Menu rozwijane

18 czerwca 2000
18 czerwca 2000 roku Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski wziął udział w Krajowej Konwencji Wyborczej Unii Pracy w Płocku. Podczas Konwencji, delegaci podjęli uchwałę o poparciu Unii Pracy dla kandydatury Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich 2000 roku. Prezydent Aleksander Kwaśniewski, zwracając się do uczestników Konwencji powiedział m.in.: Panie Marszałku, Szanowny Panie Przewodniczący, Panie i Panowie, Drodzy Przyjaciele Spotkanie z Wami, w obecności mojej Małżonki, jest dla mnie wielkim wydarzeniem. Oto bowiem znajduję się wśród ludzi, których szanuję i cenię. Jestem wielce rad, że pojawiła się przed nami nowa szansa mądrego wspólnego działania, działania dla Ojczyzny. Przed pięcioma laty Polacy wybrali przyszłość, wybrali wspólną Polskę. Za niespełna cztery miesiące obywatele znów staną przed decyzją, komu powierzyć urząd prezydenta. Staję do tych wyborów z kierowanym do milionów Polaków przesłaniem: "Wspólnie możemy uczynić Polskę sprawiedliwszą, bardziej dostatnią, nowocześniejszą. Razem możemy wyjść śmiało naprzeciw wyzwaniom XXI wieku". Za nami trudna, ale owocna droga. Polska roku 2000 jest krajem w pełni suwerennym i demokratycznym, krajem bezpiecznym i rozwijającym się. Dzisiaj z satysfakcją możemy powiedzieć, że Polska ma nowoczesną konstytucję. Składam tu słowa podziękowania dla wszystkich przedstawicieli Unii Pracy, którzy w tym dziele uczestniczyli. Jesteśmy krajem stabilnym, mającym przyjazne stosunki ze swoimi sąsiadami. Staliśmy się członkiem NATO. Jesteśmy coraz bliżej członkostwa w Unii Europejskiej. Jesteśmy wzorem dla całego regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Jestem przekonany, że te osiągnięcia są doceniane. Są one przecież przede wszystkim zasługą mądrości i cierpliwości milionów ludzi. Są także efektem rozumnej postawy tych polskich polityków, którzy w najważniejszych dla państwa momentach potrafili wznieść się ponad ideologiczne podziały i codzienne swary. Przez minione 5 lat, zgodnie z dyspozycjami konstytucji jako prezydent Rzeczypospolitej koncentrowałem się na umacnianiu fundamentów naszej państwowości, na doskonaleniu demokratycznego ładu, na budowaniu międzynarodowej pozycji naszego kraju. Starałem się być promotorem społeczeństwa obywatelskiego. Dla realizacji tych zadań współpracowałem z każdym rządem niezależnie od jego politycznej barwy. Wierzę, że dzisiejsze społeczne poparcie jest rezultatem takiej właśnie oceny moich działań, w których dominowała odpowiedzialność, gotowość do dialogu, otwartość oraz skupienie się na sprawach dla Polski najważniejszych. Nasze sukcesy, sukcesy Polski, cieszą, ale przecież głęboko odczuwamy niepowodzenia. W niedawnym liście do obywateli, deklarując wolę udziału w wyborach prezydenckich, napisałem, że każda osoba bez pracy, ludzie cierpiący biedę, młodzi bez możliwości nauki i rozwoju, chorzy pozbawieni właściwej pomocy, miasta obumierające, bez perspektyw, wsie, proszące nie tylko o wsparcie, ale choćby zrozumienie, powodują bolesne wyrzuty mojego sumienia i mam nadzieję, że również wszystkich, którzy ponosimy odpowiedzialność za państwo, za społeczeństwo, za nasz los w ostatnich 5 latach. Jest tak, jak przed chwilą mówił Marek Pol i to powinniśmy, to musimy i to razem możemy zmienić. Musimy nie tylko szczerze mówić, ale podjąć działania, aby bieda nie było obecna w tak wielu polskich domach. Musimy uczynić wszystko, aby pomóc tym regionom, miastom i wsiom, które nie mogą korzystać z dobrodziejstw zmian i reform. Musimy uczynić, co w naszej mocy, aby wyrwać ludzi pogrążonych w rezygnacji, w braku perspektyw, aby chcieli być aktywni, chcieli podjąć wysiłek. Musimy zwrócić im nadzieję na ich godne miejsce w społeczeństwie polskim XXI wieku. A dzisiaj musimy im powiedzieć: nie wycofujcie się! Nie traćcie nadziei! Ten świat, nasza Polska, należy także do Was. Macie prawo do godnego życia. Macie Rzeczpospolitą, której nie wolno o Was, o tych wszystkich w potrzebie, zapomnieć. I dzisiaj, choćby na tej sali, tu w Płocku, w czasie Konwencji Unii Pracy, możecie zobaczyć, odzyskując nadzieję, że macie rodaków, którzy wiedzą, co to jest społeczna solidarność i chcą z tego wyciągać praktyczne, skuteczne wnioski. Świat XXI wieku nie pozostawia nam wielkiego wyboru. Przyszłość każdego społeczeństwa zależeć będzie od szeroko rozumianej edukacji. Od tego, jak szybko nauczy się rozwijać i przyswajać nowe technologie, jak wykorzystać Interenet i globalizację, jaką wiedzą i wyobraźnią będą dysponowali jego obywatele. W tej rywalizacji Polska wystartowała z opóźnionej pozycji. I mimo postępu, który dokonał się w ostatnim dziesięcioleciu, mamy ogromnie dużo do nadrobienia. Polityka małych kroków, wykorzystywania małych rezerw, jest już dziś niewystarczająca. Jeśli więc chcemy być w gronie najlepszych, jeśli chcemy dołączyć do najszybciej rozwijających się narodów, to musimy postawić na wiedzę, na edukację. Musimy uczynić Polskę krajem ludzi uczących się, podnoszących swoje kwalifikacje, rozwijających talenty. Pospolite ruszenie na rzecz edukacji jest najlepszym sposobem likwidacji biedy, zwłaszcza tej dziedzicznej, przenoszonej z pokolenia na pokolenie. Dlatego właśnie trzeba wyrównywać szanse edukacyjne. Dlatego musimy dać szanse wszystkim, którzy chcą więcej wiedzieć i dzięki temu mieć pracę i lepiej żyć. Cieszę się ze słów, które tu zostały wypowiedziane, że razem odczuwamy potrzebę stworzenia takich możliwości, aby dostępność do dobrej nauki w szkołach, w szkołach średnich, w szkołach wyższych nie była związana ze statusem majątkowym rodziców, żeby tworzyć stypendia i możliwości kształcenia dla młodzieży ze wsi i małych miast, żeby sprawiedliwy dostęp do edukacji był znakiem polskiej społecznej jakości. Ale nie jest to jedyne zadanie, które musimy podjąć. Potrzebna jest też skuteczniejsza walka z bezrobociem i nowe impulsy w budownictwie mieszkaniowym. Mówiłem o tym sam i mówili wszyscy o tym od dawna, i bardzo żałuję, że ostatnie dwa lata nie przyniosły Polsce sukcesów w tych dziedzinach. Nasza integracja z wysoko rozwiniętą częścią Europy wymaga, byśmy rozwijali infrastrukturę. Wymaga także generalnej przebudowy polskiej wsi. Chciałbym bardzo, aby kolejne rządy patrzyły na kwestie polskiego rolnictwa i polskiej wsi nie tylko przez pryzmat decyzji technicznych, ekonomicznych czy prawnych. Chciałbym, żeby wiedzieć, iż modernizacja polskiego rolnictwa, przekształcenia polskiej wsi to ogromy problem społeczny i psychologiczny. Nie może być tak, żeby miliony Polaków, mieszkających na wsi, były pozbawione perspektyw, nadziei na przyszłość, na pracę, na sprzedaż własnych produktów i korzystania z cywilizacyjnego dorobku całego kraju. Problematyka wsi i rolnictwa nie może być ograniczona wyłącznie do partii chłopskich czy ludowych. To musi być sprawa podejmowana przez wszystkie ugrupowania polityczne. Namawiam do takich projektów, do takich programów i do takiego zainteresowania również Unię Pracy. Polska wieś, jej zmiany i modernizacja to wielki wymiar przekształceń społecznych i kulturowych, które w Polsce się dokonują. Chciałbym, żebyśmy ten proces przeprowadzili z jak największą korzyścią dla Polski i samych mieszkańców wsi. Jeżeli chcemy wykorzystać wielkie atuty, jakie Polska posiada z większą troską i z nowymi ideami musimy przywrócić znaczenie życia kulturalnego, życia twórczego w Polsce. W zjednoczonej Europie to może być świadectwo naszej przynależności i naszej kreatywności. Mam nadzieję, że w kolejnych latach będziemy wspólnie umieli zapewnić polskim środowiskom artystycznym, kulturalnym, polskiej kulturze, trwałą obecność wśród odbiorców, w mediach, że nie poddamy się uniwersalizacji życia kulturalnego, że potrafimy zachować ten wielki kapitał jak i potencjał, jakim jest polska kultura, polska sztuka i ludzie, którzy wielkie dzieła, dzieła przecież na miarę nagród Nobla tworzą. Czas dać więcej możliwości kobietom, wyrównać ich szanse zawodowe i uwolnić wielki potencjał twórczy. W mojej działalności politycznej zawsze była to sprawa ogromnej wagi, którą sprowadzałem nie tylko do przyjmowania odpowiednich ustaw, ale także do domagania się, aby w naszym życiu publicznym i politycznym kobiety odgrywały dużo poważniejsze role. Dlatego szefami Kancelarii Prezydenta zawsze były panie. To wszystko musimy zrobić. I to nie w imię jakiejś doktryny czy ideologii, lecz w najlepiej pojętym interesie Polski. Mam nadzieję i jestem pewny, że właśnie w ten sposób i na tych płaszczyznach będzie mogła przebiegać nasza współpraca. Dajmy tę nadzieję ludziom, dajmy tę nadzieję na lepszą Polskę, na Polskę, w której reformy są dobrze przygotowane i kompetentnie przeprowadzane. Dajmy nadzieję na nowoczesne państwo służące obywatelom. Dajmy nadzieję na kraj, w którym sprawnie działają sądy, gdzie ludzie czują się bezpiecznie, a chorzy mogą liczyć na szybką pomoc lekarzy. Dajmy nadzieję na państwo gdzie politycy są profesjonalni, odpowiedzialni za swoje działania, gdzie nie rządzi ciężka choroba, ciężki wirus partyjniactwa. Dajmy też nadzieję młodym ludziom startującym w dorosłe życie, dajmy im równe szanse bez względu na to czy pochodzą z Warszawy, czy z małej wioski, czy są synami ludzi sukcesu, czy córkami bezrobotnych. Taka Polska jest możliwa. Taką Polskę chcę budować i liczę, że zrobimy to razem! Nasza wola, nasza nadzieja, nasze wspólne działania niech zrodzą sukces! Polacy zasłużyli na to ciężką pracą i wyrzeczeniami. Dlatego prosiłem o to poparcie, i dlatego dziękuję za poparcie przez Was udzielone. Czuję silną więź łączącą mnie z wami. Unia Pracy jest Polsce potrzebna. Jest partią, z którą chcę współpracować, bowiem walczy ona o ludzkie oblicze polskich reform. To z Waszym udziałem zapisaliśmy w Konstytucji, iż zadaniem państwa jest walka o sprawiedliwość społeczną. Dyskutuje się jak należy zdefiniować sprawiedliwość społeczną w XXI wieku. Wyjaśnienie jest proste: chodzi o ochronę najsłabszych, o godziwe warunki pracy i płacy, chodzi o otwartość kultury, edukację i naukę. Aby każdy miał do nich dostęp i mógł na miarę swoich możliwości z tej szansy skorzystać. Czy w XXI wieku tak trudno jest zdefiniować co to jest sprawiedliwość społeczna? Wprowadzić ją jest trudno, ale jestem przekonany że zarówno Wy tu na tej sali, jak i miliony Polaków świetnie rozumieją ciągle głęboki, ciągle znaczący i ciągle obowiązujący sens sprawiedliwości społecznej. Chcę współpracować z Wami i wierzę, że znajdziemy wspólne poglądy w sprawie budowy Polski opartej na prawie i sprawiedliwości, Polski otwartej na świat, nowoczesnej i tolerancyjnej. Polski która daje możliwości młodemu pokoleniu, Polski, która będzie liczyła się coraz bardziej we współczesnym świecie. Podziwiam Was za konsekwencję i niekoniunkturalizm. To nieczęsta cecha w polskim życiu politycznym. Unia Pracy jest Polsce potrzebna, jest potrzebna Prezydentowi RP, i wiem, że mogę liczyć na Waszą współpracę dziś, w czasie kampanii prezydenckiej, i potem. Wszyscy ludzie Unii Pracy są oddanymi strażnikami takich wartości jak tolerancja, świeckość państwa czy służba społeczna. Udało się Wam dokonać niezwykłego połączenia etosu tradycyjnej polskiej inteligencji z wrażliwością nowoczesnych europejskich socjaldemokratów. Jest to kolejny powód dla którego Unia Pracy jest Polsce potrzebna. W tegorocznej uchwale Unii Pracy dotyczącej wyborów prezydenckich przeczytałem między innymi: `Z całą otwartością przypominamy, że przed pięciu laty nie udzieliliśmy Aleksandrowi Kwaśniewskiemu naszego poparcia. Obawialiśmy się, że najwyższy urząd w państwie zostanie upartyjniony, i w konsekwencji pozbawiony zaufania większości Polaków. Dziś widać, że rozwój wydarzeń nie potwierdził naszych obaw. Weryfikujemy więc swoją opinię, albowiem ludzi oceniamy według ich autentycznych dokonań.` Nie mogliście mi sprawić większej satysfakcji. Cieszę się, że przekonałem Was nie słowami, ale czynami. Wybory prezydenckie już za kilka miesięcy i zapewne będzie to wstęp do kampanii parlamentarnej, która w normalnym terminie winna się odbyć w roku 2001. Wiele wskazuje na to, że wybory odbędą się w terminie przyśpieszonym wiosną przyszłego roku. Dlatego zwracam się do Was, aby ta kampania była czasem, kiedy nie tylko będziemy mogli ze sobą współpracować, ale także czasem, kiedy będziemy mogli ze sobą bardzo precyzyjnie rozmawiać o programach, o projektach, o ustawach, które Polsce nowoczesnej, sprawiedliwej są potrzebne. Mam nadzieję, że do wyborów parlamentarnych polska lewica pójdzie wspólnie, będę do tego namawiał. Jeśli chcemy odwrócić kartę historii, jeśli chcemy spełnić swój program to żaden głos na lewicy nie może być zmarnowany. Niezależnie od wszystkich zaszłości i wątpliwości postarajmy się o wspólną listę lewicy w przyszłych wyborach parlamentarnych roku 2001. Prezydent może działać skutecznie na tyle, na ile znajduje współpracę z rządem. W Polsce rząd zgodnie z Konstytucją, którą słusznie uważamy za naszą dumę i dzieło, ma pozycję ogromnie silną. Współpraca z rządem, niezależnie od jego politycznej barwy jest obowiązkiem prezydenta, a nie przywilejem. Jeśli chcemy dać Polakom nadzieję, uczynić Polskę i demokratyczną, i tolerancyjną, i sprawiedliwą, jeśli chcemy znaleźć punkt równowagi pomiędzy koniecznościami rozwoju gospodarczego, między twardymi regułami ekonomii, a polityką społeczną, bezpieczeństwem socjalnym, sprawiedliwością społeczną, to wybory parlamentarne rysują się jako ogromne zadanie, historyczny cel, który powinien być przez nas podjęty nie za parę miesięcy, ale już w tej chwili. Jestem do Waszej dyspozycji. Wierzę, że wspólnie zwyciężymy w wyborach prezydenckich roku 2000, i stworzymy silne podstawy w wyborach parlamentarnych roku 2001. Między nami jest zgoda co do wizji państwa, co do zasadniczych wartości, Chcemy Polakom dać nadzieję, nadzieję na przyszłość bezpieczną, otwartą, tolerancyjną, lepszą. Cieszę się, że będziemy razem pracowali, że wspólnie podejmiemy walkę i wierzę, że doprowadzimy ją nie tylko do sukcesu w wyborach prezydenckich, ale również sukcesu w wyborach parlamentarnych. Do takiego współdziałania, do takiej pracy zapraszam. Idźmy razem ku lepszej Polsce.