11 kwietnia 2002
Po południu 10 kwietnia 2002 pierwszego dnia oficjalnej wizyty Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w Chile Prezydent Aleksander Kwaśniewski wziął udział w spotkaniu zorganizowanym przez Komisję Gospodarczą ONZ ds. Ameryki Łacińskiej, CEPAL gdzie wygłosił odczyt zatytułowany Polska transformacja - ku społeczeństwu otwartemu i gospodarce rynkowej"
Z wielką radością i satysfakcją występuję dziś na forum Komisji Gospodarczej dla Ameryki Łacińskiej i Karaibów CEPAL. Dziękuję Państwu za zaproszenie. To spotkanie jest dla mnie przeżyciem intelektualnym, bowiem nadarza się okazja do ciekawych porównań i refleksji. Przemiany polskie i chilijskie zawierają w sobie wiele podobieństw. Jestem przekonany, że ze szczególną przenikliwością jest to dostrzegane właśnie w tym znakomitym gronie, skupiającym znawców gospodarki i procesów społecznych.
CEPAL jest instytucją znaną w Polsce i w środowisku ekonomistów mojego kraju. Pamiętamy, że właśnie tutaj narodziły się idee, które w znaczącej mierze przyczyniły się do rozwoju Ameryki Łacińskiej. Tutaj powstały koncepcje integracji regionu, które znalazły realny kształt we Wspólnym Rynku Południa (MERCOSUR), w Grupie Andyjskiej, czy wreszcie w negocjacjach zmierzających do powołania Strefy Wolnego Handlu Ameryk (FTAA).
Pragnę również przywołać związki, łączące Waszą zasłużoną organizację z Polską. CEPAL sprawuje patronat nad Centrum Studiów Latynoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie zgromadzono już pokaźną CEPALowską bibliotekę. Dwa lata temu odbył się w Polsce 50 Międzynarodowy Kongres Amerykanistów, a patronacką pieczę nad tym ważnym wydarzeniem roztoczył właśnie CEPAL.
Prezentując tu dziś polskie sprawy, wiem, że znajdę w Państwu uważne i życzliwe audytorium. Nasze narody, mimo geograficznej odległości, od dawna są sobie bliskie. Postacią prawdziwie symboliczną dla naszych relacji jest Ignacy Domeyko, którego dwusetną rocznicę urodzin obchodzimy właśnie w tym roku. Ten polski patriota, uczestnik powstania w obronie naszej niepodległości, zmuszony był przyjąć los emigranta. Przebył pół świata, by właśnie tu, w Chile, znaleźć ostatecznie swą drugą ojczyznę. Tutaj poświęcił się pracy naukowej, wnosząc wielki wkład w rozwój chilijskiej geologii i meteorologii, zreorganizował szkolnictwo, był rektorem Uniwersytetu w Santiago. Jako patron więzi między ludźmi i narodami nie nabrał wcale historycznej patyny, a wręcz przeciwnie - jego przykład pozostaje wciąż żywy i inspirujący. Dzisiaj, w czasach globalizacji i narastającego poczucia, że wszyscy jesteśmy od siebie coraz bardziej współzależni, właśnie tacy ludzie jak Domeyko - światli i wykształceni, otwarci i odważni - powinni kształtować relacje między narodami, by znikły również i te granice, których nie zaznacza się na mapach.
Polaków i Chilijczyków łączą nie tylko wątki z dawniejszej przeszłości, ale także droga, jaką obraliśmy w naszych najnowszych dziejach. To droga pokojowego dialogu; poszukiwania tego, co łączy, ponad tym, co dzieli. Uczyniliśmy z tego wypróbowaną i ciągle doskonaloną metodę, która pomaga nam łagodzić problemy, rozstrzygać polityczne i społeczne konflikty. Nasze społeczeństwa zrozumiały, że droga ku demokracji to coś więcej niż zadekretowanie wolności i złożenie rządów w rękach ugrupowań, które zdobyły przewagę w wyborach. To także uszanowanie racji politycznych przeciwników; to zrozumienie, jak ogromną wagę mają podstawowe prawa człowieka i prawa mniejszości; to wreszcie umiejętność zawierania kompromisów.
Od takiego właśnie historycznego kompromisu zaczęła się polska transformacja. W 1989 roku przy okrągłym stole wspólnie zasiedli przedstawiciele ówczesnej władzy i demokratycznej opozycji. W dziewięć lat po zrywie "Solidarności" i w osiem lat po wprowadzeniu stanu wojennego, do umysłów ludzi wrażliwych i odpowiedzialnych przeniknęło przekonanie, że jedynym sposobem przełamania wrogości i niszczącego kraj marazmu jest dialog, mozolne budowanie zaufania. Wynegocjowane porozumienie stało się fundamentem wielkiej przemiany politycznej w Polsce. Stało się także wzorem, który ukazał innym społeczeństwom Europy Środkowo - Wschodniej, w jaki sposób bez rozlewu krwi można dokonać przejścia do świata demokracji i wolnorynkowych zasad gospodarowania. Europa zmieniła się diametralnie, upadł system komunistyczny, do historii przeszły zimnowojenne podziały. Od tamtego czasu minęło już ponad dziesięć lat. Polska demokracja zdążyła okrzepnąć i wyruszyć na spotkanie nowym wyzwaniom. Chcę jednak z dumą podkreślić - jako uczestnik obrad "okrągłego stołu" i współarchitekt polskich przemian - że przesłanie roku 1989 pozostało żywe w polskiej polityce, a zgoda ponad podziałami w najważniejszych dla kraju sprawach stała się naszą polską specjalnością.
Obszarem, który bardzo dobrze to ilustruje, jest prowadzona przez Polskę polityka zagraniczna. Odkąd odzyskaliśmy pełną suwerenność, zwróciliśmy się do wszystkich naszych sąsiadów z dłonią wyciągniętą do porozumienia i współpracy. Mimo trudnego dziedzictwa przeszłości - w naszym regionie Europy rozegrało się bowiem wiele wojen i konfliktów - przyjęliśmy jednoznacznie, że dobre relacje z sąsiednimi państwami są polską racją stanu. Ten kurs nigdy nie został w Polsce zakwestionowany przez żadną poważną siłę polityczną. Choć od roku 1989 rządy zmieniały się już wielokrotnie, polska polityka zagraniczna zachowała ciągłość i spójność, kierując się zasadami dialogu i umacniania bezpieczeństwa w regionie.
Nasze relacje z Niemcami stały się wręcz wzorowe, a sukces polsko-niemieckiego pojednania zabliźnił zadawnioną europejską ranę, zadziwiając cały świat. Podobnie wiele zrobiliśmy dla zbudowania zaufania i nawiązania strategicznego partnerstwa z Litwą i Ukrainą, a ostatnio także i z Rosją, czego dowodem była wizyta w Polsce Prezydenta Władymira Putina i wyraźne impulsy ożywienia w stosunkach polsko-rosyjskich. To szerokie porozumienie polskiej klasy politycznej i milionów Polaków wokół polityki dobrego sąsiedztwa jest znakomitym dowodem otwartości polskiego społeczeństwa. Nie poszliśmy drogą myślenia nacjonalistycznego i ksenofobii, drogą podsycania i wykorzystywania tkwiących w społeczeństwie lęków i uprzedzeń.
Podobnie, od samego początku, szerokim poparciem cieszy się idea włączania Polski w struktury jednoczącej się Europy. Wytrwałość i konsekwencja przyniosły nam członkostwo w NATO. Aktywnie i odpowiedzialnie uczestnicząc już od trzech lat w tym Sojuszu, rozproszyliśmy obawy niektórych zagranicznych sceptyków i udowodniliśmy, że Polska wnosi mocny wkład w europejską stabilność i bezpieczeństwo. Teraz przygotowujemy się do członkostwa w Unii Europejskiej. To dla nas wielka szansa i wyzwanie. Potencjał i położenie Polski przemawiają za tym, że możemy w przyszłości odgrywać znaczącą rolę w zjednoczonej Europie, ale perspektywa udziału w UE musi nas także mobilizować do koniecznych reform i podnoszenia konkurencyjności polskiej gospodarki. W tej kwestii również udało nam się zbudować ponadpartyjny konsensus - mimo politycznych podziałów, ostrych często sporów i rozbieżności interesów niektórych społecznych środowisk. Spodziewamy się sukcesu, weszliśmy już na ostatnią prostą. Przyjęcie Polski do Unii Europejskiej powinno nastąpić, mam nadzieję, w 2004 roku.
Zgoda i dialog okazały się polską specjalnością nie tylko w obszarze polityki zagranicznej. Także w polityce wewnętrznej są kwestie, które nas wszystkich łączą i które nie mogą stać się przedmiotem politycznych targów. W 1997 roku przyjęliśmy nową ustawę zasadniczą, kończąc swoiste prowizorium konstytucyjne. Była ona owocem niełatwego kompromisu, a jednak wniosła nowoczesne rozwiązania, dobrze służące polskiemu społeczeństwu. Dziś nawet ówcześni krytycy - a który projekt konstytucji ich nie miał ?! - sami powołują się na jej zapisy. Ustawa zasadnicza nadała stabilność naszemu systemowi politycznemu, tworząc silny rząd z mocną pozycją premiera. Nasz Trybunał Konstytucyjny stoi na straży zgodności prawa z ustawą zasadniczą, a jego decyzje są ostateczne. Polska posiada również rozwinięte sądownictwo administracyjne, które kontroluje decyzje administracji państwowej. Muszę z dumą przyznać się do współautorstwa tej Konstytucji. Jestem również chyba jednym z niewielu szefów państwa, który dobrowolnie doprowadził do ograniczenia swoich uprawnień wykonawczych.
Polscy obywatele nabierają coraz większej świadomości swych praw i poczucia, że kształt ich życia zależy przede wszystkim od nich samych. Wspiera ich w tym rozkwitająca i umacniająca się samorządność. Zdołaliśmy także odbudować wolną przestrzeń publiczną - nie podlegające naciskom media i wolność słowa przywróciły Polakom wiarę w sens uczestnictwa w życiu zbiorowości. Proces budowy społeczeństwa obywatelskiego jest w Polsce bardzo zaawansowany.
Trudne i zasługujące na podziw przemiany przeszła po 1989 roku polska gospodarka. Dzięki radykalnym reformom powstrzymano ogromną inflację i wprowadzono mechanizmy pobudzające wydajność i konkurencyjność. Rozpoczęto prywatyzację. Szczególnie powiodła się ona tam, gdzie dano ludziom szansę wzięcia swoich spraw we własne ręce. Tysiące sklepów i innych małych zakładów znalazło się w rękach prywatnych, czyniąc nasz handel i drobny przemysł jednym z kół zamachowych wzrostu gospodarczego.
Prywatyzacja od początku wywoływała i nadal wywołuje dyskusje, szczególnie w odniesieniu do banków, instytucji finansowych, czy też przedsiębiorstw uważanych za strategiczne. Pojawiają się argumenty o wyprzedaży majątku narodowego, o utracie suwerenności czy wreszcie o nowej kolonizacji naszego kraju przez potężniejszych sąsiadów. Są to tezy znane zapewne również tu obecnym, gdyż pojawiały się także przy procesach prywatyzacyjnych, które odbywały się w różnych krajach Ameryki Łacińskiej. Obecnie 70% naszego PKB jest wytwarzany przez prywatny sektor gospodarki. Nasz proces przekształceń własnościowych nie został jeszcze zakończony. Czeka nas jeszcze na przykład trudna decyzja w sprawie restrukturyzacji i ewentualnej prywatyzacji kolei państwowych. Przygotowujemy się do prywatyzacji sektora ubezpieczeniowego. Po prawie dekadzie przemian sądzę jednak zdecydowanie, że dzięki prywatyzacji nasza gospodarka jest bardziej efektywna i konkurencyjna.
Oczywiście skutki reform i transformacji gospodarczej nie dla wszystkich były korzystne. Popełniliśmy niemało błędów. Obok sfer dynamicznego rozwoju pojawił się obszar biedy i bezrobocia, które dzisiaj osiągnęło trudny do zaakceptowania poziom 18%. Dotychczas nie potrafimy sobie z tym problemem poradzić. Wspomnienie dawnych przywilejów socjalnych; łatwego, choć bardzo skromnego życia, wreszcie pewien egalitaryzm społeczny okresu komunizmu - wywołuje w części społeczeństwa nie tyle tęsknotę, co nostalgię za dawnymi czasy, których powrót jest już niemożliwy.
Generalnie rzecz ujmując, sukcesy polskiej transformacji gospodarczej są nie do podważenia, a zmiany nieodwracalne. Możemy iść już tylko do przodu - i chcemy tego. Społeczeństwo otwarte, jakim jest dziś społeczeństwo polskie, rozumie, że doskonalenie gospodarczych, społecznych i politycznych rozwiązań nigdy nie dobiega końca. Pojmuje coraz pełniej, że demokracja jest procesem, który ułatwia wprawdzie podejmowanie najlepszych decyzji, nigdy jednak nie wyręcza ludzi w tych decyzjach.
Dlatego nie kończą się polskie dyskusje, dlatego ciągle szukamy najlepszych rozwiązań dla tego wielkiego historycznego przedsięwzięcia. Żywe są te same pytania, jakie od lat stawiane są tutaj, w CEPAL: o rolę państwa w gospodarce, o granice wpływów rynku, o stopień odpowiedzialności państwa za dobrobyt obywateli, oświatę, opiekę zdrowotną, rozwój kulturalny. Wiem, że dylemat, który można w uproszczeniu nazwać: "rozwój czy sprawiedliwość?", jest stale aktualny w pracach CEPAL. Nie ma jednoznacznych i zawsze trafnych odpowiedzi. Ale możemy mieć nadzieję, że nasza energia i wytrwałość pomoże nam ciągle zbliżać się do gospodarczego i społecznego ideału, znajdować ścieżki, które pozwolą nam uczynić świat dostatnim, bezpiecznym i szczęśliwym. Tego życzę Polsce, tego życzę Chile i wszystkim Państwu tu zgromadzonym.
Podczas spotkania z prasą, które poprzedziło wizytę w CEPAL, Prezydent odpowiadał na pytania dziennikarzy chilijskich dotyczące polskiej integracji z Unią Europejską, związanych z tym kosztów oraz opinii o przyszłości Europy. Dziennikarze byli także zainteresowani polityka rozszerzenia NATO oraz sytuacją w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Kończąc pierwszy dzień wizyty Prezydent RP z Małżonką wzięli udział w Pałacu La Moneda w oficjalnym obiedzie wydanym przez Prezydenta Republiki Chile R. Lagosa Escobara z Małżonką.