21 lutego 2002
21 lutego 2002 r. pod przewodnictwem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego odbyło się w Pałacu Prezydenckim posiedzenie Rady Gabinetowej, poświęcone trzem zagadnieniom: polityce gospodarczej rządu, procesowi negocjacji z Unią Europejską oraz polityce wschodniej Polski.
W posiedzeniu Rady wzięli udział członkowie rządu wraz z Premierem Leszkiem Millerem.
Otwierając obrady, Prezydent RP powiedział:
Przypominam, bowiem wiele jest niejasności, iż Rada Gabinetowa wynika z uprawnień Prezydenta zapisanych w art. 141 Konstytucji RP. To gremium, czyli Rada Ministrów, której przewodniczy Prezydent, jest zwoływane w sprawach wagi najwyższej dla państwa. Jestem przekonany, że spotkanie z rządem wyłonionym po wyborach ubiegłorocznych, i rządem, który ma za sobą już kilka miesięcy działania, powinno być informacją dla wszystkich państwa, iż współpraca naczelnych organów władzy, a więc Prezydenta, rządu odbywa się w sposób naturalny, właściwy, bardzo kompetentny i ma na celu przede wszystkim służyć Polsce, służyć naszym Rodakom, a także rozwiązywać te problemy, czy unikać tych zagrożeń, które napotykamy po drodze.
Dzisiejsze spotkanie chciałbym, abyśmy poświęcili trzem kwestiom: po pierwsze – problematyce gospodarczej, po drugie – negocjacjom z UE, po trzecie – polityce wschodniej, szczególnie w kontekście bardzo ważnej wizyty jaką przeżywaliśmy nie tak dawno – Prezydenta Rosji; po 9 latach po raz pierwszy taka oficjalna wizyta miała miejsce.
Tytułem wstępu chcę powiedzieć: program gospodarczy, który został przez rząd przedstawiony, jest bardzo ważnym faktem, bowiem mamy materiał, nad którym warto i trzeba dyskutować, który stanowi dowód, iż rząd Pana Leszka Millera komponuje rozwiązania w bardzo nie łatwej sytuacji, rozwiązania, które mają przynieść Polsce rozwój gospodarczy, a za tym również rozwiązanie wielu problemów społecznych, od bezrobocia poczynając. Wczoraj w gronie doradców ekonomicznych spotkałem się z Panem Wicepremierem Belką, mieliśmy długą dyskusję na temat tego programu, jego najlepszych stron, a także może niektórych słabości, ale jestem przekonany, że fakt, iż rząd przedstawił program gospodarczy jest dobrą wiadomością i że powinniśmy w tej chwili uczynić wszystko aby ten program gospodarczy mógł być nie tylko wdrożony, ale również skutecznie zaowocować dobrymi efektami dla Polski, dla Polaków.
Jesteśmy w trakcie negocjacji z UE i nie ma żadnej wątpliwości, że rok bieżący – 2002 - będzie rokiem wyjątkowo trudnym pod tym względem, bo te negocjacje chcemy , powinniśmy i więcej powiem – musimy zakończyć. Nie wierzę w to, żeby można było negocjacje zakończyć bezwstrząsowo, bezkonfliktowo, bez różnego rodzaju napięć. Jestem przekonany, że jeszcze nie raz będziemy w Polsce przeżywać tego typu nastroje, iż Bruksela mówi jedno, my mówimy drugie. Dyskutujemy w swoim gronie o różnych możliwościach i apeluję do Polaków, aby się tym za bardzo nie przejmować, bowiem taka jest natura negocjacji. Negocjacje nie mogą być dzisiaj utajnione, żyjemy w świecie medialnym, żyjemy w świecie, w którym każda wiadomość jest natychmiast przekazywana opinii publicznej, w związku z tym traktujmy negocjacje jako proces, w którym mówimy, staramy się osiągnąć najlepsze cele, ale również druga strona ma swoje prawa i będziemy nie raz jeszcze mieli do czynienia z sytuacją, w której po prostu będzie spór. Ale spór nie oznacza konfliktu, spór merytoryczny nie oznacza także wojny. To jest natura negocjacji. Przypominam również to, o czym mówiłem wielokrotnie, negocjacje z Unią Europejską nie są meczem, nie są pojedynkiem sportowym, tu nikt nie może wygrać. Założenie negocjacji z Unią Europejską to osiągnięcie remisu, który będzie satysfakcjonujący dla obu stron: i dla Unii Europejskiej, i dla nas jako kraju kandydującego. Dlatego wszyscy ci, którzy sądzą, iż można z jednej strony zmusić Unię do przyjęcia wszystkich naszych warunków, mylą się. Tak samo nie mają racji ci, którzy uważają, że trzeba zgodzić się na wszystkie warunki Unii, bowiem tylko to jest metoda na wejście do tej struktury. Ale przede wszystkim zwracam się do dziennikarzy, zwracam się do opinii publicznej, pamiętajmy: to jest proces, w którym szukamy rozwiązań akceptowalnych, rozwiązań, które mogą być do przyjęcia zarówno przez nas, kraj kandydujący, ważny kraj, wielki kraj, który kandyduje do UE, ale także Unię Europejską.
Natomiast nie ulega żadnej wątpliwości, że poza negocjacjami pozostaje bardzo ważna kwestia przygotowania naszego kraju do wejścia w sensie prawnym, w sensie przygotowania instytucji, które muszą podjąć odpowiedzialność. I tutaj oczekuję na informacje ze strony rządu. Jestem przekonany, że musimy wiele z prac przyspieszyć, bo nie są one wystarczające w tym momencie. Zadanie jest jednak jasne – do końca roku 2002 zakończyć negocjacje, w roku 2003 przeprowadzić wszystkie procedury prawne, także ratyfikacyjne. Oczekuję, iż referendum w Polsce będzie miało miejsce jesienią roku 2003 i to będzie ten moment, w którym będziemy musieli do końca przedstawić argumentację polskiemu społeczeństwu, opinii publicznej. Jestem przekonany, że uzyskamy wsparcie dlatego, że nie ma innej, ani lepszej alternatywy jak obecność Polski w Unii Europejskiej – kraju, który nie tylko, że może korzystać z dotychczasowego dorobku Unii, ale kraju, który może wnieść bardzo istotny, własny wkład do Europy, do Unii Europejskiej, wynikający z naszych doświadczeń i tysiącletnich, a także i tych ostatnich transformacji 13 lat.
I ostatnia sprawa, o której chciałbym, żebyśmy dzisiaj porozmawiali to jest polityka wschodnia. Jak powiedziałem miała miejsce ważna wizyta prezydenta Rosji. Utrzymujemy bardzo aktywne kontakty z partnerami ukraińskimi, z Litwą, krajami bałtyckimi. Musimy zastanowić się, co zrobić, żeby polska polityka wschodnia wyszła z kręgu stereotypów, uprzedzeń, co miało miejsce w poprzednim okresie i z poprzednim rządem, mówię o tym otwarcie, i żebyśmy potrafili z polityki wschodniej uczynić element równowagi, a także pewnej specyfiki polskiej, która będzie ceniona przez naszych partnerów zewnętrznych. Mamy doświadczenia kraju, który w ostatnich 13 latach był eksporterem stabilności i bezpieczeństwa w tym regionie. Często używam argumentu, który bardzo przemawia do wyobraźni moich zagranicznych rozmówców, ale myślę, że powinien również przemówić do wyobraźni Polaków - otóż jesteśmy krajem wyjątkowym, w ostatnich latach Polska nie zmieniła swoich granic ani o jeden centymetr, zmienili się natomiast wszyscy nasi sąsiedzi. Mieliśmy trzech sąsiadów, żaden z tych sąsiadów już nie istnieje w sensie państwowym, ani Związek Radziecki, ani NRD, ani Czechosłowacja. Mamy siedmiu nowych sąsiadów i potrafiliśmy nawiązać z tymi sąsiadami właściwe relacje, podpisać właściwe umowy i nie spowodowaliśmy ani jednego konfliktu w tej części świata. Jeżeli spojrzymy niewiele dalej, kilkaset kilometrów na południe, na Bałkany to widzimy, jaki to jest wielki fenomen, jaka to jest zupełnie nadzwyczajna sytuacja. To są oczekiwania świata i Europy, że Polska taką rolę – eksportera stabilizacji, eksportera pokoju, bezpieczeństwa w tym regionie będzie pełnić. A my nie możemy takiej roli spełnić, jeżeli nie rozwiniemy bardzo szeroko stosunków i politycznych, i ekonomicznych z naszymi partnerami wschodnimi. I mówię tu zarówno o Ukrainie, z którą mamy strategiczne partnerstwo, mówię o Rosji, z którą rozpoczynamy nowy etap kontaktów po wizycie prezydenta Putina. Ale także chcę powiedzieć, że oczekuję informacji i pomysłów ze strony ministra spraw zagranicznych, musimy zastanowić się co robimy z naszym białoruskim sąsiadem, dlatego że tego tematu dalej nie unikniemy. Musimy wiedzieć po prostu, jaką politykę i co chcemy zrobić z tym naszym partnerem, który nie jest łatwy, więcej powiem: jest nieobliczalny czasami, tak jak chociażby we wczorajszym meczu hokejowym. Ale jest i trzeba go również cenić i szukać z nim kontaktu.
To są Drodzy Państwo najważniejsze kwestie, które spowodowały zwołanie Rady Gabinetowej. I na koniec - mówię to szczególnie wobec mediów - przeczytałem w ostatnim czasie dziesiątki artykułów, które poświęcone były temu, czy między prezydentem, a rządem jest miłość, jest obojętność, jest rozwód, czy jeszcze inne stany emocjonalne. Chciałbym zapewnić wszystkich państwa, bo to jest ważna wiadomość dla Polaków – między rządem Pana Leszka Millera i Prezydentem i moim otoczeniem jest po prostu bardzo dobra współpraca i chciałbym to jasno określić: nie jesteśmy ludźmi, którzy we wszystkim się zgadzają, bo tacy w przyrodzie nie występują, ale kiedy się nie zgadzamy, mówimy o tym jasno, kiedy się zgadzamy to pracujemy w tym samym kierunku. Natomiast mamy poczucie, że jesteśmy w szczególnym momencie historii Polski i że nie będzie żadnego usprawiedliwienia, jeżeli coś zrobimy źle, zepsujemy i nie spełnimy tych celów, które są przed nami. Sądzę, że to brzemię odpowiedzialności odczuwamy tak samo - i ministrowie w rządzie, i pan premier, ja i moi ministrowie. Po prostu dzisiaj czas biegnie nieporównanie szybciej, aniżeli jeszcze kilka lat temu, a cele mamy wspólne i te cele służą jak najlepiej Polsce i mają służyć jak najlepiej naszym rodakom. W związku z tym nie będziemy dyskutować w żaden sposób o tych artykułach prasowych, które miały miejsce, natomiast chcemy wspólnie, zgodnie, a tam gdzie różnimy się w poglądach to wyrazimy je jasno, pójść naprzód i rozwiązać te istotne problemy, które są przed nami i to też chciałbym żeby było duchem naszego dzisiejszego spotkania Rady Gabinetowej.
Nie da się ukryć, proszę państwa - i to już ostatnia uwaga, że jeśli chodzi o otoczenie, jeśli chodzi o miejsce, to mimo, iż Pan Premier Miller zmienił miejsce posiedzeń Rady Ministrów, przeniósł je na inne piętro i do innej sali, to tak pięknej sali, jak ta - sala obrazowa w Pałacu - jednak nie macie, w związku z tym myślę, że w przyszłości będziemy zapraszać Was częściej do tego budynku po to, żebyśmy właśnie jak najbliżej ze sobą współpracowali.
Zabierając głos, Prezes RM, Leszek Miller przypomniał:
Panie Prezydencie, kiedyś w tym gmachu mieściło się Prezydium Rządu. Rozumiem, że Pana uwaga może być zachętą do powrotu do tamtej koncepcji...
Prezydent Aleksander Kwaśniewski:
To było w okresie międzywojennym i Pan wie, jak to się skończyło.
Kontynuując swe wystąpienie, Premier mówił:
Przede wszystkim pragnę podziękować za spotkanie i zorganizowanie posiedzenia Rady Gabinetowej, pierwszego z udziałem Rady Ministrów, powołanej przez Pana Prezydenta po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. Podzielam pogląd, że posiedzenia Rady to bardzo dobra możliwość bezpośredniej wymiany informacji i poglądów nie dla zaspokojenia naszej własnej ciekawości, ale dla lepszej współpracy różnych organów władzy, tak że jest to niewątpliwie okazja bezpośredniej wymiany informacji poglądów i opinii, a także wyraźny sygnał dla opinii publicznej o wspólnej trosce i wysiłkach na rzecz rozwiązywania najważniejszych problemów, które przed Polską stoją.
Tematy, które dziś omawiamy są trafnie dobrane – Program społeczno-gospodarczy, korzystna dla Polski integracja, poprawa naszych stosunków politycznych i gospodarczych ze wschodnimi partnerami, to niewątpliwie zadania strategiczne. Pozwoli Pan Prezydent, że kilka słów o każdym z nich.
Jak Państwo wiedzą Rada Ministrów przyjęła program gospodarczy rządu, nazwaliśmy go „Przedsiębiorczość – Rozwój – Praca”. W tych trzech słowach kryje się sposób podejścia do sytuacji gospodarczej i kryją się priorytety. Uznajemy, że jest to realny i wspólny program, konkretnych działań, które wprowadzą polską gospodarkę ponownie na ścieżkę szybkiego rozwoju. Mam na myśli chociażby ten poziom wzrostu PKB z lat 96-97, wtedy, kiedy rządziła koalicja SLD-PSL. Powrót zatem na poziom rozwoju 5-6 proc. to cel, który stawiamy sobie w tej strategii. Jest to zasób działań, które umożliwią skuteczną walkę z bezrobociem, zwiększą eksport, konkurencyjność polskich wyrobów, wreszcie wspierać będą przedsiębiorczość w każdym znaczeniu tego słowa. Program, o którym za chwilę będziemy mówić, mógł zostać zbudowany na solidnym fundamencie związanym z sytuacją budżetową i stanem finansów publicznych. Tym właśnie sprawom były poświęcone pierwsze tygodnie pracy naszego rządu. Rząd zaczął od tego co najpilniejsze, od ratowania finansów publicznych. Naszym obowiązkiem było przecież uchronienie państwa i obywateli przed bankructwem. Nowy projekt budżetu i projekty koniecznych ustaw, które zostały skierowane do Sejmu, zapobiegają groźbie katastrofy finansowej. Można dzisiaj powiedzieć, że ta groźba dzisiaj została zażegnana. Projekt budżetu znajduje się w końcowej fazie prac parlamentarnych, ustawy okołobudżetowe weszły w życie. Chciałem, korzystając z okazji podziękować Panu Prezydentowi za złożenie podpisu pod tymi ustawami, umożliwienie, że weszły one w przewidzianym konstytucyjnie terminem.
Dzisiaj przychodzi kolej, aby na tym solidnym fundamencie budować program, który dotyczy czy warunkuje rozwój gospodarczy i ożywienie na rynku pracy. Zatem teraz kolej na strategię przedsiębiorczości, rozwoju i pracy. Pan Prezydent słusznie zaznaczył, że wprowadzenie w życie tego programu zależeć będzie od wielu czynników, także, jak rozumiem, od dobrej woli i gotowości do współpracy wielu uczestników naszego życia społecznego, gospodarczego i politycznego. Tak jest niewątpliwie w istocie. Stąd też od momentu przyjęcia programu prowadzimy rozliczne konsultacje z pracodawcami, ze związkami zawodowymi, samorządami lokalnymi, gdzie z jednej strony przekazujemy niezbędne informacje obrazujące treść tego programu, a z drugiej strony korzystamy z uwag, które są zgłaszane, uwag, które w naszym przekonaniu uszlachetnią nasze zamierzenia. Temu celowi także służyć będzie najbliższa debata w Sejmie. Zwróciliśmy się bowiem do Marszałka Sejmu, aby wprowadził do porządku obrad informacje o programie strategicznym i będziemy mieli okazję zaprezentować jego założenia, treści Sejmowi, śledząc bacznie reakcje, zwłaszcza opozycji i jej gotowość do wsparcia jeżeli nie całego programu to przynajmniej niektórych jego części. Z podobną nadzieją odnosimy się do RPP, bo od decyzji tego gremium zależeć będzie i tempo w jakim będziemy wychodzić z zapaści bezrobocia, i rozwijać gospodarkę i tworzyć dobre warunki działania dla polskich eksporterów i inwestorów a także tworzyć warunki dla realizacji naszego programu. Liczymy tutaj na zrozumienie i wsparcie ze strony RPP. O szczegółach dotyczących kwestii o których wspominam, jeśli Pan pozwoli Panie Prezydencie, szerzej będzie mówił p. wicepremier Marek Belka. Zamykając ten segment naszych rozważań, pragnę powiedzieć, że rząd jest zdeterminowany w całościowym zrealizowaniu programu. To nie jest tylko strategia, ale także szczegółowy plan operacyjny, nie tylko zawarte są w nim cele, ale i konkretne instrumenty ich realizacji, ich osiągnięcia.
Drugi obszar naszych rozważań dotyczy Unii Europejskiej. Pilnym obowiązkiem naszego rządu było nadrobienie opóźnień negocjacyjnych i uchronienie Polski przed wykreśleniem z grupy państw aspirujących w pierwszej kolejności do Unii Europejskiej. Rząd zaraz na początku swojego funkcjonowania przyjął nową strategię negocjacyjną. Rząd dysponuje także planem działań na okres obecnej prezydencji hiszpańskiej. Posuwamy się w zakładanym tempie, choć nie bez przeszkód i nie bez rozmaitych kontrowersji. O niektórych aspektach tych kontrowersji Pan Prezydent przed chwilą wspominał. Celem rządu, i to potwierdzam z całą stanowczością, jest zakończenie negocjacji do końca obecnego roku i wejście Polski do UE w pierwszej grupie krajów, o które rozszerzy się Unia Europejska. To jest nasz narodowy interes i współczesna miara patriotyzmu. Oczywiście przy negocjacjach, procesie negocjacji jak to zazwyczaj bywa będą się ujawniać różne punkty widzenia i będą określane różne scenariusze. Nie widzę w tym nic złego, całkowicie solidaryzuję się z poglądem Pana Prezydenta, że nie da się tych dyskusji utrzymać w gabinetach i utrzymać jakiejś szczególnej formy tajności. Te dyskusje będą miały miejsce i będą rysowane różne scenariusze, ale jeśli chodzi o przedstawicieli rządu, to dyskusja będzie możliwa do momentu, w którym rząd podejmie stanowisko, czy podejmie decyzje. Po tym będzie obowiązywać już