18 lutego 2002
18 lutego 2002 roku na Zamku Królewskim w Warszawie odbyło się inauguracyjna sesja Forum „Wspólnie o Przyszłości Europy”. Gośćmi Forum byli m.in. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski, Prezes Rady Ministrów Leszek Miller, Minister Spraw Zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz, Sekretarz Stanu w MSZ Danuta Hübner oraz parlamentarzyści, naukowcy, przedstawiciele organizacji pozarządowych, świata nauki i kultury.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.
Debata, do której przystępujemy, jest jedną z najważniejszych w polskiej historii. Wybraliśmy dla niej godne miejsce. Ten Zamek Królewski przypomina nam, co było przed nami. Tu rezydowali polscy królowie, tu uchwalono Konstytucję 3 Maja, ten gmach odbudowaliśmy z ruin dowodząc niezłomności polskiego ducha, przywiązania narodu i państwa. Teraz w miejscu, które nasyciła polska historia, które symbolizuje naszą potęgę, ale i słabości, zastanawiamy się nad tym, co będzie decydować o polskiej przyszłości.
Losy Polski związane są z losami Europy, jak awers i rewers, orzeł i reszka jednej monety. Od chrztu Polski jesteśmy razem we wspólnocie cywilizacji chrześcijańskiej, korzystając z jej dorobku i promieniując na Europę własnymi osiągnięciami. Wspomnijmy dorobek polskiego Oświecenia, tradycję tolerancji, dzieło Mikołaja Kopernika, Fryderyka Chopina czy Marii Curie-Skłodowskiej. Wspomnijmy wreszcie polskie umiłowanie niepodległości i wolności, które na przestrzeni dziejów, od Powstania Kościuszkowskiego po ruch „Solidarności”, zjednało nam szacunek i wdzięczność Europejczyków. Wchodząc do Unii Europejskiej, Polska nie tylko potwierdzi swoje zadomowienie w Europie, ale odkryje nowe perspektywy i możliwości. Nie bez znaczenia jest też fakt, że będąc w Unii znajdziemy się w gronie państw decydujących o losach naszego kontynentu. Dlatego tak potrzebna jest nam refleksja nad drogami do jednoczenia Europy w XXI wieku. Na tych drogach bowiem spotkamy również własną, polską pomyślność.
Historia europejskiej wspólnoty to historia sukcesu. Od ponad pięćdziesięciu lat Europa zapewnia swoim obywatelom bezpieczeństwo i dobrobyt. Pomiędzy państwami członkowskimi Unii Europejskiej nie ma konfliktów, zasieków na granicach, wielkich różnic ekonomicznych. Ludzie mogą się swobodnie osiedlać, pracować i inwestować, cieszą się z bogactwa kultur tworzących kulturę europejską, mogą też od niedawna płacić wspólną walutą – euro.
Pomimo tych niekwestionowanych osiągnięć, proces integracji pozostaje nadal otwarty i jest wielkim politycznym wyzwaniem. Unia w wielu kwestiach znajduje się dziś na rozdrożu. Nastał czas na podjęcie fundamentalnych decyzji, które ukształtują następne dekady europejskiego porządku. W którą stronę pójść? Czy ku „Stanom Zjednoczonym Europy”, które do wspólnego pieniądza, wspólnego obszaru sprawiedliwości i bezpieczeństwa dołączą jeszcze wspólną politykę zagraniczną, wojsko, a może również powszechnie wybierany europejski parlament i rząd? Czy też może wstrzymać się z radykalnym federalizmem; zobaczyć, czy ukształtuje się najpierw „europejskie społeczeństwo” i szukać rozwiązań pośrednich - jakiejś równowagi pomiędzy kształtem wspólnotowym i narodowym Europy? Pytania nie są łatwe. Bo choć Europa zrasta się i coraz bardziej integruje, nadal pozostaje związkiem państw o różnych tożsamościach narodowych, własnych doświadczeniach historycznych, odmiennych kulturach i potencjałach gospodarczych. Musimy mieć wzgląd na tę różnorodność, gdy będziemy poszukiwać kompromisu, który mógłby być modelem dla przyszłej Europy. Musimy uszanować tę kulturową mozaikę, tę wielość w jedności, to wielkie, niepowtarzalne bogactwo i dorobek cywilizacyjny wszystkich Europejczyków.
Polskie doświadczenie - i niech będzie to moja uwaga adresowana do Pań i Panów, mających honor reprezentować Rzeczpospolitą w Konwencie - przemawia za szacunkiem dla czynnika narodowego, za budowaniem Europy ojczyzn, za odwoływaniem się do fundamentalnych wartości, z których wyrasta nasza cywilizacja.
Debata o przyszłości Europy nabrała ostatnio tempa i rumieńców, ale przecież nie zaczęła się wczoraj. Trwa już długie lata, a szczególnie od momentu, gdy historyczny przełom roku 1989 otworzył przed Europą możliwość pełnego zjednoczenia. Polska była współtwórcą i liderem tego przełomu, ma ogromne zasługi w burzeniu „żelaznej kurtyny” i berlińskiego muru, w budowaniu europejskich mostów pojednania i współdziałania. Aktywnie uczestniczymy w dyskusji o Europie jutra. Deklaracja o przyszłości Unii, przyjęta w Laeken oraz decyzja o powołaniu Konwentu, który przygotuje projekty reform Unii – mają w swych źródłach także polski wysiłek, polskie przemyślenia i argumenty. Wiele ważnych postaci, wszyscy znaczący polscy politycy, budowali to osiągnięcie swoją służbą wobec polskiej i europejskiej racji stanu. Chcę wyrazić szacunek dla pracy wszystkich polskich premierów po roku 1989. Chcę podziękować również wszystkim ministrom spraw zagranicznych w tym okresie, którzy swoją pracą, oddali wiele czasu, determinacji i wysiłku. Chcę wyrazić również moją wdzięczność profesorowi Geremkowi, który miał niemały wpływ na wizję przewodnictwa belgijskiego w Unii - prezydencji tak znaczącej i korzystnej dla Polski, której efektem jest właśnie powołanie Konwentu.
Dumny jestem, jak wszyscy Polacy, że w pracach europejskiego Konwentu wezmą udział przedstawiciele Sejmu, Senatu i rządu. Doceniam ten gest państw członkowskich Unii skierowany do państw aspirujący do Unii. Dobrze się stało, że nasza reprezentacja ma charakter pluralistyczny, że jest odbiciem układu rządzącego, ale i opozycyjnego. Wierzę, że będzie to reprezentacja aktywna, kompetentna i umiejąca również przedstawiać argumenty polskiej opinii publicznej. Chciałbym aby w tej debacie o przyszłości Europy sprawdził się również dorobek powołanej przeze mnie Grupy Refleksyjnej, złożonej z wybitnych postaci polskiego życia politycznego, naukowego, społecznego i chcę zaprosić polskich delegatów do Konwentu na spotkania tej właśnie Grupy, mając nadzieję, mając nadzieję, że możemy tam przeprowadzić kompetentną i nieskrępowaną czasem rozmowę, która będzie i dla Was pomocna, Szanowni Państwo, w Waszej odpowiedzialnej, wręcz historycznej misji.
„Nic o nas bez nas”. Tę zasadę już przed wiekami wniosła Polska do kanonu demokracji. Jakże trafnie oddaje ona dzisiaj to, co jest zasadniczym wyzwaniem europejskiej debaty. Najważniejsze decyzje nie mogą być podejmowane w zaciszu gabinetów, nie mogą też kształtować się tylko w panelowych spotkaniach specjalistów. Europejskie zjednoczenie nie może być tylko sprawą elit władzy i ekspertów, powinno stawać się sprawą obywatelską. Cieszy mnie, że liderzy kilku znaczących organizacji młodzieżowych, związanych z konkurującymi ze sobą partiami politycznymi, podpisali w piątek porozumienie o współdziałaniu w pracy na rzecz integracji Polski z Unią. To dobry przykład porozumienia w imię polskiej racji stanu.
Nie wyobrażam sobie dyskusji o europejskiej przyszłości Polski bez udziału wszystkich stronnictw politycznych, wszystkich środowisk akademickich, organizacji pozarządowych, przedstawicieli kościołów i związków wyznaniowych, samorządów. To też jeden z powodów dla którego jesteśmy tu dzisiaj w tak licznym gronie. Ale nie wyobrażam sobie tej dyskusji bez udziału milionów polskich obywateli, z różnych środowisk, zawodów i pokoleń. Dyskusja o przyszłości Unii Europejskiej jest dyskusją o naszych ambicjach, aspiracjach, planach i marzeniach – o tym, jakie miejsce w zjednoczonej Europie zajmować będzie Polska i Polacy.
Konieczne jest, aby polskie propozycje, prezentowane na arenie międzynarodowej, miały rzeczywiste społeczne poparcie. Aby tak było, muszą być szeroko konsultowane. Temu właśnie celowi ma służyć Forum, które dziś tu inaugurujemy. Jest w nim niezwykle cenny udział każdego z Państwa – każdego, kto rzetelnie i konstruktywnie zechce przyczynić się do kształtowania polskiego stanowiska w kluczowych dla Rzeczypospolitej kwestiach.
Forum powinno pełnić także funkcję informacyjną, stanowić zachętę do pogłębiania wiedzy na temat Unii i jej instytucji. Liczę, że pomoże też usuwać mity i stereotypy na temat Unii, które krzewią się w naszym społeczeństwie. Największy projekt współczesnej Europy zasługuje na to, by oglądać go na żywo i w pełnym świetle, a nie w krzywym zwierciadle. Wierzę, że Forum zbliży nas do chwili, kiedy każdy obywatel Polski będzie mógł, w pełni świadomie, rozważając wszystkie „za” i „przeciw”, podjąć decyzję o swoim głosie w referendum akcesyjnym.
Wyniki wyborów parlamentarnych są ważnym sygnałem o obecnym stanie świadomości polskiego społeczeństwa. Większość ugrupowań z nadzieją patrzy na perspektywę Polski i Polaków w Unii Europejskiej. Ale znaczące miejsce w Sejmie zajęły też ugrupowania przeciwne wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Ich sukces wyborczy odzwierciedla w jakiejś mierze sceptycyzm części Polaków, którzy nie wierzą w korzyści płynące z członkostwa. Zapewne wielu z nich nie jest przeciwnych członkostwu z zasady, lecz ma za mało informacji. Przekonać niezdecydowanych - to wielkie wyzwanie dla organizacji społecznych, rządu, dla parlamentu, dla mnie; dla elit naszego życia publicznego. Powinniśmy przybliżyć Unię Polakom, pokazać korzyści płynące z członkostwa; przekonać współobywateli, że udział Polski w Unii będzie dobrem narodowym, że jest naszą racją stanu i szansą przyspieszenia rozwoju, a także umocnienia bezpieczeństwa.
W debacie, do której przystępujemy, każdy głos powinien być wysłuchany z szacunkiem i uwagą. Stało się prawidłowością w wielu krajach, że im więcej społeczeństwo poznawało szczegółów uczestnictwa w Unii, im bardziej angażowało to interesy różnych środowisk zawodowych – tym głośniejsze i żywsze stawały się debaty. Powinniśmy uczciwie dyskutować, analizować, porównywać, liczyć. Powinniśmy też wsłuchiwać się w głosy przeciwników integracji. One też są ważne, one też czegoś uczą. Pamiętajmy, że po roku 2004 nadal będziemy mieszkać w jednym kraju, we wspólnej Polsce. Niech w tej dyskusji liczy się siła argumentu, a nie siła emocji.
Po drugie – nie twórzmy iluzji, bądźmy realistami. Niezależnie od wszystkich szans, jaki stworzy nam kurs europejski, klucz do naszej pomyślności jest zawsze w Polsce, a nie w Brukseli. Unia nie może być postrzegana jako lekarstwo na wszelkie polskie bolączki, jako uwolnienie od ciężaru koniecznych reform. To my najlepiej potrafimy naprawiać, ale i psuć; zarabiać, ale i tracić. Dlatego, bez względu na okoliczności, my sami tu i teraz musimy zawsze czuć ciężar odpowiedzialności za los naszego kraju.
Po trzecie – nie traćmy z oczu o co toczy się gra. Szczegółowość dyskusji, rzetelność informowania nie mogą prowadzić do przytłoczenia sprawami technicznymi. Dopłaty, fundusze strukturalne, okresy przejściowe, warunki akcesji – choć przecież bardzo ważne, nie mogą przesłonić tego, że cała integracja ma wymiar cywilizacyjny. Na proces integracji patrzmy więc jak na całość, nie uzależniając go od jednego, choćby nawet ważnego dla jakiejś grupy społecznej, elementu. Chodzi o los całej Polski w następnych dziesięcioleciach.
Polska historia zna już dostatecznie dużo przegapionych okazji i niewykorzystanych szans. Nasze dzieci i wnuki nie zrozumiałyby i nie wybaczyłyby nam, gdybyśmy odsunęli Polskę od realizacji europejskiej wizji. Pilnujmy szczegółów, ale nie traćmy z oczu celu. Pamiętajmy też tę scenę z wielkiego polskiego dramatu „Wesele”, w której Stanisław Wyspiański krytykował słomiany zapał Polaków i skłonność do marnotrawienia szans, jakie nam się zdarzały. Oby nasze dzieci i wnuki nie sięgnęły kiedyś po ten mocny cytat; „ miałeś, chamie, złoty róg...”
Polacy są narodem otwartym i pomysłowym; dzielnym i wytrwałym. Mamy udział w europejskiej cywilizacji. Pokazaliśmy, że nikt i nic nie jest w stanie wymazać Polski z mapy Europy. Potem udowodniliśmy, że współczesny kształt Europy byłby niepełny bez polskiego pierwiastka. Zadaniem naszego pokolenia jest wpisanie Polski w europejską jedność. Niech będzie to dzieło i satysfakcja całego narodu.
Znawca dziejów Polski i Europy, a także znawca polskiej duszy, Norman Davies, stwierdził trochę przewrotnie, że „w historii nie mniej ważne od tego, co się wydarzyło, jest to, w co ludzie wierzą, że się wydarzyło”. Jeśli więc poszerzenie i reforma Unii Europejskiej ma być sukcesem, to ten sukces musi zaistnieć przede wszystkim w ludzkich umysłach.
Potrzebne jest myślenie pozytywne, potrzebny jest nam optymizm i wiara w siebie. Kiedy zapytają nas, dlaczego chcemy być w Unii Europejskiej, mamy wiele argumentów.
Chcemy być w Unii Europejskiej, by żyć wśród przyjaciół, partnerów, sojuszników!
Chcemy być w Unii Europejskiej, by rozwijać szybciej naszą gospodarkę i korzystać w pełni z najnowszych technologii!
Chcemy być w Unii Europejskiej, by nasze problemy i sukcesy dzielić solidarnie z innymi narodami europejskimi!
Chcemy być w Unii Europejskiej, by nasze dziedzictwo narodowe, kultura, tożsamość cywilizacyjna mogły się rozwijać i promieniować pełnym blaskiem w europejskim pejzażu duchowym!
Chcemy być w Unii Europejskiej, by pokolenia Polaków, dzisiejsze i następne, mogły być dumne ze swojego Narodu, swojego kraju i swojego kontynentu; by mogły żyć w pokoju, cieszyć się życiem dostatnim i bezpiecznym!
Dlatego chcemy być w Unii Europejskiej.