30 kwietnia 2001
Następnie dziennikarze zadawali pytania:
Panie Prezydencie, czy nie obawia się Pan, że mimo tych wszystkich zastrzeżeń, Pańska decyzja będzie interpretowana jako chęć osłabienia SLD i jako chęć nie wbijania ostatniego gwoździa do trumny przyszłej opozycji?
Prezydent RP: Mam nadzieję, że argumentacja, którą przedstawiłem, została z uwagą wysłuchana przez wszystkich. Zwycięzca wyborów roku 2001 będzie miał wyjątkowo silny moralny tytuł. Wygra na podstawie zasad, które nie pozostawią cienia wątpliwości. Nie ma żadnego sporu między mną a SLD. Jest po prostu przekonanie, że dla dobra sprawy, dla dobra polskiej demokracji tę trudną, wątpliwą i na pewno przez wielu krytykowaną decyzję należało podjąć - i to uczyniłem.
Tak mówią fachowcy i ci, którzy zajmują się polityką, że Pana marzeniem jest stworzenie koalicji SLD-UW. A więc podpisał Pan, by pomóc Unii Wolności.
Prezydent RP: Oskarżam tych, którzy tworzyli tę ordynację, że działali pod wpływem sondaży wyborczych. I proszę mi wierzyć, że ja tej metody nie stosuję. Nie wiem, jakie będą wyniki wyborów. Tworzenie zasad pod sondaże, pod możliwe regulacje, czy koncepcje polityczne, jest błędem. Jestem przekonany, że Polacy zadecydują tak, byśmy połowę tych debat koalicyjnych nie prowadzili.
Panie Prezydencie, jak mamy odpowiadać na pytanie, które padnie, że mamy ordynację tworzoną według żądań politycznych. Prawdopodobnie Pańskie weto byłoby obalone w Sejmie, ale jednak nie przyłożył Pan ręki, by podkreślić swój sprzeciw wobec takije ordynacji.
Prezydent RP: Ja podkreśliłem ten sprzeciw. Mnie przekonała opinia Państwowej Komisji Wyborczej: "Biorąc pod uwagę fakt zmiany podziału terytorialnego kraju, tworzenie dzisiaj, czy odbycie wyborów wg starej ordynacji powodowałoby ogromne komplikacje nie tylko organizacyjne, ale i prawne, aż do możliwości zakwestionowania wyniku wyborczego. Pytam więc, czy chcemy, by wybory odbyły się według reguł, które są, politycznie dyskusyjne, ale jednak prawnie właściwe, czy nie. Moja odpowiedź jako Prezydenta, który stoi na straży i Konstytucji i ciągłości władzy państwowej, jest jedna. Jakbym nie był krytyczny, to podpisuję tę ustawę, bo uważam, że to lepiej dla polskiej demokracji i lepiej dla przyszłego zwycięzcy wyborów. Bo o zwycięstwie wyborczym zadecydują wyborcy 23 września, a nie Sąd Najwyższy, rozpatrując tysiące protestów.