10 marca 2000
W przeddzień pierwszej rocznicy przystąpienia Polski do NATO, w dniu 10 marca 2000 roku, Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski złożył wizytę w Centralnym Stanowisku Dowodzenia Obroną Powietrzną Rzeczypospolitej. Podczas wizyty Prezydent RP zapoznał się z systemem działania Centralnego Stanowiska Dowodzenia Obroną Powietrzną oraz spotkał się z dowódcami Wojsk Obrony Powietrznej. Podczas spotkania z dziennikarzami Prezydent Aleksander Kwaśniewski wygłosił Oświadczenie z okazji pierwszej rocznicy przystąpienia Polski do NATO: 12 marca 1999 roku Rzeczpospolita Polska, wraz z Republiką Czeską i Republiką Węgierską, stała się członkiem Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego - sojuszu, który wielokrotnie w swej historii dawał dowody wierności wartościom demokracji, wolności, poszanowania praw człowieka, wiarygodności, sprawności i niezawodności. Przyjęliśmy to członkostwo z radością i nadzieją na lepszą i bezpieczną przyszłość, z satysfakcją iż zamykamy dramatyczny rozdział podziału Europy i równowagi strachu. Nie ma dla Polski rzeczy ważniejszej, niż stabilna, oparta na przyjaznej współpracy i skutecznym sojuszu Europa. Daliśmy tego dowód biorąc udział w międzynarodowej operacji sił pokojowych w Jugosławii. W imieniu narodu polskiego zapewniam, że Polska jest gotowa uczestniczyć w procesie budowy lepszego świata w rozszerzaniu strefy międzynarodowego bezpieczeństwa i stabilności, wolności i dobrobytu. Będziemy konsekwentnie pracować na rzecz dalszego rozszerzania Sojuszu o nowe kraje. Podczas wizyty Prezydentowi RP towarzyszyli: Minister Obrony Narodowej Janusz Onyszkiewicz, Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sekretarz Stanu w KP RP Marek Siwiec oraz Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał broni Henryk Szumski oraz Dowódca Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej generał dywizji pilot Andrzej Dulęba. Na zakończenie wizyty odbyła się konferencja prasowa Prezydenta RP. - Pozwolę sobie zacytować dwa krótkie fragmenty listu: "Jako ludzie połączeni głęboką nadzieją, że odrodzona RP jest demokratycznym państwem prawnym zwracamy się publicznie do pana premiera o wyjaśnienie sprawy, która zachwiała naszą wiarę w praworządność poczynań pańskiego rządu..." i na końcu pytanie " Jaka racja stanu nakazuje pogrążyć w niesławie, a później w ciszy i zapomnieniu dopełnić aktu degradacji doborowej jednostki polskich komandosów". I na końcu podpisy m.in. Lech Wałęsa, Andrzej Olechowski, Krzysztof Kozłowski, Jan Król, Czesław Bielecki, Jan Englert, Marek Kondrat, Piotr Fronczewski, Daniel Olbrychski. Prosiłbym o skomentowanie tej sprawy właśnie m.in. w rocznicę naszego przystąpienia do sojuszu. Prezydent RP: Chcę powiedzieć w sprawie GROMu tyle, że z ubolewaniem przyjąłem to wszystko co stało się wokół GROMu. Wyrażałem tę opinię publicznie. Jestem przekonany, że jednostka tak doświadczona, dobrze przygotowana, jest Polsce bardzo potrzebna - także Polsce, która jest w strukturach NATO. Sugerowałem żeby dowództwo, które nie znalazło uznania w oczach ministra spraw wewnętrznych, mogło znaleźć swoje miejsce w strukturach MON. Chciałbym bardzo żebyśmy mogli zakończyć to wszystko co działo się. Po pierwsze utrzymanie w wysokiej jakości jednostki GROM, po drugie uregulowanie spraw jakie z nią są związane, po trzecie właściwym miejscem dla GROM-u jest MON i dobrze stało się, że w tych strukturach jednostka znalazła się. Jeśli chodzi o list osób, które pan wymienił, do premiera, to czekamy na odpowiedź premiera. Z informacji które mam, wiem że gen Szumski zwracał się o przekazanie byłych dowódców GROM-u z dyspozycji MSW do dyspozycji MON, ale ciągle odpowiedzi nie ma, to jest ostatnia informacja, którą w tej sprawie posiadam. Powinniśmy chronić GROM przed dalszymi działaniami politycznymi bo ta jednostka jest naprawdę potrzebna. -Panie prezydencie czy ostateczny raport wyjaśniający sprawę GROM-u trafił na Pana biurko? Prezydent RP: Otrzymałem jedyny raport, to był raport komisji powołanej w MON, który został mi przekazany i który nawiązuje do niektórych konkluzji poprzednich raportów, ale tych poprzednich raportów nie otrzymałem, mimo że premier w czasie spotkania w którym państwo też uczestniczyli zapewniał, że otrzymam je. Mówię o raportach kontrolnych z MSWiA, tych raportów nie otrzymałem. Jedyny raport, który otrzymałem z MON, mówi i o wielkich możliwościach i zasługach i dorobku, ale też i o problemach, które tam są. Bądźmy realistami, to nie jest tak, że nie ma kłopotów, czy napięć. -Pan minister Siwiec występując w telewizji w dyskusji z panem przewodniczącym Bronisławem Komorowskim, wyraził kilka krytycznych słów, jego zdaniem zdecydowanie więcej można było zrobić przez ten rok niż zrobiliśmy Prezydent RP: Każdy, kto formułuje opinię, że można było zrobić więcej, aniżeli zostało zrobione ma rację. Nie podważałbym takiej opinii, nikt nie jest doskonały i na pewno wiele spraw można było zrobić lepiej. O jednej z nich powiem. Po pierwsze jesteśmy członkami NATO i to jest wielka próba dla nas wszystkich, wielka zdobycz, o której mówiłem w swoim oświadczeniu, ale także sprawdzian. Myśmy zostali skonfrontowani bardzo szybko jako nowi członkowie NATO z działaniem sojuszu. Mianowicie działaniem wobec Kosowa, akcją prowadzoną na terenie Jugosławii. Trzeba powiedzieć, że takiego egzaminu i tak szybko nie spodziewaliśmy się, ale też trzeba powiedzieć, tu powołuję się na słowa naszych partnerów z NATO i zarówno sekretarza generalnego Robertsona jak i liderów innych państw NATOwskich, Polska ten egzamin bardzo dobrze zdała. Z nowych członków na pewno zdała najlepiej, albo co najmniej równie dobrze jak Węgrzy, o Czechach nie mówię, ale to jest przejęzyczenie, które proszę mi wybaczyć. Trzeba pamiętać, że ten egzamin zdały zarówno struktury wojskowe, jak i politycy polscy, którzy w sposób bardzo odpowiedzialny wsparli działania NATOwskie i współdziałali ze swoimi partnerami zewnętrznymi. Ten egzamin zdała również polska opinia publiczna, która przez cały czas konfliktu w zdecydowanej większości wykazywała zrozumienie dla prowadzonej akcji i to także nas wyróżniało na tle innych państw gdzie wątpliwości były dużo bardziej powszechne. Tłumaczyłem to zawsze dwoma doświadczeniami polskimi, które wynosimy z historii. Jedno doświadczenie czystek etnicznych, holokaustu, osamotnienia wojennego wobec agresji które przeżyliśmy w okresie II wojny światowej, a drugi powód takiej moim zdaniem pozytywnej opinii ludzi to jest fakt, że Polska sojusznicze zobowiązania traktuje bardzo poważnie. Dla nas bycie w sojuszu niesie ze sobą ogromnie dużo zobowiązań i w tym względzie Polacy rzeczywiście są sojusznikami poważnymi, nawet jeżeli nie najbogatszymi, ale bardzo lojalnymi i poważnymi. Także następne działania, które miały miejsce, sądzę że potwierdziły, iż Polska w NATO staje się partnerem coraz poważniejszym, mówię tu o Szczycie Waszyngtońskim, o naszym zdecydowaniu na rzecz rozszerzenia Paktu Północnoatlantyckiego. Na pewno na plus trzeba zapisać naszą obecność w Kosowie i sposób w jaki wypełniamy misję w Kosowie. To że w polskim batalionie w Kosowie są przedstawiciele wspólnego batalionu polsko-ukraińskiego, polsko-litewskiego, to także pokazuje jak bardzo jesteśmy mocni w regionie, polityce regionalnej. To są wszystko moim zdaniem fakty, które budują pozycję Polski. Natomiast co jest głównym problemem, to są oczywiście pieniądze, możliwości budżetowe, modernizacyjne, które chcielibyśmy żeby były dużo większe. Chcielibyśmy żeby można było już mówić konkretnie zarówno o samolocie wielozadaniowym, o innych niezbędnych zakupach dla modernizacji polskiego wojska. Ale napotykamy na obiektywne bariery, i trochę subiektywne. W moim przekonaniu w pracach budżetowych problem NATOwski nie jest odpowiednio doceniany. Uważam, że niedobrze, dlatego że mówiłem to już parokrotnie, także w obecności państwa, jakość polskiego członkostwa w NATO będzie rzutować na polską pozycję, polską wiarygodność również w innych sprawach, np. w sprawie Unii Europejskiej. Jeżeli okażemy się solidnym, bardzo poważnym partnerem NATOwskim, to będziemy również dużo bardziej solidnym partnerem w negocjacjach z Unią Europejską, czy w budowaniu wspólnej polityki obronnej i zagranicznej Europy. Będziemy mieli dużo silniejszą pozycję także w regionie. Ale trzeba podejmować dalej starania. Mamy plan modernizacyjny na wiele lat i myślę, że krok po kroku będziemy jednak środki pozyskiwać, bo dzisiaj rzeczywiście jest ich za mało. Druga nie wykorzystana okazja okresu NATOwskiego to stworzenie takiego klimatu, choćby w parlamencie, żeby niezbędne z punktu widzenia wojska sprawy zostały załatwione. Myślę przede wszystkim o problemach natury socjalnej, o kwestii ludzi, ich wyposażenia finansów itd. Miałem nadzieję, że przy takim momencie wejścia do NATO, będzie trochę łatwiej załatwić te sprawy, które są wciąż w wojsku nabrzmiałe, szczególnie wśród kadry wojskowej. Dzisiaj już nasza obecność w NATO jest traktowana jako oczywistość, w związku z tym o entuzjazm, który mógł być w różnych sprawach jeszcze rok temu będzie dużo trudniej, ale to też nie zmienia faktu, iż trzeba te fakty rozwiązać, że cała sfera socjalna polskiego wojska wymaga i rozstrzygnięć i wsparcia finansowego. - Ocena ustawy kompetencyjnej. - Prezydent RP: Ustawa kompetencyjna nie tylko nie musi, ale nie powinna stawać się płaszczyzną sporu. Trzeba szukać rozwiązań, które po pierwsze będą respektować to o czym mówi Konstytucja, a po drugie w sposób racjonalny będą określać kompetencje Prezydenta - Najwyższego Zwierzchnika Sił Zbrojnych, rządu, ministra obrony narodowej. Jestem przekonany, że przy dobrej woli wszystkich, którzy będą nad tą ustawą pracować, myślę o przedstawicielach rządu, moich przedstawicielach, o parlamentarzystach, można to zrobić. Może powstać ustawa kompetencyjna, która wszystkim nam pomoże w pracy, tzn. określi precyzyjnie kto za co odpowiada, jakie są procedury, jaki jest tryb dyskutowania dokumentów, ich zatwierdzania. Mam nadzieję, że tak to się skończy, tym bardziej że wobec innych problemów jakie są w polskim wojsku uważam, że spór wokół ustaw kompetencyjnych byłby błędem. Apeluję do przedstawicieli rządu żebyśmy znaleźli rozwiązania dobre, do zaakceptowania przez wszystkie ze stron i nie zajmowali Polskich Sił Zbrojnych sporami, które w moim przekonaniu wprowadzą niepotrzebne tylko zamieszanie, a jednocześnie wrażenie, że zajmujemy się kwestiami drugorzędnymi, pozostają zaś nierozwiązane kwestie pierwszorzędne. Jak chociażby sytuacja socjalna oficerów, kadry, jak sprawy modernizacji sił zbrojnych, to są prawdziwe problemy. - Panie Prezydencie jak Pan ocenia wypowiedzi pana ministra Geremka dotyczące Pana polityki wobec Rosji, ostatnią krytykę pana przewodniczącego Krzaklewskiego? - Prezydent RP: Podtrzymuję to wszystko co powiedziałem w sprawie polskiej polityki wobec Rosji i prosiłbym, żeby nie wyrywać z kontekstu niektórych sformułowań. We wszystkich swoich wypowiedziach mówię bardzo precyzyjnie. Stosunki z Rosją są trudne - także, a może nawet w ogromnej części ze względu na postawę Rosji i elit rosyjskich. Rosja do dzisiaj nie pogodziła się z naszym członkostwem w NATO, w Rosji zrezygnował ze swojego urzędu prezydent, zmieniali się premierzy, niewątpliwie było bardzo trudno nawiązać aktywne kontakty ze stroną rosyjską. Jestem przykładem polityka, który stara się to robić. Spotykałem się z Jelcynem używając pewnych pretekstów, jak chociażby mój udział w konkursie Czajkowskiego w 1998. Spotykałem się z politykami rosyjskimi na różnych międzynarodowych forach, w Salzburgu, Davos, Strasburgu, Waszyngtonie i w Warszawie. Przyjmowałem jak tylko można było wszystkich poważnych polityków rosyjskich, szczególnie młodego pokolenia: Czubaisa, Gajdara i innych. W stosunkach polsko-rosyjskich w ostatnich latach ze strony rządu, nawet bardziej bym tu mówił o rządzie aniżeli o MSZ, które starało się zgodnie ze sztuką dyplomacji, coś zrobić można było. Brakowało pomysłów, nowych impulsów i nowych koncepcji. Tym bardziej było to dla mnie dziwne, że przecież w expose premier mówił bardzo zdecydowanie, że ekipa nie obciążona przeszłością otworzy nową kartę w stosunkach polsko-rosyjskich. Z różnych powodów i tych rosyjskich ale także i naszych nowej karty nie otworzyliśmy. Uważam, że byłoby źle gdyby nowa karta stosunków polsko-rosyjskich miała polegać na tym, iż w Poznaniu odbywają się demonstracje, które naruszają eksterytorialność rosyjskiego konsulatu, za którego bezpieczeństwo my odpowiadamy, Tak samo jak z wielkim ubolewaniem przyjmuję fakty, że przez kolejne dni odbywają się demonstracje przed polską ambasadą w Moskwie, które nie dość że obrażają Polskę, polskich polityków, to także są jak najgorszą przysługą dla otwarcia nowego etapu w stosunkach polsko-rosyjskich. Rozmawiając telefonicznie z pełniącym obowiązki prezydenta Władimirem Putinem powiedziałem, że musimy zrobić wszystko żeby właśnie otworzyć tę nową kartę, żeby zmienić stan, który moim zdaniem jest niekorzystny. Dobrze temu może służyć dobre współdziałanie władz polskich i rosyjskich w sprawie uwolnienia dwóch pań profesor, które znalazły się w niewoli czeczeńskiej. Czy tak się stanie zależy od nas. Jeżeli po mojej wypowiedzi wszyscy postaramy się zrobić coś dobrego dla spraw polsko-rosyjskich a jednocześnie unikniemy niepotrzebnych błędów, a szczególnie takich właśnie jak to co stało się w Poznaniu, to uważam że powoli stosunki staną się normalne. W tej chwili osiągnęły one poziom, który ani Rosji z tego co Putin mówi, ani nas - jak mówię, jak mówi także minister Geremek, nie zadowalają.