Menu rozwijane

24 sierpnia 1999
24 sierpnia 1999 roku - w drugim dniu wizyty - Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wygłosił wykład na Uniwersytecie Concordia nt. "Wkład współpracy bałtyckiej w integrację europejską". Tekst wykładu przekazujemy w całości. Szanowny Panie Rektorze, Szanowni Państwo! Cieszę się, że moja wizyta w Estonii umożliwiła nasze spotkanie. Miło mi, że jego miejscem jest Uniwersytet Concordia, otwarty dla studentów wszystkich krajów bałtyckich. Jego działalność jest dobrym i zachęcającym przykładem zbliżenia i współpracy w obszarze edukacji, tak ważnym dla społecznego wymiaru regionalnej i europejskiej wspólnoty. Chciałbym przedstawić polskie stanowisko w kwestii roli współpracy państw basenu Bałtyku w dziele integracji europejskiej. Zasadnicze zmiany, jakie zaszły w Europie i świecie na początku tej dekady nadały nowe impulsy współpracy państw położonych nad Bałtykiem. Może być ona uważana pod wieloma względami za wzór godny naśladowania. Łączy państwa różnej wielkości, o różnym potencjale ekonomicznym, kulturach i językach. Mówiąc o owej kulturowej różnorodności, o bogactwie w tej mierze bałtyckiego regionu, nie mogę nie wspomnieć budzącej podziw pieczołowitości narodu estońskiego, z jaką strzegł on przez lata swego dziedzictwa, zapewniając odrodzenie i godny podziwu rozwój Estonii w ostatnim dziesięcioleciu. Tradycja basenu Bałtyku, gdzie od wieków dokonywała się wymiana towarów, idei, obyczajów i kultur czyni nasz region szczególnie powołanym do udziału w budowie europejskiej jedności. Istotną zaletą systemu współpracy bałtyckiej jest jego elastyczność: prócz przedsięwzięć skupiających wszystkie - czy przeważającą liczbę - państw regionu tworzy szerokie możliwości dla inicjatyw subregionalnych, mniej lub bardziej sformalizowanych. Przykładem jest Bałtycka Rada Ministrów, organizująca kooperację Estonii, Litwy i Łotwy, lub szczególnie rozbudowane dwustronne stosunki polsko - litewskie. Istotnym walorem współpracy bałtyckiej jest to, że otwiera ona dodatkowe płaszczyzny naszego wzajemnego współdziałania , zbliżając nas do siebie. Chciałbym się tu odwołać do niedawnego przykładu. Na początku ubiegłego miesiąca organizacje pracownicze państw bałtyckich - reprezentujące 20 milionów członków - podpisały w Helsinkach umowę o współpracy. Jednym z jej skutków będzie lepsze przygotowanie do działania w momencie uzyskania przez wszystkie nasze kraje członkostwa w Unii. A jednocześnie umowa ta wzbogaca płaszczyznę współpracy bałtyckiej o jakże ważny i aktualny aspekt społeczny. Szanowni Państwo! Dla bezpieczeństwa obszaru euroatlantyckiego w tym także dla bezpieczeństwa basenu Morza Bałtyckiego szczególne znaczenie ma NATO. Ten sojusz suwerennych demokratycznych państw został zbudowany na fundamencie wartości, takich jak poszanowanie wolności, demokracji i praw człowieka. Bliskie są one nam wszystkim. Niektóre kraje nadbałtyckie już są członkami NATO. Inne aspirują do takiego członkostwa. Inne kontynuując tradycyjną politykę bezaliansowości - jak Szwecja czy Finlandia - nawiązały z Sojuszem liczne i różnorodne więzi. Uważamy - podobnie jak w przypadku Unii Europejskiej - że proces poszerzania Sojuszu winien mieć charakter ciągły i otwarty, niesie on bowiem naszemu kontynentowi stabilizację i bezpieczeństwo. Dlatego też Polska popierała i będzie popierać dążenia do uzyskania członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim przez Estonię, Litwę i Łotwę, a także przez inne kraje aspirujące do udziału w naszej euroatlantyckiej wspólnocie polityczno ? obronnej. Wyznacznikami tego procesu winny być z jednej strony - wola zainteresowanych państw, a z drugiej - spełnianie przez nie kryteriów członkostwa. Bezzasadne byłoby natomiast, w moim przekonaniu, kierowanie się rzeczywistą bądź domniemaną wolą państw trzecich. Rozszerzenie NATO ? ani jego pierwszy etap, ani drugi - nie zagraża bowiem żadnemu krajowi trzeciemu ? Rosji, Ukrainie, czy też Białorusi. Stwarza natomiast dobre warunki dla rozwoju wszystkich. Jest ważnym impulsem dla umacniania demokracji i wolności we wschodniej i środkowej części Europy. Demokracja, wolność i stabilność - to ważne warunki gospodarczego rozwoju. Jestem przekonany, że rozszerzenie NATO sprzyja temu w decydującym stopniu. Sprzyja także zachowaniu dynamiki integracji politycznej i gospodarczej w Europie. Przyszłość procesów integracyjnych zależy bowiem w niemałym stopniu od naszej zdolności, od zdolności całego świata zachodniej cywilizacji do zapewnienia międzynarodowego bezpieczeństwa. Szanowne Panie i Szanowni Panowie! Polska, czemu wielokrotnie dawaliśmy wyraz, rozumie poszerzenie Unii Europejskiej nie jako akt jednorazowy, lecz jako proces. W tym sensie nie ma on - i nie może mieć - z góry określanych granic geograficznych czy czasowych, poza takimi, które wynikają z istoty Unii. Wiele państw nadbałtyckich jest już w Unii Europejskiej. Estonia i Polska - prowadzą rokowania akcesyjne. Zapewne wkrótce rokowania takie podejmą też Łotwa i Litwa. W odniesieniu do naszego kraju określamy rok 2003 jako datę naszego wejścia do unijnej wspólnoty. Traktujemy ten termin przede wszystkim jako zobowiązanie wobec samych siebie. Zapewne, wśród sześciu państw prowadzących rokowania akcesyjne mogą rodzić się nastroje współzawodnictwa, rywalizacji o tytuł "najlepszego w grupie". Jest to czynnik pozytywny, gdy sprzyja przyspieszeniu i lepszemu przygotowaniu procesów adaptacyjnych, czy też zwiększeniu efektywności rokowań. Nie byłoby natomiast - w moim głębokim przekonaniu - właściwe, gdyby kreował on "atmosferę wyścigu" w miejsce pożądanej współpracy i wymiany doświadczeń. Skądinąd wszelkie rankingi, określanie "najlepszych" i "gorszych" są częstokroć - jak dowodzi tego praktyka - oparte na przesłankach które, w zmieniającej się rzeczywistości, bywają zawodne. Polska widzi swój obowiązek ale i narodowy interes, jak też interes całego kontynentu we wspieraniu dążenia do członkostwa w Unii wszystkich zainteresowanych krajów, szczególnie - bliskich nam państw Europy Środkowej i krajów położonych w szerokim obszarze między Morzem Bałtyckim i Czarnym. Żywe i trwałe związki, łączące od wieków region Morza Bałtyckiego z regionem czarnomorskim i Bałkanami nabierają w tej perspektywie nowych, aktualnych znaczeń. Także w tym sensie, by sprawdzone formy regionalnej współpracy bałtyckiej stawały się - przy rozumieniu wszystkich różnic sytuacji - inspiracją dla budowania struktur takiej współpracy także w tamtej części kontynentu. Zjednoczona Europa, niezależnie od tego, gdzie w danym historycznym momencie przebiegają - lub będą przebiegać - jej formalne granice, musi pozostać Europą otwartą. Rozszerzenie Unii nie może wytyczać nowych linii podziału, budzących zawód i rozgoryczenie. Byłoby to sprzeczne z ideałami, z jakich wyrósł projekt europejski, a w perspektywie mogłoby rodzić zjawiska groźne dla międzynarodowej stabilności i bezpieczeństwa. Nie oznacza to przejścia do porządku dziennego nad zobowiązaniami, jakie na państwa członkowskie Unii nakłada przyjęcie dorobku prawa wspólnotowego. Powinny być one wykonane. Szczególną dla nas sprawą będzie realizacja układu z Schengen. Nie można lekceważyć niebezpieczeństw, jakie niesie zorganizowana przestępczość, nielegalne migracje, międzynarodowy terroryzm. Ale to tylko jedna strona zagadnienia. Reżim kontrolny na zewnętrznych granicach Unii winien - jak uważamy w Polsce - być zorganizowany tak, by maksymalizując ochronę przed zagrożeniami, minimalizował zarazem utrudnienia dla przepływu osób, towarów, kapitałów i idei. Szanowni Państwo! Model europejskiej współpracy i współdziałania byłby ułomny i niepełny bez udziału w nim Rosji. Mówię o tym nie tylko dlatego, że Rosja też leży nad Bałtykiem i jest sąsiadem zarówno Polski jak i Estonii. Rosja przeżywa dziś trudny okres. Żaden kryzys nie trwa jednak wiecznie. Doceniamy znaczenie tego kraju w polityce europejskiej i światowej. Obserwujemy z uwagą proces asymilacji przez Rosję wartości zachodniej cywilizacji. Jest on, jak nietrudno zaobserwować, pełen kontrowersji i niekonsekwencji. Warto jednak go wspierać. To może być udana inwestycja. Oczekujemy, że z czasem dojdzie również do transformacji sposobu myślenia części rosyjskich elit politycznych. Tęsknota - choćby podświadoma - za dwubiegunowym światem, podzielonym na sfery wpływów nie może stanowić intelektualnej bazy dla rozumienia i interpretacji współczesnych stosunków międzynarodowych. Nie byłaby też obiecującym punktem wyjścia dla kształtowania relacji Rosji z bliższymi i dalszymi sąsiadami. Mam przekonanie - oparte również na osobistych kontaktach z wieloma politykami rosyjskimi - że nowy, odpowiadający realiom sposób widzenia rzeczywistości dostrzegający konieczność partnerskiego stosunku do sąsiadów zdobywa sobie tam stopniowo coraz więcej zwolenników. Jest zarazem sprawą oczywistą, że nasze kontakty z Rosją mieć powinny charakter partnerski, równoprawny. My w Polsce jesteśmy gotowi do ożywienia współpracy z Rosją we wszystkich dziedzinach: w gospodarce, kwestiach politycznych, kulturze. Wierzę, że taka wielopłaszczyznowa współpraca przyniesie korzyści naszym krajom i całemu regionowi. Polska stoi na stanowisku, że nie tylko formalne, ale oparte na pogłębiającym się zaufaniu współdziałanie Sojuszu Północnoatlantyckiego z Rosją jest ważnym elementem bezpieczeństwa zarówno w wymiarze globalnym jak i regionalnym. Jest niezbędnym czynnikiem umacniania pokojowego, demokratycznego ładu w Europie. Ocena ta w niemniejszym stopniu dotyczy także innego wielkiego sąsiada Polski - Ukrainy. Jej znaczenia dla stabilizacji stosunków i budowy atmosfery porozumienia oraz współpracy w Europie południowo-wschodniej i rejonie czarnomorskim my tu, nad Bałtykiem, nie powinniśmy nigdy tracić z oczu. Szanowne Panie i Panowie! Osiągnięcia w rozwoju wszechstronnej i przebiegającej na różnych poziomach współpracy bałtyckiej są dla nas wszystkich powodem uzasadnionej satysfakcji. W pewnych aspektach, jak wspomniałem, są też wzorem i przykładem. Nie powstały z dnia na dzień; to owoc głębokich przemyśleń, cierpliwych działań, ale i doświadczeń - nie zawsze łatwej i bezkonfliktowej - historii narodów i państw naszego regionu. To także wkład w budowanie wspólnej, bezpiecznej, solidarnej i bliskiej ludziom Europy przyszłości, kontynentu, którego kraje nadbałtyckie były zawsze nieodłączną częścią. Estończycy i Polacy odnajdą w tej budowli niejedną swoją cegiełkę. Możemy mieć z tego satysfakcję.