13 maja 2001
Decyzja z Nicei umożliwiająca udział nowych członków w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest konkretną propozycją. Liczę, że w Göteborgu ten plan zostanie istotnie ukonkretniony. Wierzę, że przywódcy Państw Unii Europejskiej będą respektowali i wypełniali zobowiązania. Leży to nie tylko w interesie państwa kandydujących, nie leży wyłącznie w interesie Polski, to jest historyczna szansa całej Europy, nas wszystkich.
Wielki Finał polskiej drogi do Unii Europejskiej to zarazem wielka próba dla nas wszystkich. Już wiemy, że droga ta nie jest usłana różami i polskie społeczeństwo odczuwa to może nawet przesadnie akcentując pewne obawy i lęki. Ale też ponad połowa Polaków jest przekonana, że znajdziemy się w Unii Europejskiej. Ta grupa uważa również, że państwa Unii Europejskiej w pierwszej kolejności będą korzystać z naszej akcesji. Dziękuję Fundacji imienia Roberta Schumana, że w swojej pracy stara się obalać wszelkie stereotypy, ale obalając te stereotypy i sentymenty trzeba powiedzieć jasno: niezależnie od zasady solidarności, której Unia Europejska hołduje, interesy narodowe, regionalne, sektorowe i inne mają w niej bardzo dużą moc sprawczą. Z tym trzeba się pogodzić. (...) Przyjmując to do wiadomości trzeba wierzyć, że większość, parafrazując tezę Churchilla uważa, że być może Unia nie jest tworem idealnym, ale najlepszym z możliwych, dla Polski, dla Europy. W tym duchu powinniśmy pracować dalej, wykazując wytrwałość, cierpliwość i żelazne nerwy. Stać nas na to.
Sytuacja w Europie daje nam zarówno powody do optymizmu, jak i niepokoju. Przed kilkoma miesiącami Rada Europejska w Nicei zamknęła wewnętrzne przygotowania Unii do rozszerzenia. Zapisy Traktatu umożliwiły w sensie formalnym to, co w politycznym wymiarze zostało już zdecydowane. Jednocześnie, Nicea stała się źródłem w pełni uzasadnionego, aczkolwiek krótkotrwałego entuzjazmu integracyjnego w Polsce. Poczuliśmy wiatr w żagle i wiarę, że nasze plany są bliskie realizacji. Ale są również niepokoje niezależne od nas wszystkich - współczesna Europa to także epidemie BSE i pryszczycy, które tworzą napięcia w unijnym budżecie oraz prowadzą do intensyfikacji debaty nad kształtem Wspólnej Polityki Rolnej. Wiemy też, że za niedługo będziemy mieć doczynienia z wyborami parlamentarnymi w ważnych krajach europejskich. To zawsze grozi poddaniem polityki pod dyktando kampanii wyborczych i oczekiwań społecznych. Inny niepokój związany jest z sytuacją makroekonomiczną państw Unii. Jest ona stabilna, ale naszym partnerom nie pozwala ona na nadmierny komfort psychiczny. Mamy świadomość tych problemów i wiemy, że absorbują one znaczną część energii, która mogła by być przydatna do zdynamizowania procesu akcesyjnego. Wierzymy jednak, że te problemy nie staną się powodem zahamowania czy odwlekania rozszerzenia. Nakłada to ogromną odpowiedzialność na wszystkich liderów Unii, ale mamy nadzieję, że unijna klasa polityczna znajdzie właściwą rzeczy miarę dla historycznej wizji rozszerzenia Europy. W tym kontekście z wielką satysfakcją powitaliśmy ambitne zamierzenie państwa Unii Europejskiej, aby przyjąć do unijnego grona kolejne kraje w takim terminie, który otworzy perspektywę ich uczestnictwa w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku, już w charakterze nowych członków. To jest zgodne z naszymi oczekiwaniami. Znaleźliśmy tę propozycję konkretnej oferty w przyjętej w Nicei `Strategii rozszerzenia` i `mapie drogowej` negocjacji. Wierzę, że będzie to mapa drogowa wyjęta z najlepszego europejskiego atlasu, że sprawdzi się i nie stworzy niepotrzebnych niespodzianek. Utrzymanie harmonogramu negocjacji, przewidzianego w `mapie drogowej` uważam bowiem, za kluczowe dla zachowania wiarygodności procesu rozszerzenia.