Menu rozwijane

12 września 2003
12 września 2003 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w konferencji pt. „Jedna czy dwie Europy? Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej”. Zwracając się do uczestników konferencji Prezydent RP powiedział m.in. Serdecznie witam i pozdrawiam wszystkich uczestników konferencji. Z wielkim uznaniem odnoszę się do tej inicjatywy. Dowodzi ona, jak bardzo polski Kościół troszczy się o przyszłość naszego kraju w rozszerzonej Unii Europejskiej. Za to zaangażowanie, którego doświadczyliśmy także przed referendum akcesyjnym i którego doświadczamy w naszych codziennych przygotowaniach do członkostwa oraz toczących się europejskich debatach – pragnę dziś, jako Prezydent Rzeczypospolitej, serdecznie całemu polskiemu Kościołowi podziękować. Chcę raz jeszcze wyrazić wdzięczność za stanowisko Episkopatu w sprawie polskiej akcesji do Unii Europejskiej. Mam także głębokie przekonanie, że bez historycznych słów Jana Pawła II nie mielibyśmy takiego rezultatu w referendum. Słowa o Polsce, która potrzebuje Europy i o Europie, która potrzebuje Polski były otwarciem oczu dla wielu moich Rodaków i przełamały bariery obaw, lęków dużej części polskiego społeczeństwa. Raz jeszcze za to serdecznie dziękuję. Idea jedności europejskiej ma chrześcijańskie korzenie – przyznają to zarówno ludzie wierzący, jak i niewierzący. Ta konstatacja nie powinna być uzależniona od przekonań religijnych czy politycznych, ani też stawać się przedmiotem rozgrywek. Chodzi tu bowiem o uczciwość: chrześcijańskie korzenie Europy to po prostu historyczny fakt o znaczącej wymowie. Nie do przecenienia jest rola, jaką chrześcijaństwo odegrało i odgrywa nadal – jako inspiracja dla europejskiej duchowości, filozofii, kultury. Chrześcijaństwo przyniosło ze sobą uniwersalną etykę, która akcentuje godność ludzkiej osoby, nie hierarchizując ludzi ze względu na pochodzenie czy status społeczny. Etykę, która przekracza granice, burzy mury, niesie pomoc, buduje pokój i porozumienie. Warto podkreślić, że wpisany w chrześcijaństwo uniwersalizm już w średniowieczu stanowił inspirację do rozwijania koncepcji więzi obejmującej cały kontynent europejski. To oczywiste, że dzisiejsza integracja jest inna – zmieniły się czasy, zmienił się świat. A jednak to właśnie do najstarszych, duchowych korzeni Europy nawiązuje Ojciec Święty. Najwyraźniej więc dostrzega w Unii Europejskiej szansę na stworzenie wspólnoty wykraczającej poza jednolity rynek i regulacje. Czy tak się stanie – zależy w dużej mierze od samych chrześcijan. Wiem, że ludzie wiary, pragnący Europy przepełnionej chrześcijańskim duchem, starają się go do niej wnosić. Dlatego angażują się w sprawy integracji, rozumiejąc, że nie można pozostawać poza Europą i mieć pretensji, iż nie w pełni odpowiada ona wymarzonemu ideałowi. Drugim faktem, którego nie można przemilczać, jest rola, jaką politycy związani z chrześcijaństwem odegrali w procesie jednoczenia naszego kontynentu. Robert Schuman, nazywany ojcem Unii Europejskiej, był głęboko wierzącym katolikiem. Uznając za swój obowiązek zagwarantowanie trwałego pokoju Europie – Europie, którą w samym tylko XX wieku wstrząsnęły dwie wyniszczające, straszliwe wojny – przez całe życie pracował na rzecz jedności kontynentu. Pisał: Demokracja zawdzięcza swoje istnienie chrześcijaństwu, a także że Europa jest realizacją uniwersalnej demokracji w chrześcijańskim znaczeniu tego słowa. Wspólnota Europy zrodziła się z duchowej wizji – wielu jej twórców było ludźmi głęboko wierzącymi. Pragnęli oni jedności, by uniknąć nienawiści, konfliktów i cierpienia niewinnych ludzi. Doceniali znaczenie związków gospodarczych i wspólnego rynku – ale wiedzieli, że nie jest to cel sam w sobie. Celem była Europa oparta na pokoju. Celem byłą Europa wspólna. O źródłach i motywach integracji europejskiej warto pamiętać zwłaszcza teraz, w dobie debat nad projektem Konstytucji dla Europy. Chrześcijaństwo bowiem to nie tylko wielka przeszłość naszego kontynentu. Kościoły, w tym Kościół Katolicki, mają obecnie i w przyszłości ważną rolę do odegrania w procesie jednoczenia naszego kontynentu. Przede wszystkim poprzez interpretowanie i pielęgnowanie tego, co Ojciec Święty nazwał „wielką Europejską Wspólnotą Ducha”. Unia Europejska, doświadczająca dziś symptomów osłabienia gospodarczego, zmagająca się z pytaniami o swoją przyszłość i tożsamość, zdaje się coraz bardziej rozumieć, że trwała wspólnota nie może być redukowana do wymiaru pragmatycznego. Coraz silniejsza staje się potrzeba sięgnięcia do źródeł, do myśli i ideałów, które towarzyszyły ufundowaniu europejskiej wspólnoty. Świadectwem tej potrzeby jest projekt Traktatu Konstytucyjnego. Projekt ten na pewno nie jest doskonały. Należy jednak docenić pracę Konwentu, który w jednym dokumencie ujął instytucjonalne i aksjologiczne fundamenty wspólnoty europejskiej. Wśród krytycznych uwag często pojawia się kwestia braku odniesienia do Boga i chrześcijaństwa w preambule Konstytucji. Znacie Państwo moje stanowisko w tej sprawie. Jak podkreślałem, już sama historyczna rzetelność nakazywałaby umieszczenie takiego zapisu w tekście. Trudno też zrozumieć, w jaki sposób zapis ten mógłby urazić przedstawicieli innych wyznań czy osoby niewierzące. Sformułowanie z preambuły do polskiej konstytucji z 1997 roku stanowi przecież przykład takiego odwołania do Boga, które łączy, a nie dzieli. Nasi przedstawiciele na Konferencję Międzynarodową będą powracali do tej kwestii w Traktacie. Z drugiej strony, należy docenić zamieszczenie w projekcie Traktatu Konstytucyjnego – Karty Praw Podstawowych. Gwarantuje ona obywatelom Unii prawa, należne każdej istocie ludzkiej. Należą do nich: nienaruszalność godności ludzkiej, prawo do życia, fizycznej i umysłowej integralności osoby, poszanowanie życia prywatnego i rodzinnego. Unia Europejska staje się przestrzenią, z której na cały świat emanuje poszanowanie dla człowieka i jego godności. Wśród podstawowych praw, zagwarantowanych obywatelom Unii Europejskiej, znajdujemy również prawo do wolności myśli, sumienia i religii. Z kolei w artykule 51 czytamy: „Uznając tożsamość i szczególny wkład (...) Kościołów i organizacji [wyznaniowych], Unia utrzymuje z nimi otwarty, jawny i regularny dialog”. To prawda, można powiedzieć, że przytoczone sformułowanie jest dość ogólnikowe, ale stanowi ono wyraźne usankcjonowanie dialogu między wspólnotami religijnymi a instytucjami Unii Europejskiej. Warto też podkreślić, że w proponowanej wersji preambuły znalazło się odwołanie do religijnego dziedzictwa Europy. To na pewno krok we właściwym kierunku, mam nadzieję, że pierwszy i nie ostatni. Myślą przewodnią tegorocznej konferencji jest pytanie o europejską jedność. Czy rozszerzonej Unii nie grozi wyłonienie się nowych podziałów? Czy w miejsce dawnych murów nie powstaną mury niewidzialne? Czy „oba płuca” Europy będą oddychać równomiernie? Te pytania wypływają z troski o przyszłość. Mają one swój wymiar polityczny. Ale mają także sens duchowy. Wyłonienie się nowych podziałów - które już dziś sugeruje się hasłami „nowej” i „starej” Europy, czy też w koncepcji „europejskiego jądra” - mogłoby doprowadzić do negatywnych konsekwencji, do budowania nowych stereotypów i wzajemnej nieufności. Dlatego konieczne jest sięgnięcie do zasady solidarności, która bliska jest sercom Polaków i która zajmuje ważne miejsce w społecznym nauczaniu naszego wielkiego Rodaka, Jana Pawła II. Kiedy dotychczasowi członkowie Unii z radością stwierdzają, że po rozszerzeniu wspólnota stanie się prawdziwą potęgą – ze względu na swój ludzki, gospodarczy i kulturowy potencjał – powinni pamiętać, że w dużej mierze zawdzięczają to człowiekowi, który nie od dziś i nie od wczoraj oręduje za solidarnym włączeniem środkowej i wschodniej Europy w dzieło jednoczenia kontynentu. Powinniśmy też pamiętać, że Europa nie tylko w politycznym czy gospodarczym, ale też w kulturowym i religijnym wymiarze, musi być wspólnotą opartą na wzajemnym poszanowaniu. Różnorodność tradycji i obyczajów jest przecież europejskim bogactwem, a nie utrapieniem. Tę prawdę dostrzeżemy z tym większą wyrazistością w kontekście budowania europejskiej przyszłości. Zjednoczona Europa jest przecież dziełem jeszcze niedokończonym. Tej konstrukcji nie możemy zamykać w obecnych jej ramach. Powinniśmy być otwarci na integracyjne aspiracje naszych wschodnich sąsiadów, Ukrainy, także państw bałkańskich. Trudno nie zauważać dążeń Turcji. Wreszcie my sami, czekający na 1 maja 2004 roku lub będący już w Unii Europejskiej powinniśmy zadać sobie pytanie o to, czy istnieją granice Europy, czy w imię zaspokojonych własnych dążeń możemy budować nowe mury i wytyczać nowe granice. W moim przekonaniu przyszłością Europy jest polityka otwartych drzwi, otwierania się na ludzi i państwa chcące współpracować z europejską rodziną. A tę otwartą Europę będzie coraz bardziej cechowała wielokulturowość. Kościół gotowy do dialogu ekumenicznego, Kościół otwarty i tolerancyjny będzie w tej Europie wielką wartością. Taki Kościół może stać się i powinien patronem dialogu, budować postawy otwartości i szacunku. Kiedy spojrzymy na tę perspektywę, ale przecież i na niedawne bolesne doświadczenia ostatnich lat na Bałkanach. Widać jak bardzo potrzebne jest edukowanie społeczeństw dla tolerancji, dla otwartości, dla miłości bliźniego, dla zrozumienia jakim bogactwem jest różnorodność. Innym polem, na którym dostrzegam konieczność współdziałania instytucji unijnych i Kościoła jest polityka społeczna. Wiele mówi się o „europejskim modelu socjalnym”. Dbałość o prawa pracownika, godziwe warunki pracy, pojmowanie samej pracy jako płaszczyzny osobowego rozwoju człowieka – wszystko to wydaje się być w wielu punktach zbieżne ze społeczną nauką Kościoła. Duchowni z oczywistych względów znają materialne troski swych wiernych, przeżywają wspólnie z nimi ich indywidualne dramaty. Rozumieją problemy wyrastające z bezrobocia i biedy – co ważne i co trzeba szczególnie podkreślić – starają się nieść tym ludziom pomoc. Jestem przekonany, że Kościół może poprzez swoje nauczanie uczynić bardzo wiele, aby i ten sens solidarności nigdy nie zniknął z europejskiego horyzontu norm. Solidarność i wzajemne poszanowanie między narodami, szacunek i wzajemna pomoc między obywatelami poszczególnych państw – oto nauka, którą polityk wyczytać może z papieskiego przesłania. Sądzę, że respektowanie tych zasad oraz pamięć o fundamentach wartości stanowią konieczny warunek powodzenia europejskiej integracji. Jestem przekonany, że Kościół katolicki, w tym także polski Kościół, mają na tym polu do odegrania bardzo ważną rolę. Raz jeszcze chcę podziękować organizatorom konferencji za zaproszenie, a wszystkim uczestnikom życzę żywej, interesującej i pełnej wniosków dyskusji. Prezydent RP zwiedził również Bazylikę i sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach pod Krakowem.