26 lutego 1999
26 lutego 1999 roku, w Pałacu Prezydenckim, odbyło się coroczne spotkanie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego z ludźmi kultury.
W spotkaniu wzięła udział minister kultury i sztuki Joanna Wnuk-Nazarowa, przedstawiciele parlamentu, ministrowie w Kancelarii Prezydenta RP.
Wśród zaproszonych gości były m.in. takie znakomitości świata kultury jak: Jerzy Hoffman, Kazimierz Kutz, Andrzej Szczypiorski, Gustaw Holoubek, Adam Hanuszkiewicz, Xymena Zaniewska.
Zwracając się do artystów prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział: Z wielką przyjemnością goszczę u siebie już po raz trzeci, u progu nowo zaczynającego się roku, tak szerokie grono twórców i animatorów kultury polskiej. Spotkania nasze są okazją do zacieśnienia osobistych kontaktów, do podsumowania dokonań minionego roku w kulturze, a także do sprecyzowania oczekiwań wobec roku bieżącego. Cieszę się, że stają się już tradycją.
Witając wszystkich jak najserdeczniej, chciałbym powiedzieć, że czas, który minął od naszego ostatniego spotkania, miniony rok 1998, był dla kultury polskiej bardzo ważny i pomyślny. Niezależnie od zawsze możliwych indywidualnych zwątpień czy niespełnień - ogólny obraz kultury polskiej w minionym roku wypada ocenić pozytywnie. Był to rok ważnych dokonań kulturalnych, okres aktywnej obecności polskiej kultury życiu krajowym, a także zagranicznym, europejskim i światowym. Za to właśnie chciałbym wszystkim Państwu podziękować i pogratulować tak pięknych osiągnięć. W roku ubiegłym polska kultura wyraźnie odzyskiwać zaczęła swoją tradycyjnie wysoką markę i pozycję w życiu publicznym. Byliśmy świadkami ogromnego wzrostu zainteresowania wydarzeniami kulturalnymi i skokowego w nich udziału szerokich rzesz publiczności. Jest to efekt Waszej pracy, Drodzy Państwo, Waszej twórczości, Waszych talentów oddanych w służbę ważnemu zadaniu kontynuowania dobrej tradycji wysokiego poziomu i chlubnego dorobku kultury polskiej. Mówiąc to, pamiętam też o postaciach wybitnych przedstawicieli naszej kultury, którzy ostatnio odeszli: o Antonim Chodorowskim, Aleksandrze Gieysztorze, Jerzym Grotowskim, Zbigniewie Herbercie, Stanisławie Szymańskim i Jerzym Turowiczu.
Szanowni Państwo!
Bardzo jest miło uświadomić sobie, że liczącymi się osiągnięciami mogą w ubiegłym roku pochwalić się wszystkie właściwie dziedziny życia kulturalnego. W literaturze obserwowaliśmy wymowny powrót czytelników do książki. Tu, obok pisarzy starszego pokolenia, przede wszystkim naszych noblistów, ale także Ireny Jurgielewiczowej, Andrzeja Szczypiorskiego czy najgłośniejszego, być może autora ubiegłego roku Zygmunta Kubiaka, zainteresowanie budzą twórcy młodsi: Olga Tokarczuk, Magdalena Tulli, Andrzej Stasiuk, nie sposób zresztą wymienić wszystkich. Zdobywają oni nie tylko krajowego czytelnika, ale także zagranicznego. Niemała w tym zasługa powołanego przez Ministerstwo Kultury, bardzo aktywnego Funduszu Literatury Polskiej, wspierającego działania przekładowe. Nie mniejsza też - akcji promocyjnej polskiej książki na zagranicznych targach. Jesteśmy już na wszystkich ważnych imprezach tego typu. Starannie też, z liczącym się finansowym wsparciem Ministerstwa Kultury, przygotowuje się nasze uczestnictwo w roku przyszłym we Frankfurcie, gdzie Polska będzie honorowym gościem.
Ożywienie w polskiej literaturze pobudza i inne formy działań z nią związanych. W czerwcu tego roku gościć będziemy pisarzy z całego świata na zjeździe narodowych PENClubów. Planowane jest wielkie spotkanie tłumaczy literatury polskiej. Zmienia się, dostosowując do nowych potrzeb, formuła studiów polonistycznych na zagranicznych uczelniach. Tradycyjne katedry języka i polskiego i literatury zastępują interdyscyplinarne, ogólnokulturowe Polish Studies. Na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie otworzy się niebawem taka placówka.
W teatrze szeroką falą wkroczyło młode pokolenie. Grzegorz Jarzyna, Agnieszka Glińska, Krzysztof Warlikowski i wielu innych gromadzą nie mniej liczną publiczność niż uznani mistrzowie Jerzy Grzegorzewski czy Jerzy Jarocki. Młodzieżową widownię zdobywają tradycyjnie, powiedziałbym, nowatorskie grupy "Wierszalin" i "Gardzienice". Wraz z awiniońskimi "Dziadami" w reżyserii Andrzeja Seweryna, szeroko promowały one polską sztukę teatralną za granicą.
W muzyce mieliśmy Rok Krzysztofa Pendereckiego z wykonaniem Creda, rok krajowych i zagranicznych triumfów Wojciecha Kilara i Henryka Mikołaja Góreckiego, i rok licznych przypomnień koncertowych zmarłych mistrzów: Witolda Lutosławskiego i Grażyny Bacewiczówny. Niezmiennie wysoki poziom artystyczny i aktywność znanych zespołów, jak Opera Kameralna Stefana Sutkowskiego, "Amadeus" Agnieszki Duczmal, czy Chór Chłopięcy Stefana Stuligrosza upewnia nas, że z takimi znakomitymi artystami polska muzyka, swoją parowiekową, piękną tradycję, ugruntowaną w drugim tysiącleciu, z sukcesem przeniesie w trzecie tysiąclecie.
Niemało działo się w polskiej plastyce, by przypomnieć powodzenie licznych wystaw w Centrum Sztuki Współczesnej, czy w znanych nie tylko w Warszawie autorskich galeriach. Przypomniano nam postać i dzieła Aliny Szapocznikow oraz dorobek Romana Cieślewicza. Nasza bieżąca grafika plakatowa i książkowa z sukcesem utrzymywała wysoki poziom.
Równie wiele wydarzyło się w naszym muzealnictwie. Od Rafaela po Warhola, tak szeroko trzeba zakreślić ramy światowego malarstwa, które zaprezentowano nam w ubiegłym roku w najbardziej zasłużonych placówkach w całej Polsce. A jeszcze była sztuka ogrodów, złoto Kremla, szkło radziwiłłowskie oraz wyróżniająca się wrażliwością na społeczne oczekiwania działalność Muzeum w Radomiu, które przebojem zdobyło publiczność dla swojej wystawy "Z epoki Pana Tadeusza".
"Pan Tadeusz" i inne dzieło narodowej literatury - "Ogniem i mieczem" - promowane z rozmachem już w czasie realizacji, zdominowały film. Jerzy Hoffman i Andrzej Wajda zawsze mieli dobrą widownię, a teraz i dla literatury pięknej potrafili zyskać czytelników. W tym, że "Pan Tadeusz" był największym bestsellerem w zeszłym roku, a dziś podobno rekordy powodzenia bije "Trylogia" - niemała ich zasługa. Nie traci nic na tym taki zawsze chętnie oglądany mistrz jak Kazimierz Kutz, którego talent z sukcesem wykorzystuje ostatnio telewizja, podobnie jak wciąż pamiętany Krzysztof Kieślowski, czy mający swoich zdeklarowanych zwolenników Jan Jakub Kolski. Jednakże ten triumfalny powrót wielkiej narodowej klasyki w literaturze, filmie, wystawiennictwie, to być może najbardziej niezwykłe zjawisko ubiegłego kulturalnego roku. Dowodzi, że klasyka, czyli najbardziej tradycyjne narodowe wartości, mają nieprzemijające znaczenie. Atrakcyjnie przedstawione, zdobywają także żądną nowości i nowoczesności młodą publiczność i z sukcesem konkurują z importowanymi atrakcjami.
Przypomnieniu, docenieniu i upowszechnieniu tych fundamentalnych dla nas wartości służyły - z założenia i w nie mniejszym stopniu - obchody ważnych rocznic. 200-lecie urodzin Adama Mickiewicza i 100-lecie odkrycia polonu i radu przez Marię Skłodowską i Piotra Curie obchodziliśmy wraz z całym światem, dowodząc tym współudziałem jedności polskiej i światowej kultury. Rok bieżący niesie nam kolejne tego dowody, w postaci Roku Chopinowskiego i Roku Juliusza Słowackiego, świętowanego przez Polskę, Litwę i Ukrainę. Obejmując osobiście patronat nad takimi wydarzeniami, chcę zawsze podkreślić ogromną wagę kultury w życiu państwa i społeczeństwa. Dziś zwłaszcza, w epoce globalizacji, jest ona podstawowym czynnikiem rozumienia istoty naszej narodowej tożsamości. Doceniam też przy tym niezwykłe znaczenie tych wydarzeń dla budowy wizerunku Polski jako kraju będącego nieodłączną częścią wielkiej, światowej wspólnoty. Nasza kultura, włączając w światowy obieg kulturalny i w światowe dziedzictwo nasze rdzennie polskie wartości, jednoczy nas ze światem. Przedstawiając nas, objaśnia nasze polskie ze światem podobieństwa i odmienności. Służy więc najważniejszej idei współczesnego życia: budowaniu mostów porozumienia między narodami.
Sprawą szczegółową, która nieźle ilustrowała w roku ubiegłym tę uniwersalną właściwość kultury, jest trudny do rozwiązania spór o dobra kulturalne, które w wyniku powikłań terytorialnych po II wojnie światowej zmieniły miejsce pobytu albo właściciela. Małą pociechą jest fakt, że podobnych problemów rozwiązać nie potrafią najbardziej cywilizowane państwa ugruntowanego prawa i demokracji. Jeśli jednak my w tych trudnych przypadkach zechcemy dostrzec także symbole dziedzictwa światowej kultury, która łączy, zbliża i polepsza klimat między narodami, to wreszcie zaczniemy rozmawiać. Trwanie w sporze nie służy nikomu. Nieskrępowana dostępność do tych kulturalnych skarbów jest sprawą najpierwszej wagi. Być może jakaś forma wspólnej nad nimi kurateli mogłaby skuteczniej i szybciej zapewnić wszystkim sięgnięcie po nie i użytkowanie - dla dobra narodów, ich kultury, nauki. Jestem za skutecznym poszukiwaniem takich właśnie dróg.
Rozmowy i realne spojrzenie na rzeczywistość, przydadzą się nam i na wewnętrznym forum naszego kulturalnego życia. Tu bowiem sukcesom i satysfakcji towarzyszą pewne niepokoje. Z terenu całego kraju dobiegają głosy o zagrożeniach, jakie dla tamtejszego życia kulturalnego przyniosła reforma samorządowa i przekazanie większości placówek kulturalnych we władanie gmin i powiatów. W dużych, zasobnych miastach samorządy radzą sobie, ale z mniejszych ośrodków dobiegają głosy o pikietach w obronie likwidowanych teatrów i o czarnych marszach.
To nie są, niestety, urojone zagrożenia. W warunkach ograniczeń finansowych lokalne ośrodki życia kulturalnego mają małe szanse przeżycia. Widzę w tym niebezpieczeństwo o bardzo daleko idących i długo trwających skutkach. Trzeba dostrzec tę sytuację i próbować jej bezzwłocznie zaradzić. Upowszechnienie i dostępność kultury jest prawem każdego z nas. Jest wielką społeczną zdobyczą i jest żywotnym interesem narodu. Odpowiedzialność za ubezpieczenie tych narodowych i społecznych interesów spoczywa na rządzie. Oczekiwać więc będę od rządu stanowiska w tej sprawie i programu zapobieżenia skutkom obecnych trudności.
Zapewne wkrótce zmieni się organizacja działania rządu. W moim przekonaniu dobro polskiej kultury wymaga, aby na najwyższym szczeblu władzy wykonawczej istniała polityka kulturalna. Jak sądzę, powinien nią zawiadywać oddzielny, samodzielny członek Rady Ministrów, "właściwy w sprawach kultury". Tylko taka postać, tak osadzona, może być adresatem społecznych oczekiwań i nadziei. I może stawić czoła zagrożeniom.
Kultura, zadbana, doceniona, wywdzięcza się swoim twórcom, mecenasom i protektorom w sposób dający wszystkim ogromną satysfakcję. Byłem w ubiegłym roku świadkiem wielu budujących i obiecujących sukcesów polskiej kultury w świecie. Wyrazy uznania, które odbierałem na Wystawie Światowej w Lizbonie czy podczas Dni Polskich w Grecji sprawiały mi radość jako Prezydentowi Rzeczypospolitej i po prostu jako Polakowi. Chcę Państwu powiedzieć, że w chwili obecnej takie komplementy ważą podwójnie. U progu naszej integracji z Sojuszem Północnoatlantyckim i za chwilę - z europejską Wspólnotą mamy prawo uświadomić sobie, że wprowadzamy do nowej Europy XXI wieku nie tylko państwo ambitne gospodarczo i jego 40-milionowy naród, ale także kulturę i wartości, które są naszą oryginalną własnością i dumą. Mogą one stać się bez wątpienia naszym znakiem szczególnym, swoistym polskim logo w Europie. Ich zbiorowym wyrazem jest właśnie dorobek polskiej kultury, którą Państwo tworzą. Buduje ona obraz Polski i Polaków jako zbiorowości dojrzałej do współistnienia i współpracy. I za to chciałbym wyrazić wszystkim tutaj moje najszczersze uznanie.
Chciałbym też żebyśmy w Polsce potrafili cenić trwale znaczenie kultury i otaczali ją zawsze szczególną troską. Jeśli będziemy o tym pamiętać, będzie ona z powodzeniem rozwijać się twórczo i z pewnością stanie się dla wszystkich nie mniejszym niż gospodarka źródłem narodowej satysfakcji.
Wszystkim Państwu i Polsce serdecznie tego życzę.