Menu rozwijane

20 lutego 2001
Taki efekt miały na pewno imprezy, którymi ostatnio tętniło życie Krakowa - jednej z kulturalnych stolic Europy świętującej swoje milenium. Europejski festiwal "Kraków 2000" zetknął nas raz jeszcze z twórczą siłą tego miasta. Mogliśmy podziwiać prezentacje wszelkich gatunków sztuki, obcować z dziełami niezwykłych artystów, gościć światowe sławy, pogłębiać międzynarodowe więzy kulturalne, prezentować polską sztukę w najlepszym wydaniu. Za to wszystko należą się gratulacje! Również gdzie indziej działo się wiele. Rok Chopinowski, zakończony w październiku XIV Międzynarodowym Konkursem Chopinowskim w Warszawie, wypełnił muzyką wielkiego kompozytora wszystkie chyba sale muzyczne w kraju, a i szerokiemu światu raz jeszcze przypomniał jego nieśmiertelne dzieło. W rewanżu godnym Europejczyków czciliśmy 250. rocznicę śmierci Jana Sebastiana Bacha. Jego muzykę najpełniej chyba wyśpiewał Wrocław, uświetniając nią trzydziestopięciolecie festiwalu Vratislavia Cantans i program II Polskiego Radia z wielkim przeglądem "Bach Tysiąclecia". Jubileuszowe świętowanie to skuteczny sposób promocji zjawisk kulturalnych. Oprawę jubileuszową nadaliśmy więc także obchodom rocznic śmierci Władysława Stanisława Reymonta i Ignacego Jana Paderewskiego. Równie aktywnie i bogato postanowiliśmy czcić stulecie powstania dwu wielce zasłużonych instytucji kulturalnych: Galerii Sztuki Współczesnej "Zachęta" i Filharmonii Narodowej, a także 75-lecie Polskiego Radia. Obie stulatki zadziwiały energią i pomysłowością. "Zachęta" raz po raz poruszała publiczność głośnymi ekspozycjami. Filharmonia zaś, nim wyruszyła w wielką azjatycką podróż, nie ulękła się trudów swojego pierwszego w swej historii tournée po Polsce. Ale polscy twórcy nie dają też światu zapomnieć o sobie. W Awinionie głośno było o polskim teatrze i polskich reżyserach, w Karlovych Varach - o polskim filmie. We Frankfurcie nad Menem na Międzynarodowych Targach Książki, zaprezentowaliśmy literaturę wspieraną przez muzykę, malarstwo, teatr, film i fotografię. Prestiżowy sukces, jaki Polska tam odniosła potwierdził, że jest to właściwy kierunek promocji polskiej kultury na międzynarodowym terenie. Myślę, że mechanizmy tego sukcesu zostaną przeanalizowane przez kierownictwo powstałego w roku ubiegłym Instytutu Adama Mickiewicza. W tym miejscu i dzisiaj nie mogę nie wspomnieć o indywidualnych sukcesach naszych twórców. Prawdziwy deszcz prestiżowych, krajowych i międzynarodowych wyróżnień spadł w roku 2000 na wielu znakomitych polskich artystów i wszystkim najszczerzej gratuluję tych sukcesów. Nagrody, jakie zbierał Ryszard Kapuściński, zwłaszcza za swój "Heban", i te rozliczne zaszczyty jakimi obsypano w świecie panią Magdalenę Abakanowicz są jakże głębokim i uzasadnionym powodem dla naszej wspólnej patriotycznej dumy. Cieszy, że ubiegłoroczna "Nike" dostrzegła nowe, wzruszające dzieło Tadeusza Różewicza, i że poezja ks. Jana Twardowskiego nieprzerwanie bije czytelnicze rekordy. Z uznaniem także witaliśmy kolejne nagrody Tomasza Gudzowatego na prestiżowym konkursie World Press Photo. Wielkie ożywienie przeżywało w ubiegłym roku polskie wystawiennictwo. Tu uwagę skupiała Warszawa, gdzie od lat z pożytkiem dla ogółu rywalizują ze sobą Zamek Królewski, Muzeum Narodowe i Galeria "Zachęta" wraz z Centrum Sztuki Współczesnej i mniejszymi ośrodkami. Kończący się wiek i tysiąclecie zachęcały organizatorów do ekspozycji podsumowujących, przeglądowych i wspomnieniowych. Nie zabrakło klasyki, był też wspaniały przegląd twórców XX wieku. Sensacją były "Rzeczy pospolite" i szare "pamiątki PRL". Obok nich blaskiem potęgi pierwszej Rzeczypospolitej jaśnieli "skrzydlaci jeźdźcy", którzy przylecieli do nas z Ameryki. Za sprawą płócien Jacka Malczewskiego, których prezentacja w Paryżu, stała się wydarzeniem, zyskaliśmy możność podziwiania dzieł francuskich impresjonistów w Muzeum Narodowym w Warszawie. Przykład ten dobrze ilustruje możliwości, jakie kryje w sobie współpraca różnych instytucji kulturalnych, zwłaszcza międzynarodowych. Krajowe wystawiennictwo w roku ubiegłym zaznaczyło się szczególnymi wydarzeniami. Odbiór niektórych prac budził najgorętsze emocje. Ten nowy, nadmiernie emocjonalny styl w traktowaniu twórczości artystycznej budzi niepokój i dobitnie przypomina o pilnej konieczności edukacji kulturalnej. Stawianie sztuki w sytuacji, kiedy musi bronić się przed swymi odbiorcami, może okazać się ciężarem zdolnym przygnieść każdego. Może też podważyć najistotniejszą w sztuce zasadę wolności artystycznej wypowiedzi i - równie nieskrępowanej - wolności jej odbioru. Osobne miejsce zajmują w polskim pejzażu kulturalnym liczne, znaczące imprezy, powtarzające się regularnie i od lat skupiające szeroką publiczną uwagę. Wręcz trudno nam sobie wyobrazić kulturalną teraźniejszość bez Festiwalu Muzyki Współczesnej "Warszawska Jesień", bez jazzowego "Jamboree" i "Złotej Tarki", bez świnoujskiej "Famy", piosenek Opola i Sopotu, bez muzykowania w Łańcucie i śpiewania na Festiwalu Jana Kiepury w Krynicy. Ustaloną renomę mają festiwale polskich filmów fabularnych w Gdyni, Warszawskie Spotkania Teatralne czy Targi Książki. Równie warte uwagi są zjawiska młodsze, wyrastające z potrzeb nowych czasów. Otwarcie się Polski na świat po 1989 roku zaowocowało wzrostem zainteresowania nami samymi, ale też kulturami bliższych i dalszych społeczności. Liczne imprezy oparte na takiej zasadzie jak Krakowski Festiwal Telewizyjny Filmów i Programów Etnicznych "U siebie", jak ubiegłoroczny Kongres Wydawców Prasy Europy Środkowo-Wschodniej, wprowadzają na trwałe w obieg naszego życia problematykę sąsiedzkiego zbliżenia społeczeństw środkowo-wschodniej Europy w sposób nadzwyczaj trwały, bowiem poprzez kulturę. Szczególnie pionierska działalność na tym polu jest godna podkreślenia. Chcę powiedzieć o dorobku sejneńskiej Fundacji `Pogranicze`, za co tym ludziom jestem nadzwyczaj wdzięczny. Wszystkie te dawne i nowe zjawiska świadczą o żywotności naszej kultury. Świadczą o społecznej akceptacji kultury w naszym życiu i o potrzebie obcowania z nią. Niech to będzie również dobre podsumowanie mijającego roku, a także dobre życzenie na kolejne lata. Od czasu ostatniego spotkania przyszło nam, niestety, rozstać się na zawsze z wieloma ludźmi kultury, twórcami bardzo dla Polski i Polaków ważnymi, podziwianymi i szanowanymi. Z postaciami wielce zasłużonymi dla naszego życia umysłowego, społecznego i politycznego. Swoją bez reszty oddaną Polsce pracę zakończył Jerzy Giedroyć, twórca paryskiej "Kultury", wielki kreator wolnego i odważnego ducha dwudziestowiecznych Polaków. Opuścił nas, jakże przedwcześnie, mądry i dobry ks. Józef Tischner. Pożegnaliśmy Aleksandra Bocheńskiego, wnikliwego obserwatora narodowego charakteru Polaków. Nie ma też wśród nas wspaniałych pisarzy - rygorystycznych komentatorów współczesności: Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i Andrzeja Szczypiorskiego. Odeszło wielu innych, równie godnie i pięknie współzapisujących dziejową kartę polskiej kultury, wśród nich Kazimierz Brandys i Jerzy Has, prof. Grzegorz Sinko i prof. Tymon Terlecki, Ryszard Stanisławski, Jan Młodożeniec, Jerzy Panek, Jacek Sienicki, Stanisław Miedza-Tomaszewski i Stanisław Sikora, Wojciech Żukrowski i Michał Rusinek. Odszedł Władysław Szpilman. Nie zagrają już Jarema Stępowski, Edmund Fetting, Ignacy Machowski, Krzysztof Litwin i Iga Mayr.