31 maja 2004
31 maja 2004 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski spotkał się z dziennikarzami.
Podczas konferencji prasowej Prezydent RP oświadczył:
Proszę Państwa w ostatnich dniach przebywałem na szczycie Unia Europejska – Kraje Ameryki Łacińskiej w Meksyku, w Guadalajarze, reprezentowałem tam władze Rzeczypospolitej, w związku z faktem, że polski rząd nie uzyskał wotum zaufania. Miałem okazję wysłuchać wielu komplementów dla tego, co udało się Polsce osiągnąć w ostatnich latach, także wobec wejścia do Unii Europejskiej, sytuacji gospodarczej i na tym tle muszę powiedzieć; że całkowitym dysonansem są te wydarzenia, które obserwowaliśmy w Polsce, a szczególnie w parlamencie Rzeczypospolitej. Nie chcę wchodzić w szczegóły dyskusji, która tam się toczyła, wszystkich spraw proceduralnych, ale chcę powiedzieć Państwu bardzo zdecydowanie tak – otóż w ostatnich dniach pojawiły się publiczne wypowiedzi, w których sugeruje się postawienie Prezydenta Rzeczypospolitej przed Trybunałem Stanu. W związku z tym pragnę złożyć następujące oświadczenie:
Po pierwsze urząd Prezydenta powierzony mi przez obywateli sprawuję zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, w poczuciu odpowiedzialności za stabilny rozwój i bezpieczeństwo kraju. Po drugie jako Prezydent nigdy nie złamałem polskiego prawa. Po trzecie zarzuty jakie usiłują postawić mi niektórzy posłowie traktuję jako przejaw politycznej, przedwyborczej gry - w moim przekonaniu dyktowane one są niskimi pobudkami, emocjami, grą, a nie znajdują oparcia w faktach. Po czwarte w imieniu własnym, w poczuciu szacunku do blisko dziesięciu milionów moich rodaków, którzy w roku 2000 po raz drugi powierzyli mi ten zaszczytny urząd, apeluję do rozgorączkowanych polityków o opamiętanie, o rozsądek i przyzwoitość i o to, by nie niszczyli wspólnego dorobku wszystkich Polaków. Apeluję by nie podkopywać państwa i jego demokratycznych instytucji. Pomówienia, groźby, kłamstwa nie mogą być sposobem uprawiania polityki. Chcę jasno powiedzieć: nie jest prawdą, że w jakikolwiek sposób zaangażowany byłem w tzw. aferę Rywina. Od początku prac nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji publicznie sprzeciwiałem się proponowanym zmianom. Już w trakcie prac nad ustawą publicznie ogłosiłem czego nie uczyniłem nigdy wcześniej, że nie podpiszę jej w proponowanym kształcie. O nieprawidłowościach w czasie prac ustawodawczych informował mnie redaktor naczelny Gazety Wyborczej wskazując, że w tej sprawie prowadzone jest śledztwo dziennikarskie, a także przedstawiciele władz, którzy informowali mnie, iż podejmą i podejmują stosowne działania. W tej sprawie nie mam więc nic do dodania. Moje wyjaśnienia przedstawione w prokuraturze są pełne i wyczerpujące. W świetle ostatnich wydarzeń sejmowych utwierdzam się wszakże w przekonaniu, że moje stawiennictwo przed Komisją Śledczą niczego by nie zmieniło, bowiem werdykty zostały przyjęte dużo wcześniej.
Chcę odnieść się do kolejnej kwestii, która znalazła się w dokumencie jednej z partii. Otóż na podnoszone wobec mnie zarzuty, że – jakoby bezprawnie – podjąłem decyzję o wysłaniu polskich żołnierzy do Iraku, raz jeszcze oświadczam: zdecydowaliśmy się na tę trudną i niebezpieczną misję w poczuciu odpowiedzialności za losy światowego bezpieczeństwa. Znamy gorzkie doświadczenia wielu wojen. Znamy też jednak skutki zaniechania działań przez społeczność międzynarodową w chwili zagrożeń. Dlatego też, jako lojalny i odpowiedzialny partner w koalicji antyterrorystycznej, wiedząc że Irak nie wypełnił Rezolucji Rady Bezpieczeństwa 1441 ( z 8 listopada 2002 roku), skierowaliśmy Polski Kontyngent Wojskowy w rejon Zatoki Perskiej. Zgodnie z polską Konstytucją była to decyzja podjęta na wniosek rządu przez Prezydenta Rzeczypospolitej, z natychmiastową informacją Marszałka Sejmu i Marszałka Senatu. Wypełniamy tam, w Iraku misję stabilizacyjną, jak zawsze mówiliśmy - nie jesteśmy okupantami i wycofamy swych żołnierzy, kiedy sami Irakijczycy będą w stanie przejąć odpowiedzialność za stabilność i bezpieczeństwo w swym kraju. To może stać się szybciej aniżeli sądzimy. Jeżeli powiedzie się projekt przejmowania władzy przez rząd iracki do końca czerwca tego roku, jeżeli udzielimy mu niezbędnego, międzynarodowego wsparcia chociażby przez decyzje Organizacji Narodów Zjednoczonych to mamy niewątpliwie szanse aby ten rząd mógł suwerennie decydować o obecności i zakresie obecności wojsk międzynarodowych w Iraku.
Sprawa kolejna. Gdy chodzi o zarzuty stawiane panu Zbigniewowi Siemiątkowskiemu, informuję Państwa, że jako Prezydent RP 29 marca 2004 roku zwróciłem się do ministra Siemiątkowskiego, by - zgodnie ze swoimi kompetencjami- poinformował mnie, czy w związku z zamiarem powołania Pana Marka Belki na urząd Prezesa Rady Ministrów zachodzą okoliczności, które mogą mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji Rzeczypospolitej Polskiej. 6 kwietnia 2004 roku minister Siemiątkowski poinformował mnie, że zgodnie ze swoimi ustawowymi uprawnieniami rzecz zbadał i w świetle posiadanej przez Agencję Wywiadu wiedzy informuje mnie, iż desygnowana przeze mnie osoba nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji RP. Gdybyście mnie spytali Państwo dlaczego pytałem Szefa Agencji o ten problem, to informuję, że Prezydent Rzeczypospolitej nie dysponuje innymi możliwościami działania i sądzę, że tak to wygląda w ogromnej większości demokratycznych państw świata. Informuję raz jeszcze, że z informacji, które uzyskałem 6 kwietnia wynika, że nie ma tu żadnych problemów z tym aby desygnować na stanowisko premiera osobę wskazaną przeze mnie.
Przechodzę do kwestii kolejnej. Z szacunkiem i satysfakcją przyjmuję apel zatroskanych o losy ojczyzny opublikowany w sobotnim wydaniu „Rzeczpospolitej”. Jestem pod wrażeniem tego, że są w Polsce ludzie myślący kategoriami odpowiedzialności za państwo i wrażliwości na kwestie społeczne. Bardzo żałuję, że ten ważny głos autorytetów polskiego życia intelektualnego i publicznego tak trudno przebija się do wyobraźni polityków. Zwracam się do społeczeństwa by oceniało bieżące spory właściwą miarą. Dostrzegajmy fakty, nie kierujmy się demagogicznymi stwierdzeniami. Polskie sprawy mają się, drodzy Państwo, dużo lepiej niż intencje wielu głośnych krytyków. Apeluję więc o umiar, szacunek wobec siebie i wobec innych. Jako Prezydent Rzeczypospolitej obiecuję: nie ulegnę żadnym nieprzyzwoitym atakom, swoją funkcję będę dalej sprawował z poczuciem odpowiedzialności za wspólne dobro, za Polskę, tak jak czynię to już 9 rok mojej prezydentury. Jestem również przekonany, że gdy do wyboru mamy ustabilizowanie sytuacji w Polsce poprzez udzielenie poparcia dla rządu Pana Marka Belki czy kolejny etap demontażu państwa polskiego przez wnioski o odwoływanie czy stawianie w stan oskarżenia prezydenta to ogromna większość moich rodaków wie, co należy wybrać. Polska nie może stać awanturą, Polska nie może stać nieodpowiedzialnością, Polska nie może być teatrem, w którym najlepiej czują się aktorzy jednej sztuki i to zazwyczaj tej, która nigdy nie ma dobrego końca. Dzisiaj Polsce potrzebna jest stabilność, dzisiaj Polsce potrzeba załatwienia tych spraw, które są przed nami, jest potrzebna powaga w działaniach publicznych, jest potrzebny szacunek na arenie międzynarodowej i budowanie zaufania wśród opinii publicznej. To co działo się w piątek w polskim parlamencie, tego zaufania nie buduje. To co słyszymy od niedzieli w sprawie choćby prezydenta, tego zaufania nie tylko nie buduje, ale pokazuje kim są naprawdę autorzy tej kolejnej politycznej gry. Jestem przekonany, że polskie społeczeństwo znakomicie rozumie kto w tej trosce o kraj ma rację, a kto tylko mówi o trosce o kraj.
Panie Prezydencie jak Pan zamierza odnieść się do propozycji, która została przedłożona w apelu intelektualistów, myślę tutaj o wprowadzeniu ordynacji większościowej i okręgów jednomandatowych, czy Pan zamierza poprzeć tą propozycję, czy widzi Pan zasadność dla skierowania do Trybunału Konstytucyjnego wniosku Zbigniewa Ziobry i jak ocenia Pan szanse na wotum zaufania rządu Marka Belki?
Uważam, że jeśli chodzi o kwestie procedury nad wnioskiem, nad sprawozdaniem komisji śledczej to wydaje mi się, ze zgodnie z dobrą zasadą demokratyczną wszystkie wątpliwości muszą jednak spowodować, ze cała rzecz proceduralnie wraca do punktu wyjścia, tak jest w sądzie. Wiecie Państwo, że jedną z żelaznych zasad sądowych jest to, że jeżeli sprawy nie są rozpatrzone zgodnie z obowiązującymi procedurami to wracają z powrotem do sądu. Co Sejm zrobi nie wiem. Ja w każdym razie nie zgadzam się z taką opinią, że oto w głosowaniu prawda wygrała z nieprawdą, ponieważ moim zdaniem jest to całkowicie zafałszowana historia. Wygrała indywidualna wizja bardzo politycznie motywowana przeciwko innym koncepcjom, które moim zdaniem były dużo bliższe prawdy materialnej, czy tego co się wydarzyło. Ja nie ukrywałem nigdy, że w moim przekonaniu bliższe takiej prawdy racjonalnej, materialnej było sprawozdanie przewodniczącego komisji Pana Tomasza Nałęcza. Ale oczywiście nie o prawdzie było to głosowanie tylko o polityce i to polityce, że tak powiem krojonej grubym nożem, więc o czym tu mówić. Po drugie jeśli chodzi o okręgi jednomandatowe ja jestem bardzo zasmucony faktem, że wniosek mój, o zmianę ordynacji do Senatu, żeby tam były okręgi jednomandatowe ciągle jest nierozpatrzony i to mnie napawa pesymizmem, dlatego, że jeżeli ten wniosek, który w istocie dla Senatu mógł być całkiem dobry nie może znaleźć rozpatrzenia w Sejmie, więc ja nie wierzę, żeby znalazło rozpatrzenie rozstrzygnięcie jednomandatowych, czy niewielomandatowych okręgów do Sejmu w tym parlamencie. No ale apel był głośny i mam nadzieję, że posłowie również przeczytają, choć jak mówię coraz mniej mam nadziei, że posłowie jak czytają to rozumieją, więc co ja mam powiedzieć. Trzecia rzecz jeśli chodzi o rząd prof. Belki, będziemy za chwilę rozmawiać z prof. Belką, niczego nie zmieniam w swoim stanowisku, uważam, że ten rząd na ten czas jest najlepszy i tym bardziej wobec tego wszystkiego, co dzieje się w parlamencie, więc będę go proponował. Czy uda się przekonać po tych wszystkich trudnych wydarzeniach ostatnich dni do rządu prof. Belki... Ale chciałbym żeby po tym co się stało w piątek nastąpiła jednak refleksja zarówno w całym parlamencie, jak i wśród wyborców tych partii, które poszczególne ugrupowania popierają, no i także w społeczeństwie. Ja mam na biurku mnóstwo opinii, które są bardzo radykalne jeśli chodzi o sprawy Sejmu, nie chcę ich cytować, bo byłbym uznany, że obniżam autorytet wysokiej izby, ale indywidualnie oczywiście przekażę te uwagi marszałkowi Sejmu dlatego, że trzeba wiedzieć jak ludzie oglądają, jak ludzie oceniają i jak ludzie czują się z tego rodzaju polityką uprawianą przez najwyższą izbę.