sukcesem całego kontynentu, także jego środkowej i wschodniej części. To dobra wiadomość dla Polski, która zakorzenia się w Europie Zachodniej, odnajduje swą środkowo-europejską tożsamość i robi wszystko, aby jej wschodnie sąsiedztwo było jak najbardziej demokratyczne i dostatnie. Są jednakże różne kategorie sukcesu. Dla niektórych jest to przełamanie dawnych podziałów. Dla innych także pokonanie bieżących uprzedzeń. W moim przekonaniu, należy ustawić poprzeczkę jeszcze o wiele wyżej. Nasze wzajemne otwarcie musi sprawdzić się w wielu wymiarach ? od bliskiej politycznej współpracy na rzecz całej szerszej Europy, we wspólnym stawianiu czoła wymogom rewolucji technologicznej, po codzienne międzyludzkie kontakty. Życzę Państwu i życzę sobie, abyśmy podsumowując za czas jakiś kolejną dekadę, która minie od przełomu roku 1989 mogli z satysfakcją powiedzieć, że posunęliśmy koło historii w dobrym kierunku.