Menu rozwijane

26 maja 2000
26 maja 2000 roku z okazji Dnia Samorządu Terytorialnego i w X rocznicę reaktywowania samorządu terytorialnego w Polsce, Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przyjął w ogrodach Pałacu Prezydenckiego uczestników XIII Ogólnopolskiej Konferencji Wójtów, Burmistrzów, Prezydentów, Starostów i Marszałków z udziałem Radnych Gmin, Powiatów i Województw. Prezydent RP, zwracając się do samorządowców powiedział: Drodzy Państwo, Jestem przekonany, że data 10 rocznicy powołania samorządu terytorialnego w Polsce, dla Polski jest nie tylko szczególna ale i bardzo ważna. Ta data upamiętnia wielki krok na drodze do demokracji. Jeszcze w czasie obrad Okrągłego Stołu nie zdawaliśmy sobie sprawy z szansy, jaką dla Polski mogła stać się samorządność. Kiedy jestem pytany przez wielu rozmówców zagranicą i dociekliwych obserwatorów i analityków sceny politycznej w kraju, podkreślam, że polski sukces, który nas odróżnia od innych państw przechodzących ustrojową transformację, polega na tym, iż w krótkim czasie znaleźliśmy i stworzyliśmy trzy silne filary dla zmian, które w Polsce się dokonały. Pierwszym filarem były obrady Okrągłego Stołu i bezprecedensowa decyzja, aby w sposób bezkrwawy, uzgodniony, dokonała się polityczna zmiana systemu Polski. Drugą decyzją o tak brzemiennych skutkach, drugim filarem polskiego sukcesu, są zmiany gospodarcze zaproponowane przez prof. Leszka Balcerowicza, zaakceptowane przez ówczesny parlament na przełomie roku 1989 i 1990. Trzecim filarem, o którym mówi się najrzadziej, a który w moim przekonaniu jest kluczem do zrozumienia polskiego sukcesu, jest właśnie wprowadzenie samorządności jako zasady ustrojowej oraz rozpoczęcie tego procesu od gmin, przeprowadzenie wyborów samorządowych do gmin w maju 1990 r. - zaledwie rok po zakończeniu debaty Okrągłego Stołu. Kraje, które nie zdecydowały się na ten trzeci krok, które potwierdziły zmiany polityczne zmianami gospodarczymi, ale które nie zdecydowały się na decentralizację władzy, na zbudowanie silnego samorządu, przeżywają do dzisiaj nieporównanie więcej trudności, nie wykorzystują tego potencjału, jaki udało się nam uruchomić na samym początku polskich przemian. Mówię drodzy Państwo o tym nie dlatego, żeby wypowiedzieć komplement w związku z 10 rocznicą, ale dlatego, że w polskiej historii ta decyzja miała zasadnicze znaczenie i korzystamy z efektów tej decyzji do dzisiaj. Wtedy, w maju 1990 r. uruchomiliśmy społeczną aktywność, zaczęliśmy tworzyć podstawy dla społeczeństwa obywatelskiego, w którym ludzie bezpośrednio decydują o swoim otoczeniu, dokonują wyborów na stanowiska, które mogą obserwować, oceniać, krytykować i akceptować. Stworzyliśmy w gminach możliwość podejmowania decyzji, które wyławiały ludzi zdolnych, aktywnych, które były szansą dla inicjatyw gospodarczych i które dały efekt w postaci zmieniającego się obrazu polskich wsi, miasteczek i miast. Polska byłaby inna, i nie byłaby tak dobra jak możemy obserwować, nawet w tych miejscach, w których nie jesteśmy zadowoleni, gdzie przeżywamy trudności, gdyby nie owe decyzje sprzed ponad już 10 lat. Chcę wyrazić szacunek i uznanie dla tych wszystkich ludzi po stronie "Solidarności", którzy obstawali przy idei samorządności lokalnej od samego początku, od czasu debaty Okrągłego Stołu. Chcę podziękować wszystkim ekspertom, fachowcom, specjalistom, których nie było wielu, ale którzy żarliwie pracowali nad przyjmowanymi wtedy ustawami. Chcę podziękować setkom tysięcy samorządowców, którzy pojawili się wtedy w polskich gminach, w polskich miastach i którzy od tamtego czasu w różnych formach, czasami na bardziej eksponowanych miejscach, czasami na mniej, ale w tym wielkim, powszechnym ruchu samorządowym uczestniczyli. Nie ma wątpliwości, że bez samorządów lokalnych nie moglibyśmy zbudować społeczeństwa obywatelskiego. Nie ma wątpliwości, że polskie reformy ugrzęzłyby w sosie biurokracji i wzajemnych zależności. Nie ma także wątpliwości, że bez samorządu terytorialnego byłoby nam trudniej stworzyć elity polityczne ludzi, którzy stopniowo poprzez zdobywanie doświadczeń samorządowych, przygotowują się do ról publicznych, parlamentarnych, rządowych. Okazuje się po raz kolejny, że taka praktyczna szkoła, publiczny uniwersytet, jakim jest samorząd lokalny, jest niezbędny dla wykształcenia osób o właściwym wykształceniu i wiedzy w sprawach dotyczących nas wszystkich. Ten samorządowy uniwersytet już pomaga nam w budowaniu fachowych kadr na różnych szczeblach administracji państwowej. Jestem przekonany, że to jest dopiero początek drogi. 10 lat od powstania samorządów gminnych, to był czas gorącej debaty, która w Polsce się toczyła. Nie chcę oceniać, czy niektóre decyzje zostały podjęte w odpowiednim czasie, za wcześnie, za późno. Ale zwracam uwagę, że w konstytucji, przyjętej w 1997 r. samorząd znalazł takie przepisy, które nie tylko właściwie określają jego rolę, ale ogromnie umacniają. Dzisiaj zgodnie z Konstytucją III Rzeczypospolitej samorząd jest poważną siłą i poważnym elementem w strukturze ustrojowej państwa polskiego. Po wielu dyskusjach udało się wprowadzić kolejne szczeble samorządności lokalnej, powiaty i województwa. Miałem okazję rozmawiać z przedstawicielami powiatów i województw w ostatnich miesiącach. Odnoszę wrażenie, iż to się powiodło. Mimo wszystkich trudności, wyrażanych krytyk, była to decyzja trafna i była to decyzja, która niewątpliwie Polskę unowocześnia, decentralizuje władzę w Polsce i zwiększa udział obywateli w podejmowaniu decyzji. Od powstania powiatów i województw minął krótki czas. Być może nie wszystkie jeszcze doświadczenia zebraliśmy, ale przypominam, że m.in. z mojej inicjatywy w ustawie zapisaliśmy, że do końca roku 2000 trzeba zebrać i zweryfikować doświadczenia, zmienić te przepisy, które są nieskuteczne, wywołują skutki negatywne, żeby polski samorząd w nowe stulecie mógł wejść jako struktura silna, odpowiednio wyposażona w instrumenty finansowe, organizacyjne i struktura która cieszy się zasłużonym szacunkiem obywateli i mieszkańców, opinii publicznej. Jestem przekonany, że niezależnie od wszystkich kłopotów które obserwujemy i przeżywamy, parlament Rzeczypospolitej pod koniec roku 2000 takiej analizy dokona. Po to żeby w roku 2001 jeszcze przed planowanymi wyborami, można było dokonać niezbędnych korekt w systemie prawnym, jaki samorządu lokalnego dotyczy. Co do słabości, które najbardziej dzisiaj wydają się oczywiste, jest to system finansowy, sposób samoistnego finansowania gmin, powiatów i województw, które zmniejszałyby zakres subsydiów, oraz innych form dotacji, a dawały możliwość zbierania środków w sposób aktywny i odpowiedni do zadań jakie stoją przed tymi strukturami. Wierzę, że rozwiązania nad którymi trwa teraz praca, przyniesie nam rozwiązania prawne. Jest także drugi problem, który po kilkunastu miesiącach doświadczeń nie jest rozwiązany. To jest wyrównywanie dysproporcji regionalnych. Polska nie jest jednolita. Polska inaczej wygląda w Rzeszowie, z którego właśnie wracam, inaczej wygląda w Warszawie i Poznaniu, a jeszcze inaczej na poziomie powiatów i tam gdzie mamy do czynienia ze strukturalnym bezrobociem. Przychodzi czas na to, żeby prowadzić aktywną politykę regionalną, która będzie wyrównywała szansę, przede wszystkim w tworzeniu nowych miejsc pracy, w dostępie do edukacji młodego pokolenia. Byłoby źle, gdyby okazało się, że w nowej strukturze administracyjnej Polski, przy tak silnym udziale samorządów, różnice pogłębiają się. Polska A i Polska B zaczynają do siebie nie przystawać. Te kraje, które nie zapanowały nad tym procesem, do dziś płacą wysoką cenę, dlatego że rynek i zasady ekonomiczne, które przyjęliśmy, powodują że ci, którzy mają środki finansowe i inwestują, mają coraz więcej zysków, rozwijają się. Ci, którzy tych środków nie mają, przeżywają swoistą spiralę degradacji. To Polsce grozi. I w tej mierze oczekuję, iż będą podjęte konieczne działania. Trzecia kwestia, która mimo zachęt i prób, jest nierozwiązana sytuacja tych miast, które straciły status wojewódzki. Otrzymuję ogromnie dużo informacji, listów, petycji z miast, które swój status wojewódzki utraciły mimo obietnic, że będą objęte specjalnym programem. Nie ma to miejsca. Postępuje upadek, mają poczucie zapomnienia i marginalizacji. 31 miast, które były województwami, to ogromny potencjał, którego stracić nie wolno. Dlatego mam nadzieję, że w ramach dyskusji nad wnioskami, jakie wynikają z przyjętych reform, również nie zapomnimy o tych miejscowościach i o tych środowiskach, i pomożemy im w znalezieniu odpowiedniego, dobrego, pełnego perspektyw miejsca w nowej strukturze administracyjnej kraju. Drodzy Państwo, Zmiany, które przeprowadziliśmy są również bardzo ważne ż tego względu, że one są swoistym pierwszym krokiem na włączeniu Polski do UE. System samorządowy w Polsce w ogromnym stopniu odpowiada temu, co jest przyjęte w UE. Nasze regiony spełniają dzisiaj wszelkie warunki, mówię o 16 województwach, żeby współpracować z regionami w Europie Zachodniej. Zasady, które dotyczą samorządów są całkowicie porównywalne z tym co jest w Unii. Można powiedzieć, że w tym wielkim procesie przygotowywania Polski do wejścia do Unii, co chcemy osiągnąć w roku 2003, samorządność lokalna, struktura administracyjna Polski już swoje zadanie niemalże wypełniła, choć oczywiście w szczegółach wymagać to będzie pracy. Ale nie jest oczywiście tak, żeby wszystko było świetnie i żebyśmy mogli przy okazji tego święta mówić tylko o pozytywach, o tym co nam się udało. Niewątpliwie muszę powiedzieć w tym gronie o zjawiskach, które niepokoją Was, ale także mnie, mianowicie recentralizacja, jak to zwykło się mówić, odejście od tego, co było obiecywane. Obiecywano, że władzę zdobywamy po to, by ją oddać ludziom, obiecywano, że decentralizacja ma charakter nieodwracalny, że samorządy będą dysponować coraz większą liczbą instrumentów i możliwością działania. Nie da się powiedzieć, że te wszystkie obietnice są spełnione, a więcej, można powiedzieć, że część z nich jest bardzo wyraziście podważana. W decyzjach finansowych nie ma równowagi między zadaniami i obowiązkami, jakie samorządy otrzymały, a środkami finansowymi, jest istotna dysproporcja zatrudnienia między urzędami rządowymi, wojewódzkimi a urzędami samorządowymi, nie usprawiedliwiona ani zakresem odpowiedzialności, ani sprawami, którymi te urzędy się zajmują. Mieliśmy do czynienia z ustawami, które w części przynajmniej szły pod prąd idei samorządności. Decyzja, która niewątpliwie musi być skomentowana z punktu widzenia rozwoju samorządności w Polsce, to decyzja o wprowadzeniu w warszawskiej gminie Centrum komisarza. Jak Państwo wiecie, swoje zdanie wyraziłem w liście do pana premiera i to zdanie w pełni podtrzymuję. Uważam, że jest to decyzja niefortunna. Uważam, że jest to decyzja, która jest pośpieszna, która wyprzedziła decyzję sądu administracyjnego i która tworzy klimat, przynajmniej w Warszawie, ale myślę także i w Polsce, podważenia zaufania do instytucji samorządu jako takiego. Nie chcę dyskutować o personaliach, nie chcę dyskutować o tym czy właściwe osoby zostały wyznaczone do poszczególnych zadań, ale wyrażam raz jeszcze żal, że w największej polskiej gminie nie zdecydowano się na większą cierpliwość wobec instytucji samorządu i wobec mechanizmów, które w samorządzie obowiązują. I żałuję także, że ta koalicja, mając trzydzieści miesięcy nie doprowadziła do skutecznej zmiany "ustawy warszawskiej" tak, aby uniknąć decyzji na tyle drastycznej, że aż niebezpiecznej z punktu widzenia rozwoju polskiej samorządności. Mam nadzieję, że to wszystko jeszcze jest do naprawienia. Mam nadzieję, że odpowiednie ustawy zostaną przez rząd przedstawione i przez Sejm przyjęte tak, abyśmy mogli kryzys samorządowy w stolicy Polski zakończyć. Będę wspierał te działania i będę również sugerował, o czym już mówiłem w liście do pana premiera i w bezpośredniej rozmowie, żeby szukać także i takiego rozwiązania, które przywróci mieszkańcom, przywróci obywatelom wiarę w siłę ich głosu, wiarę w ich współodpowiedzialność. Taką decyzją może być to, aby wybór prezydenta miasta stołecznego dokonywał się w sposób bezpośredni, aby można było wiedzieć komu odpowiedzialność za miasto stołeczne się powierza i żeby również była to metoda na wyłanianie osób najlepszych, najbardziej przygotowanych i kompetentnych. Nie boją się takiego systemu wielkie miasta, większe od Warszawy jak Paryż, jak Londyn, jak Ateny. Myślę, że nie ma powodów, aby w Warszawie były w tej mierze jakieś zasadnicze wątpliwości czy obawy. Boleję nad decyzją jaka w stosunku do gminy Centrum w Warszawie miała miejsce, boleję tym bardziej, że ta decyzja przyniosła wiele skutków, wykraczających dalece poza sprawy samorządu i Warszawy, choć nie należy tego tak jednoznacznie łączyć. W moim przekonaniu kryzys koalicyjny jest tylko przyśpieszony przez sprawę gminy Centrum, a nie jest przez nią wywołany. Niewątpliwie trzeba jasno powiedzieć w dziesiątą rocznicę stworzenia samorządów lokalnych w Polsce, że nie może być miejsca dla drogi wstecz, że decentralizacja, że samorządność, że budowanie społeczeństwa obywatelskiego jest najlepszą perspektywą jaką możemy Polsce zaoferować i jakiekolwiek działania, które opóźniałyby ten proces, a już tym bardziej działania, które odwracałyby ten proces są nie do zaakceptowania. Mogę obiecać, że tak długo, jak wypełniam ten najwyższy urząd, będą starał się takim właśnie sytuacjom zapobiegać. 10 lat doświadczeń samorządowych pokazuje, że ta instytucja nie jest wolna od słabości. Gdybym miał najkrócej te słabości zdefiniować to powiedziałbym tak: Istnieje w niektórych miejscach , na szczęście nie wszędzie, ale istnieje problem zachowania niezbędnych więzi między wybranymi reprezentantami społeczności lokalnych a tymi społecznościami. Okazuje się, że bardzo często krótko po wyborach radni bardziej zajmują się interesem samorządu jako takiego, a mniej całej społeczności, w której działają. Ten związek, ta łączność jest bardzo potrzebna, bo bez niej nie zbudujemy społeczeństwa obywatelskiego. Będzie bardzo źle, jeżeli się okaże, iż obywatel, który nie ma ambicji politycznych czy samorządowych, jest jedynie wyborcą, zorientuje się, po kilku kolejnych wyborach, że właściwie jego głos niewiele znaczy i że osoby, którym on daje swoje zaufanie nie są gotowe tego zaufania wypełniać i nie są gotowe nawet utrzymywać niezbędną więź ze społecznością, która go wybrała. Zwracam na to uwagę, ponieważ od tego będzie zależała i jakość społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i jakość samorządów. Samorządy, tak jak administracja państwowa, nie są wolne od biurokracji, która powoduje oddalanie się władzy samorządowej od wyborców. Polska przeżywa okres wielkich zmian, które z natury rzeczy spotykają się często z grą wielkich interesów, z pieniędzmi, które krążą wokół różnych miejsc. Korupcja nie jest problemem tylko partii politycznych, ale jest problemem ogólnym, który dotyczy bardziej postaw ludzkich czy moralności każdego, który pełni wysoką funkcję aniżeli jego poglądów politycznych. Korupcja może być chorobą, która zniszczy demokratyczne państwo polskie jako takie, a przynajmniej zniszczy prestiż państwa polskiego. To już jest niebezpieczne, kiedy słyszy się na świecie, jak bardzo opinia o nas jest właśnie opinią o ludziach, gdzie bez odpowiednich datków czy form nacisku nie da się niczego załatwić. Przestrzegam więc, aby korupcja nie stała się normą, musi to być zjawisko, z którym walczymy, a walczyć można tylko wtedy, jeżeli ci, którzy dają, przestaną dawać, a ci którzy biorą, przestaną brać lub domagać się tego typu gratyfikacji. Korupcja może być chorobą, która zniszczy naszą wysoką opinię na świecie i która będzie na tyle silną zachętą dla każdej kolejnej ekipy niezależnie czy w gminie czy w województwie, że w istocie jakiekolwiek reguły prawne, jakiekolwiek zasady nie będą obowiązywać. Przestrzegam przed tym, może mówię o tym za mocno, może to jeszcze nie jest ten moment, żeby tak bardzo zdecydowanie alarmować, ale jestem przekonany, że im bardziej będziemy alarmować teraz, tym szybciej potrafimy uporać się z procederem, z wirusem, który nie dość, że zaraźliwy, to jest jeszcze bardzo niebezpieczny. Cieszę się, że główne siły polityczne w Polsce, także te, które są reprezentowane w samorządach nie mają dzisiaj wątpliwości, że samorządność to jest silna podstawa polskiej demokracji, polskiej gospodarki i polskiej przyszłości. Trzeba wię