16 maja 2004
16 maja 2004 roku w Warszawie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w Światowym Kongresie International Press Institute oraz 53. Walnym Zgromadzeniu tej organizacji.
Zwracając się do zebranych Prezydenta RP powiedział m.in.
Bardzo dziękuję za zaproszenie na Kongres. To jest dla nas wielkie wydarzenie – kilkanaście dni po wejściu do Unii Europejskiej w naszym kraju odbywa się 53. Walne Zgromadzenie International Press Institute. To wydarzenie ma wymiar symboliczny ponieważ 15 lat temu rozpoczęliśmy przemiany, które przeobraziły całą Europę Środkową i Wschodnią. 1 maja 2004 roku był dla nas zatem nie tylko wzruszającym dniem, ale niewątpliwie był to dzień historyczny. Przystąpienie do UE to ostateczne zlikwidowanie podziałów jałtańskich. Nasze przystąpienie do UE wraz pozostałymi 9 krajami otwiera także nowy rozdział, nie tylko w historii naszych Narodów, ale w historii całej Europy.
Jeżeli mogę się odnieść do przedmowy profesora Johanesa Fritza na temat granic Europy, to muszę powiedzieć, że nie mogą być one wyznaczane jedynie geograficznie. Drzwi to struktur europejskiej, do UE, powinny pozostać otwarte i te kraje, które spełniają standardy demokratyczne, również standardy wolności prasy oraz te które przechodzą trudną i jakże bolesną drogę transformacji, powinny widzieć jakąś perspektywę również swojej obecności w UE. I mówię tu nie tylko o takich krajach jak Bułgaria czy Rumunia, ale także o państwach, które mają jeszcze długą drogę – choć wierzę, że przejdą ją pomyślnie – jak Ukraina, Mołdawia czy Białoruś.
Ale swoje wystąpienie chciałbym skupić na mediach i ich roli w przemianach, które miały miejsce. I podkreślam, iż nie byłoby przemian gdyby nie niezależne media. To właśnie niezależne media były jednym z pierwszych zwiastunów równości, a pod wieloma względami stały się forpocztą młodej demokracji.
Znakomitym przykładem rozwoju niezależnych mediów, połączenia ekonomicznego sukcesu z pracą na rzecz demokracji, jest obchodząca właśnie 15-lecie powstania „Gazeta Wyborcza”. Chcę wyrazić moje uznanie dla całego zespołu pisma, dla Pana Redaktora Adama Michnika, dla jego założycieli i tych, którzy dziś tworzą jego redakcję, za wielki wkład w budowanie nowoczesnej Polski. Proszę mi wierzyć, że nie jest to tanim komplementem, ale najgłębszym przekonaniem, które miałem okazję wyrażać wcześniej, na uroczystości 10-lecia. „Aby istnieć, trzeba uczestniczyć” – pisał Antoine de Saint-Exupéry. Idąc za tą myślą można powiedzieć „Gazecie Wyborczej”, że wspaniale uczestniczycie. Bardzo Wam za to serdecznie dziękuję, a ponieważ w Polsce tego rodzaju słowa padają nie za często, więc wzmocnijcie moje słowa, drodzy uczestnicy, gromkimi oklaskami!
Chcę teraz przytoczyć taką historyczną refleksję, otóż pierwszy raz zaczęliśmy mówić o tej gazecie w czasach, gdy jeszcze nie istniała – przy „Okrągłym Stole”. Pamiętam wielkie wtedy zaangażowanie Adama Michnika, który przedstawiał ideę powstania niezależnego dziennika. Pamiętam również powszechną ciekawość, jaką budził pierwszy, a potem każdy kolejny numer „Gazety”. Dziś trudno uwierzyć, jak skromne były początki jej historii. Historii gęstej od symboli, znakomitych postaci, niebanalnych inicjatyw i godnych podziwu osiągnięć czytelniczych. I mówiąc o „Gazecie Wyborczej” mówię o wszystkich niezależnych instytucjach rynku mediów, które w tym czasie powstawały lub odradzały się. One od początku postawiły na przemiany, oczywiście nie brakowało tu kontrowersji i konfliktów czy dyskusji, ale jeżeli miałbym dedykować jedną z uwag, to powiem, że wybijając się na swoją wolność trzeba powiedzieć, że odwaga, zdecydowanie i konsekwencja, czasopism, stacji radiowych i telewizyjnych jest niezbędnym warunkiem aby budować i rozwijać demokrację, gospodarkę rynkową, a może najbardziej jest niezbędna dla społeczeństwa obywatelskiego, które ciągle, we wszystkich naszych krajach przeżywających transformację, jest zadaniem najważniejszym i tym elementem, w którym osiągnęliśmy najmniej sukcesów. Media niezależne odgrywały i odgrywają nieocenioną rolę także dla idei integracji europejskiej i chciałbym podkreślić tu zasługi tych, którzy tę drogę już przeszli, a jednocześnie zachęcić do takiej roli te wszystkie media, które istnieją w krajach po tej drodze postępujących.
Żyjemy bezsprzecznie w ciekawych czasach. To, co zgodnie z chińskim przysłowiem, dla większości ludzi bywa przekleństwem, dla mediów odwrotnie - dostarcza zajęcia oraz zainteresowania. To jest pewne, że na brak tematów dziennikarze z pewnością nie mogą narzekać. Natomiast problemem jest to, że nie wszystkie spośród tych wydarzeń, krajowych czy zagranicznych, napawają radością. Z jednej strony na naszych oczach rośnie obszar bezpieczeństwa w Europie, powiększa się wspólnota krajów pragnących razem budować pokojową przyszłość, to jednak w skali globalnej początek XXI wieku przynosi mało optymistyczne, a wręcz dramatyczne wieści. Gazety, ekrany telewizorów i audycje radiowe są pełne doniesień o krwawych zamachach terrorystycznych, ludzkich dramatach, cierpieniu, pogłębiającej się w wielu regionach świata niesprawiedliwości.
Oczywiście nie można tu mieć jakichkolwiek pretensji bowiem media pokazują ten świat, który istnieje, są świadkami czasów, chcą służyć prawdzie i dziękuję za to, że tę misję spełniają. Niekiedy za wypełnianie tej roli przychodzi ludziom mediów zapłacić cenę najwyższą, jaką przed kilkoma dniami poniósł wybitny polski dziennikarz Waldemar Milewicz, który wraz ze swoim współpracownikiem został zamordowany przez terrorystów w okolicach Bagdadu. Polacy odczuli tę stratę bardzo szczególnie, jak stratę osoby bliskiej – nie tylko dlatego, że znali i cenili tego dziennikarza, ale także – a może przede wszystkim – dlatego, że z poświęceniem wypełniał on swoją misję w służbie społeczeństwa. Chciał być tam gdzie było niebezpiecznie, informować to tym co się dzieje, narażając przy tym własne życie.
Przedstawiciele mediów często stają się ofiarami zamachów, nacisków, represji i to jest dramatyczna cena, którą płacicie za swoją misję, ale także za wzrost znaczenia środków masowego komunikowania w dobie społeczeństwa informacyjnego. Rozwój mediów elektronicznych, zwłaszcza telewizji i Internetu, umocnił dziennikarzy w roli „czwartej władzy”. Władzy jedynej w swoim rodzaju, bo przecież nie wyłanianej w powszechnych wyborach, ale reprezentującej obywateli; podlegającej prawom rynku, ale pełniącej jednocześnie społeczną misję. Obiektywne przedstawianie faktów, dociekliwe badanie kulis wydarzeń i podejmowanych decyzji, wskazywanie nieprawidłowości, afer czy skandali – zadania te nadają czwartej władzy charakter wyraźnie kontrolny. W tym sensie media wpisują się w Monteskiuszowski model władzy pluralistycznej, której ośrodki wzajemnie się korygują i uzupełniają.
Ale te funkcje nie wyczerpują jednak misji pełnionej przez media we współczesnym świecie. Wraz ze wzrostem możliwości zdobywania, przetwarzania i transmisji informacji, rośnie także odpowiedzialność za ich jakość, za sposób przekazu i skutki, jakie ze sobą niosą. Ta odpowiedzialność wyraża się w bardzo konkretnych obowiązkach. Media powinny przede wszystkim pozostawać płaszczyzną wyrażania opinii publicznej; powinny stanowić miejsce spotkania i uczciwego dialogu. Takiego, w którym wszyscy mogą wyrazić swoje opinie, szanując zarazem opinie innych, w którym liczy się siła argumentów, a nie argument siły. Media muszą też pamiętać, że ich działania mają dwoistą naturę: zarówno odzwierciedlają życie publiczne, jak i je kształtują. Dobór informacji i forma ich przekazywania wywierają istotny wpływ na postawy i poglądy czytelników, widzów i słuchaczy. Warto o tym wszystkim pamiętać, a jednocześnie podkreślić z jakimi trudnościami wewnętrznymi musi świat mediów się borykać.
Przez ostatnie piętnaście lat w naszym kraju wytworzył się i okrzepł zróżnicowany i bogaty rynek czasopism, stacji radiowych i telewizyjnych. Wraz ze wzrostem znaczenia mediów pojawiały się próby zawłaszczania ich przez ośrodki władzy czy ugrupowania polityczne. Na szczęście w zdecydowanej większości przypadków okazały się one nieskuteczne i duch demokracji wyszedł, a właściwie wychodzi z tej próby zwycięsko. Media nie tylko udowodniły, że są silne, starają się być profesjonalne, są odporne na naciski, a – co bardzo istotne – w wielu dziedzinach przeszły wręcz do ofensywy, przyczyniając się do wykrycia i napiętnowania wielu nagannych zjawisk w życiu publicznym kraju.
Ale pozwólcie, że w tym bardzo uroczystym dniu zwrócę również uwagę na pewne zagrożenia czy wypowiem krytykę pod adresem mediów. Co prawda, tu uwaga humorystyczna, przed chwilą rozmawiałem ze swoją siostrą, która jest lekarzem i kiedy mówiłem, że jadę na to spotkanie, dała mi dobrą radę: z lekarzami i dziennikarzami lepiej nie zadzieraj! Ale mam nadzieję, że słowa które za chwile powiem zostaną przyjęte jako życzliwa krytyka wobec tych zjawisk, które mają miejsce.
Chcę zatem powiedzieć, że „czwarta władza” nie może być uznawana za „świętą”, wolną od wszelkich wad i nie popełniającą błędów. Kwestiami, które budzą kontrowersje, szczególnie w ostatnim czasie, są obiektywizm i odpowiedzialność mediów, a także standardy etyczne pracy dziennikarskiej. Niepokojące jest, że tak szybko posuwa się proces tabloidyzacji mediów, jak bardzo zaczyna decydować zasada, że informacją jest skandal, zła wiadomość, a nie obiektywne przedstawienie sprawy i przedstawienie tych lepszych stron różnych wydarzeń. Muszę powiedzieć, że mam istotne odczucie, iż w warunkach europejskich, istnieje nierówność miedzy możliwościami obywatela, który staje przed nieuzasadnioną krytyką mediów, a siłą oddziaływania mediów. Wszystkie rozwiązania prawne, którymi dysponujemy są niekorzystne dla obywateli, a niszczenie przez media dokonuje się bardzo szybko. Obrona własnego imienia i własnych racji, na podstawie praw, którymi dysponuje człowiek trwa natomiast często przez długie lata. Napisanie nieuczciwego artykułu jest mało kosztowne, ale obrona dobrego imienia jest kosztowna i długotrwała. To jest jeden z elementów nierówności, która wytworzyła się bardzo wyraźnie, także w Polsce. Zastanawiam się jak można się tego wyzbyć.
Mówiąc o tym, chcę wyrazić także przekonanie, że rozwiązanie tych słabości, które dotykają środowiska dziennikarskiego, powinno wyniknąć z samego środowiska. Jestem zdecydowanie przeciwny wszelki zewnętrznym ingerencjom, próbom ręcznego sterowania mediami czy dziennikarzami. Uważam, iż jest to wielkie zagrożenie dla demokracji, podważa jej podstawy i nieskrępowany, publiczny dyskurs. Jeśli jednak chcemy, by środki przekazu nie odrywały się od społecznego podłoża, jeśli chcemy zapobiec ich przekształceniu się w zamknięty, odizolowany system – to potrzebny jest apel o mądrą samokontrolę środowiska dziennikarskiego. Powtarzam: mądrą samokontrolę środowiska dziennikarskiego! Odrzucając ograniczanie mediów z zewnątrz, możemy słusznie oczekiwać od samych środowisk dziennikarskich wnikliwej analizy tego co się w nich dzieje i odrzucenia wygodnej, ale fałszywej tezy, o koniecznej, zawodowej solidarności wobec krytycznych sądów, które pojawiają się w stosunku do środowiska dziennikarskiego.
Wiem, że to jest trudne, ale jeżeli chcemy poprawiać życie publiczne, jeżeli apelujemy o wyższą jakość polityków, instytucji demokratycznych, instytucji państwa, to dotyczy to również środowisk dziennikarskich i ich organizacji, które stoją na straży etyki i wysokiej jakości profesjonalizmu dziennikarzy i mediów. Mieliśmy ostatnio w Polsce przykłady, które wywołały dyskusję, a kwestia ta dotyczyła pytania: jak daleko można posunąć się w dążeniu do komercyjnego sukcesu, nie rezygnując z przestrzegania standardów etycznych. Jedna z gazet zdecydowała się oto opublikować bardzo drastyczne zdjęcia przedstawiające zabitego polskiego dziennikarza. I myślę, że debata, która w związku z tym faktem bardzo głośno zabrzmiała, powinna trwać. Jest to bowiem pytanie, na które środowiska dziennikarskie muszą odpowiedzieć: na ile komercyjny sukces uzasadnia rezygnację ze standardów etycznych?
Dziennikarze, uczestnicząc w rynkowej grze przekazu informacji, pozostają cały czas zarazem współtwórcami społeczeństwa obywatelskiego, które niczym powietrza potrzebuje wolnego i uczciwego słowa, tego swoistego fundamentu. O jakości demokracji, nie tylko w Polsce, będzie decydować poziom publicznej debaty. Zatem im mniej manipulacji i gołosłownej retoryki, im więcej rzetelnych argumentów i szacunku dla adwersarza – tym większe są szanse na budowę społeczeństwa, które nie tylko będzie przytłoczone informacjami, ale przede wszystkim dobrze poinformowane i gotowe do własnego formułowania opinii.
Chciałbym aby tak było, i mówię to nie tylko jako polityk, ale jako były dziennikarz i redaktor naczelny, a przede wszystkim jako czytelnik, telewidz i słuchacz. Potrzeba nam takiej jakości informacji, takiego tonu, który poza skandalami słusznie piętnowanymi i wykrywanymi, będzie pokazywał co można osiągnąć, jaki jest dobry przykład i zachęta. Nie żyjemy wyłącznie w świecie deprawacji, na szczęście mamy wokół siebie mnóstwo ludzi prawych, godnych pokazania.
Jestem przekonany, że wolne media w Polsce, choć młode swój egzamin dojrzałości mają za sobą. Teraz mam nadzieję, że wraz ze wzrostem znaczenia będzie rosła również odpowiedzialność. Odpowiedzialność za prawdę, za państwo, za obywateli. Jestem przekonany, że polskie media i te na całym świecie, podejmą to wyzwanie i postarają się mu sprostać.
Życzę aby Światowy Kongres IPI, obradujący w Polsce, w piętnastą rocznicę powstania „Gazety Wyborczej” – przyniósł całemu środowisku dziennikarskiemu dobre owoce. Aby wszyscy, wy – wydawcy i autorzy, i my – czytelnicy i odbiorcy informacji, mieli coraz więcej satysfakcji z naszych spotkań i przekonania, że potrafimy coś zmienić, w tym trudnym i ciągle jeszcze niebezpiecznym świecie.
Dziękuje za przyjęcie zaproszenia do Warszawy, dziękuję za Waszą obecność i życzę owocnych obrad.
Podczas Kongresu Prezydent RP spotkał się również z byłym Prezydentem Republiki Słowenii w latach 1992 – 2002 Milanem Kučanem. Podczas rozmowy wymieniono opinie na temat stosunków bilateralnych oraz aktualnej sytuacji międzynarodowej.