04 marca 2004
4 marca 2004 w Pałacu Karnickich w Warszawie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w Dorocznej Konferencji Niemieckiego Towarzystwa Wiedzy o Europie Wschodniej „Oczekiwania wobec Europy”.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.
To wielka radość i satysfakcja gościć w Warszawie Niemieckie Towarzystwo Wiedzy o Europie Wschodniej. Cieszę się, że to szacowne, zasłużone gremium o ponad dziewięćdziesięcioletnich tradycjach, postanowiło po raz pierwszy odbyć swe doroczne posiedzenie poza granicami Niemiec, właśnie tutaj, w Warszawie, na niespełna dwa miesiące przed oficjalną akcesją nowych członków do Unii Europejskiej. Ale zanim przedstawię Państwu moje wprowadzenie, chce powiedzieć o sytuacji, która dla mnie jest bardzo osobista. Z Panią Ritą Süssmuth spotkałem się jako bardzo świeżo mianowany minister ds. młodzieży na przełomie roku 1985 i 86. To spotkanie odbyło się w Oświęcimiu, w Auschwitz, tam otwieraliśmy pierwszy dom spotkań młodzieży polskiej i niemieckiej. Później miałem okazję gościć w Niemczech. Mieliśmy bardzo ciekawe i trudne rozmowy w Bonn. Mówiliśmy o pojednaniu, o współpracy, o kontaktach młodzieży. Patrząc z dzisiejszej perspektywy 18 lat temu można powiedzieć, że upłynęło mnóstwo czasu, ale gdy spojrzymy na to historycznie, na przestrzeni dziejów tysiącletnich – to był to moment. I przyznam szczerze, że wtedy w 1986 roku, gdyby ktoś nam powiedział, że oto za chwilę będziemy razem dyskutować o europejskiej integracji, o zjednoczeniu Niemiec, o obecności Polski w Unii Europejskiej i o tym wszystkim co się stało, nie wierzylibyśmy. To było całkowicie nierealne, nawet nie wizjonerskie, po prostu nierealne.
Dziś mogę powiedzieć, że to jest wszystko bardzo realne i to wszystko się stało. Spełniły się marzenia i oczekiwania, które nie były dane przeżyć dziesiątkom pokoleń Polaków i Niemców. I Pani Przewodniczącej, wszystkim Państwu, Panu Komisarzowi Verheugenowi, wszystkim tym, którzy na tej drodze wnieśli swój wkład chcę bardzo serdecznie podziękować bo stała się rzecz naprawdę najwyższej jakości.
Dzisiaj wspólnie chcemy debatować nad przyszłością naszego kontynentu i to zupełnie nowy etap naszych rozmów, naszej refleksji. Przypominają się słowa Tomasza Manna skierowane krótko po wojnie do studentów w Hamburgu: Nie mamy wątpliwości, że czas, który zmienia rzeczywistość, stworzy zjednoczoną Europę ze zjednoczonymi Niemcami w jej środku. I Mann mówił dalej – musimy dążyć nie do niemieckiej Europy, lecz do europejskich Niemiec.
I oto mamy europejskie, zjednoczone Niemcy i zjednoczoną Europę. Mamy XXI wiek i dziejową szansę na nową jakość europejskiego losu. Wspaniale się stało, że temat konferencji – „Oczekiwania względem Europy” – podejmujemy właśnie dzisiaj, gdy, jak słusznie zauważyła Pani Rita Süssmuth, znajdujemy się nie w punkcie dojścia, lecz wyjścia do wspólnego rozwoju.
My wszyscy – Europejczycy tworzący dzieło integracji – zdajemy sobie sprawę, że wchodzimy w nową rzeczywistość. Szukamy więc trwałego punktu oparcia; tego, co nas ponad wszelką wątpliwość łączy. Stawiamy sobie pytania: czym jest europejskość; wokół jakich kryteriów i wartości skupia się nasza kulturowa wspólnota; jakie są relacje między tożsamością narodową i europejską? Nie są to pytania nowe, ale dzisiaj poszukiwanie odpowiedzi na nie wydaje się szczególnie pilne i potrzebne. Z naszym rozumieniem i przeżywaniem Europy jest bowiem trochę tak, jak z refleksją świętego Augustyna na temat czasu. To, co na pozór oczywiste, zaczyna nam się wymykać, gdy próbujemy to zdefiniować.
Wspólnota zyska po 1. maja tego roku nowe możliwości. Jest to wielka szansa dla tych, którzy do Unii wchodzą, i dla tych, którzy nas tam witają. Nowe ma jednak zawsze to do siebie, że pociąga, ale jednocześnie budzi obawy. Byłoby błędem, gdybyśmy zagłuszali nurtujące nas pytania, grając tylko i wyłącznie „Odę do radości”. Właśnie zarówno o szansach, jak i zagrożeniach, trzeba mówić pełnym głosem, wyzwania racjonalizować, a nie mitologizować.
Z przystąpieniem do Unii Europejskiej Polacy wiążą ogromne oczekiwania, czemu dali wyraz, biorąc udział i głosując na „tak” w ubiegłorocznym, czerwcowym referendum. W zdecydowanej większości wierzymy, że członkostwo w Unii Europejskiej jest dla Polski szansą na nadrobienie wieloletnich zaległości, na przyspieszony i zrównoważony rozwój gospodarczy.
Mamy też nadzieję, że rozszerzona Unia Europejska nie będzie jedynie przestrzenią gospodarczą, ale prawdziwą wspólnotą państw i obywateli. Ciągle przecież aktualne są słowa Jeana Monneta: My nie tworzymy koalicji państw, lecz jednoczymy ludzi.
W ostatnich miesiącach można odnieść wrażenie, że Unia Europejska potrzebuje nowej dynamiki. Skala i zasięg zbliżającej się akcesji sprawia, że państwa członkowskie obawiają się osłabienia dotychczasowych więzi współpracy. Zapewnienie sprawnego rozszerzenia Unii, przy jednoczesnym uniknięciu nowych podziałów we wspólnocie 25 państw i 450 milionów obywateli jest rzeczywiście wielkim zadaniem. Bardziej jednak niż dzielenie Unii na stare i nowe państwa, bliskie jest mi podejście Profesora Bronisława Geremka, który mówi o Europie, że „Cała jest stara, bo ma tradycje historyczne i cała jest nowa, bo ma projekt przyszłości”.
Pragniemy, aby poszerzona Unia rozwijała się wspólnie, z tą samą prędkością, na całym obszarze, a nie tylko wśród wybranych. Pojawiające się w różnych wypowiedziach dążenie do utworzenia „Europy dwóch prędkości” oznaczałoby dla mnie zanegowanie wspólnoty interesów i wartości, które legły u podstaw idei rozszerzenia. Dezintegrowanie Europy to nienajlepszy pomysł na jej jednoczenie.
Chcę podkreślić, że brak porozumienia w sprawie Konstytucji Europejskiej należy także postrzegać w perspektywie wspólnoty interesów i wartości. Jestem przekonany, że w dłuższej perspektywie niepowodzenie szczytu brukselskiego będzie zaledwie incydentem, epizodem który nie mógł zagrozić przyszłości procesu integracyjnego.
Chcemy silnej Europy, czyli Europy rozwijającej się, bezpiecznej, liczącej się w polityce globalnej. Wierzę, że Europa będzie silna wtedy, kiedy będzie solidarna, kiedy będzie umiała ogarnąć całe swoje zróżnicowanie, wspomagać kraje słabsze, a jednocześnie traktować wszystkich, od tych najmniejszych do największych, według tych samych reguł.
Nie sądzę, aby oczekiwania Polaków wobec Unii różniły się zasadniczo od oczekiwań obywateli obecnych państw członkowskich. Moi Rodacy nie traktują przystąpienia do UE jako panaceum na wszelkie nasze problemy społeczne i gospodarcze. Jesteśmy przekonani, że Unia Europejska w wielu dziedzinach życia spełnia jedynie rolę komplementarną w stosunku do działań państw narodowych. Ale jesteśmy przekonani, bardzo głęboko przekonani, że będąc w Unii jesteśmy gotowi działać skuteczniej aniżeli pozostając poza nią.
Wszyscy potrzebujemy Unii sprawnej. Obywatele mają prawo oczekiwać, że poszerzona Unia wypracuje taki model instytucjonalny, który będzie dla nich zrozumiały, nie nazbyt biurokratyczny i, co niezwykle istotne, zapewni poprzez procedury demokratyczne możliwość realnego wpływu na kształt i obsadę instytucji unijnych.
Pragniemy więc Europy równych szans i równych możliwości. Europy, w której nie powinny mieć miejsca obawy jednych przed zalewem siły roboczej ze Wschodu, a drugich przed drenażem mózgów i specjalistów. Tylko Europa wykorzystująca wszystkie swoje atuty, cały potencjał ludzi, będzie zdolna do konkurowania na globalnym rynku. Będzie kontynentem silnym i zgadzam się tu z Panią Ritą Süssmuth – my możemy być kontynentem silnym i mamy wszelkie szanse żeby potencjał europejski wykorzystać na korzyść i Europy i całej cywilizacji.
„Oczekiwania wobec Europy” nie ograniczają się do problematyki wewnątrzunijnej. Od kilkunastu lat dwa cele mobilizowały Polaków – mianowicie członkostwo w NATO i w Unii Europejskiej. Oba uważamy za niezbędne dla bezpieczeństwa i dla rozwoju. Widzimy więc przede wszystkim potrzebę poważnej debaty nad europejską polityką zagraniczną, aby dokładniej przemyśleć, jak w nowych warunkach rozwijać więzi transatlantyckie.
Kwestia polityki zewnętrznej Unii odnosi się także do bezpośrednich sąsiadów rozszerzonej Wspólnoty. Obecny tu, niezmiernie w moim kraju ceniony Komisarz do Spraw Rozszerzenia, Günter Verheugen powiedział niedawno w wywiadzie dla jednej z polskich gazet: „Polska musi mieć bardzo znaczący wpływ na to, jak zorganizujemy nasze stosunki z Rosją, Białorusią i Ukrainą. (...) Bardzo liczymy na pomoc Polski w formułowaniu stanowisk wobec tych krajów”. My też tak widzimy swoją rolę wobec Europejskich państw pozostających poza Unią.
Chcielibyśmy, aby w rozszerzonej Unii istotną rolę odgrywał „wymiar wschodni” podobny do istniejącego obecnie „wymiaru śródziemnomorskiego” czy „wymiaru północnego”. Na początku ubiegłego roku przedstawiliśmy naszym unijnym partnerom dokument zawierający naszą wizję kształtowania tych stosunków. Niespełna rok temu odbyło się w Warszawie spotkanie przedstawicieli krajów Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej, w którym uznaliśmy za bardzo ważne rozwijanie naszych stosunków wzajemnych jako uzupełnienie toczących się procesów integracyjnych. O zjednoczonej Europie będziemy mogli bowiem mówić wtedy, gdy żadne europejskie państwo nie będzie miało poczucia alienacji i odrzucenia. To oznacza, że Unia Europejska powinna pozostać otwarta, to oznacza, że każde państwo europejskie, które respektuje zasady wolności, demokracji, poszanowania prawa, w tym praw człowieka i fundamentalnych swobód – może ubiegać się o status członka Unii i powinno to być zapisane w europejskim traktacie.
Europa, ani obecnie, ani po rozszerzeniu, nie kończy się na wschodnich granicach. Potrzebna jest kontynuacja dyskusji o stosunkach rozszerzonej Unii z jej zewnętrznymi sąsiadami. Dla dyskusji takiej inicjatywa „Wider Europe” stanowić może dobry punkt wyjścia. W naszym interesie jest, by sąsiadujące z nami kraje podzielały nasze wartości, były stabilne, demokratyczne i dobrze rządzone. Takie kraje są tylko i wyłącznie dobrymi partnerami.
Jako istotny wymiar ogólnoeuropejskiego bezpieczeństwa postrzegamy Partnerstwo polsko – ukraińskie, o czym chcę powiedzieć szczególnie. Chcę wyrazić raz jeszcze naszą deklarację poparcia dla europejskich aspiracji Ukrainy i uzyskania statusu państwa stowarzyszonego, a w perspektywie członka Unii Europejskiej. Jesteśmy gotowi dzielić się naszymi doświadczeniami w dziedzinie integracji, we współpracy Ukrainy i z Unią, i z NATO.
Chcę również powiedzieć, że dzisiaj cały dzień, długo na ten temat dyskutuję, bo gościliśmy Sekretarza Generalnego. Uważamy także że Unia Europejska i Rosja są strategicznymi partnerami i cieszymy się, że chcą tak tę współpracę rozwijać. Oczywistym obszarem współpracy jest wymiana handlowa, walka z przestępczością zorganizowaną, współdziałanie w dziedzinie ochrony środowiska. W pełni podzielamy stanowisko, które wyrażone zostało w dokumencie Komisji, potwierdzone przez Komisarza Pattena podczas debaty w Parlamencie Europejskim, w którym unijna Umowa o Partnerstwie i Współpracy z Rosją powinna zostać bezwarunkowo rozszerzona na nowe państwa członkowskie, z dniem ich przystąpienia - 1 maja 2004 r. Chcę wyrazić w tym gronie przekonanie, że partnerstwo UE i Rosji będzie opierało się na wspólnych wartościach, a z tego wynika konieczność szczerej dyskusji nt. takich kwestii, jak przestrzeganie praw człowieka czy wolność mediów.
Ta dyskusja ma rzeczywiście historyczny charakter. Jestem bardzo wdzięczny, że mogę w niej uczestniczyć, bowiem zjednoczona Europa jest to projekt, który realizujemy, to wiele celów, które mamy przed sobą, wiele wyzwań, ale także wiele marzeń. Potencjał mamy ogromny. Ktoś twierdził kiedyś, że „W jednej Europie byłoby pięknie gdyby policjantami zostali Anglicy, szefami kuchni Francuzi, inżynierami Niemcy, kochankami Włosi, a całą koordynację powierzono Szwajcarom”. Cały problem mamy jak do tej pory wyłącznie ze Szwajcarmi. Ale uciekając od tych stereotypów, chcę powiedzieć, że jest coś wielkiego w tej europejskiej różnorodności. Jest coś wyjątkowo bogatego w fakcie, że mówimy w tylu językach a jednocześnie potrafimy odnieść się do wspólnych wartości. Jest czymś nadzwyczaj inspirującym, że możemy korzystać z tych samych źródeł a jednocześnie proponować jakże różne i nowatorskie rozwiązania. To, czego być może właśnie w imieniu Polski, należy powiedzieć Europie i europejczykom tym, którzy mają za sobą już kilkadziesiąt lat członkostwa, to słowa bardzo proste, ale ważne: wierzcie w Europę, to jest naprawdę ciągle ogromna szansa, niewykorzystana, która odpowiednio pielęgnowana, kształtowana, może być powodem naszej wspólnej satysfakcji, naszego wspólnego bezpieczeństwa i rozwoju. I gdybym to moje długie przemówienie miał streścić jednym słowem czy jednym zdaniem to bym powiedział: wierzcie w Europę!