Menu rozwijane

30 kwietnia 2002
30 kwietnia 2002 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w 15. uroczystym posiedzeniu Senatu RP. Zwracając się do zebranych senatorów, przedstawicieli środowisk polonijnych z całego świata, reprezentantów władz państwowych i organizacji pozarządowych Prezydent RP powiedział m.in. W tradycję Senatu, sięgającą czasów II Rzeczypospolitej, wpisana jest opieka nad sprawami Polonii. Cieszę się, że w pracach wyższej izby parlamentu V kadencji i osobiście Marszałka Longina Pastusiaka tym zagadnieniom postanowiono również nadać wysoką rangę. To godne miejsce i właściwy moment, aby wieloma nagromadzonymi przez lata problemami Polaków za granicą zająć się w sposób odpowiedzialny i kompleksowy, a także z konieczną wyobraźnią. Parafrazując słowa poety, można powiedzieć, że troska o Polonię powinna być naszym wielkim, zbiorowym obowiązkiem. Żaden kraj, podkreślam - żaden kraj, nie ma tak licznej diaspory. Zakłada się i jest potwierdzone, że nie ma państwa na świecie, gdzie by nie było Polaków. Spotkać ich można nawet w Oceanii, na mauretańskich pustyniach czy na mandżurskich stepach. Przez kilkaset lat kolejne wielkie emigracje przenosiły poza nasze granice miliony rodaków. Z przyczyn ekonomicznych, z przyczyn wojennych, a także politycznych. Szczególnie boleśnie wspominamy ostatnie fale emigracyjne, te z lat pięćdziesiątych, po 1968 roku czy po wprowadzeniu stanu wojennego. Każda emigracja, każde opuszczenie Ojczyzny to dramat człowieka, ludzi. Ale to także poszukiwanie nadziei, szansy, bezpieczeństwa. Emigracja wielokrotnie była dla Polski wielką stratą, wybitnych osób - często stratą niepowetowaną tych, którzy na obczyźnie musieli pracować i rozwijać swoje talenty. Ale emigracja to także wielkie postaci o zasługach nieprzemijalnych i to zarówno dla swoich nowych ojczyzn, jak i dla Polski, a szerzej dla świata. Nie sposób, mówiąc o emigracji, o Polakach na obczyźnie nie wspomnieć Fryderyka Chopina czy Marii Curie - Skłodowskiej, Mickiewicza czy Norwida. Nie sposób nie pamiętać o wybitnym inżynierze Erneście Malinowskim, który tworzył kolej transandyjską, Ignacym Domeyce - twórcy nauki i szkolnictwa w Chile. A także o wielkim odkrywcy inżynierze Habichu, który stworzył pierwszą politechnikę w Limie w Peru. O wielkich artystach jak Gombrowicz czy Czapski, o żołnierzach - generale Maczku i wielu innych znakomitych polskich dowódcach, czy o wspaniałej postaci profesora Jana Karskiego. Ale przecież ta lista jest olbrzymia i należałoby przy takiej jak dzisiejsza okazji wspomnieć o wielu, wielu innych wielkich Polakach, którzy na obczyźnie jak najlepiej służyli Polsce i światu.. W trakcie mojej prezydentury i licznych podróży zagranicznych zawsze starałem się spotykać z Polonią. Tak było podczas moich wyjazdów i pobytów w Rosji, Ukrainie, Kazachstanie, Gruzji, Litwie, Łotwie, Estonii, na Węgrzech, w Rumunii, Turcji, Włoszech, Chorwacji, Słowenii, Austrii, Niemczech, Czechach, Francji, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Stanach Zjednoczonych, Australii, Chinach, Malezji, Brazylii, Chile, Kolumbii, Peru, Słowacji. Wymieniam te kraje aby pokazać w jak wielu miejscach jest polska diaspora, i że miałem okazję spotkać się i przeżyć te nadzwyczajne zupełnie chwile. Czasami była to niewielka grupa osób, a czasami przedstawiciele silnego polskiego lobby. Wszyscy dla mnie i - jak sądzę dla nas - są równie ważni. Bowiem te spotkania z Polakami, prawnukami emigrantów i zesłańców, rodzinami żołnierzy Września i wojennych przesiedleń oraz z tymi, dla których powojenna Polska nie zawsze była dobrą matką, to wielkie, wzruszające doświadczenie prawdziwego patriotyzmu i przywiązania do Macierzy. Mam często wrażenie, że żyjąc tu i teraz nie zawsze potrafimy docenić te nadrzędne dla tożsamości narodowej wartości. Pamiętam moje spotkanie na rumuńskiej Bukowinie, we wsi Sołoniec, kiedy po bezdrożach, w wielkim deszczu dotarliśmy do, jak się wydawało, zagubionej małej wioski. Tam czekały na nas dzieci, które chodziły do miejscowej szkoły, może miały po 6 czy 7 lat, i na powitanie wyrecytowały: "Kto ty jesteś? Polak mały! Jaki znak Twój? Orzeł Biały.". Nie ukrywam, że w naszych oczach pojawiły się wtedy łzy, bo nie sposób inaczej zareagować na takie słowa, przywiązanie, takie wychowanie i takie oddanie Polsce, polskiej kulturze, polskiemu językowi, tradycji. Dziś do tego mogę tylko dodać, że dzięki moim staraniom i wsparciu rządów Rzeczpospolitej i Rumunii do tej wioski wiedzie już asfaltowa droga - wiem to od Marszałka Pastusiaka, który ostatnio tam był i tę drogę otwierał. A zatem coś - nawet w takim bardzo konkretnym wymiarze - dzieje się na dobre. Z moich licznych rozmów z rodakami wiem, czego od nas oczekują i na czym im najbardziej zależy. Ta lista jest długa, o części już mówił Marszałek Pastusiak. To są na pewno regulacje prawne, które powinny być dla Polaków za granicą przyjazne, zrozumiałe i jak najbardziej otwarte. To jest możliwość kontaktu z Ojczyzną, która powinna być niczym nie ograniczona. To jest nasza - władz polskich - działalność na rzecz wsparcia naszych rodaków wobec ich nowych ojczyzn i nowych domów, w których mieszkają, To jest oczywiście kwestia obywatelstwa, ale także nabywania i zrzekania się obywatelstwa - te regulacje istnieją i wydaje mi się, ze tryb jaki w tej chwili jest przyjęty jest satysfakcjonujący. Jestem rad, że udało nam się naprawić te krzywdy, które w stosunku do naszych rodaków zostały uczynione w roku 1968 i później. I ci, którzy chcieli ponownie stali się obywatelami Rzeczpospolitej. Jest oczywiście wielki problem repatriacji - powrotu do kraju i tu również powinniśmy zapewnić politykę jak najbardziej otwartą, ale realistyczną. Taką, która nikogo nie wprowadza w błąd, bowiem byłoby czymś niemoralnym z naszej strony gdybyśmy łudzili mirażami łatwego powrotu do Rzeczpospolitej tych ludzi, którzy już swoje przecierpieli. Należy im się bardzo uczciwe stanowisko ich Ojczyzny co do możliwości i zakresu przyjęcia fali repatriacyjnej. Ale gdy zastanawiam się czego najbardziej pragną nasi Rodacy wydaje się, że tym oczekiwanym dobrem jest dostęp do dóbr kultury narodowej. Dostęp do książek, zasobów archiwalnych, czasopism i innych środków, które na co dzień pomagają wspierać pielęgnowanie polskiej tradycji, historii, znajomości języka. Dotyczy to szczególnie młodzieży - kolejnych pokoleń, które często już urodziły się tam właśnie za granicą. Dlatego potrzebne jest zdecydowanie mocniejsze wsparcie polonijnej oświaty i kultury - na Zachodzie, a szczególnie na Wschodzie. I sądzę, że tutaj powinniśmy szukać środków finansowych, a także tych niezbyt inwestycyjnych form wsparcia tych zainteresowań i potrzeb naszych Rodaków. Mieszkający za granicą Polacy powinni mieć także lepszy dostęp do wszechstronnej i atrakcyjnie podanej informacji o naszym kraju. I chcę podkreślić rolę jaką tu odgrywają Polskie Radio i Telewizja Polska, szczególnie Telewizja Polonia. Będąc ostatnio w Brazylii uczestniczyłem w ceremonii uruchomienia przekazu telewizyjnego tej stacji do Ameryki Południowej. I wiem z jaką radością spotkało się to ze strony wszystkich naszych rodaków, chociaż zapewne nie wszyscy będą w stanie zakupić dekoder i w ten sposób zapewnić sobie odbiór programów. Jednak polskie kluby polonijne zostały wyposażone w nadzwyczajny instrument. I to jest właśnie ta forma działania i pracy, którą powinniśmy wzmacniać. Chcę także powiedzieć, że podczas swoich wizyt państwowych, staram się również spotykać się z przedstawicielami biznesu i stwierdzam z satysfakcją, że są wśród nich przedsiębiorcy polskiego pochodzenia, ludzie bardzo dobrze wykształceni, ambitni, zajmujący niejednokrotnie wysoką pozycję w swoim kraju. Tak było również podczas mojej ostatniej podróży do Ameryki Południowej. Ciesze się, że można spotkać takich "Polonusów" - otwartych i chętnych do nawiązania bliższych kontaktów z ojczyzną ich przodków, którzy czekają z naszej strony na konkretne propozycje lub choćby na gesty zachęty. Oni są, potrzebują kontaktu z nami i wierzę, że to dzisiejsze posiedzenie i praca, którą prowadzimy będzie temu służyło. Niejednokrotnie wyrażałem wdzięczność Polonii amerykańskiej za uwieńczone sukcesem, zbiorowe wysiłki na rzecz naszego wstąpienia do NATO. Czyniłem to przy każdym moim spotkaniu z Polakami zamieszkałymi w Stanach Zjednoczonych. Dałem temu wyraz także w lutym tego roku, podczas uroczystości wręczenia odznaczeń państwowych dziennikarzom "Nowego Dziennika", nowojorskiego pisma wielce zasłużonego w promowaniu polskiej kultury i tradycji. Ale słowa wdzięczności kieruję do wszystkich naszych rodaków, zamieszkujących w różnych stronach świata, którzy nie szczędzili wysiłków, by zachować polską mowę i tradycję, pielęgnowali narodowe dziedzictwo, czcili pamięć najważniejszych wydarzeń w dziejach narodu polskiego. I dla mnie oraz osób, które ze mną zawsze były niezwykle wzruszające są momenty, kiedy spotykamy mówiących piękną polszczyzną Polaków, którzy opuścili nasz kraj kilkadziesiąt lat temu, bądź też są potomkami tych, co kiedyś wyjechali, ponad wiek temu za chlebem. I chcę powiedzieć tu w Waszej obecności - jesteśmy dumni, że Wasze domy i rodziny były i pozostają nadal skrawkiem Polski, cząstką rodzinnej ziemi. Jestem przekonany, że Polonia jest mocnym atutem i wielkim kapitałem Polski na arenie międzynarodowej. I odnoszę wrażenie, że nie do końca sobie uświadamiamy ten fakt i nie do końca wykorzystujemy go. Przede wszystkim niedoceniana jest rola Polonii we wspieraniu promocji naszego kraju, a zwłaszcza polskich produktów i polskich marek, które mogłyby stać się na świecie naszym znakiem rozpoznawczym. Udział Polonii w rozwoju współpracy gospodarczej Polski z zagranicą, jest daleki zarówno od możliwości i oczekiwań, a także potrzeb. Sądzę, że wobec nowych wyzwań, przed którymi Polska staje, również środowiska polonijne, działające jako swoiste lobby mogą odegrać istotną rolę - mówię to o naszych staraniach o wejście do UE, o współpracy regionalnej w Europie Środkowej i Wschodniej. Szczęśliwie minęły czasy, kiedy celem większości Polonii było wspieranie inicjatyw politycznych służących odzyskaniu przez Polskę pełnej suwerenności, walka o prawdę historyczną czy zachowanie wolnościowych tradycji. To się stało dzięki również waszym wysiłkom. Zachowujemy wszystko co Polonia zrobiła we wdzięcznej pamięci. Ale podkreślam - wiek XXI stawia przed demokratyczną Polską i Wami - środowiskami polonijnymi nowe wyzwania. Nasze stosunki nie mogą opierać się wyłącznie na patriotycznym obowiązku, ale coraz wyraźniejszą cechą tych relacji powinno być partnerstwo i mądre wspieranie wzajemnych interesów. Chodzi o to, by naszej wspólnocie duchowej towarzyszyła odpowiednia infrastruktura kontaktów właściwych instytucji, które za to odpowiadają oraz skuteczne współdziałanie. Chciałbym również, aby mającemu polskie korzenie młodemu pokoleniu, nasz kraj kojarzył się z rozwojem i szansą na sukces, który może stać się także ich udziałem. Polacy zamieszkali za granicą mogą dziś być dumni z rodzinnego kraju. W ciągu zaledwie trzynastu lat Polska dokonała ogromnego skoku cywilizacyjnego. Mimo pewnego spowolnienia, które nie obce jest także wielu zamożnym krajom świata, Polska pozostaje jednym z najszybciej rozwijających się państw regionu. Młodzi Polacy coraz śmielej i bez kompleksów rywalizują ze swoim zachodnimi rówieśnikami. Spotkać ich można w najbardziej prestiżowych instytucjach, w najbardziej znanych międzynarodowych instytucjach. Tych, którzy nie chcą tego dostrzec, wszystkich twórców złośliwych dowcipów, można jedynie posądzić o brak znajomości realiów i dobrej woli. Polska się zmieniła na lepsze, także dzięki Waszej pracy. Odpowiedzialność za dobre imię Polski ponosimy wspólnie. Przede wszystkim spoczywa ona na nas - tu i dziś żyjących i pracujących, polskich władzach. Ale wielką rolę odgrywają organizacje pozarządowe i społeczne. Nie sposób tu wszystkie wymienić, ale Wspólnotę Polskę czy Fundację Polacy na Wschodzie niewątpliwie należy. Wielką rolę odgrywa Kościół katolicki, a także inne kościoły. Prace polskich księży miałem okazję obserwować w wielu miejscach na świecie i stwierdzam to obiektywnie, że bez nich trudno byłoby prowadzić taką działalność edukacyjną, a jednocześnie tak bardzo kultywować polską tradycję i polski język. Ale odpowiedzialność za dobre imię Polski ponoszą również organizacje i działacze polonijni, których poczynania i wypowiedzi są bacznie obserwowane przez media i środowiska opiniotwórcze. Miejcie to Szanowni Państwo na uwadze. Stanowicie całość i ta całość podlega obserwacji i krytyce dlatego liczę, że będziemy mieli wspólnie - podkreślam wspólnie - świadomość o odpowiedzialności za dobre imię Polski na świecie i będziemy czynić wszystko, abyśmy mogli być z tej opinii o Polsce również sami, jako Polacy, zadowoleni, Jednym z największych moich pragnień - a jestem przekonany, że nie tylko moim - jest integracja i współdziałanie środowisk i organizacji polonijnych w poszczególnych krajach. Nie chodzi o to, by zamazywać różnice, one są naturalne, ale o to, byśmy w ważnych sprawach potrafili mówić jednym głosem. By nasi rodacy zaprzestali niszczących sporów i niepotrzebnej rywalizacji w sytuacjach, gdy chodzi o wspólny interes. Jesteśmy jednym, wielkim narodem, i bez względu pod jaką szerokością geograficzną mieszkamy, szanujmy naszą tożsamość, nasze wspólne dziedzictwo. Tylko w ten sposób możemy zyskać szacunek innych narodów, być skuteczni i podziwiani. Pamiętajmy - nie szanując siebie samych trudno oczekiwać szacunku ze strony innych. Warto pamiętać również, że dobre relacje Polonii z władzami państwa, którego nasi rodacy są obywatelami, korzystnie wpływają na stosunki tego kraju z Polską. I odwrotnie - nasze przyjazne związki z rządami wielu państw na świecie pozwalają lepiej rozwiązywać problemy tamtejszej Polonii. To jest znowu przesłanie dla władz Rzeczpospolitej. Na przyszłość współpracy środowisk polonijnych z Macierzą patrzę z optymizmem. Dzisiejsza debata, zapowiedź rychłego przedstawienia przez rząd programu działań na tym polu, inicjatywy, które przed chwilą przedstawił Pan Marszałek Longin Pastusiak, pozwalają żywić przekonanie, że sprawy Polonii uzyskają w polityce naszego państwa odpowiednią i rangę, i dynamikę. Oczywiście nie muszę dodawać, że istnieje silny związek między sytuacją Polonii a tym, jak w Polsce traktujemy mniejszości narodowe. Można wręcz powiedzieć, że nasze starania, by polityka wobec tych mniejszości spełniała wszystkie standardy europejskie i światowe, jest też jedną z form pomocy Polakom mieszkającym za granicą. Ponieważ pozwala nam używać mocnego argumentu, iż my swoje zobowiązania wypełniamy w pełni. My jesteśmy tym krajem, który respektuje standardy międzynarodowe i mamy prawo oczekiwać tego samego od innych. Korzystam z okazji dzisiejszego spotkania - posiedzenia Senatu, a także zbliżającego się Dnia Polonii - aby za pośrednictwem tu obecnych przekazać serdeczne pozdrowienia wszystkim Polakom rozsianym po całym świecie. Chcę Was zapewnić, że macie Państwo we mnie oddanego przyjaciela i wiernego sojusznika. Że będę wspierał wszelkie działania służące dobru Polonii oraz Waszym udanym kontaktom z Ojczyzną. Dom wszystkich - Polska to było nie tylko hasło mojej ostatniej kampanii wyborczej. Dom wszystkich - Polska to jest moje najgłębsze przekonanie i cel mojej działalności. Ten dom wszystkich to dom, któremu winniśmy jesteśmy troskliwość, pracowitość i miłość. Ten dom daje nam bezpieczeństwo, siłę i dumę. A dziś chcę powiedzieć jeszcze i to: ten dom jest także Waszym domem, Drodzy Rodacy, gdziekolwiek rzucił Was los. To jest Wasz, to jest nasz wspólny dom - Polska.