02 maja 2004
2 maja 2004 roku, w Pałacu Prezydenckim, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski, na podstawie artykułu 162 ust. 3, w związku z artykułem 162 ust. 2 punkt 3 Konstytucji RP, postanowieniem z 2 maja 2004 roku, przyjął dymisję Rady Ministrów złożoną przez Prezesa Rady Ministrów Leszka Millera i powierzył jej dalsze sprawowanie obowiązków do czasu powołania nowej Rady Ministrów.
Prezydent RP wręczył akty odwołania członkom ustępującej Rady Ministrów:
Leszkowi Millerowi – Prezesowi Rady Ministrów, przewodniczącemu Komitetu Integracji Europejskiej
Jerzemu Hausnerowi – Wiceprezesowi Rady Ministrów, Ministrowi Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej
Markowi Polowi – Wiceprezesowi Rady Ministrów, Ministrowi Infrastruktury
Włodzimierzowi Cimoszewiczowi – Ministrowi Spraw Zagranicznych
Waldemarowi Dąbrowskiemu – Ministrowi Kultury
Zbigniewowi Kaniewskiemu – Ministrowi Skarbu Państwa
Michałowi Kleiberowi – Ministrowi Nauki
Grzegorzowi Kurczukowi – Ministrowi Sprawiedliwości
Krystynie Łybackiej – Ministrowi Edukacji Narodowej i Sportu
Lechowi Nikolskiemu – Ministrowi, Członkowi Rady Ministrów
Wojciechowi Olejniczakowi – Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Andrzejowi Raczce – Ministrowi Finansów
Leszkowi Sikorskiemu – Ministrowi Zdrowia
Jerzemu Szmajdzińskiemu – Ministrowi Obrony Narodowej
Czesławowi Śledziakowi – Ministrowi Środowiska
Zwracając się do uczestników uroczystości prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.
Wręczyłem przed chwilą dymisję rządowi na wniosek premiera Leszka Millera w przekonaniu, że jesteśmy cząstką długiej historii. Jesteśmy drobiną w tym dziejowym młynie, który toczy się i który dopiero za lata wyda werdykty, doceni jedno, potępi drugie. Ale uczyniłem to również w przekonaniu, że od wczoraj jesteśmy w innej sytuacji. Jesteśmy w UE, jesteśmy krajem, który zrealizował nie tylko marzenia współczesnych, ale przede wszystkim nasze zobowiązanie wobec poprzednich pokoleń. W Dublinie wczoraj pytano mnie czego najbardziej było mi brak w czasie tych uroczystości unijnych z 30 kwietnia na 1 maja. Powiedziałem szczerze, że najbardziej brak mi było moich rodziców, tych najbliższych, którzy tak bardzo chcieli, tak bardzo marzyli o Polsce obecnej w Europie, Polsce, która liczy się na tym kontynencie, o granicach, które są otwarte, o bezpieczeństwie, które jest prawdziwe. Sądzę, że było to uczucie nie tylko moje, ale wielu z tu obecnych, wielu naszych rodaków. Jesteśmy bowiem szczęśliwym pokoleniem, które może tę wzniosłą chwilę przeżywać i które może otworzyć jak najlepsze perspektywy dla kolejnej generacji: dla naszych dzieci, dla naszych wnuków, dla tych , którzy przyjdą po nas.
Mówię o tym z patosem, bowiem jestem przekonany, że pierwszy maja 2004 roku zapisze się w polskiej historii i zapisze się w tej historii dobrze. Że wszyscy, którzy przyczynili się do tego sukcesu mają prawo do uzasadnionej satysfakcji, a wśród tych, którzy mają szczególne powody do satysfakcji jest Pan Premier Leszek Miller i rząd, którym kierował. Bowiem to prawda. Nie byłoby Dublina bez Aten, nie byłoby Aten bez Kopenhagi i nie byłoby tego całego wielkiego ciągu ważnych wydarzeń, gdyby również nie było determinacji tego rządu, przygotowania struktur, przygotowania administracji, podejmowania właściwych decyzji. Jestem przekonany, że za czas jakiś, kiedy emocje opadną, ten wielki dorobek, dorobek europejski Pańskiego rządu, Panie Premierze zostanie uczciwie oceniony, a więc doceniony.
Chcę również podziękować temu rządowi, iż doprowadził do, dziś budzącego wręcz zazdrość w innych krajach europejskich wzrostu gospodarczego, stabilności złotego. Zaczynaliśmy od poważnych kłopotów w finansach publicznych, kierował wtedy nimi pan prof. Marek Belka, który podjął pierwsze jakże potrzebne, odważne, ale także i niepopularne działania. Ten rząd niewątpliwie wykazał, iż hasło, że trzeba tworzyć zdrowy, mocny fundament RP w postaci zdrowych finansów oraz rozwoju gospodarczego udowodnił, że to jest możliwe i że, choć to kosztowne z punktu widzenia politycznego, czy kolejnych sondaży popularności to jednak długofalowo przynosi najwięcej pożytku.
Chcę podziękować również za wszystko to, Panie Premierze, co ten rząd starał się czynić mając na względzie interes obywateli, regionów, interes Polski na arenie międzynarodowej. Zapewne w raporcie, który mi Pan przekazał jest bardzo wiele informacji na ten temat. Ale są też te najbardziej symboliczne, najbardziej widoczne. I chcę powiedzieć, że Polska obecność w Iraku, jakże uczciwe wypełnianie roli sojuszniczej w koalicji stabilizacyjnej jest najlepszym dowodem, że Polska traktowana jest jako partner rozważny i poważny. Jako partner, któremu można ufać i którego opinie liczą się, ponieważ wynikają nie z narodowego egoizmu, ale z międzynarodowej solidarności, która jest dla nas wartością samą w sobie.
Chcę podziękować wszystkim paniom, panom ministrom za to, co udało się w tej mniej widocznej, mniej opisywanej przez media pracy uzyskać i wierzę, że jest to dobry etap w wielkiej sztafecie historycznej, w której rząd Leszka Millera uczestniczył.
Jednocześnie chcę powiedzieć, że są i przestrogi, które płyną z tej działalności. Warto, by te przestrogi były ważne i dla następców – dla prof. Belki i dla kolejnych rządów i dla całej szerokiej gamy politycznych partii i rzeszy polityków w Polsce. Dlatego, że nie wolno niektórych kwestii lekceważyć, nie można nad niektórymi przechodzić do porządku dziennego. Nie można nie widzieć, że dobór ludzi decyduje o jakości zespołu, jakości grupy i tu każdy błąd okazuje się bardzo ryzykowny i kosztowny. Nie można lekceważyć zjawisk patologicznych, aferalnych, nie liczenia się z prawem, etyką, obyczajem. To też okazuje się kosztowne, nawet gdy często dotyczy to kwestii może nie najważniejszych, drobnych, bowiem społeczeństwo musi ufać swoim liderom. Społeczeństwo musi mieć pewność, że kierują państwem najlepiej jak potrafią i wolni są od pokus, od słabości, wolni są od tych wszystkich zjawisk, które są oczywiście w Polsce obecne, ale one powinny być nieobecne na szczytach władzy. A więc prywata, korupcja, egoizm, nieliczenie się z interesem społecznym, brak widzenia perspektywy w tych działaniach, które są podejmowane. Sądzę, że z doświadczeń tego rządu płynie wiele nauk nie tylko dla następców, ale dla nas wszystkich. Podobnie jak wielką nauką jest to z czym nie potrafimy sobie poradzić od lat - kwestia komunikowania się ze społeczeństwem. Co czynić i jak czynić, żeby nasze decyzje, nasze intencje były lepiej zrozumiałe. Co czynić w świecie wolnych mediów , które przecież interesują się tym, co jest rynkowe, czyli bardziej sensacją, aniżeli dobrą wiadomością. Ale taki jest ten świat medialny nie tylko u nas. Zadaniem rządu będzie znalezienie formuły komunikowania się ze społeczeństwem, aby intencje w sprawach najważniejszych były czytelne, jasne i zrozumiałe. Mam nadzieję, że uda nam się przełamać ten stan, który ja nazywam „dialogiem głuchych”, który oznacza, że dobre rzeczy nikną gdzieś w zupełnym cieniu, natomiast sprawy drugorzędne zajmują pierwsze strony gazet. Wszystkie rządy mają wielkie zadania przed sobą. Kolejny rząd również będzie musiał je podjąć. Chciałoby się, aby w tych sprawach można było ze społeczeństwem porozumiewać się bezpośrednio i bez żadnych ograniczeń. Sądzę, że również przestrogą z działalności pańskiego rządu Panie Premierze, że trzeba troszczyć się, ale troszczyć się nie o głosy, które płyną z zaplecza politycznego, ale oto aby zaplecze polityczne rozumiało cele i zadania, które stoją przed rządem. To nie może być tak, że działania rządu są nie rozumiane i nie znane dla zaplecza politycznego i nie może być tak, że zaplecze polityczne wymusza działania, które w istocie nie służą budowaniu dobrego i nie służą wzmacnianiu państwa. Nie jest to kwestia łatwa, ale konieczna. My musimy rozpocząć taką pracę, w której zaplecze polityczne będzie rozumiało zadania i cele rządu, ale będzie również w sposób bezwzględny i zdyscyplinowany te działania wspierało. Zapewne lista przestróg, które moglibyśmy dzisiaj sformułować jest dużo dłuższa, ale to nie jest okazja, aby o wszystkich mówić. Ale to jest okazja, aby powiedzieć, że ten rząd wykonał bardzo wiele ważnej i potrzebnej Polsce pracy. I choć w polskim zwyczaju jest mówić o rządzących źle to wierzę, że historia odda honor tym wszystkim, którzy pracowali dobrze, a również potępi tych, którzy przeszkadzali temu rządowi, którzy nie budowali jego autorytetu.
Tak jak zacząłem swoje wystąpienie - jesteśmy częścią historii, jesteśmy drobiną w tym wielkim historycznym młynie – ale ważne jest to, co pozostawiamy, jakie trwałe ślady, jakie milowe kamienie pozostają po naszej działalności – Unia Europejska, zahamowanie tragedii finansów publicznych, wzrost gospodarczy, zbudowanie dobrych kontaktów i wzmocnienie tych kontaktów z sąsiadami, wiele decyzji, które nas przygotowywały do wejścia do UE - to wszystko są niewątpliwie ślady, z których można być zadowolonym i które pozostaną, może nie w pamięci rodaków, bo ta pamięć jak powiedziałem jest trudna, ale zostanie na pewno w historii Polski. I za to chcę Panu Premierowi i Ministrom serdecznie podziękować.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski, na podstawie artykułu 154 ust 1 Konstytucji RP, postanowieniem z 2 maja 2004 roku desygnował Marka Belkę na Prezesa Rady Ministrów.