Menu rozwijane

12 stycznia 2001
Szanowni Państwo! Z prawdziwą przyjemnością zabieram głos na forum Stowarzyszenia Dziennikarzy Berlińskich. Cieszę się, że swoje pierwsze zagraniczne wystąpienie w nowym tysiącleciu mogę wygłosić właśnie w Berlinie i właśnie wobec Państwa. Muszę zacząć od pewnej refleksji natury statystycznej. Otóż, proszę Państwa, w swojej pierwszej kadencji byłem w Niemczech niemal 20 razy. Brałem udział w spotkaniach oficjalnych i roboczych - z kolejnymi prezydentami, kanclerzami, ministrami rządu federalnego, premierami krajów związkowych. Spotykałem się z kręgami opiniotwórczymi i biznesowymi, z młodzieżą. Wygłaszałem odczyty w niemieckich uczelniach, instytucjach naukowych, fundacjach i stowarzyszeniach. Odwiedziłem większość krajów związkowych RFN i wszystkie chyba największe centra gospodarcze, naukowe i kulturalne Waszego kraju. Z wielką radością gościłem też zawsze w Polsce naszych niemieckich przyjaciół - czołowych polityków, ludzi biznesu, nauki i kultury. Rzecz oczywiście nie w statystyce. Tak wielka liczba kontaktów i tak wielka ich różnorodność to prawdziwy symbol nowej epoki w stosunkach między Polakami i Niemcami. Wobec problemów, których nie szczędzi nam codzienność, czasami nie pamiętamy jak wiele wspólnie i dzięki sobie zmieniliśmy na dobre u siebie, w stosunkach między nami, w Europie. A przecież - po pierwsze - wspólnie przezwyciężyliśmy żelazną kurtynę, zapewniając triumfalny pochód wolności, demokracji i wolnego rynku na wschód od Łaby. Po drugie - posprzątaliśmy po historii pokonując cienie przeszłości. Daliśmy przykład innym jak to robić podpisując traktaty o granicach i o dobrym sąsiedztwie. Po trzecie - doprowadziliśmy do sytuacji, że Niemcy stały się najważniejszym partnerem handlowym Polski, a Polska - najważniejszym partnerem handlowym Niemiec na wschodzie. Po czwarte - rzecz bez precedensu w tysiącleciu polsko - niemieckich stosunków - staliśmy się sojusznikami w Pakcie Północnoatlantyckim. Warto to wszystko cenić, warto pamiętać. Obecnie stoimy przed kolejnym wspólnym zadaniem. Budujemy przyszłość Polaków i Niemców w XXI wieku. Niejeden raz, wspólnie z przywódcami niemieckimi podkreślaliśmy, że w sposób optymalny ta wspólna przyszłość Polski i Niemiec będzie spełniać się w ramach Unii Europejskiej. Udział w tworzeniu zjednoczonej Europy to wspaniałe pokoleniowe zadanie dla Polaków i Niemców! Szanowni Państwo! Przed nami wielki finał procesu rozszerzenia Unii Europejskiej. Odbywający się przed miesiącem szczyt w Nicei potwierdził to ponad wszelką wątpliwość. Najważniejszą misją Unii Europejskiej w najbliższej dekadzie będzie rozszerzenie jej granic, przy jednoczesnym podnoszeniu jej sprawności, spójności, zdolności do podejmowania wyzwań XXI wieku. Polska wejdzie do Unii, wnosząc swój ponad dziesięcioletni dorobek transformacji. Wniesie także pokaźny dorobek współpracy regionalnej, gdyż poprzez historyczne losy i poprzez współczesną współpracę Polska wrośnięta jest w środkową Europę. Dzisiaj Polska ma dobre stosunki ze wszystkimi swoimi sąsiadami. Znajdując sojusznika i partnera w zjednoczonych, demokratycznych Niemczech, zwracamy się także ku Litwie i Ukrainie, z którymi od kilku lat łączy nas strategiczne partnerstwo. Z zadowoleniem witamy oznaki ożywienia w stosunkach polsko - rosyjskich. Życzymy Rosji, naszemu sąsiadowi i wielkiemu krajowi wielkich możliwości, powodzenia w demokratycznych przemianach i transformacji gospodarczej. Jesteśmy zaangażowani we współpracę w Grupie Wyszehradzkiej, wraz z Czechami, Węgrami i Słowacją. Dobrze się rozumiemy i coraz bliżej współpracujemy z krajami bałtyckimi i skandynawskimi. Sprzyjamy tworzeniu sieci transportowej i energetycznej, łączącej Bałtyk, poprzez Europę Środkową, z obszarami nad Morzem Czarnym. Te wszystkie więzi i kontakty Polska pragnie wykorzystywać w interesie Europy - dla jej stabilności, bezpieczeństwa, coraz większej jedności i możliwości rozwoju. Jestem pewien, że taka Polska - członek NATO, bliski już członek Unii Europejskiej i kraj czerpiący ze swej środkowoeuropejskiej tożsamości - jest bardzo Europie potrzebna.