18 listopada 1998
18 listopada 1998 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski przebywał z wizytą w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.
Podczas pobytu prezydent Aleksander Kwaśniewski spotkał się z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jose Gil-Roblesem oraz z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jacquesem Santerem. Wziął także udział w śniadaniu wydanym przez przewodniczącego Parlamentu Europejskiego z okazji jego pobytu w Starsburgu.
W trakcie uroczystej Sesji Paralemntu Europejskiego Prezydent RP wygłosił przemówienie, którego tekst przekazujemy w całości.
Panie Przewodniczący, Szanowni Państwo,
Cała epoka - kilka dziesiątków lat - dzieli nas od rozpoczęcia procesu europejskiego. Z ideą europejską identyfikują się kolejne pokolenia. Znajdujemy w niej ciągle nowe inspiracje i nowe praktyczne zadania. Dziś nie można sobie wyobrazić Unii Europejskiej bez Parlamentu Europejskiego.
Wasza wyjątkowo ważna rola, Panie i Panowie Deputowani, to rezultat wprowadzenia w życie szczególnego zamysłu. Jego istotą było nadanie europejskiej konstrukcji demokratycznego wymiaru. My w Polsce, cieszymy się, że europejski projekt ulegnie wkrótce kolejnemu dopełnieniu. Nie wyobrażamy sobie bowiem przyszłości Unii bez Europy Środkowej, bez Polski - największego państwa tego regionu. Budowa silnej, sprawnej i demokratycznej Unii Europejskiej przyszłego stulecia oraz jej otwarcie na nowych członków to dwie strony tej samej monety. Cieszę się, że tak samo uważa zdecydowana większość europejskich polityków, że tak sądzą przedstawiciele najbardziej wpływowych sił politycznych na naszym kontynencie. Jestem szczerze rad, że w tej sprawie jesteśmy zgodni.
Panie i Panowie!
Obecny okres w rozwoju Unii Europejskiej sprzyja pytaniom o jej przyszły kształt, o docelowy model integracji. Te pytania podkreślają wagę podejmowanych decyzji - w Brukseli, w Strasburgu, w Warszawie.
Kształtowaniem wspólnej Europy nie rządzi determinizm. Nie ma jednego gotowego scenariusza, który należałoby realizować. Są natomiast wartości wymagające nieustannego utrwalania. Są rzeczywiste społeczne oczekiwania. Są wspólne europejskie interesy. Te wartości, te oczekiwania, te interesy określają dziś europejskie dobro wspólne.
Panie i Panowie Deputowani!
Wyzwaniom współczesności nie sprostamy odwołując się do dawnych norm i standardów. Żyjemy pod znakiem zmian, których tempo nieustannie nas zaskakuje. Wahania rynków finansowych, przeobrażenia polityczne, zmiany nastrojów społecznych kreują bieżącą rzeczywistość. Elastyczność i zdolność dostosowywania się stanowią integralną cechę naszych czasów. Nie możemy jednak zapominać o tym, co dzisiaj stanowi kwintesencję europejskości.
Europejskość - to demokracja, wolność, krytycyzm, tolerancja. Europejskość to uznanie równorzędności i równowartości wszystkich kultur. Europejskość - to partnerskie, cywilizowane stosunki pracy, społeczna gospodarka rynkowa, silne lokalne wspólnoty obywatelskie. Europejskość - to przedsiębiorczość, ale i wrażliwość społeczna, solidarność wobec słabszych i potrzebujących pomocy. Potrzeba nam rozsądnego wyważenia pomiędzy efektywnością a przywiązaniem do tych wartości. Jest to szczególnie istotne w przypadku kształtowania przyszłości Unii. Identyfikacja jednostek i społeczeństw z ideą europejską nie może ograniczać się do akceptacji jej symbolicznego znaczenia. Unia to taki pakt wzajemnego zaufania, gdzie twarde negocjacje i dyskusje odbywają się w kontekście zgody wokół kwestii fundamentalnych. Szczególną wagę przywiązujemy do tego, co składa się na rozumienie solidarności i spójności Unii Europejskiej.
Solidarności nie sprowadzamy do podziału unijnych funduszy. Uporaliśmy się w Polsce z przebudową gospodarki, osiągnęliśmy sukcesy w budowie demokracji i państwa prawa przy istotnym wsparciu zewnętrznym, ale jednak w pierwszej kolejności dzięki naszym własnym wysiłkom. Rozmowa o solidarności europejskiej to przede wszystkim odpowiedź na pytania naszych obywateli o istotę procesu zjednoczenia. Liczę, że dokonując przeglądu swych instytucji, polityk i programów, Unia będzie mieć na względzie potrzebę zachowania wewnętrznej harmonii. Unia Europejska pozostanie bowiem silna tylko wtedy jeśli będzie spójna i zwarta. Integrująca się Europa zawsze posiadała instynkt nakazujący przełamanie rozbieżności oraz podjęcie wyzwania będącego wymogiem chwili. Tak było w przypadku Traktatu Rzymskiego, następnie Jednolitego Aktu Europejskiego, a obecnie Unii Gospodarczej i Walutowej. Tak też powinno być w przypadku rozszerzenia.
Szanowni Państwo,
Przed ośmioma dniami zainicjowany został ważny etap dochodzenia krajów kandydujących do członkostwa w Unii Europejskiej. Rozpoczęto rzeczywiste rokowania na temat akcesji. Jest to moment, nadający nową dynamikę procesowi rozszerzenia. Dynamikę tę należy podtrzymać, jest ona bowiem stymulatorem przeobrażeń w krajach kandydujących. I nie tylko w nich.
Byłoby niedobrym sygnałem, gdybyśmy dziś pod hasłem realizmu zaczęli rozważać możliwość spowolnienia procesu poszerzenia Unii Europejskiej. Odwołam się do naszych środkowoeuropejskich doświadczeń z ostatnich lat. Wskazują one, że sukces w reformowaniu gospodarki osiągnęły tylko te kraje, w których wysoko ustawiono poprzeczkę. To najlepszy dowód, że chcąc osiągnąć to co realne, trzeba stawiać sobie cele ambitne.
Zakładamy, że Polska osiągnie pełną zdolność do akcesji z końcem 2002 roku. Członkostwo Polski w Unii Europejskiej - z pełnią obowiązków i praw członkowskich - należy do podstawowych celów naszej polityki. Jest przedmiotem zdeterminowanych wysiłków władz państwowych, całej administracji publicznej oraz wszystkich sił politycznych, od lewicy do prawicy. Niech rękojmią tego będzie doświadczenie i zaangażowanie obecnych tu dziś: ministra spraw zagranicznych Polski profesora Bronisława Geremka, byłego premiera i przewodniczącego Sejmowej Komisji Integracji Europejskiej Tadeusza Mazowieckiego, głównego polskiego negocjatora Jana Kułakowskiego oraz polskiego ambasadora przy Unii Europejskiej Jana Truszczyńskiego.
Wysoka dynamika procesu rozszerzenia leży także w interesie dzisiejszej "piętnastki". Nie tylko dlatego, że przyjmując nowych członków Unia wzmocni się jako największy na świecie obszar stabilności politycznej i gospodarczej. Rozszerzenie Unii wzmacnia argumenty na rzecz zmian w niej samej. A zmian tych jej potrzeba, jeżeli w dwudziestym pierwszym wieku ma być organizmem sprawnym i konkurencyjnym. Takie jest przesłanie Agendy 2000, która jak liczymy, zostanie w najbliższym czasie zatwierdzona.
Szanowni Państwo,
Nie remontuje się domu, tylko dlatego, że mają przyjść goście. Rozszerzenie Unii i pogłębianie integracji to procesy współzależne. Chciałbym tutaj, z całym przekonaniem dodać, że dostrzegamy nie tylko środkowoeuropejski wymiar procesu rozszerzenia. Widzimy też z satysfakcją jego wymiar śródziemnomorski, czego świadectwem jest udział Cypru w pierwszej grupie krajów negocjujących. Miarą powodzenia procesu rozszerzenia, podobnie jak całego przedsięwzięcia integracyjnego będzie stopień identyfikacji Europejczyków z nowym kształtem Unii. Nowym kształtem instytucji i nowym kształtem geograficznym. Wyjątkowo zatem trzeba w najbliższym czasie troszczyć się, aby rosło społeczne poparcie dla rozszerzenia Niepokoić może to, iż wokół procesu rozszerzenia Unii Europejskiej nagromadziło się wiele stereotypów. Nierzadko zaczynają one żyć własnym życiem. Z ubolewaniem należy przyznać, że bardzo często ich siła przeważa - w opinii publicznej, w niektórych środowiskach politycznych - nad faktami. Okazuje się, że ciągle niewystarczający jest stopień znajomości sytuacji w krajach kandydujących. Jednym słowem, potrzeba nam pogłębienia wiedzy. Potrzeba gęstej sieci kontaktów.
Stereotypy te, niekiedy wręcz mity, dotyczą kwestii, które nazbyt pochopnie uznawane są za wrażliwe, wymagające szczególnego potraktowania i specjalnych rozwiązań. Jedną z takich spraw jest w moim przekonaniu swoboda przepływu osób. W niektórych wypowiedziach przedstawiana jest ona jako główne wyzwanie stojące przed państwami i społecznościami dzisiejszej "piętnastki". W rzeczywistości nie ma, jak sądzę, powodów do dramatyzowania. W latach osiemdziesiątych na przykładzie Hiszpanii i Portugalii mieliśmy okazję przekonać się, że mozolnie negocjowane okresy przejściowe dotyczące swobody przepływu osób, w niedługim czasie okazały się zbędne. Pamiętamy także, jakie obawy towarzyszyły niedawno zniesieniu w krajach Unii obowiązku wizowego dla Polaków. Dziś, więcej Polaków wraca do swej ojczyzny, niż z niej wyjeżdża. Nasz kraj notuje od kilku lat jeden z najwyższych wskaźników wzrostu gospodarczego w Europie. Bezrobocie u nas spada już od kilku lat. Dziś jest niższe, niż średnie w krajach Unii. Polacy w coraz większym stopniu spełniają swoje materialne aspiracje u siebie w domu. Nie jesteśmy zainteresowani odpływem z kraju wykwalifikowanej siły roboczej. Eksport dóbr i usług z Unii Europejskiej do Polski, pozostaje w nadwyżce wobec polskiego eksportu. Utrzymujemy - jak się szacuje - około 200 tysięcy miejsc pracy.
Szanowni Państwo,
Nadmierne i w znacznym stopniu nieuzasadnione obawy wywołuje także problem włączenia Polski, do Wspólnej Polityki Rolnej. Tu również jest wiele niedopowiedzeń i błędnych ocen. Powszechna jest opinia, że ponad 25 procent polskiej siły roboczej zatrudnionych jest w rolnictwie. Tymczasem tylko niespełna połowa polskich gospodarstw prowadzi sprzedaż towarową na rynek i tylko dla nich głównym źródłem dochodów jest rolnictwo. Natura problemu przed którym stoimy jest odmienna od rozpowszechnionego stereotypu.
Mamy do czynienia z takimi wrażliwymi społecznie kwestiami, jak brak miejsc pracy na wsi poza rolnictwem, jak niedobra struktura demograficzna na terenach wiejskich. Nie jest natomiast naszym problemem nadmiernie rozbudowane rolnictwo. Przedłużenie czasu integrowania polskiej gospodarki żywnościowej nie przyniosłoby korzyści ani Polsce ani Unii. Trudno mi zgodzić się z obawami, że poszerzenie Unii Europejskiej o państwa Europy Środkowej doprowadzi do destabilizacji rynków rolnych UE. Nawet 30-procentowy wzrost produkcji rolnej w Polsce - w zasadzie oznaczający jedynie powrót do poziomu produkcji rolnej sprzed roku 1989 - może mieć najwyżej śladowy wpływ na poziom cen artykułów rolnych w Unii Europejskiej. Inny stereotyp związany jest z ochroną środowiska. Dziś, Polska mająca od 1993 roku jeden z najwyższych wskaźników wzrostu w Europie, dokonuje mobilizacji znacznych inwestycji w ochronie środowiska. W 1996 roku nakłady te stanowiły niemal 10 procent wszystkich inwestycji w polskiej gospodarce oraz 1,7 procent dochodu narodowego. Są to więc wskaźniki wyższe, niż w większości państw członkowskich Unii Europejskiej. Również zwiększenie bezpieczeństwa obywateli jest przez nas w Polsce traktowane jako zadanie najważniejsze. Wydatki na ten cel w budżecie na 1999 r. wzrosną o 7%. Kwestia ta odgrywa nas znaczącą rolę w procesie akcesji.
Panie i Panowie Deputowani,
Trudności będą na pewno, ale nie wyolbrzymiajmy ich ponad miarę. Nie upolityczniajmy ich z myślą o doraźnych interesach, bowiem nie tędy wiedzie droga do naszej wspólnej pomyślności. Przesadne obawy nie powinny nas paraliżować i skłaniać do poszukiwania rozwiązań kalekich, stojących w sprzeczności z zasadami jednolitego rynku i unii monetarnej. Projekt zjednoczeniowy musi być oparty na zasadzie aktywnego uczestnictwa wszystkich zaangażowanych stron. Jestem pewien, że politycy krajów europejskich, także politycy z krajów kandydujących, energiczniej niż do tej pory zadbają o promocję pozytywnej wizji rozszerzenia. Zadbają o zastąpienie stereotypów rzetelną wiedzą, pomogą przekonać sceptyków. To niezwykle ważne.
Szanowni Państwo,
Zdajemy sobie sprawę, że wchodząc do struktur europejskich przyjmiemy na siebie szereg zobowiązań. Trwają już prace przygotowujące wschodnią granicę Polski do przejęcia roli zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Trwa rozbudowa infrastruktury, usprawniamy zarządzanie ruchem granicznym, doskonalimy jego kontrolę. Tworzymy - i stworzymy - solidną barierę przeciwko zorganizowanej przestępczości, przemytowi narkotyków, nielegalnej migracji.
Chciałbym jednak zarazem, właśnie tu, na forum Parlamentu Europejskiego, z całym naciskiem powiedzieć: Polska to kraj, który promuje wzajemną otwartość i zaufanie w stosunkach ze swymi partnerami regionalnymi. Polska jest przeciwna tworzeniu nowych linii podziału w Europie. To kwestia naszej moralnej odpowiedzialności i jestem przekonany, że jest to kwestia moralnej odpowiedzialności wszystkich Europejczyków. Jeszcze niedawno Polacy przekraczając granice doświadczali sytuacji upokarzających i bolesnych. Dziś chcemy oszczędzić tego innym. Chcemy, przy zachowaniu wymogów wynikających z konwencji z Schengen, aby nasze granice były przyjazne. Aby uczciwi obywatele: turyści, biznesmeni, młodzież mogli odwiedzać swych krewnych, partnerów i przyjaciół bez przeszkód. Tylko w ten sposób, stając się członkiem NATO i zabiegając o członkostwo w Unii, osiągniemy nasz wspólny cel, żeby cała Europa Środkowa i Wschodnia stała się obszarem współpracy, stabilności i rozwoju.
Panie i Panowie Deputowani!
W Polsce późnych lat dziewięćdziesiątych wszyscy mamy poczucie bezprecedensowej zmiany, która stała się naszym udziałem. Nie zapominając o ogromnych problemach, które ciągle wiszą nam nad głową, warto mieć świadomość dynamiki rozwojowej, jaka towarzyszy naszemu dochodzeniu do członkostwa w Unii Europejskiej. Polska jest krajem myślącym o przyszłości. Środki i towary inwestycyjne stanowią 80 procent naszego importu. Przyjmujemy około połowy inwestycji wpływających do Europy Środkowej. Jest to już niemal 30 miliardów od początku transformacji. Sądzę, że kraje "piętnastki" i Bruksela dostrzegają nasz wysiłek i naszą determinację. W ogłoszonym przed dwoma tygodniami raporcie Komisji Europejskiej otrzymaliśmy pozytywną ocenę. Dlatego tym bardziej liczę, że gdy Parlament Europejski ponownie rozważy kształt budżetu Unii Europejskiej na rok przyszły, nasze priorytety rozwojowe znajdą odzwierciedlenie we wsparciu, którego Unia nam udziela.
Panie i Panowie Deputowani!
Pamiętamy doskonale, że idea europejska była pierwotnie zamysłem przede wszystkim politycznym. Nie chodziło o pieniądze, czy też o stawki celne. Chodziło o pokój i o to, by pokonać wojnę. Chodziło o przyszłość mieszkańców naszego kontynentu. Ten polityczny zamysł i fundament był wyraźnie widoczny w czasie kolejnych etapów rozszerzania Wspólnoty. U Polaków, zwłaszcza u ludzi mojego pokolenia, szczególne wrażenie wywołało przyłączenie się do procesu integracyjnego Grecji, Hiszpanii i Portugalii, wkrótce po ustanowieniu w tych krajach demokracji. Chociaż oddzieleni wtedy byliśmy od Was "żelazną kurtyną" poczuliśmy powiew nadziei i otuchy.
Uświadomiło to nam, że jednocząca się Europa nie zamyka się w kręgu krajów najbogatszych; że także my, gdy tylko odzyskamy demokrację i pełną suwerenność, będziemy mogli wziąć udział w tym, czego nie ze swej winy nie mogliśmy współtworzyć. My, Polacy, w kręgu zachodniej cywilizacji jesteśmy od ponad dziesięciu stuleci. Nasz parlamentaryzm sięga wieku XIV i XV. Podobnie, jak reszta Europy przechodziliśmy rewolucje i powstania, a w XX wieku tragiczny koszmar obu wojen światowych. Nic, co europejskie, co przeżyła i czego doświadczyła Europa, nie było nam obce. Polska nie musi wracać do Europy. Dziś bierzemy udział w najbardziej udanym przedsięwzięciu w historii naszego kontynentu - w jego integracji. Cieszymy się, że wraz z nami negocjują o wstąpieniu do Unii Czechy, Estonia, Słowenia i Węgry. Drzwi do integracji powinny być otwarte także dla innych krajów europejskich, które spełnią odpowiednie wymogi - dla Litwy, Łotwy, Słowacji, Rumunii i Bułgarii. Widzimy w tym procesie, nie rozważając dziś jeszcze ani konkretnych terminów ani tempa, także inne kraje, a wśród nich Ukrainę. Wielki projekt europejski nie powinien z góry wykluczać nikogo.
Panie i Panowie Deputowani!
Znajdujemy się w okresie, w którym rytm światowej polityki wyznaczany jest kryzysami oraz próbami ich przezwyciężenia. Zanim wspólnota międzynarodowa zdoła wyciągnąć wnioski z jednej sytuacji kryzysowej, w szybkim tempie dochodzi do kolejnej. Gdy nadarza się więc sposobność, aby stosunkowo niskim kosztem utrwalić stabilność i dobrobyt - należy z niej skorzystać. Niejeden raz w ostatnich latach i