10 listopada 2004
10 listopada 2004 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w uroczystości ogłoszenia wyników IV edycji Nagrody im. Jerzego Giedroycia przyznawanej za działalność w imię polskiej racji stanu przez Kapitułę działającą pod auspicjami dziennika „Rzeczpospolita”.
Tegorocznym laureatem Nagrody został pośmiertnie Marek Karp oraz stworzony przez niego Ośrodek Studiów Wschodnich.
Zwracając się zebranych Prezydent RP powiedział m.in.
Zanim pogratuluję laureatom tegorocznej Nagrody chcę powiedzieć, że grono osób nominowanych jest tak znamienite, że w istocie każdej z tych wspaniałych postaci należała by się ta Nagroda i wiele innych.
Tym bardziej chcę pogratulować Ośrodkowi Studiów Wschodnich i nieżyjącemu Markowi Karpiowi, że właśnie spośród tak wspaniałych zostali wybrani Oni. Chcę również powiedzieć, że kiedy przypomniałem sobie kto otrzymywał te Nagrody w przeszłości, to widać jakie są to wybitne postaci. Już po otrzymaniu Nagrody pan Andrzej Przewoźnik zrealizował – być może jeden z największych i najbardziej poruszających – projektów upamiętnienia holocaustu na ziemiach polskich, mianowicie memoriał w Bełżcu, który wspólnie otwieraliśmy, i który – w moim przekonaniu – stanowi rzecz najbardziej wstrząsającą i poruszająca ze wszystkich jakie istnieją w świecie, wraz z Muzeum Holocaustu czy Uniwersytetem Yad Vashem. Wspaniale kontynuuje swoją działalność Ośrodek „Karta” ze Zbyszkiem Gluzą, moim dawnym znajomym z czasów studenckich. A profesor Jerzy Kłoczowski, pierwszy laureat, mogę to już dziś ogłosić bo stanie się to jutro o 10:30, zostanie uhonorowany, w wyniku decyzji Kapituły, najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego. Mówię o tym, w tym miejscu nieco żartobliwie, iż niezależnie od publicystyki „Rzeczpospolitej” w niektórych sprawach działamy dosyć równolegle.
Chwila ta jest szczególna i bardzo wzruszająca bowiem oto laureatem został Marek Karp, którego wśród nas nie ma. Odszedł on przedwcześnie, tragicznie, a był on osobą niezwykłą. Niezwykłą tym bardziej, że był człowiekiem skromnym i nie szukającym rozgłosu. Jego dzieło – stworzony w ciągu wielu lat i kierowany przez 13 lat Ośrodek Studiów Wschodnich – jest nadzwyczaj ważnym źródłem wiedzy i strategicznej wizji, z którego może czerpać polska polityka zagraniczna, Prezydent Rzeczpospolitej, ale także kręgi intelektualne i ci wszyscy, którzy są zainteresowani Polską i naszymi relacjami ze Wschodem.
Marek Karp z ogromną konsekwencją był wierny swojej pasji i wybranej przez siebie misji, jaką stała się idea nowego otwarcia w relacjach między Polską a naszymi wschodnimi sąsiadami. Wiemy, że miał to w genach, bo nie tylko duchowo, ale także rodzinnie, był dziedzicem całej wielkiej tradycji Rzeczypospolitej Wielu Narodów. Będąc wspaniałym znawcą i miłośnikiem przeszłości naszego regionu, potrafił jednocześnie z wielką wyobraźnią i przenikliwością spoglądać w przyszłość.
Rozumiał, że trzeba ogromnej pracy, aby wydobyć przed oczy współczesnych całe bogactwo dobrych, podkreślam – dobrych historycznych doświadczeń; aby pójść drogą dialogu i pojednania, aby pokonać dawne spory i urazy. Rozumiał przede wszystkim, że aby dotrzeć do drugiego człowieka, do sąsiedzkiego narodu – trzeba go poznać. Trzeba jak najwięcej wiedzieć o jego biografii, o jego codzienności, o marzeniach i lękach. To starał się Marek Karp robić jeszcze w latach osiemdziesiątych, uczestnicząc w niezależnych konwersatoriach i publikując w drugoobiegowych wydawnictwach. Tę samą misję kontynuował w niepodległej już Polsce, jako twórca Ośrodka Studiów Wschodnich. Marek Karp zasługuje jak mało kto na miano człowieka, który prowadził – i nadal przecież prowadzi! Bez względu na swoją spuściznę i testament, polskie myślenie o sprawach wschodnich drogami wytyczonymi przez Jerzego Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego.
Wielokrotnie miałem okazję z Markiem spotykać się osobiście i składać mu wyrazy uznania. Dziś – wobec przyznanej Nagrody – chcę to uczynić bardzo oficjalnie, i nieżyjącemu Markowi Karpiowi, i Ośrodkowi Studiów Wschodnich. Jest to pomost w postaci biuletynów, informacji i wydawnictw, które otrzymujemy. Jest to coś nadzwyczaj cennego, co porządkuje nasze myślenie i często staje się impulsem do podejmowania działań. Myślę również, że należy powiedzieć o laureacie także w bardziej osobistym tonie. Otóż tak się zdarzyło, że przynajmniej kilkakrotnie mieliśmy okazję podróżować razem po krajach Azji Centralnej, byłych republikach radzieckich, po Kaukazie, Ukrainie. Miałem okazję być u Marka, w jego zupełnie niesamowitym domu i widzieć jego wielką pasję twórcy, architekta, budowniczego, kolekcjonera, który tę polską tradycję nie tylko znał, ale także pielęgnował i gromadził. W tym człowieku było coś co jest tak rzadkie, a tak potrzebne nam wszystkim – była wielka dobroć i wielkie otwarcie na innych ludzi, była także przyjaźń, czasami przez niektórych nadużywana, była również chęć rozmowy, dialogu, pomocy, dla każdego, który jej potrzebował. Mieliśmy po prostu do czynienia z osobą, która samym swoim życiem, tym codziennym obcowaniem z innymi, była przyjacielem i dobrym duchem. Dobrym duchem Ośrodka Studiów Wschodnich, ale także tych wszystkich, którzy mieli okazję z Markiem się spotkać.
Tak to się już składa, że tych lepszych tak wcześnie odbierają. Ale nasza pamięć jest tą siłą, którą powinniśmy zatrzymać Marka przy sobie i to dzieło, które stworzył. Zatem Ośrodkowi Studiów Wschodnich życzę aby rozwijał się, a że wskazałem jakże udane dalsze kariery poprzednich laureatów Nagrody, jestem przekonany, że również Ośrodek Studiów Wschodnich będzie kwitł i służył nam wszystkim jak najlepiej. Będzie służył wielkiemu i jakże potrzebnemu, wolnemu od stereotypów i uprzedzeń dialogowi Polski ze wszystkimi sąsiadami na Wschodzie.
Na koniec uroczystości Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski wręczył byłemu redaktorowi naczelnemu „Rzeczpospolitej” i członkowi Kapituły Nagrody im. Jerzego Giedrojcia Maciejowi Łukasiewiczowi Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, przyznany za wybitne zasługi w długoletniej pracy dziennikarskiej i publicystycznej.