Menu rozwijane

20 lutego 2001
Żegnając tych wspaniałych twórców, pocieszamy się świadomością, że ich dzieła pozostają z nami, a ich następcy nie ustają w trudzie ciągłego wzbogacania naszej polskiej, naszej europejskiej kultury. Podkreślając znaczenie kultury, nazywa się ją czasem "medycyną wrażliwości". Przypomniałem to określenie na Kongresie Kultury Polskiej. Jestem bowiem przekonany, że kultura jest najlepszym kuratorem duchowego zdrowia narodu. Wymaga zatem szczególnej troski ze strony wszystkich, którzy do tego są powołani. Nie od dziś środowiska twórcze wołają o rozwój edukacji kulturalnej. Dopominają się o nowy kształt instytucji kulturalnych i zasad ich działania. Mówią z goryczą o niedowładzie legislacyjnym, kłopotach materialnych twórców i całych instytucji kulturalnych, ciężkiej doli teatrów, filharmonii, a nawet bibliotek pod samorządową władzą, pustce kulturalnej ośrodków prowincjonalnych, spadku czytelnictwa, braku zainteresowania dla polskich filmów i o wyjaławiającej kulturalnie telewizji. Konieczność sformułowania przez państwo dalekosiężnej polityki kulturalnej coraz bardziej jawi się jako pierwsza potrzeba.