Menu rozwijane

20 maja 1998
20 maja 1998 roku, w trzecim dniu oficjalnej wizyty w Republice Finlandii, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski odwiedził Tampere - historyczną stolicę fińskiego przemysłu i miejsce szczytu Unii Europejskiej w roku przyszłym, kiedy Finlandia będzie przewodniczyć pracom tej organizacji. W podróży pociągiem do Tampere prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu i Jolancie Kwaśniewskiej, towarzyszył prezydent Finlandii Martti Ahtisaari wraz z Małżonką. Na Uniwersytecie w Tampere Prezydent RP wygłosił odczyt na temat "Nasze czasy i dylematy w zmieniającym się świecie". W dyskusji ze studentami i pracownikami naukowymi uczelni Aleksander Kwaśniewski podkreślił potrzebę angażowania wszystkich krajów kontynentu, w tym Rosji w procesy integracji w Europie. Mówił także o konieczności walki z ksenofobią i nacjonalizmami na naszym kontynencie. Rozmawiano o powojennym terytorialnym status quo w Europie i o konieczności budowania takiego jej kształtu, który nie naruszałby interesów żadnego kraju, a także o potrzebie przełamywania urazów z przeszłości. Prezydent RP odwiedził Centrum Technologiczne "Hermia" i firmę "Nokia", gdzie zapoznał się z najnowocześniejszymi osiągnięciami Finlandii w dziedzinie zaawansowanej technologii oraz zarządzania i organizowania współpracy pomiędzy centrami akademickimi i wdrożeniowymi a przemysłem. Wykład Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego w Uniwersytecie w Tampere (20.05.1998) Nasze atuty i nasze dylematy w zmieniającym się świecie Magnificencjo, Szanowni Przedstawiciele Akademickiej Społeczności w Tampere, Drodzy Przyjaciele, Bardzo się cieszę z naszego spotkania. Sposobność do rozmowy z Państwem jest dla mnie dużą satysfakcją i ważnym punktem wizyty w Finlandii. Jest po temu wiele powodów. Po pierwsze, Finów i Polaków łączy coraz więcej we współczesnej Europie. Takie spotkania, jak dzisiejsze, dobrze służą naszemu partnerstwu, bo dialog polityczny wzbogacają o rozmowę naszych kultur i tradycji intelektualnych. Po drugie, kontakty ze środowiskami opiniotwórczymi, akademickimi, a zwłaszcza z młodymi ludźmi, poczytuję sobie za szczególnie cenne. Po trzecie, jestem pod wielkim wrażeniem tego miasta, gdzie splatają się ze sobą rozmach gospodarczy, rozwój duchowy oraz troska o środowisko. Cieszę się bardzo, że Tampere, tak znaczący w Finlandii ośrodek przemysłowy, naukowy i kulturalny, utrzymuje regularną współpracę z Łodzią, drugim co do wielkości miastem w Polsce. Cieszę się, że działa tu lektorat języka polskiego i że trwają przygotowania do wystawy, która przybliży Państwu postać największego polskiego poety i myśliciela o wymiarze europejskim, Adama Mickiewicza. Szanowni Państwo, Chcę mówić o wyzwaniach, przed jakimi stoi dzisiaj Europa. Z oczywistych względów, przedstawię Państwu spojrzenie z perspektywy polskiej. Sądzę jednak, że nie będzie ona uderzająco odmienna. Mamy coraz bardziej wspólny punkt widzenia na to, co w zmieniającym się świecie jest naszym, europejskim, atutem, a co wymagającym głębokich przemyśleń dylematem. Istotne jest również, że patrzymy na sprawy europejskie jako mieszkańcy tego samego regionu - obszaru wokół Morza Bałtyckiego, które stopniowo przekształca się w morze wewnętrzne Unii Europejskiej. Mamy dzisiaj świadomość, jak fundamentalne zmiany w obrazie Europy i świata przyniósł rok 1989. Upadek komunizmu, koniec "zimnej wojny", odrodzenie pełnej niepodległości wielu państw, sukcesy demokracji i reformy gospodarcze w Europie Środkowo - Wschodniej - wszystko to przemawia za tym, by rok 1989 traktować jako cenzurę dziejową, która wprowadziła nas w nową rzeczywistość, w wiek XXI. Pewne elementy tej rzeczywistości już się ukształtowały, inne dopiero się kształtują - ale dzieje się to już teraz, na naszych oczach. W dodatku jesteśmy tyleż obserwatorami, co i autorami dokonujących się w Europie przemian. Świadomość tego, gotowość do podjęcia wyzwania, aktywność w wypatrywaniu i wykorzystywaniu nowych możliwości - jest naszym wielkim atutem. Nie ma bowiem nic gorszego, jak przespanie momentu, w którym bije zegar historii. Jest coś bardzo krzepiącego w tym, że w elitach europejskich - wśród polityków i w środowiskach opiniotwórczych - powszechne stało się przekonanie, że mamy do czynienia z jakościowo nową sytuacją, która obliguje nas do wytężonego działania. Już przez sam ten fakt dokonuje się postęp w jednoczeniu Europy. Dawna opozycja "Zachód - Wschód", za pomocą której chciano opisywać w poprzedniej epoce nasz kontynent, traci dziś rację bytu, niezależnie od istniejących jeszcze różnic w rozwoju gospodarczym i poziomie życia. Mamy bowiem silne poczucie, że - jak to mówi polskie porzekadło - "jedziemy na jednym wózku". To wspólne przekonanie jest czynnikiem, który de facto wyznacza obszar jednoczącej się Europy. Rozumiejąc, że żyjemy w czasie szczególnym, rodzącym szczególne wyzwania, zgadzamy się także, że najlepszą wobec nich odpowiedzią jest integracja europejska. Ma ona kilka wymiarów - jednym z nich jest kwestia bezpieczeństwa - ale głównie pojmujemy przez nią rozbudowę wspólnoty politycznej i gospodarczej w ramach Unii Europejskiej. Występuję tutaj jako przedstawiciel kraju, który do Unii aspiruje i który podjął właśnie negocjacje w sprawie członkostwa. Państwo zaś jesteście obywatelami kraju, który w Unii już kilka lat uczestniczy. Ale wiele doświadczeń Polaków i Finów jest podobnych. Z tych samych względów nie mogliśmy znaleźć się wśród założycieli wspólnoty europejskiej. I podobnie, korzystając ze swobody wyboru, określamy na nowo swoje miejsce na scenie. Dajemy wyraz naszej przynależności do europejskiego kręgu cywilizacyjnego. Bo akces do Unii to coś więcej niż przyjęcie unijnych standardów prawnych i ekonomicznych. To deklaracja wyznawanych wartości. To poczucie wspólnego dziedzictwa kulturowego, na które składa się i cywilizacja grecko - rzymska, i "Kalewala", i muzyka Fryderyka Chopina. To również świadectwo odpowiedzialności i solidarności, składane przez jeden kraj europejski wobec rodziny innych krajów i narodów. Idea integracji, urzeczywistniona w Unii Europejskiej, ma trzy filary. Jednym z nich jest refleksja wobec tragicznej przeszłości. Europa zrozumiała, że nie sposób żyć przeciw sobie; że tylko otwartość i współpraca wyprowadzić mogą z bezdroży nacjonalizmów, narastających konfliktów i przemocy, będącej orężem silniejszego. Drugim filarem jest wizja przyszłości. Mamy świadomość, że żaden z krajów europejskich pojedynczo nie jest w stanie sprostać globalnym wymaganiom konkurencji i zagrożeniom cywilizacyjnym we współczesnym świecie. Trzecim filarem jest wspólna przestrzeń duchowa, do której każdy z narodów Europy może się odwołać, nie gubiąc, ale - przeciwnie - umacniając poczucie swojej tożsamości. Zgodzimy się zapewne, że pozbawiona tych wsporników jedność europejska jest nie do pomyślenia. Bez nich Europa byłaby tylko pojęciem geograficznym. Panie i Panowie, Jeśli nawet rację ma Samuel Huntigton, że czeka nas "zderzenie cywilizacji", to przecież nie może nas to skłaniać do rezygnacji z naszej europejskości jako punktu oparcia. Jeśli przyznajemy mu słuszność, że cywilizacja euroatlantycka nie powinna oczekiwać od innych, by rozwijały się na nasz obraz i podobieństwo, to przecież dla nas samych europejskość wciąż pozostaje wartością. To jest nasza przestrzeń działania i myślenia; to jest nasz język, w którym pragniemy prowadzić rozmowę z innymi. Europejskość - to postawa aktywna, otwarta i twórcza. Europejskość - to wolność indywidualna, tolerancja, zmysł krytyczny. Europejskość - to demokracja, rządy prawa, społeczeństwo obywatelskie. Europejskość - to mądrość licznych wieków, zakorzeniona w kulturze antycznej i chrześcijaństwie. Europejskość - to odważna, nieskrępowana przedsiębiorczość, a także wrażliwość społeczna, solidarność wobec słabszych i potrzebujących pomocy. Te wartości, jeśli są chronione i upowszechniane, czynią świat lepszym. Nie okłamujemy się, że taki był zawsze i powszechnie obraz Europy, ale bez wątpienia te wartości są owocem europejskiej gleby. Ludzka cywilizacja byłaby uboższa, gdyby nie czynnik europejski. Dzisiaj - gdy potrafimy docenić złożoność wielokulturowego świata - nie wynosimy się nad innych, ale europejskość jest dla nas ciągle źródłem dumy. Trzeba w niej także widzieć, nadal mocną, podporę dla rozwoju. Szanowni Państwo, Z takim właśnie przekonaniem, z wiarą w Europę, Polska pretenduje do członkostwa w Unii Europejskiej. U jej wrót stajemy nie tylko po to, by schronić się pod dobrze wzniesionym dachem, ale także po to, by zaofiarować jednoczącej się Europie nasze ręce i umysły. Kiedyś Polacy widzieli siebie w rolach mesjańskich i prometejskich. Dzisiaj potrafimy realnie ocenić naszą wartość. Znamy nasze braki i nasze atuty. Mamy w sobie zapał, ale jesteśmy praktyczni. Czujemy potrzebę doskonalenia się. Rozumiemy znaczenie cząstkowych i nawarstwiających się sukcesów. Właśnie tacy pragniemy wejść do zjednoczonej Europy - i jesteśmy tej Europie potrzebni. Polskie przemiany trwają dziewięć lat. Biorąc pod uwagę, że przez niemal pół wieku byliśmy odłączeni od głównego nurtu rozwoju cywilizacyjnego na zachodzie Europy - możemy być naprawdę dumni z naszych teraźniejszych sukcesów, osiągniętych w tak krótkim czasie. Odzyskana suwerenność i demokracja dały nam możliwości decydowania o swoim losie i głębokiego reformowania kraju. Procedury demokratyczne, rządy prawa i lokalna samorządność stały się w Polsce oczywistością. Gospodarka, wprowadzona na tory wolnego rynku, jest obszarem stałego rozwoju. Zeszłoroczny, blisko siedmioprocentowy wzrost gospodarczy po raz kolejny w ostatnich latach należał do najwyższych w Europie. Spada bezrobocie. Znacząco zmniejsza się deficyt budżetu. Dynamicznie rozwija się sektor prywatny, który zatrudnia dzisiaj prawie 70 procent ogółu pracujących oraz wypracowuje trzy piąte produktu krajowego. Rosną inwestycje zagraniczne. Oprócz stabilności politycznej i sukcesów gospodarczych Polska wnosi do jednoczącej się Europy także swój eurooptymizm. Jesteśmy krajem ludzi wierzących w sukces i głodnych sukcesu. Ton polskiemu życiu nadają aspiracje młodego, otwartego i coraz lepiej wykształconego pokolenia. Uczestnictwo w Unii Europejskiej jest pojmowane przez większość Polaków jako kolejny etap rozwoju Polski i zwiększona szansa ich osobistego sukcesu. Naturalnie, także i u nas są sceptycy. Ale chciałbym zwrócić uwagę Państwa na swego rodzaju polski fenomen - otóż w Polsce euroentuzjazm jest dużo silniejszy niż na Zachodzie, natomiast nieobecny jest u nas ten rodzaj eurosceptycyzmu, który sprowadza się do niewiary w możliwości Europy. Polska jest przekonana, że wiek XXI będzie stuleciem nowych europejskich dokonań. Ten świeży, autentyczny, zdecydowany optymizm co losów zjednoczonej Europy, podzielany również w Finlandii, należałoby potraktować jako nasz wspólny atut. Drodzy Fińscy Przyjaciele, Czterdziestomilionowa Polska, położona w sercu Europy, na skrzyżowaniu kontynentalnych szlaków wschód-zachód i północ-południe, jest zarówno dużym rynkiem, jak i dużym potencjałem kreatywnym. Podobnie, swoje osiągnięcia i walory wnosi do zjednoczonej Europy każdy z sześciu krajów, z którymi Unia rozpoczęła negocjacje o członkostwie. W tym wielkim przedsięwzięciu nie powinien nam przeszkadzać dylemat, który w gruncie rzeczy okazuje się dylematem pozornym: czy najpierw Unię rozszerzać, czy najpierw ją pogłębiać? Oba te procesy muszą przebiegać równolegle. Oba budują siłę zjednoczonej Europy. Polska z wielką konsekwencją i determinacją adaptuje europejskie standardy ustrojowe, prawne i ekonomiczne. Nie tylko po to, by sprostać unijnym wymaganiom. Widzimy w tym również czynnik naszego rozwoju. Nie zamierzamy więc zatrzymać się na pewnym etapie; uznać, że już dość się napracowaliśmy. Pogłębienie integracji europejskiej, takie jak unia walutowa, uważamy za współbrzmiące z naszym interesem narodowym jako kraju wkrótce już członkowskiego. Skoro uczestnictwo w pogłębionej integracji wymagać będzie od nas dodatkowych wysiłków - poczynimy je. Zdecydowanie pragniemy być w zjednoczonej Europie, ale to nie znaczy, że zadowoli nas stanie tam na jednej nodze. Uważamy, że Unia większa i jednocześnie coraz bardziej zintegrowana będzie najlepszą odpowiedzią Europy na wyzwania przyszłości. Panie i Panowie, Silni optymizmem i wolą działania, nie możemy jednak tracić z pola widzenia dylematów prawdziwych i bardzo głębokich. Stoją one przed Finami i Polakami; stoją przed Unią Europejską i przed całą Europą. Coraz bardziej natarczywe staje się pytanie, czy Europa jest w stanie sprostać światowej konkurencji. Czy model polityczny, społeczny i gospodarczy, który przez tak długi czas był europejską siłą napędową, teraz się już aby nie wypalił? Czy w Europie możliwy jest dalszy dynamizm cywilizacyjny, czy też - jak określa to znane porównanie z rowerzystą - skazani jesteśmy na jazdę do przodu, po to tylko, aby się nie przewrócić? Jak powiedziałem, Polska wierzy w Europę. Ale nie możemy bagatelizować tego, że świat rzeczywiście się zmienił. Jest światem międzynarodowej współpracy, lecz także bardzo ostrej konkurencji. Postęp techniczny i technologiczny oraz postęp organizacyjny odgrywają coraz większą rolę we wzroście gospodarczym oraz poprawie jakości życia. Innowacje, szczególnie w sferze łączności i technologii informacyjnych, a także zainwestowana w produkcję wiedza specjalistyczna, mocno oddziaływują na tempo i kierunki przekształceń gospodarki światowej. Po raz pierwszy od czasów rewolucji przemysłowej Europa wytrącona jest z przekonania, że mechanizmy rozwoju gwarantują synom lepsze warunki życia niż ojcom. Jak w opowieściach Lewisa Carrolla, trzeba będzie, być może, biec jak najszybciej, aby udało się pozostać w tym samym miejscu. Koszty systemu opieki socjalnej, którym Europa słusznie się szczyci, zaczynają ciążyć na zdolnościach konkurencyjnych. Utrzymujące się bezrobocie może zagrozić prawidłowemu funkcjonowaniu społeczeństwa. Tradycja liberalnej demokracji musi być gotowa do zmierzenia się ze zjawiskami, jakich przedtem nie doświadczaliśmy: zorganizowaną na wielką skalę przestępczością, coraz większą brutalnością i agresją wdzierającą się do naszego życia, olbrzymiejącą falą imigracyjną, narastającą ksenofobią. W rozwiązywaniu tych problemów zmuszeni będziemy poruszać się po cienkiej grani, żeglować między Scyllą a Charybdą. Pragnąc uniknąć niebezpieczeństw, Europa musi jednocześnie pamiętać, z czego nie wolno nam zrezygnować. Sądzę, że dobrym przewodnikiem będzie tu myśl Ralfa Dahrendorfa. Europa, aby pozostać sobą, musi bronić swoich dokonań. Konkurencyjność nie może uderzyć w podstawy solidarności społecznej. Walka z przestępczością i brutalizacją życia nie może zaszkodzić wolności indywidualnej. Troska o skuteczność demokracji nie może prowadzić do ograniczania zasady pomocniczości i tłumienia rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Wielki, polski i europejski, filozof współczesny, Leszek Kołakowski, twierdzi, że wobec wyzwań teraźniejszości można i należy być "konserwatywno - liberalnym socjalistą". Oznacza to odwołanie się do całej tradycji ideowej, na której ufundowana jest dzisiejsza Europa, aby wybrać to, co najszlachetniejsze i najbardziej pragmatyczne. Sądzę, że jest to właściwy drogowskaz dla targanej dylematami Europy. Szanowni Państwo, Są również dylematy, które przyszłość może rozstrzygnąć zdecydowanie na naszą korzyść i przekształcić je w atuty. Dzisiaj to jeszcze tylko wizja, ale tych ważnych pytań nie można tracić z pola widzenia. Są to kwestie, które obchodzą szczególnie Polaków i Finów. Jedną z nich jest pytanie o przyszłość Morza Bałtyckiego. Ma ono szansę stać się jednym z najżywiej rozwijających się regionów zjednoczonej Europy; obszarem współpracy gospodarczej, transportowej, ekologicznej, kulturalnej, badawczej i w dziedzinie bezpieczeństwa. Chcę powiedzieć, że już dzisiaj Polska uważa Finlandię za swego bałtyckiego sąsiada. Przywiązujemy wielką wagę do naszej współpracy, także we współdziałaniu z Estonią, Litwą i Łotwą. Doceniamy możliwości, jakie stwarza Rada Państw Morza Bałtyckiego. Niezwykle istotne jest pytanie o Rosję. Współpraca z demokratyczną, silnie zakotwiczoną w Europie, gospodarczo prężną Rosją jest jednym z kluczy do naszej wspólnej pomyślności. Z wielką odpowiedzialnością, uwagą i życzliwością stawiać trzeba pytanie o Ukrainę. Ten niemal