06 marca 2002
6 marca 2002 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski rozpoczął wraz z Małżonką trzydniową oficjalną wizytę w Republice Federalnej Niemiec od ceremonii powitania w berlińskim pałacu Bellevue przez Prezydenta Johannesa Raua.
Po rozmowach Prezydenci złożyli krótkie oświadczenia dla prasy:
W imieniu narodu niemieckiego witam serdecznie Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, z którym spotykaliśmy się wielokrotnie tu w Berlinie i w wielu innych miejscach – powiedział między innymi Prezydent J. Rau – Dlatego trochę zaskakujący jest fakt, że dopiero teraz przyszła pora na wizytę oficjalną. Z dobrego sąsiedztwa powstała serdeczna przyjaźń. Dotyczy ona nie tylko głów państw, lecz także wielu ludzi zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Dziś, gdy toczą się ważne negocjacje o przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, wizyta Prezydenta RP w Niemczech jest ważnym wydarzeniem.
W siódmym roku mojej prezydentury nie jestem w stanie policzyć swoich wizyt w Niemczech – powiedział Aleksander Kwaśniewski – Są one bogate i aktywne, będziemy je dalej tak prowadzić. Jestem wdzięczny Prezydentowi Rauowi za jego jasną deklarację o nieustającym poparciu Niemiec dla polskiej obecności w Unii Europejskiej i przekonanie, że wybory niemieckie nie będą miały jakiegoś istotnego wpływu na główną linię niemieckiego poparcia dla Polski. Stosunki dwustronne układają się bardzo dobrze, do rozwiązania zostały jedynie szczegółowe kwestie, do czego jesteśmy gotowi.
Wizyty oficjalne mają swoją specyfikę – podkreślił Prezydent RP – Dziś zostałem odznaczony Wielkim Krzyżem Zasługi Republiki Federalnej Niemiec i miałem honor odznaczyć Prezydenta Raua Orderem Orła Białego. Nie jest to mój pierwszy order, ale mam wrażenie – i powiem nieskromnie – że on jest w pełni zasłużony, o czym świadczą bardzo dobre stosunki między naszymi krajami.
Drugim ważnym punktem wizyty było spotkanie Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego z Kanclerzem Gerhardem Schroederem. Polski Prezydent uhonorował Kanclerza Niemiec Orderem Orła Białego w uznaniu znamienitych zasług dla rozwoju współpracy polsko – niemieckiej. Po półtoragodzinnych rozmowach obaj politycy spotkali się z polskimi i niemieckimi dziennikarzami.
To nie jest nasze ani pierwsze, ani ostatnie spotkanie – podkreślił Kanclerz Schroeder – Dzisiaj rozmawialiśmy o stosunkach bilateralnych i to była dobra rozmowa, gdyż nie ma poważnych problemów. Dyskutowaliśmy również o stanie polskich negocjacji i procesie rozszerzenia Unii Europejskiej. Jesteśmy zdecydowanie za tym, aby Polska znalazła się w pierwszej grupie krajów przyjętych do Unii Europejskiej. Niemcy zawsze, z całą siłą, wspierały dążenie Polski do Unii Europejskiej i wspierają ją w dalszym ciągu na tej drodze. Omawialiśmy również kwestie gospodarcze, w tym proces prywatyzacji. Niemieckie firmy mają tu swoje konkretne interesy, ale też mają dobrą ofertę. Są zwłaszcza zainteresowane sektorem energetycznym i kasami budowlanymi. Innym tematem rozmowy były kwestie polityki zagranicznej. Omówiliśmy sytuację w Rosji, na Ukrainie, w Afganistanie. Nasze punkty widzenia są zbieżne.
Omówiliśmy stosunki dwustronne – powiedział Aleksander Kwaśniewski – które układają się bardzo dobrze. Będziemy je rozwijać zarówno w obszarze polityki, gospodarki, jak i inwestycji. Rozmawialiśmy również o innych formach współpracy, na przykład między uczelniami i wspierania takich inicjatyw jak Uniwersytet Viadrina. Przykładami również wielką wagę do rozwoju współpracy regionalnej. Chcę potwierdzić, że nasze wzajemne stosunki są bardzo dobre i powinniśmy uczynić wszystko, aby były jeszcze lepsze. To, co chcę szczególnie podkreślić, to zaangażowanie Republiki Federalnej Niemiec i Kanclerza Schroedera w rozszerzenie Unii Europejskiej i w to, aby Polska była w pierwszej grupie państw, które zostaną włączone do wspólnoty europejskiej w 2004 roku. Uzyskałem zapewnienie, że trwająca kampania wyborcza niczego nie zmieni, nie spowolni w tym zakresie. Poparcie Niemiec dla Polski jest niezmienne. A że nie są to tylko słowa – niech świadczy decyzja Kanclerza o pewnej weryfikacji stanowiska Niemiec w czasie toczących się negocjacji w Brukseli, która pozwoli nam zamknąć rozmowy dotyczące rozdziału „Podatki”. Chcę za to serdecznie podziękować Kanclerzowi Schroderowi.
Po południu Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski złożył wieniec pod pomnikiem „Neue Wache”, spotkał się w Ratuszu z urzędującym Burmistrzem Berlina K. Wowereitem i wygłosił wykład w siedzibie Fundacji Friedricha Eberta pt. „Polska i Niemcy – partnerzy w zjednoczonej Europie”:
Jest dla mnie wielką satysfakcją spotkać się z tak dostojnym gremium, reprezentującym niemiecką elitę polityczną i opiniotwórczą. Serdecznie dziękuję Fundacji Friedricha Eberta za zaproszenie, dziękuję Panu Prezesowi Holgerowi Börnerowi. Z uznaniem i wdzięcznością myślę o zasługach Fundacji dla rozwijania stosunków polsko – niemieckich, dla budowania zjednoczonej Europy. Znam i cenię dorobek działalności przedstawicielstwa Fundacji w Warszawie. Wiem, że wśród stypendystów Fundacji są także Polacy, którzy poszerzają tu w Niemczech swoją wiedzę i doświadczenie. Serdecznie ich teraz pozdrawiam. Cieszę się ze spotkania w tak licznym gronie obserwatorów i sympatyków polskich spraw, obejmującym różne nurty niemieckiego życia politycznego.
Polska i Niemcy odbyły długą drogę. Tu, w środku kontynentu, gdzie ponad 60 lat temu wraz z napaścią na Polskę rozgorzał konflikt pochłaniający całą Europę, jest dzisiaj miejsce, gdzie buduje się europejską jedność, gdzie Europa przezwycięża nie tylko wojenne, ale i pojałtańskie, zimnowojenne podziały. To my, Polacy i Niemcy, potrafiliśmy to sprawić.
Myślę, że ten sukces na zawsze pozostanie u podstaw naszego partnerstwa. Pojednanie polsko – niemieckie, w zgodnej ocenie obserwatorów zewnętrznych, i to nie tylko w Europie, jest jednym z najbardziej potrzebnych projektów politycznych końca XX wieku. Jest również projektem udanym. Nie chodzi jednak o to, abyśmy poklepywali się z zadowoleniem po plecach, lecz raczej w tym, byśmy w pełni uświadomili sobie, że stan, który osiągnęliśmy, nie był i nie jest oczywisty. Wielka zasługa tych ludzi, którzy od początku postanowili rozwijać i deklarować i proklamować polsko-niemieckie pojednanie. W tym miejscu chciałbym wspomnieć tylko jedną osobę, Willy Brandta, ale także jego politycznych przyjaciół i kontynuatorów, w różnych obozach politycznych i po obu stronach granicy. Gdyby nie było naszego wspólnego sukcesu, gdyby nie porozumienie między nami, Europa wyglądałaby inaczej i na pewno gorzej. Nasze narody otrzymały od historii strategiczne miejsce w centrum kontynentu. To dar, a zarazem zadanie. Nauczyliśmy się wspólnie robić z naszego położenia i sąsiedztwa dobry użytek. Jest to doświadczenie, którym możemy dzielić się z innymi.
Dzisiaj sukces pojednania jakby trochę spowszedniał. Dorastają nowe pokolenia, nie zanurzone pamięcią w wojennej przeszłości. Życie niesie kolejne wyzwania. Potrzeba nowych politycznych formuł i nowych słów.
Pojednanie dotyka bowiem tego, co najgłębsze w naszym człowieczeństwie – jest źródłem najbardziej wzniosłych idei i duchowych przemian. Proces pojednania był nam potrzebny, był oczyszczający. Jednak w języku polityki, w języku ludzkiej codzienności, nie da się tak długo rozmawiać. Daniel Brössler, długoletni korespondent DPA w Warszawie, napisał niedawno, że „z patosem jest jak z lekarstwem: przedawkowany może wywoływać groźne skutki uboczne. Takim skutkiem ubocznym w stosunkach polsko – niemieckich okazała się senność”.
Celowo przytaczam tę opinię, choć – jak to w publicystyce bywa – jest ona zapewne przejaskrawiona i prowokująca. W stosunkach polsko – niemieckich dzieje się wiele, nasz dialog staje się bardziej pragmatyczny, do czego w dużym stopniu przyczyniła się ekipa Pana Kanclerza Gerharda Schrödera. W tym dialogu biorą udział nie tylko najwyżsi rangą politycy, nie tylko rządy i parlamenty, ale także władze regionalne oraz – co warte podkreślenia – środowiska niezależne, organizacje pozarządowe. Za przykład może służyć niedawne Forum Polska – Niemcy w Warszawie, które było okazją do żywej wymiany poglądów. O senności nie ma więc mowy. A jednak - coś tu jest na rzeczy. Sądzę, że wszyscy mamy poczucie, iż stosunki polsko – niemieckie dotarły do jakiegoś punktu granicznego; że wypala się pewna formuła i wyraźne staje się oczekiwanie na nowy etap.
Na czym miałby on polegać? Uważam, że powinny go kształtować dwa zasadnicze czynniki: po pierwsze - bliska współpraca Polski i Niemiec w ramach wspólnoty europejskiej, po drugie – przemienienie dialogu władz i wybranych środowisk w wielowątkowe partnerstwo naszych społeczeństw.
Są to cele ambitne, niełatwe do osiągnięcia, nakierowane w przyszłość. Nie da się ich wynegocjować w formie dwustronnego traktatu ani zadekretować, ale możemy – my wszyscy, którym dialog leży na sercu – przyjąć je za drogowskaz naszych działań. Bez tego stosunkom polsko – niemieckim rzeczywiście może grozić letarg, czy może żeby nie dramatyzować, spowszednienie.
Między Polską a Niemcami istnieje zbieżność zasadniczych interesów politycznych. Ofiarowaliśmy sobie nawzajem rzeczy bezcenne: dzięki Niemcom i poprzez Niemcy Polska utrwala swą łączność z zachodnią wspólnotą; Niemcy zyskały dzięki Polsce trwałą stabilność i korzystne warunki współpracy na swojej wschodniej granicy. Łączy nas zatem bliskość duchowa, ale i rozległa wspólnota interesów.
Niemcy dla zjednoczonej Europy zrobiły może więcej niż ktokolwiek inny. Również wsparcie dla procesu rozszerzenia Unii na wschód ma przede wszystkim niemiecką licencję. Ukuło się powiedzenie, że Niemcy są dla Polski adwokatem w naszym dążeniu do europejskich struktur. Jesteśmy głęboko wdzięczni za poparcie Niemiec, jest ono dla nas bardzo cenne. Raz jeszcze dziękuję za wszystkie starania, rady i zachęty naszych niemieckich przyjaciół.
Ale proponuję w tym momencie, aby w coraz większej mierze patrzeć na stosunki polsko – niemieckie tak, jakby Polska już była członkiem Unii Europejskiej. A wtedy może się nawiązć autentycne partnerstwo polityczne, polegające na tym, że Polska i Niemcy będą prowadziły intensywne konsultacje w sprawach regionalnych i europejskich. Warto by to partnerstwo dla jeszcze większej nośności i skuteczności było dodatkowo wpisane w szerszy krąg współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego, a także w wymiarze środkowo-europejskim, bałtyckim i wschodnim.
Przynależność do Unii Europejskiej to swego rodzaju rewolucja w sposobie uprawiania polityki – i Polska już o tym się przekonuje. Przez pewien jeszcze czas będą nas absorbować sprawy związane z akcesją. Ale, nie czekając na zakończenie tego procesu, Polska już się włącza do dyskusji o przyszłości Unii, o jej roli w Europie i na świecie.
Widać dziś wyraźnie, że dylemat, czy najpierw rozszerzenie, czy pogłębianie unijnego organizmu, postawiony był fałszywie. Nie można rozpatrywać jednego bez drugiego. Decyzje, jakie obecnie zapadną w procesie rozszerzenia, będą znacząco rzutować również na to, jaki kształt polityczny i instytucjonalny przybierze Unia w przyszłości. Wkraczamy teraz w najtrudniejszą fazę negocjacji. Chodzi o sprawy, które dotykają najbardziej żywotnych interesów obu stron. Kraje przystępujące do Unii, w tym Polska, są w nieporównanie trudniejszej sytuacji. Muszą dogonić Unię Europejską. Ile czasu będą potrzebowały na zmniejszenie dystansu i dołączenie do najbardziej rozwiniętej Europy, to – z jednej strony – kwestia ich wysiłku, zwłaszcza gospodarczego, ale z drugiej strony także kwestia solidarności, jaką okażą im stare państwa członkowskie.
Dystans pomiędzy tymi, którzy przystępują, a tymi, którzy są już w klubie, nigdy nie był tak wielki w całej unijnej historii. Byłoby niezrozumiałe, a wręcz absurdalne, gdyby skala solidarności okazywanej nowym członkom była mniejsza niż przy poprzednich rozszerzeniach. Mechanizmy wsparcia finansowego w Unii Europejskiej nie są z pewnością wolne od wad, ale nie sposób także wątpić, że się sprawdziły w przeszłości. Udana integracja takich krajów jak Irlandia czy Hiszpania to, między innymi, także potwierdzenie, że Unia potrafiła wykorzystać instrumenty służące wyrównywaniu poziomów rozwoju.
Unia Europejska rozwija się też w nowych kierunkach, w sferze polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Tu też będą potrzebne nowe mechanizmy solidarności. Aby polityka zagraniczna stała się bardziej spójna, nie trzeba renacjonalizować polityki rolnej czy strukturalnej. W tej sprawie potrzebujemy zrozumienia i wsparcia Niemiec. Chodzi o to, aby nie było pęknięcia na „starą” i „nową” Unię; aby nie było nijnych „Ossis” i „Wessis”. Ta linia pęknięcia przebiegałaby wzdłuż granicy polsko – niemieckiej. Mamy więc szczególne powody, aby starać się zapobiec takiemu podziałowi.
Polska i Niemcy mogą współpracować w dyskusji o reformie Unii. Właśnie rozpoczął prace europejski Konwent, który wytyczy drogę w przyszłość. Polska pragnie takiej Unii Europejskiej, która przejrzystość struktur i wysoką rangę procedur demokratycznych łączyć będzie ze skutecznością. Chcemy być w Unii politycznie silnej – tu nasze myślenie jest zdecydowanie zbieżne z niemieckim. Ponadto, dzisiaj bliższa jest formuła „Europy ojczyzn” czy raczej „Europy państw”, niż „Stanów Zjednoczonych Europy”. Tak też odczytujemy intencje, zawarte w niedawnym liście Gerharda Schrödera i Tony`ego Blaira. Federacja pozostaje celem, do którego należy dążyć w przyszłości i pozwolić rozwijać się procesowi, który być może przyprowadzi nas i do takiego celu.
Dramatyczne wydarzenia z 11 września ubiegłego roku przypomniały nam wszystkim, że problemy bezpieczeństwa, mimo zakończenia „zimnej wojny”, ciągle muszą pozostawać w centrum polityki światowej, a także europejskiej. Przekonujemy się także, że w XXI wieku wielkie znaczenie nadal ma strategiczny sojusz, łączący Europę z Ameryką.
Stany Zjednoczone podjęły wyzwanie, rzucone całemu cywilizowanemu światu przez terrorystów. Trzeba docenić ten wysiłek i wesprzeć działania USA tak, aby koalicję państw wolnych i demokratycznych utrzymać za wszelką cenę. Polska, od samego początku, wnosi w nią wkład, na miarę swych możliwości. Zorganizowaliśmy w Warszawie międzynarodową konferencję poświęconą kwestiom zwalczania terroryzmu, w której udział wzięło 13 prezydentów i innych wysokich przedstawicieli państw Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej. Jesteśmy gotowi do włączenia polskich jednostek wojskowych do wspólnych przedsięwzięć.
Polska jest przekonana, że zło, jakim jest terroryzm, musi być konsekwentnie wykorzenione. Zauważamy jednak, że działania Stanów Zjednoczonych są coraz częściej kwestionowane, także przez ich europejskich sojuszników. Uważamy, że należy akcentować potrzebę współdziałania i konsultacji w walce z terroryzmem oraz dostrzegać całą złożoność tego mrocznego zjawiska – apelujemy jednak przy tym do wszystkich sceptyków o unikanie zbyt uproszczonych ocen, także ocen działań USA. Koalicja antyterrorystyczna jest sukcesem naszego czasu i warto, i trzeba, by jedność i determinacja nas w tej mierze nie opuszczały. Liczymy, że głos Polski i głos Niemiec, w ramach NATO, będzie tę koalicję wzmacniał.
Polska i Niemcy są krajami o wyostrzonym spojrzeniu na wschód, z bogatym doświadczeniem kontaktów ze wschodnią częścią kontynentu. Teraz, w zjednoczonej Europie, możemy połączyć nasze potencjały. Niedawna wizyta prezydenta Putina w Polsce była ważnym wydarzeniem nie tylko w kontekście relacji polsko-rosyjskich. Prezydent Putin dobrze pamiętał, że odwiedza kraj należący do NATO i wchodzący do Unii Europejskiej.
Polska ma ambicję, aby wnieść do Unii swoje dobre stosunki ze wschodnimi sąsiadami i kompetencję w sprawach wschodnich. Nie zamierzamy – ani nie mamy takich możliwości – konkurować z naszymi zachodnimi partnerami o wpływy na W