15 listopada 2002
15 listopada 2002 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski i Prezydent Republiki Federalnej Niemiec Johannes Rau przybyli do Wrocławia by wziąć udział w obchodach jubileuszu trzechsetlecia Uniwersytetu Wrocławskiego.
Po powitaniu gości zgromadzonych w Auli Leopoldyńskiej przez Rektora Uniwersytetu Wrocławskiego Zbigniewa Latajkę Prezydent RP w specjalnym wystąpieniu powiedział:
Świętujemy jubileusz prześwietnego Uniwersytetu Wrocławskiego w przededniu wejścia Polski i innych nowych krajów do Unii Europejskiej. Ten szczególny zbieg okoliczności to wymowny znak. Trzystuletnie dzieje Uniwersytetu mogłyby przecież stanowić symbol duchowej jedności naszego kontynentu. Serdecznie witam w naszym gronie Prezydenta Niemiec, Pana Johannesa Raua i innych znakomitych gości z Austrii, Czech, Niemiec i Węgier. To, że jesteśmy tu dzisiaj razem - to dowód, że chcemy i potrafimy kontynuować uniwersyteckie dzieło, na które złożył się dorobek wielu narodów.
Dzisiejsza uroczystość dobitnie przypomina o tym, że Europa to wieki wspólnej historii, wspólna przestrzeń duchowa, wspólne dziedzictwo. Ich ślady odnajdujemy w Pradze i w Berlinie, w Wiedniu i w Kijowie, w Brukseli - i we Wrocławiu.
Tu, w Uniwersytecie Wrocławskim, oddajemy dziś hołd kulturowemu i intelektualnemu dziedzictwu wszystkich narodów, które ukształtowały charakter tej uczelni. Skupiają się w niej przecież nie tylko tradycje założonej równo przed trzystu laty przez austriackiego cesarza Leopolda I Akademii Leopoldyńskiej. Uniwersytet Wrocławski jest także spadkobiercą przeniesionej tu z Frankfurtu nad Odrą protestanckiej uczelni Viadrina, pruskiego Breslau Universität, a także lwowskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Pamiętać należy również i o tym, że uczelnię we Wrocławiu próbowano założyć już blisko 500 lat temu. I chociaż to przedsięwzięcie wówczas się nie powiodło, to jednak i ono dobrze świadczy o aspiracjach Dolnego Śląska.
Minione 300 lat Uniwersytetu Wrocławskiego to imponująca praca na polu nauki i edukacji wielu pokoleń ludzi. Trudno nie być pod wrażeniem sławnych nazwisk tutejszych naukowców i wychowanków. Wielu z nich to nobliści, jak nagrodzeni w dziedzinie fizyki - Max Born, Philipp Lenard, Otto Stern i Maria Goeppert-Mayer, wyróżnieni w dziedzinie chemii - Eduard Buchner, Friedrich Bergius i Kurt Adler oraz uhonorowani za twórczość literacką Thedor Mommsen i Gerhart Hauptmann. Ta wspaniała lista bogaci i potwierdza dorobek kulturalny i naukowy zarówno Wrocławia, jak i całej Europy. Co ważne - polski Uniwersytet Wrocławski zawsze odnosił się do tych postaci z należnym im szacunkiem.
Były w historii wrocławskiej Alma Mater czasy lepsze i gorsze. Niewątpliwie jednak ciągle obecny jest w murach tej uczelni ten sam, od setek lat, duch miejsca. I być może to właśnie on sprawił, że oto u progu trzeciego tysiąclecia, u progu nowej Europy, gdy upadły mury i szlabany, społeczność współczesnego polskiego Uniwersytetu Wrocławskiego uznała, że znacznie bardziej istotne od tego, co dzieli, jest to, co łączy ją z tradycjami i osiągnięciami poprzedników. Poczuła się ona dziedzicem i kontynuatorem ich dorobku. Na przekór historii, na przekór zaszłościom, w imię wartości nadrzędnych, uniwersalnych. Chyba nie mogło być inaczej. Bo choć świata nauki nigdy nie cechowała jednomyślność, jednolitość i pełna zgoda, choć dzieliły go i dzielą rozmaite różnice, to jednak zawsze był to świat zjednoczony wspólnym poszukiwaniem wiedzy i prawdy.
Historycy odnotowali, że w XIX stuleciu wrocławska uczelnia stała się oazą otwartości i tolerancji, przyciągając - oprócz niemieckich - również wielu polskich, czeskich i żydowskich studentów, zwłaszcza ze Śląska i Wielkopolski, które zostały włączone do Prus i nie miały własnych szkół wyższych. Ogromne uznanie budzi fakt, że dzisiaj Uniwersytet Wrocławski pragnie kontynuować tę wielokulturową tradycję: już nie w sposób wymuszony okolicznościami, lecz w pełni świadomie, w nowej, zjednoczonej Europie. Że chce - tak jak "miasto mostów", Wrocław, którego jest nierozłączną częścią - być pomostem między Wschodem i Zachodem. I że nie tylko chce, ale - już nim jest. Utrzymuje przecież żywy kontakt z uczelniami zagranicznymi, współpracuje z 30 uniwersytetami, a poza tym - kształci znaczną liczbę studentów pochodzących z krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Tak! Uniwersytet Wrocławski - to prawdziwy pomost. To iście europejska placówka.
Miano miasta uniwersyteckiego - to w wielu krajach zaszczytny wyróżnik grodu, obecny na tablicach ustawionych już na rogatkach. Uniwersytet jest i dla Wrocławia powodem do prawdziwej dumy. W powojennej historii jego mury opuściło przeszło sto tysięcy absolwentów. Dzisiaj uczelnia zatrudnia ponad trzy tysiące osób. Więcej niż połowa z nich to nauczyciele akademiccy, w tym prawie pół tysiąca profesorów i doktorów habilitowanych. Na 53 kierunkach i specjalnościach kształci się 47 tysięcy studentów. Uniwersytet oferuje 58 rodzajów studiów podyplomowych i 16 doktoranckich. Jego dorobek naukowy powiększa co roku około 3500 publikacji. To imponujące liczby.
W ciągu minionych trzystu lat Uniwersytet Wrocławski przysparzał lokalnej społeczności bogactwa - zarówno intelektualnego, jak i materialnego. Splot historycznych okoliczności sprawił nawet, że w 1945 roku to nie miasto powoływało do życia swoją szkołę główną, lecz uniwersytet odbudowywał Wrocław ze zniszczeń wojennych. Nie ulega wątpliwości, że dzięki tej uczelni, dzięki jej historii i najnowszym dokonaniom, stolica Dolnego Śląska jest dziś jednym z ważnych centrów życia naukowego w Europie Środkowej. Że jest jednym z największych polskich ośrodków przemysłu, handlu i kultury. Że ma szansę stać się gospodarzem światowej wystawy EXPO 2010, która odbywać się będzie pod hasłem Kultura-Nauka-Media. Szczerze Państwu tego dorobku gratuluję.
Doceniam również i to, że Uniwersytet Wrocławski owocnie współpracuje z innymi krajowymi uczelniami; że swoim autorytetem wspiera starania całego środowiska akademickiego o jak najlepszą kondycję polskiej nauki. W najbliższym czasie dojdzie do spotkania w tej sprawie w Pałacu Prezydenckim, z udziałem Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Chcemy porozmawiać o projekcie nowego prawa o szkolnictwie wyższym i programie jego rozwoju na kilkanaście najbliższych lat. Zastanowimy się także nad finansowaniem polskiego szkolnictwa wyższego, oraz nad tym, co zrobić, by obecne ograniczenia środków budżetowych nie powodowały nieodwracalnych szkód w rozwoju nauki.
Serdecznie dziękuję Jego Magnificencji, profesorowi Zdzisławowi Latajce, za zaproszenie na dzisiejszą uroczystość. Dziękuję Komitetowi Organizacyjnemu za nadanie jubileuszowi wspaniałej oprawy. Życzę społeczności akademickiej Uniwersytetu Wrocławskiego wielu sukcesów w pracy i satysfakcji w codziennym życiu. Życzę, byście Państwo zmierzali ku wyżynom nauki. Byście tak udanie jak dotąd - i jak czynili to poprzednicy - odgrywali kulturotwórczą rolę we Wrocławiu, w Polsce i w Europie. Liczę, że będziecie Państwo nadal aktywnie pomagali włączać Polskę do rodziny krajów Unii Europejskiej, przełamywać stereotypy i uprzedzenia; że będziecie sprzyjali wzajemnemu poznawaniu się narodów i zbliżaniu różnych kultur.
Niech Uniwersytet Wrocławski będzie pomostem na miarę naszych wspólnych marzeń i ambicji, na miarę wyzwań otwierających się przed Polską i Europą w XXI wieku!
Następnie głos zabrał Prezydent Johannes Rau oraz przedstawiciele prezydentów Austrii, Republiki Węgierskiej i Republiki Czeskiej. Wystąpienia wygłosili także Minister Nauki, Przewodniczący Komitetu Badań Naukowych M. Kleiber oraz Prezes Polsko-Niemieckiej Społeczności N. Heisig.
Na zakończenie pierwszej części uroczystości Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego wręczył Prezydentowi RP i Prezydentowi RFN medale okolicznościowe.
Podczas spotkania z prasą, które poprzedziło debatę o Jedności Intelektualnej Europy, Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział:
To jest wielkie i symboliczne wydarzenie, że spotykamy się tu we Wrocławiu. Trzysta lat tego uniwersytetu jest dowodem, że Europa ma swoje wielokulturowe korzenie, ma dziś szanse wrócić do tych korzeni poprzez rozszerzenie Unii Europejskiej. Obecność Polski, Czech, Węgier w zjednoczonej Europie jest nawiązaniem do najwspanialszych tradycji, które również są fundamentem Uniwersytetu Wrocławskiego. Chcę też wyrazić wielką radość, że jest ze mną Prezydent Johannes Rau, Prezydent Niemiec, kraju który odgrywa istotną, wręcz decydującą rolę w procesie jednoczenia Europy, rozszerzenia Unii Europejskiej. Wierzę, że jego obecność jest dobrym znakiem na bliższą i dalszą przyszłość. Chcę życzyć Panu Rektorowi i całej społeczności Uniwersytetu Wrocławskiego, żeby korzystając z bogatej przeszłości byli uczelnią promieniującą na Europę Środkową, na Europę przez najbliższe setki lat. Ten Uniwersytet dysponuje i siłą i społecznym poparciem i wielką tradycją i jestem przekonany, że taką rolę odgrywa i będzie odgrywał.
Zabierając głos podczas debaty o Jedności Intelektualnej Europy Prezydent RP powiedział:
Dzisiejsza uroczystość jest wielkim wydarzeniem - jesteśmy oto w tym mikrokosmosie, jak to powiedział Norman Davies w swojej najnowszej książce, w mieście, w którego historię wpisane jest wiele kultur, są tu wpływy polskie, czeskie, austriackie, niemieckie, żydowskie. Jesteśmy w mieście, które jest europejskie w podwójnym tego słowa znaczeniu. Europejskie, ponieważ mamy tutaj doczynienia z wielkim dorobkiem, z korzeniami historycznymi. Europejskie - bo odnowione ideą tolerancji, wzajemnego przebaczenia i przyszłości. Europejskie, dlatego także, że doświadczone jak cały nasz kontynent tragediami, jakie w wiekach poprzednich, a szczególnie w wieku dwudziestym miały tutaj miejsce.
Jedność w warunkach polskich jest słowem wieloznacznym. Doświadczyliśmy w Polsce negatywnego sensu takiego właśnie używania słowa jedność - oznaczało to przez dziesiątki lat jednowymiarowość, schemat, szablon - w istocie oznaczało nawet totalitaryzm. Dzisiaj kiedy dyskutujemy o jedności mamy przecież zupełnie inną jedność na myśli - różnorodną, wielokulturową, jedność określaną przez definiowanie punktów zbieżnych, poprzez wspólnotę wartości, postaw, które podzielamy. Ta jedność, którą odrzucamy była na potrzeby walki z wrogiem, prawdziwym bądź wyimaginowanym. Dzisiaj oznacza powrót do prawdziwie wspólnych wartości, uniwersalnych zasad, jedności która nie uniemożliwia okazania własnej tożsamości, ale pokazuje jak wiele mamy wspólnego. Jedność nie zamazuje tych różnic, a jedność wartości daje silne podstawy, fundamenty do budowania przyszłości europejskiego domu.
Współczesna Europa potrzebuje społeczeństw obywatelskich, otwartych. To jest proces trudny, o czym przekonujemy się również w Polsce, ale społeczeństwo otwarte, to takie w którym jest miejsce do którego się przychodzi. Jak gościnny dom, gdzie zawsze ma się poczucie bezpieczeństwa i gdzie zawsze można znaleźć partnera do rozmowy. Społeczeństwo otwarte, o czym mówił Karl Popper, nie oznacza zagrożenia dla tożsamości poszczególnych państw, ale oznacza zaproszenie do wspólnej debaty o tożsamości europejskiej.
Wydaje się ogromnie istotne byśmy w naszej dyskusji o jedności intelektualnej zwrócili uwagę na czynnik intelektualny, bowiem dzisiaj, rozmawiając o zjednoczeniu Europy skupiamy się na kwestiach praktycznych, gospodarczych, finansowych, technicznych. Można czasami mieć wrażenie, że wspólnota europejska, zjednoczenie europejskie, to jest wielka idea wszystkich księgowych, audytorów i innych techników całej Europy. Można mieć wrażenie, że tak jak kiedyś mówiło się `proletariusze wszystkich krajów łączcie się`, dzisiaj mówiąc o wspólnocie europejskiej mówimy `księgowi, finansiści całej Europy łączcie się`. To jest wielki błąd. Bowiem to w istotny sposób ogranicza i nie pozwala wykorzystać całej głębi jednoczenia. Nie kwestionuję znaczenie ani wspólnego rynku, ani znaczenia euro, ani znaczenia całej prawno-ekonomicznej koncepcji wspólnoty europejskiej, ale uważam, że nie może to być zamiast wizji europejskiej i europejskiej solidarności. Jest bardzo istotne, abyśmy w całym procesie zjednoczenia Europy nie utracili tego co zasadnicze - wartości, historii, wspólnych korzeni i wielkiego dziedzictwa, do którego odwołujemy się.
Jeżeli nie chcemy budować Europy na zasadach czysto technicznych, a chcemy by miała ona zaplecze intelektualne, musimy w większym stopniu zaangażować do tej debaty środowiska naukowe, intelektualne. Musimy również do tej wielkiej debaty zaprosić społeczeństwa i rozmawiać o korzyściach, ale przede wszystkim budować dialog europejskich kultur i tradycji. Jestem przekonany, że właśnie wspólnota intelektualna może stanowić ten najistotniejszy fundament europejski, do którego będziemy odwoływać się wtedy, kiedy w sprawach codziennych, technicznych będzie dochodziło do różnic zdań. Bez tego fundamentu Europa będzie narażona na codzienne konflikty. Wspólnota intelektualna stanowi ten najgłębszy i nieusuwalny fundament Europy. Mówi o tym nasz wybitny rodak Papież Jan Paweł II, wybitni intelektualiści z różnych stron Europy.
Intelektualna jedność Europy, nie może jednak być tylko jednością europejskich intelektualistów. To musi być wspólne myślenie społeczeństw. Fryderyk Schiller w europejskim hymnie mówi `Wszyscy ludzie będą braćmi...`, i odnosimy to do wszystkich obywateli Europy, nie tylko do jej elit. Chodzi o to, abyśmy potrafili zbudować więzi łączące społeczeństwa, abyśmy wiele uwagi poświęcili na dialog, na współpracę, na przełamanie barier, na wyeliminowanie stereotypów, i żeby działo się tak nie tylko na naukowych kongresach, ale żeby była to stała dyskusja tocząca się pomiędzy europejskimi społeczeństwami. Jest to tym bardziej ważne, że - jak pokazują choćby ostatnie wydarzenia - nie ma szczepionki uodparniającej społeczeństwa na populizm i ksenofobię. Jest bardzo ważne abyśmy potrafili nie tylko edukować społeczeństwo, przekonywać do innych postaw, ale byśmy także potrafili dać politycznie jasną odpowiedź na te negatywne zjawiska jak populizm, ksenofobia, radykalizm czy ekstremizm.
Mówię to także do polskich elit - tu nie może być kompromisu, tu nie może być próby dogadywania się. Tu - ponad interes polityczny - musi być postawiona zasada wartości i czystość reguł. Niemcy wiedzą dobrze co znaczy oswajanie radykalizmu, co znaczy próba kompromisu. Musimy wykazać w tej mierze ogromną wrażliwość, ale i zdecydowanie.
Kiedy mówimy o intelektualnej sile Europy, to trzeba powiedzieć, że Polska i Niemcy wnoszą istotny wkład do tego dzieła - dzisiaj przywołano już pamięć Willy Brandta, polskich biskupów, Tadeusza Mazowieckiego, Johanessa Raua. Pamiętam ogromnie wzruszające uroczystości 1 września 1999 roku, kiedy byliśmy razem w rocznicę wybuchu wojny na Westerplatte, a później spotkaliśmy się na okręcie Schleswig-Holstein - tam odbyło się spotkanie nie tylko prezydentów Polski i Niemiec, ale też Polaków i Niemców, środowisk politycznych, naukowych, kulturalnych. To był ważny dzień w budowaniu polsko-niemieckiego pojednania. Mamy jednak dalszą pracę do wykonania - będziemy nadal pracować nad zbliżeniem społeczeństw, będziemy przełamywali stereotypy, będziemy wnosić nasz, istotny wkład w jedność intelektualną Europy.
Problemem Europy nigdy nie była różnorodność kultur. Różnorodność kultur, tradycji była bogactwem Europy. Problemem Europy było to, że te kultury żyły obojętnie obok siebie, nie było wystarczającego dialogu między nimi, albo były między sobą konfrontowane. Brakło dialogu, odwagi wychodzenia poza krąg tego co znane, co najbliższe i indywidualne. Egoizmy europejskie były przyczyną dziesiątków nieszczęść. Dzisiaj powinniśmy uznać coś co jest oczywiste, ale co powinno stąd z Wrocławia zabrzmieć bardzo donośnie, właśnie w trzechsetną rocznicę powstania Uniwersytetu Wrocławskiego - różnorodność europejska nie jest słabością Europy. Różnorodność europejska jest bogactwem, siłą, jest nie tylko wielkim dziedzictwem, które powinniśmy chronić, ale jest również naszą, europejską przepustką do przyszłości, do XXI wieku. Nasza różnorodność jest potęgą, która nas tu do Wrocławia sprowadziła, i która odpowiednio chroniona, rozwijana, przekazywana młodemu pokoleniu będzie powodem do naszej wspólnej, europejskiej, polskiej, niemieckiej i wrocławskiej dumy.