Menu rozwijane

10 maja 2004
10 maja 2004 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w spotkaniu Komisji Trójstronnej (The Trilateral Commission), które odbyło się w warszawskim hotelu Marriott. Prezydentowi RP towarzyszył Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Dariusz Szymczycha. Komisja Trójstronna powstała w 1973 roku i ma służyć zacieśnianiu współpracy między Europą, Ameryką Północną i Azją. Jej członkowie – przedstawiciele świata polityki, biznesu i mediów – spotykają się co roku w innym kraju, by dyskutować na temat współpracy między trzema kontynentami, uświadamiać opinii publicznej wspólne problemy i poszukiwać ich rozwiązań. Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m. in. Cieszę się, że pierwsze posiedzenie Komisji Trójstronnej odbywające się w tydzień po rozszerzeniu Unii Europejskiej, miało miejsce właśnie w naszym kraju. To ma wymiar symboliczny i jest dla nas ważne. Wiem, że wśród uczestników konferencji znajduje się wiele osób, które przyczyniły się do zrealizowania idei europejskiej jedności. Podczas wczorajszej sesji wysłuchaliście Państwo wystąpienia pana Georgesa Berthoin - współpracownika Jeana Moneta i świadka ogłoszenia Deklaracji Schumana w maju 1953 roku. Pragnę podziękować Państwu za udział i za pomoc w tym wielkim procesie jednoczenia Europy. Pragnę podziękować za odważną wizję, konsekwencję w działaniu i odważne decyzje. 1 maja 2004 roku dokonał się akt dziejowej sprawiedliwości – ostatecznie pokonane zostały pozostałości II wojny światowej i zimnej wojny, narody naszej części Europy wróciły na swoje miejsce w europejskiej rodzinie. 1 maja 2004 roku dokonał się też akt, który dowodzi o europejskiej racjonalności. Współpraca, wspólnotowość, pomoc w wyrównywaniu szans, współodpowiedzialność - to przecież najlepsze gwarancje pokoju politycznego i rozwoju ekonomicznego. Byliście, Szanowni Państwo, w Polsce - kraju ludzi odważnych. Świadczy o tym nasza historia, zmagania o niepodległość i wolności obywatelskie. Chciałbym jednak podkreślić, że Polacy odważni są nie tylko broniąc bliskich nam wartości. Piętnaście lat temu Polacy zdecydowali się rozpocząć wielką przebudowę państwa i gospodarki. Nikt wcześniej, nikt przed nami nie wypróbował tego procesu. Nie było „case study”, recept i podręczników. Od gospodarki centralnie sterowanej postanowiliśmy przejść do gospodarki rynkowej. Postanowiliśmy zerwać z zasadą socjalizmu, że właścicielem wszystkiego jest państwo i społeczeństwo, czyli nikt. Zdecydowaliśmy się zmienić naszą orientację ekonomiczną i polityczną ze wschodniej na zachodnią. Dzisiaj możemy mówić, że były to dobre wybory, że osiągnęliśmy sukces. Dzisiejsza Polska to kraj 6-procentowego wzrostu gospodarczego, to kraj który ma nadwyżkę handlową np. z Niemcami. To kraj ludzi pracowitych, potrzebujących sukcesu. Kraj ludzi dobrze wykształconych. Prawie 2 miliony młodych Polaków studiuje w szkołach wyższych. Trzeba też jednak wiedzieć, że jest to kraj bezrobocia, które spada, ale ciągle wynosi 18 procent. Nadzieję na poprawę sytuacji społecznej widzimy w pozytywnych trendach w gospodarce, w wejściu do Unii Europejskiej, w inwestycjach zagranicznych. Gospodarka - to dzisiaj nasze pierwsze, najważniejsze zadanie. Dlatego zaproponowałem partiom i parlamentarzystom, aby poparli rząd kierowany przez wybitnego ekonomistę Marka Belkę. Mieliście okazję poznać premiera podczas sobotniej dyskusji. Mówię moim rodakom: dziś nie potrzebujemy wyborów, dziś trzeba schłodzić politykę, niech polityka nie przeszkadza gospodarce. Mam nadzieję, że w końcu przekonam polityków do tej pewniejszej drogi. Wiem, że jednym z tematów Państwa dyskusji były stosunki euroatlantyckie. Chciałbym, abyście znali nasze polskie podejście do tej kwestii. Po pierwsze, nie godzimy się na dziecinne traktowanie tej sprawy. Nie chcemy odpowiadać jak dziecko: kogo kochasz bardziej – mamusię czy tatusia? Polacy szanują Amerykę, Polacy szanują Unię Europejską. Dzięki wsparciu Stanów Zjednoczonych weszliśmy do NATO, zapewniając Polsce bezpieczeństwo. Dzięki zaufaniu 15 państw Europy, dziś jesteśmy w Unii Europejskiej, dając Polsce szansę na szybszy rozwój gospodarczy. W obu tych strukturach chcemy być dobrym, lojalnym i twórczym partnerem. Po drugie, my Polacy widzimy, że siłą Europy zawsze były dobre stosunki transatlantyckie, zaś siłą Ameryki było partnerstwo z Europą. Widzimy to - być może - lepiej niż inni, bo przez lata mogliśmy się tylko przyglądać tym stosunkom. Dziś możemy je współtworzyć. Dlatego zgadzam się z tym, co powiedział wczoraj Henry Kissinger - tak, Europa i Ameryka mają common destiny. Tym wspólnym przeznaczeniem jest odpowiedzialność za pokój, zrównoważony rozwój, obrona praw człowieka, stabilizowanie polityki globalnej. W tym miejscu trzeba powiedzieć kilka zdań o Iraku. Ostatnie dni były dla nas tragiczne – zginęło dwóch naszych żołnierzy, straciliśmy też dwóch korespondentów. Polska opinia publiczna jest podzielona jeśli chodzi o ocenę naszej obecności w Iraku. Wielu pyta, jaki jest sens naszego zaangażowania w tak niebezpiecznym regionie świata. Moja odpowiedź jest od początku taka sama – musimy uczestniczyć w tej trudnej walce przeciwko międzynarodowemu terroryzmowi. Szczególnie dzisiaj nasza obecność w Iraku jest ważna, aby sukcesem zakończyć tę walkę. Powinniśmy kontynuować nasze profesjonalne działania w ramach misji stabilizacyjnej w Iraku. Naszym partnerom mówię – w tej sprawie będziemy, jak zwykle, przewidywalnym i lojalnym partnerem. Odpowiedź na pytanie – jak rozwiązać ten problem, jest bardziej skomplikowana. Według mnie niezbędne jest zwiększenie ilości inicjatyw politycznych. Czekamy na rząd iracki, który powinien rozpocząć swoją pracę przed końcem czerwca. Potrzebujemy rezolucji Narodów Zjednoczonych jako znaku międzynarodowej solidarności w tej walce przeciwko terroryzmowi i potrzebujemy wyborów w Iraku w rozsądnym czasie, na początku przyszłego roku. Potrzebujemy również sił pokojowych organizowanych pod auspicjami ONZ. I oczywiście musimy zatrzymać wszystkie dramatyczne akty przemocy wobec więźniów irackich, o których słyszeliśmy w ostatnich dniach i które napawają nas wszystkich wstydem. Wiele osobistości goszczących w moim kraju pyta, jaka będzie polska polityka europejska? Co wniesiemy do Unii? Pragniemy silnej Polski w silnej i solidarnej Europie - to nasz plan. Uważam, że cele dotąd tradycyjnie określane jako narodowe i państwowe można lepiej, skuteczniej realizować we wspólnocie. Doceniamy wymierną pomoc, jaką otrzymamy od Unii, wiemy też jednak, że od 1 maja także i my, Polacy, ponosimy współodpowiedzialność za Unię. Wierzymy w Unię, nie podzielamy pesymizmu części europejskich polityków, Wierzymy, że po 1 maja 2004 roku w Europie „wszystko będzie lepsze” i to jest powód, dla którego jesteśmy gotowi dyskutować na temat niezbędnego kompromisu w sprawie europejskiej konstytucji. Mam nadzieję, że czas prezydencji irlandzkiej będzie albo czasem finału tych dyskusji, albo ważnym krokiem naprzód. Jeszcze raz dziękuję, że Komisja trójstronna wybrała Polskę, dziękuję Przewodniczącemu, Panu Peterowi Sutherlandowi i wszystkim uczestnikom spotkania. Cieszę się, że mogliśmy Państwa gościć w Warszawie.