Menu rozwijane

21 lutego 2001
Drodzy Państwo, mam też nadzieję, że nasza współpraca, czyli tych, którzy zajmujemy się problematyką unijną, będzie co najmniej tak dobra jak do tej pory, a może jeszcze lepsza. Biuro Integracji Europejskiej, którym kieruje Pan Minister Truszczyński, jest do waszej dyspozycji, jesteśmy tutaj gotowi służyć każdą informacją, każdą radą czy bezpośrednim udziałem(...) Czeka nas zapewne jeszcze bardzo wiele zarówno chwil wzniosłych, pełnych nadziei, ale także i trudnych. Dlatego na ten bój idąc i szykując się do tych wszystkich wyzwań, które są przed nami, tak bardzo istotne jest współdziałanie, zrozumienie, otwarta, pełna wymiana informacji, również zadawanie pytań (...). Od ukształtowania wiedzy, od przekazania informacji, od zbudowania nastroju, podkreślam nastroju, dla rozszerzenia Unii Europejskiej tak w Polsce, jak i w krajach unijnych zależy dzisiaj powodzenie całej operacji. W dyskusji panelowej na stanu świadomości integracyjnej Polaków Lena Kolarska-Bobińska, dyrektor Instytutu Spraw Publicznych powiedziała, że w " najbliższych latach problemy związane z integracją i przystosowaniem, dotychczas dla wielu osób teoretyczne i tak naprawdę abstrakcyjne, staną się dużo bardziej konkretne i realne. Będą dotyczyć spraw związanych z miejscem pracy, miejscem zamieszkania, z regionem, będą też bardziej związane z ich interesami, a nie tylko ze sferą wartości i wyborów cywilizacyjnych". W opinii Leny Kolarskiej-Bobińskiej warto zastanowić się, które z naszych wyobrażeń o postawach Polaków wobec integracji są prawdziwe, a które są jedynie odbiciem tego, co myślą elity, Polacy (...). Według Instytutu Spraw Publicznych obecne nastawienie Polaków wobec integracji jest wyrazem rozsądku, umiaru i realizmu. Brak jest nadmiernych oczekiwań i urojonych lęków, resentymentów i fobii. Polacy po pierwsze bardzo realistycznie oceniają datę wejścia Polski do Unii, pozycję naszego kraju, koszty i zyski całego procesu. Największa grupa badanych sądzi, że Polska wejdzie do Unii za 4-5 lat. Wina za opóźnienie obciążają obydwie strony - zarówno Polskę jak i Unię Europejską. Sądzi się, że Polska zostanie członkiem kategorii drugiej, ale dlatego, że jest krajem słabszym ekonomicznie i że jest źle przygotowana do członkostwa. Polacy, choć obawiają się gorszej pozycji w Unii, źródeł tego doszukują się nie w niechętnej nam postawie Komisji czy przedstawicieli Unii Europejskiej, ale właśnie w sytuacji Polski i jej słabszej w porównaniu z innymi krajami pozycji. Dlatego też sądzą, że warunki na jakich polska wejdzie do Unii zależeć będą przede wszystkim od postępów naszego kraju w przygotowaniu do członkostwa, a nie tylko na stanowczości negocjatorów - poinformowała Kolarska-Bobińska. Same negocjacje kojarzą się Polakom raczej z rozmową oraz ustępstwami, z dawaniem czegoś za coś, a nie z uporem, sprytem, walką i grą. Tego typu nastawienie, będące wyrazem realizmu, a może po prostu sceptycyzmu, pozwala moim zdaniem mobilizować kraj do wysiłku na rzecz działań zmierzających do lepszego przygotowania Polski do Unii Europejskiej - powiedziała dyrektor Instytutu Spraw Publicznych.