07 maja 2001
7 maja 2001 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w konferencji "Spór o dziedzictwo 1968 roku" z okazji 12. rocznicy powstania "Gazety Wyborczej".
Zwracając się do zebranych, po uhonorowaniu Sergieja Adamowicza Kowaliowa tytułem Człowieka Roku "Gazety Wyborczej", Prezydent RP powiedział m. in.:
Gratuluję na początku Gazecie Wyborczej, bowiem 12 lat istnienia to jest nie tylko historia polskiej transformacji, nie tylko historia sukcesów, które Gazeta odniosła, ale także historia budowania tej szczególnej świadomości - świadomości społeczeństwa obywatelskiego. Co nie jest łatwe, o czym przekonujecie się każdego dnia, o czym się przekonuje bardzo często, ale co jest dziełem - być może najważniejszym - bo tworzącym fundament. Fundament dla teraźniejszości i przyszłości, fundament ludzkiej, indywidualnej, odpowiedzialności, ale także zbiorowej odpowiedzialności do podejmowania najtrudniejszych nawet zadań i współodpowiadania za los bliskich, za los bliźnich, za to wszystko co wokół nas się dzieje. Składam również gratulacje, że oto w pierwszej edycji nagrody Człowieka Roku w XXI wieku jej laureatem jest Sergiej Adamowicz Kowaliow, bo to jest bardzo znaczący wybór. Wybór, który jest dowodem, iż XXI wiek nie odbywa się na nowo, nie jest czystą kartą, ale ma swoje głębokie, jakże skomplikowane, tragiczne i dramatyczne źródła w mijającym XX wieku. Trudno byłoby znaleźć osobę, która bardziej świadczy o tym jak bardzo my, ludzie wieku XXI, jesteśmy związani z tym co jest naszą przeszłością, naszym doświadczeniem, naszą tragedią, a także naszą wielkością jako społeczeństwa, jako narody i osoby.
Z Sergiejem Kowaliowem spotkałem się po raz pierwszy w roku 1996, już jako prezydent. Odbywałem oficjalną wizytę w Rosji i pamiętam nasze spotkanie na cmentarzu, przy grobie Andrieja Sacharowa. Serigiej Kowaliow mówił o tym co potrzebne jest Rosji, ale przecież dalece nie tylko Rosji, nam wszystkim. Pamiętam jego uwagi, opinie, pamiętam jego obawy, ale także pamiętam jego determinację, która robiła nadzwyczajne wrażenie na wszystkich nas, którzy spotkaliśmy go po raz pierwszy. On wierzył i jestem przekonany, że wierzy nadal, w demokratyczną drogę Rosji i świata, podkreślam - Rosji i świata. Bo problem kończy się nie tylko na Rosji. I za tamto spotkanie jestem ogromnie wdzięczny i za kolejne, które mieliśmy okazję odbywać, bowiem za każdym razem przekonywałem się, że oto mamy przy sobie i ze sobą człowieka, którego myśli są ważne nie tylko dla samej Rosji, ale które mają bardzo uniwersalny charakter, bardzo istotną cechę pobudzającą nas nie tylko do recenzowania otaczającego świata, ale także do działania, do aktywności. Do podejmowania wysiłków, jeżeli nawet związane są z ryzykiem. Być może dla ludzi związanych z ruchem dysydenckim nie jest to wielkie odkrycie, ale dla tej większości, która nie była dysydentami, bo dysydent nigdy nie jest większością, to było bardzo istotne spotkać ludzi, którzy potrafią przekonać, zachęcić i wykazać własną determinację i gotowość nawet do najwyższego ryzyka - jeżeli jest ono konieczne. Dla dobra sprawy, dla wartości wobec których są wierni, co do których są przekonani. Stąd chcę pogratulować raz jeszcze Panu Sergiejowi Kowaliowowi tej nagrody i Gazecie Wyborczej trafnego wyboru.