28 kwietnia 2004
28 kwietnia 2004 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Aleksander Kwaśniewski wziął udział w uroczystości otwarcia Europejskiego Szczytu Gospodarczego w Warszawie.
W trzydniowym Szczycie, organizowanym przez World Economic Forum pod hasłem "Unia Europejska: rozszerzenie i dalsze perspektywy", bierze udział ponad 1200 osób, w tym prezydenci, szefowie rządów i ministrowie z 25 państw oraz ponad 700 przedstawicieli biznesu.
Witając uczestników Szczytu Prezydent RP powiedział:
Serdecznie witam wszystkich gości, tak licznie przybyłych do stolicy Polski, na Europejski Szczyt Gospodarczy. Witam ludzi biznesu, polityków, intelektualistów, przedstawicieli mediów. Patrząc na znajome mi twarze, widząc listę uczestników i korporacji, które reprezentują, z nadzieją i z pewnością myślę o naszym Szczycie. W tym gronie mamy wielką szansę na dobrą, owocną dyskusję, która powinna przynieść nowe impulsy Europie, naszym krajom, gospodarce i firmom. Ale przecież najważniejsze, że ta dyskusja, wymiana myśli przyniesie dobre owoce obywatelom, nam – mieszkańcom coraz większej Wspólnoty Europejskiej.
Drodzy Państwo!
Spotykamy się w szczególnym momencie. Za dwa dni będzie miało miejsce bezprecedensowe, bowiem największe w historii rozszerzenie Unii Europejskiej. Do Wspólnoty przystępuje dziesięć państw, w których mieszka blisko 77 milionów obywateli. Zakończy się nienaturalny podział kontynentu, jak nastąpił po II wojnie światowej. Pękła żelazna kurtyna, runęły mury, znieśliśmy bariery gospodarcze i polityczne, konfrontacja zastąpiona została współpracą.
1 maja 2004 Europa ostatecznie przezwycięży swoją tragiczną historię. To nadaje temu dniu wielki wymiar. To spełnienie marzeń wielu pokoleń, to zrealizowanie misji, która była obowiązkiem naszej generacji, a którą dedykujemy tym, naszym ojcom, mamom i dziadkom, którzy nie doczekali, ale przede wszystkim to misja, którą wypełniliśmy, którą dedykujemy najmłodszemu pokoleniu, tym, którzy będą Europę XXI wieku tworzyć.
Gościcie Państwo w mieście, które sześćdziesiąt lat temu postanowiono wymazać z mapy Europy. Taka miała być kara za umiłowanie wolności, za opór przeciwko okupantowi, za powstania w żydowskim getcie i w 1944 roku na ulicach Warszawy, Powstanie Warszawskie. Dzisiaj chodząc po ulicach Warszawy napotkacie Państwo dziesiątki tablic upamiętniających patriotyzm i ofiarę życia wielu bohaterów. Dziś, odbudowana i z dnia na dzień coraz piękniejsza Warszawa wita w swoich progach Europę pokoju, współpracy i solidarności, i choć żałuję, że ze względu, na konieczne, podkreślam konieczne, środki bezpieczeństwa ta Warszawa nie jest taka jak normalnie – z zamkniętymi sklepami, z pustymi ulicami, to wierzcie Państwo, że musieliśmy te środki bezpieczeństwa podjąć po tragicznych doświadczeniach Nowego Jorku i Madrytu, a także po tych doświadczeniach, które znane są z takich miast jak Davos, Genua czy Praga. Ale nie zmienia to faktu, że przybyliście do miasta, które podniosło się z popiołów, i które z całą swoją serdecznością i urodą wita Was. Wita Was właśnie w tej nowej Europie pokoju, współpracy i solidarności.
Dokonuje się Drodzy Państwo dziejowa sprawiedliwość, ale pamiętajmy, i sądzę, że warto oddać im honor, że nie byłoby tej wielkiej zmiany, gdyby nie ludzie – odwaga ówczesnych opozycjonistów i nadzieja obywateli państw naszego regionu. Tych wszystkich, którzy w podzielonej Europie, w naszym regionie, który nie mógł się cieszyć ani z suwerenności, ani z wolności, mieli odwagę zacząć mówić swoim uczciwym głosem. Pamiętamy o Komitecie Obrony Robotników, który powstał w 1976 roku w Warszawie, pamiętamy o czeskiej Karcie 77, pamiętamy o zrodzonej w Gdańsku „Solidarności”, te budziły marzenia i wiarę ludzi w siebie. Ważną rolę odegrał papież z Polski, Jan Paweł II, który od początku z całą mocą wspierał narody dążące do wolności. Chcę również wspomnieć, nie do przecenienia, pomoc udzielaną społeczeństwom za żelazną kurtyną przez kraje Europy Zachodniej. W takim dniu, w takim miejscu i w takim gronie chciałbym, żebyśmy o tym wszystkim pamiętali.
Demokracja i gospodarka rynkowa nie powstają z dnia na dzień. Zmiany roku 1989 były dopiero początkiem złożonego procesu, objęły nie tylko politykę i ekonomię, ale także prawo, edukację, sferę socjalną. Dziś możemy z dumą powiedzieć: osiągnęliśmy sukces. Mamy suwerenne, demokratyczne państwo prawa, uczestniczymy w NATO, przystępujemy do Unii Europejskiej. Zbudowaliśmy gospodarkę, w której 75 procent PKB wytwarza sektor prywatny i z której 80 procent eksportu trafia na rynek europejski i amerykański. Od 1990 roku polski produkt krajowy wzrósł o pięćdziesiąt procent, a blisko pięćsetprocentową inflację zniżyliśmy do niespełna dwóch procent w ostatnich latach. Rozwinęła się średnia i drobna przedsiębiorczość. Konstytucyjnie wprowadziliśmy rygorystyczne zasady polityki finansowej państwa. Na straży stabilności złotego stoją niezależne instytucje: Narodowy Bank Polski i Rada Polityki Pieniężnej.
I tego wszystkiego dokonaliśmy w ciągu piętnastu lat. W tak krótkim czasie przeprowadziliśmy zmiany, które w innych krajach były doświadczeniem kilku pokoleń. I to właśnie świadczy o sile i wyobraźni naszego społeczeństwa. Dla kraju, dla Polski, która przed piętnastoma laty tkwiła w głębokim kryzysie gospodarczym i politycznym, przyznacie, są to powody do ogromnej satysfakcji. Ale przekonaliśmy się również, że podczas transformacji ważne jest także równe rozłożenie ciężaru reform i wysiłków modernizacyjnych. Pożytki ze zmian odczuwać powinni wszyscy. W tym celu trzeba tworzyć warunki sprawiedliwego dostępu do kształcenia, uzyskiwania nowych kwalifikacji, korzystania z informacji i ich przetwarzania. Modernizacja jest prawdziwym postępem dopiero wówczas, gdy jej efekty są powszechnie dostępne.
Panie i Panowie!
Akcesja dziesiątki nie jest wytyczaniem nowych linii podziału. To uchylenie drzwi, które powinny pozostać otwarte dla partnerów i przyjaciół. Sukces wspólnoty będzie możliwy tylko wówczas, jeśli nie będziemy egoistami, gdy Unię otaczać będzie obszar zaufania, współpracy i dialogu. Bo przecież Europa to ciągle więcej, niż Unia Europejska. Dlatego cieszy mnie obecność tylu przyjaciół z krajów, które nie należą do Unii Europejskiej. Wasza obecność jest ważnym wskazaniem dla unijnych polityków i liderów gospodarki.
Ojcowie-założyciele Unii Europejskiej – Schuman, Monnet, de Gasperi – wiedzieli dobrze, że wizja jednoczenia kontynentu potrzebuje namacalnych, rzeczywistych podstaw. Dlatego najszybciej ukształtowany został ekonomiczny wymiar wspólnoty. Jeśli gdzieś na świecie wskazać można właściwy przykład „chytrości rozumu”, o której pisał Hegel, to jest nim z pewnością Unia Europejska: jej siła i skuteczność wyrastają przecież nie tylko z dobrych chęci, lecz przede wszystkim ze wspólnoty interesów. Idea europejska uzyskała mocne oparcie w stopniowo zacieśnianej współpracy gospodarczej – począwszy od Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, aż po wprowadzenie euro. Jednak wspólny rynek nie wyczerpuje sensu wspólnej Europy. Do katalogu wartości, które przywiodły nas do Unii zaliczamy szacunek do osoby ludzkiej, europejską solidarność, zdolność do kompromisu, budowanie wspólnoty na różnorodności. W świecie takich wartości żyje się pewniej i bezpieczniej.
Szanowni Państwo!
Trzeba przyznać, że blizny po murze, który niemal przez pół wieku dzielił Europę, z gospodarczego punktu widzenia są nadal widoczne. Realna wydajność pracy w Europie Środkowej i Wschodniej jest dwukrotnie, trzykrotnie, a w niektórych krajach i czterokrotnie niższa niż w zachodniej części kontynentu. W ślad za tym niższy jest poziom życia. Mniej sprawnie działa administracja publiczna i sądy, mniej rozwinięty jest sektor finansowy, gorsza infrastruktura. Rozszerzenie Unii Europejskiej o kraje wschodniej części kontynentu w wielu dziedzinach oczywiście zmieni tę sytuację na pewno, ale nie zmieni jej z dnia na dzień.
Stoimy, więc przed wielkim wyzwaniem. Im szybciej zmniejszymy różnice w poziomie rozwoju gospodarczego obu części Europy, tym lepiej dla stabilności gospodarczej i społecznej kontynentu. I traktuję to jako jedno z najważniejszych zadań dla Polski i pozostałych krajów przystępujących do Unii.
Jestem przekonany, iż dążeniu do innowacyjności, budowania gospodarki nowoczesnej i konkurencyjnej towarzyszyć musi dbałość o realizację zasad spójności i solidarności. To przekonanie wypływa również z analizy procesu globalizacji i dlatego ważne jest dla całej Europy, również tej, która pozostanie poza granicami Unii. Negatywnym konsekwencjom globalizacji, na które krytycy słusznie zwracają uwagę, nie zaradzimy wykrzykując gromkie „Stop!”. Nie ma tu żadnych prostych recept. Powinniśmy raczej zastanowić się, jak promować zrównoważony rozwój: w jaki sposób zapewnić większości obywateli naszych krajów udział w zdobyczach globalizacji. Wyrównywanie poziomu życia trzeba zacząć od wyrównywania szans rozwoju.
Te słowa kieruję do alterglobalistów i antyglobalistów, którzy zapowiadają, że przybędą w tych dniach do Warszawy. Drodzy moi alter- i antyglobaliści: nie jesteśmy głusi na Wasze opinie, nie jest nam obca społeczna wrażliwość. Wbrew pozorom, łączy nas wiele celów. I choć różnią nas czasem poglądy, co do sposobów ich osiągania, jestem przekonany, że dialog jest możliwy i potrzebny i wierzę, że Warszawa będzie takim miejscem pokojowego, otwartego dialogu, tych, którzy mogą różnie myśleć o globalizacji, ale chcą i umieją ze sobą rozmawiać.
Panie i Panowie!
Nasz kontynent udowadnia, że nie boi się nowych czasów i nie odwraca się od trudnych wyzwań. Europa XXI wieku – to, mimo wszystkich trudności i zagrożeń, Europa współpracy, otwartości i solidarności! To są cele, które powinniśmy codziennie wypełniać i do nich dążyć. Jestem przekonany, że dla tej Europy 1 maja 2004 roku będzie dniem wielkim, który na trwałe zapisze się w historii kontynentu, w historii naszych indywidualnych losów i losów naszych narodów. Wierzę również, że takie spotkanie ludzi polityki, mediów, nauki i biznesu jak to, które przeżywamy tu w Warszawie jest właściwym przygotowaniem, właściwym krokiem na tej drodze. Oby Europa po 1 maja tego roku, Europa rozszerzona, Europa dwudziestu pięciu krajów Unii Europejskiej była kontynentem współpracy, otwartości i solidarności. W takim duchu, sądzę, te obrady będą się odbywać. Raz jeszcze pozdrawiam gorąco naszych gości i dziękuję za przyjęcie zaproszenia do Polski, do Warszawy. Jestem rad, że możemy być razem ze sobą.