21 lutego 2001
Dyrektor Centrum Badania Opinii Społecznej Krzysztof Zagórski poinformował o wynikach badań poparcia polskiego społeczeństwa dla Unii Europejskiej. Nie mamy najnowszych danych .To są badania z końca ubiegłego roku. Natomiast poparcie dla Unii jest nieco wyższe na Węgrzech i jest bardzo stabilne, wynosi ono blisko 70%. W Czechach jest niższe niż u nas, wynosi ok. 50%. Przy czym, jak powiedziałem, na Węgrzech jest bardzo stabilne, w Polsce ulega nieznacznym wahaniom, w Czechach najbardziej sceptyczni wykazuję słabą ale systematyczną tendencję wzrostu. Tak wygląda ogólna sprawa. Na tym tle trzeba popatrzeć na opinię o tym, jak wyglądają w tej chwili stosunki naszych krajów z Unią Europejską. Pod tym względem my wypadamy chyba najgorzej, bowiem tylko 1/3 Polaków w porównaniu z 2/3 Węgrów uważa, że stosunki obecne naszych krajów z Unia Europejską są albo korzystne bardziej dla Polski lub Węgier, albo co najmniej równie korzystnie dla naszych krajów i Unii. Tutaj różnica jest ogromna, zważywszy na fakt, że przecież ani polityka Unii w stosunku do Węgier nie różni się tak bardzo od jej polityki w stosunku do Polski, ani też nasze stosunki gospodarcze nie są tak różne. Można sobie zadać pytanie, skąd się biorą takie ogromne różnice w opinii publicznej. Czesi lokują się w tym przypadku po środku między tymi dwoma krajami. Natomiast we wszystkich trzech krajach społeczeństwo zgadza się, że wstąpienie do Unii będzie dla gospodarki korzystne i tutaj między nami nie ma specjalnych różnic. Natomiast znowu ok. 20% nie wie, czyli mamy tą wielką grupę ludzi, do których Państwo powinni adresować swoje wiadomości i swoje komentarze. Gorzej wyglądają opinie na tematy bardziej konkretne. We wszystkich trzech społeczeństwach występuje daleko posunięta obawa związana z sytuacją w rolnictwie. I tutaj jest rzecz bardzo interesująca, że ta obawa - negatywne skutki w rolnictwie wyrażana jest najsilniej w Polsce, która ma największe rolnictwo, najsłabiej w Czechach, które to rolnictwo odgrywa najmniejszą rolę w gospodarce. Z kolei gdyby zapytać o to jak będą zdaniem ludzi funkcjonowały przedsiębiorstwa nierolnicze, to fakt, że będzie lepiej można konkurować na rynkach europejskich, że pod tym względem członkostwo w Unii będzie miało pozytywne rezultaty, tym razem jest najbardziej akcentowany w Polsce.
Podczas dyskusji na temat problematyki europejskiej w przekazie telewizyjnym Robert Kwiatkowski , prezes Zarządu TVP. S.A. powiedział, że telewizja publiczna ma świadomość, iż główne siły polityczne uważają wejście Polski do Unii Europejskiej za polską rację stanu. Telewizja ma zatem obowiązki m.in, rzetelne i wszechstronne ukazywanie problematyki integracji europejskiej i działań władz w tym zakresie, a także odzwierciedlenie opinii publicznej, w tym licznych społecznych wątpliwości i obaw. Poinformował, że w programach informacyjnych w ubiegłym roku ukazało się ponad 720 informacji dotyczących spraw Unii Europejskiej i integracji z Unią Europejską.
Dyrektor programy telewizji "Polsat" Bogusław Chrabota podkreślił, że integracja jest sprawą ogólnonarodową. Głównym nośnikiem wiedzy a także narzędziem upowszechniania i propagowania idei europejskiej powinna być zatem telewizja publiczna. Poinformował również, że w ciągu miesiąca telewizja "Polsat" wprowadza na antenę program poświęcony integracji z UE.
W opinii Moniki Bednarek, dyrektora generalnego "Eurozetu", dziennikarze są słabo poinformowani, ponieważ struktura, która została stworzona żeby dostarczać mediom informacje nie działa. Ponadto dziennikarze zajmujący się Unią Europejską muszą opracowywać także innye tematy, ponieważ brak jest możliwości finansowych, żeby utrzymywać dziennikarza zajmującego się wyłącznie problematyką unijną.
Minister Jan Kułakowski, podczas dyskusji na temat przepływu informacji o procesie integracyjnym powiedział m.in.:
(...)kilka informacji o tym programie, który prowadzę od prawie 2 lat i który kończę, mianowicie o cyklu. Ja zacznę od takiego motto, od takiego stwierdzenia ogólnego, że zasada maksymalnej otwartości procesu negocjacyjnego jest jednym z zasadniczych elementów tego procesu. Co nie oznacza, że ja mogę w każdej chwili podawać wszystkie informacje, gdzie ustąpię, gdzie nie ustąpię, jaki jest margines, bo to byłoby, że tak powiem, rzucaniem kart na stół a te karty naturalnie momentalnie podejmie partner i byłoby wprost utrudnianiem negocjacji. Natomiast cała problematyka musi być jak najszerzej poddana informacji i debacie. I to jest motto, to jest zasada tego właśnie programu jak rozumieć negocjacje. Program ten, Proszę Państwa, składa się: po pierwsze z konferencji regionalnych organizowanych w stolicach województw, dzisiaj wieczorem jadę na 15 konferencję, 16 - ostatnia, odbędzie się w Warszawie na wiosnę i na tym ten cykl się zakończy. Problem ten polega również na szeregu publikacji w ramach tego co nazywamy "biblioteczką głównego negocjatora", program ten polega na stronie internetowej poświęconej procesowi negocjacyjnemu i wreszcie na działalności zespołu prasowego tzw. głównego negocjatora. Przesłaniem tych działań jest dotarcie z informacjami do możliwie jak najszerszego kręgu odbiorców i uczynienie z negocjacji procesu, który by stracił pewien charakter tajemnicy czyli spisku, ale stał się po prostu czymś zrozumiałym, czyli akceptowalnym. Nie mówię akceptowanym, ale akceptowalnym społecznie.
Jakie wnioski wynikają z tych 14 spotkań konferencyjnych, które dotychczas się odbyły. Po pierwsze - jest to przeniesienie informacji o negocjacjach z tzw. zaciszy gabinetów warszawskich bądź brukselskich w teren. Do ludzi, którzy po prostu będą podmiotami tej naszej integracji z Unią Europejską. Po drugie - jest to dialog ze społeczeństwem w regionach. Po trzecie - co jest bardzo ważne: jest to poznawanie obaw i lęków społeczności lokalnych w konkretnych sprawach. Bo na każdej takiej konferencji nie mówimy ogólnie o negocjacjach, ale poruszamy też tematy, które specjalnie interesują dany region. Ja wprawdzie nie lubię wyrazu "lęki, obawy", ja wolę mówić o wyzwaniach , no ale wiemy, że te lęki i obawy istnieją i są czymś normalnym. Dalej - jest to wyjaśnianie wątpliwości wynikających ze stereotypów związanych z procesem integracji. Stereotypy typu utrata suwerenności, tożsamości narodowej, zalanie Polski przez obcy kapitał, likwidacja gospodarstw wiejskich i mógłbym takich stereotypów więcej wymienić. Dalej --jest to wymiana doświadczeń i uwzględnienie opinii i postulatów przedstawicieli regionów w procesie rokowań. I wreszcie jest to, wydaje mi się, omawianie ze społecznością lokalną kwestii ujętych w stanowiskach negocjacyjnych, które dotyczą sytuacji w danym województwie. Czyli jest to jak gdyby poddanie stanowisk negocjacyjnych pewnej krytyce społecznej i umożliwienie po prostu pewnych ewolucji tych stanowisk w zależności od opinii jakie są wyrażane.