19 lutego 1999
19 lutego 1999 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się z przedstawicielami Federacji Związków Pracodawców Rolnych w Piszu. Podczas spotkania rozmawiano o problemach ekonomiczno-produkcyjnych towarowych gospodarstw rolnych.
Podczas spotkania z rolnikami Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in: To nie przypadek, że rozmawiamy o sprawach rolnictwa, wtedy, kiedy wydaje się, że czas jest już najwyższy, nie tylko na rozmowy, ale także na podejmowanie decyzji i działań, które spowodują, że perspektywy polskiego rolnictwa, polskiej wsi będzie lepsza (...). Traktuje to jako początek wielkiej i ważnej rozmowy o tym, co trzeba zrobić w polskim rolnictwie, co trzeb zarobić w Polsce, żebyśmy mogli mieć pewność, że problemy środowiska wiejskiego nie zostaną przez rządzących zapomnianie. Wczoraj odbyła się bardzo twarda debata w Sejmie. Padały ostre sformułowania, ale sytuacja jest na tyle trudna, że usprawiedliwia nawet bardzo zdecydowane mocne słowa. Chciałbym bardzo, że na słowach się to nie kończyło. Dyskusji, dokumentów, programów, paktów było sporo i jestem bardzo ostrożny w tej sprawie. Nie chciałbym bowiem, żeby środowiska wiejskie po raz kolejny miały wrażenie, że oto napisano kolejny dokument z którego wynika, że sprawa jest załatwiona, a okazuje się, że nie jest.
Dobrze wiecie, Szanowni Państwo, jaka jest sytuacja. (...) Wszyscy wiemy, że jest niedobrze, że mamy do czynienia z dekoniunkturą, że przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele. Niektóre z faktów mają charakter obiektywny, ale też są zaniechania. Można było wiele rzeczy rozpocząć wcześniej, wiele działań rozpocząć kilkanaście miesięcy temu. Chciałbym jasno powiedzieć, że nie będę w najbliższych miesiącach zajmować się śledzeniem, badaniem kto bardziej, a kto mniej zawinił. Uważam, że wszyscy politycy, cała polityczna elita Polski powinna powiedzieć tak, że od roku 1989 nie zrobiliśmy wszystkiego, co należało. (...) Nie ma rządu w Rzeczypospolitej, nie ma ministrów rolnictwa, nie ma sił politycznych czy to prawicy czy to lewicy, którzy mogliby z czystym sumieniem powiedzieć - my niewinni. Wszyscy ponosimy współodpowiedzialność za to, co jest. Nie jest to wyłącznie obraz czarny. Dokonały się wielkie przekształcenia. Zmiany, które są pozytywne, a państwo są przykładem takich pozytywnych zmian. Mimo przekształceń udało się utrzymać takie kombinaty jak Manieczki, udało się utrzymać wysoki poziom produkcji. Udało się być aktywnym na rynkach. Ale sytuacja roku 1998 i obecnego jest na tyle niełatwa, że powinniśmy sobie powiedzieć jasno, że wszyscy mamy i powinniśmy mieć poczucie współodpowiedzialności za to, co na polskiej wsi się dzieje. Chciałbym, żebyśmy przyjęli parę faktów, które mają dość oczywisty charakter. 10 lat przekształceń w Polsce prowadzi nas do kilku wniosków, które w moim przekonaniu powinny być bezdyskusjyne. Zarówno po stronie rządzących jak i rządzonych, po stronie rolników jak i ministrów, po każdej ze stron. Polski przełom, polskie 10 lat przekształceń jest uznawane za jeden z lepszych pozytywnych przykładów w Europie i świecie. To jest prawda i trzeba to traktować nie tylko jako komplement wobec Polski, ale rzeczywistość. Polska w ostatnich latach uzyskała wysoki stopień rozwoju gospodarczego. Jesteśmy atrakcyjnym parterem dla świata, a przecież inwestycje oznaczają tworzenie miejsc pracy, nowe technologie, większe możliwości działania na rynkach światowych. Udało nam się przekształcić bardzo głęboko gospodarkę, dokonać wielkich zmian jeśli chodzi o finanse publiczne, system podatkowy, system ubezpieczeniowy. Polska po 10 latach jest innym krajem. Krajem lepszym pod względem demokracji, możliwości każdego obywatela, ochrony praw, a także gospodarki i poziomu życia. Oczywiście nie oznacza to, że nie mamy poważnych problemów przed sobą. Niewątpliwie jednym z tych problemów jest rolnictwo, wieś a także - nie tylko związane ze wsią, bo mamy do czynienia z tym także w mieście sfery biedy , a nawet ubóstwa, które dotykają istotnej części polskiego społeczeństwa i wobec tych ludzi niewiele mamy do powiedzenia. Nauki jakie płyną z tych 10 lat są oczywiste. Pierwsze: polska gospodarka będzie budowana na zasadach rynkowych. Rynek będzie decydował ze wszystkimi pozytywami i negatywami z tym, że macie swobodę działania, że możecie podejmować decyzje gospodarcze we własnym imieniu i na własne ryzyko, ale także z obawą, że nie zawsze ten rynek będzie chłonny, że będziemy mieli okresy dekoniunktury, zjawiska, które nie są tak korzystne jak obniżanie stóp procentowych dla kredytów. To musimy wiedzieć. Rynek będzie konstrukcją nośną, filarem gospodarki w najbliższych latach i nie ma odejścia od tego, bo nie ma również przykładu światowego, który by zachęcał do rezygnacji zasad rynkowych. Po drugie nie ma żadnej wątpliwości, iż jednym z elementów tego systemu, w którym żyjemy jest wysoka dyscyplina finansów publicznych, a więc troska każdego rządu, niezależnie od tego z jakiej opcji politycznej będzie wywodził się, co do porządku w finansach publicznych, co do utrzymania niskiego, albo zerowego poziomu deficytu budżetowego, walki z inflacją, a więc takiego kształtowania zasad makroekonomicznych, które przede wszystkim będą zapewniać, iż zasady finansów publicznych, zasady ekonomiczne są czytelne, rzetelne. Każdy rząd, każdy minister finansów, który decydowałby się na ryzyko w tych sprawach będzie zawsze bliski awanturnictwa. Im więcej porządku w finansach publicznych, tym lepsze warunki dla każdego. Po trzecie: w sprawach rolnictwa i nie tylko, również i w innych grupach zawodowych istnieje odpowiedzialność państwa. Istnieje odpowiedzialność państwa za procesy ekonomiczne, a rynek zarówno towarowy jaki rynek zatrudnienia, istnieje odpowiedzialność państwa za eksport, promocję eksportu. Istnieje odpowiedzialność państwa za rozwój techniczny itp. Państwo nie może zwolnić siebie z odpowiedzialności za te dziedziny, które ze względu na swoją skalę wymagają wspólnego wysiłku, które nie mogą być rozproszone między poszczególnych przedsiębiorców czy pracobiorców. Ogromnie ważne jest , aby zastanowić się nad tym - jakie w ramach rynku i dyscypliny finansów publicznych - instrumenty powinno przyjąć państwo by one mogły skutecznie polskiemu rolnictwu pomóc. Musi to dotyczyć spraw skupowania zapasów, dotyczyć kredytów, cła to musi również dotyczyć wspierania polskiego eksportu.(...)Co zrobić, żeby zahamować niepotrzebny import do Polski, co zrobić, żeby wspomóc eksport, co zrobić, żeby pomóc wysokotowarowym rolnikom, którzy dzisiaj poczuli się zagrożeni. Kryzys rolniczy roku 1999 to nie jest kryzys drobnego czy rozdrobnionego rolnictwa. To jest kryzys wielkotowarowego rolnictwa.(...) W pierwszej dekadzie marca chcę zaprosić do Pałacu Prezydenckiego przedstawicieli rolników , którzy do tej pory w negocjacjach uczestniczyli. Takie zaproszenie otrzymają również niektórzy z państwa. Chciałbym zaprosić przedstawicieli życia politycznego, a wiec wszystkich kół politycznych, klubów parlamentarnych, rządu i ekspertów. Byśmy odbyli poważną debatę, co należy zrobić w polskim rolnictwie nie tylko w ciągu najbliższych kilku miesięcy, ale w perspektywie kilku a nawet kilkunastu lat. Ta dyskusja jest potrzebna (...). Jesteśmy wobec wielkiego zadania, które uważam za drugie wielkie historyczne zadanie dla Polski, czyli wejście do UE (...). W moim przekonaniu wejście Polski do UE to będzie ostateczne zakotwiczenie naszego kraju w tych regułach gospodarczych i działaniach rynkowych, które obowiązują. Nie potrafię powiedzieć, kiedy Polska wejdzie do UE. Polska w tej sprawie powinna zachować bardzo konsekwentną postawę polegającą na tym, żeby na koniec 2002 roku mieć pełną gotowość do wejścia do UE. Żeby to się stało wymaga to ogromnego wysiłku po naszej stronie i wymaga to zdecydowanego domagania się od strony UE gotowości do przyjęcia nowych członków . Obie sprawy są trudne (...)Mamy niewątpliwe trudne zadanie jak przekonać partnerów z UE gotowość do realizacji ich oświadczeń. Zadanie po naszej stronie jest zadaniem poważnym. My musimy naszą gospodarkę przystosować do dwóch rzeczy razem: z jednej strony do zasad Unii, bo wchodzimy do tego towarzystwa, a z drugiej strony musimy polską gospodarkę przystosować do konkurencji (...). Przystosowanie polskiego rolnictwa, polskiej wsi do Unii nie jest proste i nigdzie nie było proste. Wszystkie kraje europejskie przeżyły te same kłopoty. Stawiam tezę, że na wejściu do UE przy wszystkich trudnościach i kłopotach, które będziemy mieli ze zrestrukturyzowaniem polskiej wsi najwięcej skorzysta polska wieś. Jeżeli patrzycie na doświadczenia państw UE to widać, że największy postęp cywilizacyjny, gospodarczy dokonał się właśnie w środowiskach wiejskich (...) To jest ta wielka szansa, którą trzeba wykorzystać. Dzisiaj wykorzystanie tej szansy musi i wielotorowo. Musimy dokonać tych przekształceń w rolnictwie, które są niezbędne. Stawiać na gospodarstwa, które są konkurencyjne, rentowne, rynkowe , jednocześnie szukać miejsc pracy dla tych , którzy się nie pomieszczą na wsi. Musimy postawić ogromne zadania wobec edukacji w środowisku wiejskim. Będzie moją troską w czasie przygotowań reformy edukacyjnej, żeby szkoła wiejska oznaczała dobrą szkołę. Młodzież wiejska musi uzyskać szansę zdobycia średniego i wyższego wykształcenia. To będzie wielka możliwość przebudowania polskiej wsi. Reforma edukacyjna jest jednym z podstawowych celów przygotowania naszej obecności w UE. Musimy zbudować infrastrukturę, która jest na polskiej wsi słaba. Infrastrukturę bankową, ubezpieczeniową , obsługi rolnictwa, przetwórstwa rolnego itp. Tu są ogromne możliwości. Z tego punktu widzenia oczekuję, iż rząd, odpowiednie agencje, będą pomagały właśnie w takich ofertach byśmy mogli tę dziedzinę życia polskiej wsi rozwinąć. Unia Europejska jest wyzwaniem, jest bardzo trudnym zadaniem, ale wejście do Unii Europejskiej jest naprawdę wejście do pierwszej ligi i na tym polska wieś skorzysta (...).