Menu rozwijane

26 kwietnia 2002
26 kwietnia 2002 r., w drugim dniu wizyty Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski z Małżonką w Pałacu Prymasowskim dokonali uroczystego otwarcia wystawy fotografii Marii Urbasiówny-Holoubkovej, inaugurując tym samym Dni Polskie w Republice Słowackiej. Zwracając się do uczestników uroczystości Prezydent RP powiedział m.in.: Jest dla mnie wielką radością, że mogę otworzyć Dni Polskie w Bratysławie, i że początkiem tych Dni jest ta właśnie wystawa. Relacje między Polską i Słowacją są bardzo bogate ponieważ są to setki lat sąsiedztwa, setki lat kontaktów międzyludzkich. Ślady polsko-słowackie - to właśnie takie osoby, jak Pani Urbasiówna-Holoubkova, które dzisiaj poznajemy, dzięki tej wystawie, a które tak wiele uczyniły dla kultury słowackiej (...) Po zakończeniu wizyty w Pałacu Prymasowskim Prezydent Aleksander Kwaśniewski złożył kwiaty na płycie pamiątkowej poświęconej Aleksandrowi Dubcekovi. Spotkał się z przewodniczącym Rady Narodowej Republiki Słowackiej J.Migasem. Następnie na Uniwersytecie Komenskeho spotkał się z przedstawicielami społeczności uniwersyteckiej, elit intelektualnych, z młodzieżą studencką i wygłosił wykład na tematu "Ku bezpiecznej i zjednoczonej Europie". Po zakończeniu spotkania Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski został odznaczony Wielkim Złotym Medalem Uniwersytetu Komenskeho. W godzinach popołudniowych Prezydent RP i Prezydent Republiki Słowackiej wzięli udział w konferencji nt. "Polsko-słowacka współpraca transgraniczna w drodze do UE" w Preszowie. Poniżej przekazujemy teksty wystąpienia Prezydenta RP na Uniwersytecie Komenskeho i podczas konferencji w Preszowie Wystąpienie Prezydenta RP na Uniwersytecie Komenskeho w Bratysławie Jest mi bardzo miło gościć w uniwersytecie w Bratysławie, największej i najstarszej uczelni słowackiej. Dziękuję za zaproszenie i za życzliwe słowa powitania. Wielka to dla mnie satysfakcja spotkać się tutaj z przedstawicielami słowackich elit, które kształtują oblicze kraju, i ze studentami, młodymi ludźmi, którzy to odpowiedzialne zadanie podejmą w przyszłości. Patron tego uniwersytetu, Jan Amos Komeński, wielki europejski humanista, który ponad trzy wieki temu stworzył podstawy nowoczesnej oświaty i pedagogiki - może być zarazem patronem sąsiedzkiego spotkania naszych narodów. Część jego biografii związana była z Polską, z miastem Leszno, gdzie był nauczycielem i dyrektorem gimnazjum. Spełnieniem idei Komeńskiego stały się narodziny tego bratysławskiego uniwersytetu - pierwszej wyższej uczelni, gdzie Słowacy mogli uczyć się po słowacku, aby rozwijać swą kulturę i tożsamość. Tu również w latach dwudziestych zawiązały się pierwsze organizacje, które ukształtowały słowackie życie polityczne. Mam więc świadomość, jak ważną rolę od ponad osiemdziesięciu lat odgrywa ten uniwersytet w słowackiej historii. Jednocześnie z radością odczytuję wasze związki z Polską. Studiowało tu bowiem wielu Polaków. Polskie nazwiska odnaleźć można na liście doktorów honoris causa - takie jak wybitny filozof Tadeusz Kotarbiński czy amerykański politolog polskiego pochodzenia Zbigniew Brzeziński. Relacje łączące Polaków i Słowaków są czymś niezwykłym w Europie. Rzadko się zdarza, aby nuta sympatii między dwoma sąsiedzkimi narodami była tak wyraźna i ciepła, a zarazem nie było między nimi żadnych poważnych konfliktów ani zadrażnień. Chyba jedyną kością niezgody mógłby stać się zbójnik Janosik, ale zostawmy go lepiej wśród granicznych gór, aby nadal ubarwiał słowacką i polską legendę. Niezwykłe jest podobieństwo języków, jakimi mówią nasze narody. Zbieżna bywała nasza historia. Jednakie było pragnienie wolności, gdy musieliśmy żyć pod obcym panowaniem. Również dzisiaj, między niepodległą Polską a niepodległą Słowacją istnieje szczególna bliskość. Bardzo często spotykają się politycy obu naszych krajów. Pana Prezydenta Rudolfa Schustera gościliśmy wielokrotnie w Polsce, a ostatnio tydzień temu, podczas uroczystości nadania Mu tytułu doktora honoris causa przez krakowską Akademię Górniczo - Hutniczą. Cieszę się, że mam zaszczyt zaliczać Pana Prezydenta do grona mych bliskich przyjaciół. Podobnie częste są kontakty premierów, szefów parlamentów i parlamentarzystów, ministrów, polityków, przedstawicieli władz regionalnych. To jest żywy obraz naszych bezpośrednich politycznych kontaktów. Rośnie nasza wymiana handlowa i współpraca gospodarcza. Od trzech lat działa w Bratysławie przedstawicielstwo jednego z polskich banków. Wczoraj przyleciałem do Bratysławy samolotem polskich linii lotniczych i nie był to zwyczajny rejs, ale inauguracja regularnego połączenia lotniczego między Warszawą a Bratysławą, połączenia, które będzie obsługiwane przez polskie linie lotnicze. Myślę, że to dobra wiadomość szczególnie dla młodych ludzi, którzy dzięki temu będą mogli jeszcze szybciej i lepiej poznawać się nawzajem. Cieszę się, że rozwija się współpraca kulturalna i naukowa, bliskie są kontakty polskich i słowackich uniwersytetów - o czym wiele mogliby powiedzieć obecni tu na sali rektorzy. Współpracują oni ze sobą nasze resorty obrony, a już wkrótce zacznie funkcjonować wspólna brygada wojskowa poslko-słowacko-czeska, która sądzę, że będzie równie dobrym wkładem do bezpieczeństwa europejskiego jak istniejący już korpus polsko-niemiecko-duński. Ta brygada będzie przeznaczona do udziału w misjach pokojowych prowadzonych przez NATO i UE, a jej dowództwo mieścić się będzie na terytorium Słowacji. Pierwszym zwierzchnikiem brygady, rozpoczynającym rotacyjne dowództwo będzie oficer słowacki. Wspaniałym dopełnieniem tego wszystkiego są masowe ludzkie kontakty. Słowację odwiedzają setki tysięcy polskich turystów. Podziwiają krajobrazy i zabytki, korzystają ze znakomitych tras narciarskich. Jesteśmy pod wrażeniem tego, jak Słowacja umie prezentować swoje atrakcje, gościnnie sprzyjać turystom i chronić jednocześnie przyrodę co w dzisiejszym świecie jest wielkim atutem. Mówiąc najkrócej rad jestem przyjechać do kraju nie tylko sąsiedzkiego ale przyjaznego i do kraju z którym łączą nas i wielkie więzy historii ale także wspólne cele historii. I o tych celach chciałbym teraz nieco powiedzieć. To, co łączy Polskę i Słowację, już niedługo zostanie w szczególny sposób umocnione i wpisane w wielki europejski kontekst. Głęboko wierzę, że wkrótce będziemy sojusznikami w NATO. Słowacja ma wielką szansę. Drugi raz w ostatnich latach ma ten szansę ale chcę powtórzyć tu wobec wszystkich, a szczególnie wobec słowackich polityków - to ciągle jest szansa. To nie jest pewność. To ciągle jest wielka możliwość ale to nie jest jeszcze decyzja. Uczyńmy wszystko, żeby szansa stała się pewnością, żeby nadzieja stała się decyzją, żeby Polska z otwartymi rękoma mogła Słowację przyjąć w NATO. Razem będzie nam lepiej. Wierzę, że niewiele później zajmiemy wspólne miejsce w gronie członków Unii Europejskiej. Na naszych oczach, z naszym udziałem i także dzięki nam powstaje Europa otwarta i bezpieczna, zjednoczona i współpracująca. Spełnia się wielkie marzenie Europejczyków, sen o wspólnocie śniony przez pokolenia. Było już w historii wiele prób jednoczenia Europy - jednak te, które okazały się skuteczne, nie były pokojowe, a te, które były pokojowe, nie okazały się skuteczne. Dziś, pierwszy raz w dziejach, jest inaczej. Dziś jest możliwość, że zmiany będą i pokojowe i skuteczne. Założycielami wspólnoty europejskiej były państwa Europy Zachodniej. Szczególne znaczenie w tym dziele miało partnerstwo i pojednanie francusko - niemieckie. Powołując w 1951 roku Europejską Wspólnotę Węgla i Stali, w kilka lat po zakończeniu straszliwej wojny Europa dała dowód, że wkracza na nową drogę. Zerwała z tradycyjną polityką balansowania sił, z układem wiecznie rywalizujących mocarstw, jaki kształtował scenę europejską co najmniej od czasu Kongresu Wiedeńskiego. Jak stwierdził jeden z twórców projektu europejskiego, Jean Monnet, należało "wśród Europejczyków wytwarzać stopniowo poczucie wspólnoty interesów", a "państwa Europy muszą utworzyć coś w rodzaju federacji, która uczyni z nich jedną gospodarczą całość". Porozumienie gospodarcze stało się drogą do budowania unii politycznej. Kompromisy i ewolucyjne przekształcenia posłużyły umacnianiu jedności. Tym osiągnięciom Europy Zachodniej nasze narody, zdominowane po wojnie przez komunistyczny system i odgrodzone "żelazną kurtyną", mogły się tylko przyglądać i po cichu kibicować. Pragnienie, by dołączyć do wspólnotowego grona, wydawało się całkowicie nierealne, wydawało się marzeniem. A jednak potrafiliśmy dawać świadectwo, że uczestniczymy w Europie wspólnych wartości; że wolność i demokracja żyją w naszych sercach. Z nazwiskiem Aleksandra Dubaeka, syna słowackiej ziemi, związana jest próba reformy, przebłysk "praskiej wiosny", która pragnęła nadać represyjnemu systemowi ludzkie oblicze. O godność i prawa człowieka dobitnie upomniał się ruch polskiej "Solidarności". Ruszyła fala, która odmieniła Europę; która przyniosła w Polsce porozumienie "okrągłego stołu", w Czechosłowacji "aksamitną rewolucję", zjednoczenie Niemiec, koniec Związku Radzieckiego i Układu Warszawskiego, przemiany w Rosji, obalenie komunizmu. Runął mur, przedzielający europejski kontynent. Runął dzięki nam, dzięki naszym marzeniom, którym pozostaliśmy wierni. My, kraje Europy Środkowo - Wschodniej, nie przychodzimy więc do europejskiej wspólnoty z gołymi rękami. Nie jesteśmy tylko petentami. Mamy świadomość gospodarczego, a w pewnym zakresie także i cywilizacyjnego, dystansu, jaki nas dzieli od najbardziej rozwiniętych krajów Unii. Wiemy, że czeka nas jeszcze dużo pracy, konsekwentnego zaangażowania i poświęceń. Ale mamy też w sobie dumę; mamy poczucie, że jesteśmy budowniczymi wspólnego europejskiego domu, że bez nas , bez naszej determinacji, bez konsekwencji i bez ofiary, która wielokrotnie miała miejsce nie byłoby to możliwe. Europa jednocząca się tylko na swoim zachodnim skrzydle byłaby zawsze niepełna, zawsze połowiczna. Wraz z możliwością otwarcia się na nasz region, na wielki obszar od Bałtyku po Adriatyk, projekt europejski nabiera rozmachu i oddechu. Nie lekceważymy wszystkich trudności, jakie związane są z tym nowym etapem integracji. Ale - ogarniając szanse i problemy - kładziemy akcent na szanse. Ten sposób patrzenia z wolna zaczął również dominować wśród unijnych elit politycznych. Dlatego realny stał się rok 2004 jako rok przyjęcia do Unii nowych członków. W negocjacjach wyszliśmy na ostatnią prostą, zbliżamy się do finału. Teraz trzeba zrobić wszystko, aby dobrą dla nas passę w pełni wykorzystać. Ważne jest również, aby przekonanie o pożytkach rozszerzenia stało się udziałem nie tylko polityków, ale całych społeczeństw, zarówno w krajach unijnych, jak i kandydujących. Obok budowania jedności Europy w ramach Unii Europejskiej, niezwykle istotną rolę odgrywa proces rozszerzania NATO. Oba te procesy można uważać za komplementarne, szczególnie z punktu widzenia krajów naszego regionu. Nasze położenie w środku kontynentu i pełna dramatów historia przemawiają za tym, aby uczestniczyć w sprawdzonym sojuszu obronnym i politycznym, skupionym wokół wspólnych demokratycznych wartości. Neutralność byłaby dla nas ślepą uliczką. Oznaczałaby zmarginalizowanie i pozostawanie w szarej strefie bezpieczeństwa. Dla Polski członkostwo w NATO jest racją stanu. Gdy dążyliśmy do Sojuszu, cel ten jednoczył ponad podziałami wszystkie liczące się partie polityczne i popierany był przez zdecydowaną większość polskiego społeczeństwa. Ten consensus w sprawie NATO obejmował partie od lewicy do prawicy i od prawicy do lewicy. Nie mieliśmy żadnej poważnej partii, która nie rozumiałaby jak bardzo obecność Polski w NATO jest historycznym celem narodu i państwa. Polska jest już trzy lata w NATO i dzisiaj możemy podsumowywać nasze trzyletnie już członkostwo w NATO. Chcę powiedzieć, że te trzy lata nie były łatwe. Mieliśmy nadzieję, że będziemy przede wszystkim cieszyć się z gwarancji bezpieczeństwa i jak to zwykło się po polsku mówić "ze świętego spokoju". Ale te trzy lata to były niepokoje i tragedie na Bałkanach, była akcja NATO w Kosovie. To była konieczność zapewnienia obecności polskich żołnierzy w tym regionie. Te trzy lata to jest również tragiczne doświadczenie 11 września, koalicji antyterrorystycznej oraz obowiązku jaki wszyscy mamy w tej właśnie koalicji w walce z największym zagrożeniem współczesnego świata jakim jest terroryzm. Nie były to więc lata łatwe i nic nie zostało nam łatwo podarowane. Nie mieliśmy w istocie czasu na świętowanie, a musieliśmy od początku przyjąć na siebie obowiązki i niemałą odpowiedzialność już jako członkowie NATO. Ale dziś chcę powiedzieć jasno, że nasze aspiracje i nadzieje związane z NATO spełniają się, że nie potwierdzają się obawy niegdysiejszych sceptyków. Członkostwo w Sojuszu daje poczucie trwałego bezpieczeństwa, co zawsze jest wielką wartością, nawet w czasach spokojnych. A nie żyjemy w czasach spokojnych. Że są również inne zyski. Udział w NATO umacnia pozycję międzynarodową kraju, jest swego rodzaju certyfikatem wiarygodności i przewidywalności. Jest również dowodem wysokiej jakości demokracji i siły społeczeństwa obywatelskiego. Obecność w NATO daje możliwość współdecydowania o architekturze bezpieczeństwa w skali europejskiej i globalnej, pozwala wypłynąć na najszersze wody polityki światowej. To, że kraj jest członkiem NATO, jest cenione przez zagranicznych inwestorów. I jest pewna zależność między członkostwem w NATO i UE, bowiem doświadczenia zdobyte przez udział we wspólnym Sojuszu stają się atutem w dążeniu do wspólnoty europejskiej. Mówiąc najkrócej po trzech latach polskiego członkostwa w NATO chcę powiedzieć tym na Słowacji, którzy mają jeszcze wątpliwości, że warto być w Sojuszu Północnoatlantyckim. Jestem przekonany, że taka będzie wola zdecydowanej większości Słowaków, a przede wszystkim młodego pokolenia. Polska zdecydowanie popiera słowackie dążenia do członkostwa w NATO. Popiera sercem i rozumem. Nie tylko poprzez sympatię dla sąsiada, ale także poprzez wspólnotę interesów. Jest dla nas w Polsce ważne, aby rozszerzał się obszar stabilności i bezpieczeństwa w regionie Europy Środkowej. Jest dla nas ogromnie ważne, aby zdobycze wolności i demokracji znajdowały umocnienie. Z tego wypływa nasza głęboka solidarność ze Słowacją i poparcie. W roku 1997 w Madrycie, w gronie zaproszonych nie było Słowacji. Ówczesny rząd i parlament tego członkostwa nie chciały. Chcę powiedzieć, że z tego faktu należy wyciągnąć daleko idące wnioski. Byłoby bardzo źle, gdyby po raz drugi Słowacja z tej szansy nie skorzystała. Może dlatego też sytuacja Słowacji dzisiaj jest dużo bardziej złożona i wrażliwa, aniżeli innych krajów kandydujących, bo te drzwi były dla Słowacji otwarte i można było je przekroczyć. Ale tak się nie stało. Jestem przekonany, że społeczeństwo słowackie z tego faktu, z tej utraconej szansy wyciągnęło wnioski i wyciągnie je w najbliższych miesiącach. Życzę tego z całego serca. Słowacja uczyniła znaczny postęp na swej drodze do NATO. Doceniamy przeprowadzone zostały ważne zmiany w armii. Doceniamy, że stworzono instytucje udzielające certyfikatów bezpieczeństwa. Doceniamy to, że Słowacja wniosła też znaczący wkład w koalicję antyterrorystyczną. Były to istotne świadczenia, pomocne w walce z tym zagrożeniem. Ale teraz zbliża się teraz chwila o wielkim znaczeniu. W listopadzie, podczas NATO-wskiego szczytu w Pradze, podjęte zostaną decyzje, dotyczące kolejnego etapu rozszerzenia Sojuszu. Przyjmowanie nowych członków opiera się zawsze na zastosowaniu przejrzystych i sprawdzonych kryteriów, tak wojskowych, jak i politycznych. Oprócz stanu armii, brane są pod uwagę m.in. przestrzeganie demokratycznych reguł i praw człowieka, praworządności, stopień rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Oceniania jest też stabilność polityczna i oceniana jest wiarygodność liderów politycznych i trzeba pamiętać, kto co kiedy mówił, kto co kiedy chciał i na ile jest wiarygodnym parterem w tej historycznej drodze do wspólnego celu jakim jest obecność w Pakcie Północnoatlantyckim. Wiem, że we wrześniu w Słowacji odbędą się wybory parlamentarne, jest to zawsze moment wzbudzający dużo emocji. Jako prezydent sąsiedniego kraju poza życzeniami dla demokracji nie mogę nic więcej powiedzieć ale wierzę, że zmiany polityczne i gos