Menu rozwijane

14 marca 2002
14 marca 2001 roku, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski, wysłuchał w Sejmie wystąpienia ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza na temat podstawowych kierunków polityki zagranicznej Polski. Po zakończeniu wystąpienia prezydent Aleksander Kwaśniewski spotkał się z marszałkiem Sejmu Markiem Borowskim. Następnie odbyła się konferencja prasowa Prezydenta RP. Podczas konferencji prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in: * O wystąpieniu ministra W. Cimoszewicza To było interesujące expose ministra spraw zagranicznych, w jakimś sensie wynikające z sytuacji, jaką mamy w świecie po 11 września. Do tej pory nie tak często ten wątek globalny, międzynarodowy, wątek bezpieczeństwa światowego był tak szeroko poruszany w wystąpieniach ministra spraw zagranicznych. Ale sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy niewątpliwe to usprawiedliwia i był to bardzo interesujący fragment. Drugie, co mi się podobało, to że w relacjach z poszczególnymi państwami minister Cimoszewicz mówił o konkretnych projektach, konkretnych zadaniach. Czy to dotyczy Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, czy Rosji, jest pokazane, w którym kierunku działania powinny pójść. Sądzę również, że istotne było również pokazanie kontekstu wewnętrznego, który jest ważny dla polityki zagranicznej, bo skuteczna polityka zagraniczna może być realizowana tylko i wyłącznie wtedy gdy jest dobra polityka wewnętrzna, kiedy jest rozwój gospodarczy, kiedy potrafimy uporać się z naszymi kłopotami, kiedy potrafimy kierować się racją stanu a więc proponować dialog wszystkich ugrupowań jeśli chodzi o politykę zagraniczną. Minister Cimoszewicz poszedł dalej, bo mówił także o ugrupowaniach, które nie weszły do parlamentu, a więc miał na myśli – jak rozumiem – AWS i Unię Wolności. Co istotne w tym wystąpieniu – to bardzo szerokie i bardzo zdecydowane, zdeterminowane wskazanie na ten historyczny cel, który jest przed nami, czyli wejście do Unii Europejskiej. My współpracujemy z rządem, ministrem spraw zagranicznych i dotyczy to nie tylko tego rządu, ale również poprzednich. Mogliśmy wnieść pewne uwagi do projektu tego tekstu wcześniej, on spełnia moje nie tylko oczekiwania, ale mogę potwierdzić to, o czym mówił minister spraw zagranicznych, że jeśli chodzi o politykę zagraniczną prezydent, rząd i MSZ działają wspólnie: i tak było w przeszłości, tak musi być dzisiaj tak musi być również jutro. * O spotkaniu z marszałkiem Sejmu Zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby zgodnie z tym, co zostało wyrażone po dyskusji na temat polityki Narodowego Banku Polskiego, Rady Polityki Pieniężnej, żeby ten dialog, który jest konieczny dla dobra państwa i dla dobra polskiej gospodarki był prowadzony. Zastanawialiśmy się, jak to najlepiej zaaranżować. Mówiliśmy o sprawach pakietu gospodarczego, który rząd przedstawił, a który będzie teraz wchodził do prac legislacyjnych. Tu też jest bardzo wiele ustaw trudnych, znamy stanowisko związków zawodowych, które dla niektórych kwestii nie jest korzystne. * O łączeniu stanowisk przez ministra Z. Siemiątkowskiego Rozmawialiśmy na ten temat. W tej kwestii są różne opinie prawne. Moim zdaniem Konstytucja wyraźnie mówi, gdzie jest zakaz łączenia mandatu poselskiego z funkcją rządową – to na przykład dotyczy podsekretarzy stanu, natomiast tam, gdzie są sekreterze stanu, mają oni możliwość łączenia tego mandatu, to zresztą dzieje się nie od wczoraj tylko od momentu wejścia w życie Konstytucji czyli 1997 roku, można tym ludziom powierzać obowiązki dotyczące różnego zakresu działania. I ja traktuję powierzenie obowiązków kierowania UOP jako właśnie powierzenie sekretarzowi stanu, który jest i zgodnie z prawem może być posłem, pewnego zakresu odpowiedzialności w tej właśnie dziedzinie. Zapewne może to trwać długo, chociaż uważam, że wszystko, co na zasadach tymczasowych trwa całą kadencję jest patologiczne. Natomiast my mówimy o kolejnym okresie trzech miesięcy, który – jak rozumiem – zakończy się wraz z przyjęciem bądź odrzuceniem propozycji rządowych jeśli chodzi o zmiany w organizacji służb specjalnych. * O Cmentarzu Orląt Lwowskich i rozmowach w tej sprawie z MSZ Ukrainy Oczywiście rozmawialiśmy i powiedzieliśmy, że żadnej daty w tej chwili nie będziemy ogłaszać, choć oczywiście mamy pewien plan. Dla mnie osobiście – i to mówię jako człowiek, który dla stosunków polsko – ukraińskich stara się czynić jak najwięcej – jest czymś już żenującym, że mówimy o kolejnych datach, a nie ma daty ostatecznej. Mam nadzieję, że wreszcie będzie ostateczna, że otworzymy ten cmentarz, on jest przecież już po zasadniczych zabiegach konserwatorskich. Wierzę, że stanie się to niedługo, ale żadnej daty nie powiem, bo za dużo było tego rodzaju obietnic ze strony ukraińskiej, żebym w tej chwili ufał jakiejkolwiek kolejnej, ale doprowadzimy to na pewno do finału. Jest pewna okoliczność, nazwijmy to, łagodząca, wynikająca z wyborów, które odbywają się na Ukrainie i które mają się odbyć ostatniego dnia marca, a to oznacza, że przez kolejne dwa czy trzy tygodnie będą się kształtowały parlament, rząd. Więc jak sądzę kwiecień pod tym względem jest nierealny zupełnie, tym bardziej, że wybory odbywają się również do władz lokalnych. Obiecuję jedno – na pewno ten cmentarz otworzymy i będzie to wielkie wydarzenie polityczne, ale także historyczne ponieważ cmentarz będzie otworzony w pełnej krasie, krasie z przeszłości. * O sondażach na temat wejścia Polski do UE Jeśli chodzi o Unię Europejską, to ja bym był ostrożny w z tymi sondażami, bo czytam różne sondaże, gdzieś tam spada, gdzieś tam nie spada. Jedno jest pewne, mamy cały czas zdecydowaną przewagę zwolenników wejścia do Unii Europejskiej nad przeciwnikami i to jest kluczowe. Natomiast minister Cimoszewicz ma rację kiedy mówi, że wejście do Unii Europejskiej nie może być postrzegane wyłącznie jako decyzja elit. Musi być proces uspołecznienia tej decyzji i chcę powiedzieć, że w tym samym duchu myśli Unia Europejska. Bowiem prace Konwentu, który został powołany to właśnie jest wyjście naprzeciw oczekiwaniom opinii publicznej, że nie tylko między rządami, między liderami politycznymi ustala się przyszłość Unii Europejskiej, ale w tych dyskusjach, tej debacie, ale także w decyzjach uczestniczy społeczeństwo poprzez reprezentantów parlamentów i to parlamentów z obu stron, to znaczy i struktur rządzących, i tych opozycyjnych. A więc i Unia Europejska rozumie, że uspołecznienie Unii musi mieć miejsce, i tak samo to musimy rozumieć w Polsce. A co to oznacza praktycznie? To oznacza po pierwsze, że w sprawie Unii musi trwać nieustająca debata w parlamencie, nie taka ogólna – czy chcemy być, czy nie, ale dotycząca szczegółów. Po drugie, że musimy naprawdę dużo więcej czasu poświęcić kampanii informacyjnej, w różnych środowiskach. Są już wyznaczeni do tego ludzie, rząd powoła swojego pełnomocnika, w mojej Kancelarii pan minister Szymczycha ma się tym zajmować, organizować, pomagać, spotykać się i oczywiście musi być również zaangażowanie najważniejszych polityków w Polsce, musi być zaangażowanie mediów. Apeluję o to bardzo serdecznie, żebyśmy w mediach potrafili pokazywać problematykę Unii i też dwa sposoby myślenia o niej – i te pozytywne, i te negatywne, ale w sposób atrakcyjny, bo czasami odnoszę wrażenie, że jak zaczynamy mówić o Unii Europejskiej, to takie dwa żywioły ze sobą walczą. Jeden to jest politycznej poprawności, a drugi – takiego nabożeństwa, które trzeba odbyć. I tak długo, jak będziemy albo kierować się polityczną poprawnością, albo właśnie tą mszą za Unię, która gdzieś tam w różnych miejscach się odbywa, to my nie przekonamy ludzi, którzy chcą traktować Unię Europejską jako temat żywy, temat, który ich obchodzi bezpośrednio. Ja nie namawiam, żeby o Unii robić reality show, w takiej najbardziej nowoczesnej konwencji, natomiast coś trzeba zrobić. Musimy to zacząć pokazywać dużo bardziej atrakcyjniej niż do tej pory, sięgając prawdziwych sporów, to znaczy nie unikając żadnego ze sporów, które również mają miejsce w Unii Europejskiej. * O wzroście poparcia dla ugrupowań eurosceptycznych Wzrasta o jeden punkt, dwa. Jest taka tendencja, ale nie sądzę, żeby to miało charakter trwały. Nie przywiązywałbym do tego przesadnej wagi w tej chwili. Niewątpliwie trzeba to analizować. Mówię naszym partnerom zagranicznym, którzy często twierdzą – zobaczcie ilu macie eurosceptyków, jakie dyskusje się odbywają w Sejmie - a ja uważam, że to jest dobrze. W tym Sejmie, jeśli chodzi o UE możemy liczyć na może nawet burzliwą, może czasami nie tak bardzo zgodną z regulaminem dyskusję, ale jednak ważną, bo szczerą. Musimy rozmawiać szczerze i moim zdaniem z tej szczerej dyskusji zarówno poparcie dla UE wyjdzie wzmocnione jak i UE na tym też nie straci i my w Unii Europejskiej. To jest moment historyczny. To jest decyzja, która będzie nas wiązała na długie lata i trzeba o tym mówić szczerze i otwarcie, ale przede wszystkim używając argumentów prawdziwych tzn. nie wprowadzać tutaj argumentów fałszywych ale, żeby się o tym wszystkim przekonać potrzebna jest otwarta debata. * O sondażach rządu Rząd działa w trudnych warunkach i w trudnym okresie. Wskaźniki gospodarcze nie są korzystne. Wzrosło bezrobocie i trudno wyobrazić sobie, żeby rząd w takiej sytuacji mógł liczyć na jakieś bardzo dobre opinie. Natomiast opinie mają to do siebie, że się zmieniają. Wierzę, że ten rząd po wdrożeniu pakietu ustaw propozycji, które są zawarte w programie „Rozwój, przedsiębiorstwo, współpraca” zacznie odzyskiwać zaufanie społeczne, tym bardziej, że ciągle to zaufanie jest na dość przyzwoitym poziomie. Nie ma rządu na świecie, który by przy podobnej sytuacji gospodarczej, podobnym wzroście poziomu bezrobocia mógł liczyć na bardzo dobre notowania. Sondaż to po pierwsze nie są wybory. Wiemy, że moment próby każdej władzy, każdego rządu to są wybory. Teraz to będą wybory samorządowe. Myślę, że po wyborach samorządowych będziemy mogli dużo więcej powiedzieć o tendencjach, które w społeczeństwie obserwujemy. Natomiast spadek sondaży to jest zapewne czynnik obiektywny czyli warunków gospodarczych, w których przyszło rządowi Leszka Millera działać. Na pewno jakichś tam własnych słabości, być może też braku aktywności w niektórych dziedzinach, żeby pokazać lepiej to co się dzieje. Nie wyciągałbym z tego żadnych daleko idących wniosków, bo nie ma takiego powodu. To jest jeden z sondaży, będziemy mieli jeszcze wiele kolejnych. * O uchwale sejmowej o RPP Uchwała to jest prawo Sejmu do wyrażenia swojej opinii w każdej sprawie, w każdej kwestii i taka to będzie opinia. Natomiast uważam, że ustawa, która by dzisiaj istotnie zmieniała zasady działania, kształt RPP jest błędem i jej popierać nie będę. Na razie, jak rozumiem, ta ustawa nie jest jeszcze dyskutowana. I słusznie dlatego, że nam potrzeba dobrej współpracy między władzą rządową a RPP, żeby pomóc polskiej gospodarce. Uważam, że dyskusja nad ustawą i ew. próby zmiany kształtu Rady, tylko będą kłopotem dla gospodarki, dla przedsiębiorców a nie żadną pomocą. Dlatego, że nastąpi konflikt, zaostrzenie stanowisk, jeszcze większa wstrzemięźliwość w podejmowaniu decyzji, a Polska dzisiaj, szczególnie polska gospodarka potrzebuje działania szybkiego, racjonalnego i które pomoże złapać oddech. Polska gospodarka potrzebuje oddechu, potrzebujemy rozwoju. Jeśli tego nie będzie to konsekwencje mogą być bardzo niebezpieczne i nie będziemy mówili o 3,5 mln bezrobotnych, a być może o większej liczbie. To już jest przecież ryzykiem, moim zdaniem, nadzwyczajnym. I wierzę, że zarówno prezes Balcerowicz, jak i premier Miller, jak i minister Belka, jak i członkowie RPP rozumieją to, że działamy nie tylko w tym kontekście makroekonomicznym, ale działamy również w kontekście społecznym, politycznym, który jest realny i to trzeba wszystko uwzględnić. Wierzę w dialog i porozumienie. * O sporze wokół wyboru prezydentów i burmistrzów w jednej lub dwóch turach To trudne pytanie. Jedyny argument na jedną turę, to jest argument organizacyjno-finansowy i pewna obawa, że frekwencja w drugiej turze może być bardzo niska. Jeżeli mówimy o jakiejkolwiek logice wybierania osób, to oczywiście muszą być dwie tury. To jest inaczej po prostu bardzo dyskusyjne, bo pół biedy jeżeli to jest wynik 48 do 10 czy podobny, ale jeżeli to jest wynik 20,5 do 19 czy 18, to przecież zawsze byłoby to kwestionowane. I jeżeli mówię, że obawiam się czegoś, to tylko tego właśnie, żeby ta druga tura, która jakby wynika z logiki takich wyborów, nie była mizerna w sensie frekwencji a kosztowała grube pieniądze. Więc tu jest poważny argument, ale czysto organizacyjno-finansowy. Natomiast z punktu widzenia logiki systemu, to nie ma żadnej wątpliwości, że jeżeli wybieramy osobę, to ona musi zyskać poparcie co najmniej połowy głosujących plus ten jeden głos. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której sprawnie mógłby działać prezydent miasta czy burmistrz, który wygrał zyskując kilkanaście procent głosów, dlatego że jego pozycja będzie od początku kwestionowana. Tak samo jak nie wyobrażam sobie prezydenta państwa, który mógłby z takim mandatem wypełniać swój urząd. W krajach latynoskich są pewne granice, druga tura jest wtedy, kiedy ten pierwszy nie przekroczy jakiejś bariery i to nie koniecznie musi być 50 procent. Ale to są już takie kruczki ordynacyjne o których na pewno będą tutaj w Sejmie dyskutować. Ale mówię szczerze, jeśli budujemy system w którym prezydentem, burmistrzem, wójtem ma być osoba dysponująca odpowiednim mandatem i odpowiednią siłą głosu, to wynika on z wyboru większościowego. Co do tego nie ma kwestii. * O ewentualnym wyjeździe do Planicy Do Planicy nie jadę, bo mam inne obowiązki. Ale z tego co wiem, zupełnie oczywiście przypadkowo, w tym czasie swoją oficjalną wizytę w Słowenii będzie miał premier Miller. * O obcięciu środków finansowych dla IPN Rozmawiałem na ten temat i z szefem komisji finansów i p. prof. Kieresem. Jest to dość przykra decyzja. Ale z drugiej strony jeżeli szukamy środków w tym ograniczonym budżecie, to trzeba liczyć się z tym, że każdy jakąś ofiarę poniesie. To jest w momencie, kiedy Instytut się organizuje. Więc można to nieco wydłużyć w czasie. Trudniej jest z instytucjami, które już są zorganizowane i dla których obcięcie funduszy oznacza np. konieczność zwolnień, bardzo dużych zwolnień. Sądzę, że ten rok, trudny rok finansowy musimy jakoś wspólnie przetrzymać i IPN będzie starał się w ramach tych środków, które uzyskał, działać skutecznie, dobrze. Mam pełne zaufanie do prof. Kieresa. Z wielkim żalem, a właściwie złością, mogę powiedzieć, słuchałem tych opinii, które tu były wyrażane w Sejmie. Ale cieszę się, że profesor uznał, że najlepszą odpowiedzią na to jest robić swoje i prowadzić działalność Instytutu w jak najlepszy sposób.