05 maja 2004
5 maja 2004 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski z Małżonką rozpoczął trzydniową oficjalną wizytę w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej na zaproszenie Jej Królewskiej Mości Królowej Elżbiety II.
Po przylocie delegacji oficjalnej na lotnisko „Heathrow” w Londynie Parę Prezydencką powitał JKW Książe Karol.
Po powitaniu na lotnisku Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski złożył wieniec pod Pomnikiem Lotników Polskich w Northolt poległych podczas II Wojny Światowej walczących u boku Aliantów. Prezydentowi RP towarzyszył JKW Książe Karol.
Następnie w Horse Guards odbyła się ceremonia oficjalnego powitania Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i Małżonki przez Jej Królewską Mość Królową Elżbietę II i JKW Księcia Filipa. Po ceremonii oficjalnego powitania delegacja oficjalna udała się do Pałacu Buckingham, gdzie odbyło się śniadanie wydane przez Jej Królewską Mość Królową Elżbietę II i JKW Księcia Filipa na cześć Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i Małżonki.
Po uroczystym śniadaniu Prezydent Aleksander Kwaśniewski udał się na Uniwersytet Londyński gdzie wygłosił wystąpienie.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m.in.:
To dla mnie zaszczyt i satysfakcja spotkać się z gronem tak wybitnych osobistości brytyjskiego życia publicznego. Z radością goszczę w Uniwersytecie Londyńskim, znakomitej uczelni, której honorowym kanclerzem jest Jej Książęca Wysokość Księżniczka Anna.
Czas i miejsce naszego spotkania mają wymowę symbolu. Kilka dni temu do Unii Europejskiej weszło dziesięć nowych krajów, wśród nich Polska. To historyczne wydarzenie. Definitywnie zakończyła się w Europie epoka murów i podziałów. Tryumfują otwartość, równość, jedność. Są to wartości, którym University College London służy od samego początku, przez 175 lat swojej historii. Jeremy Bentham, duchowy ojciec tej uczelni, niczego bardziej nie pragnął jak właśnie tego, aby nie było murów między ludźmi.
Skłaniam głowę przed dorobkiem UCL, przed kształtowaniem cywilizacji otwartości i dialogu. Jako pierwszy uniwersytet w XIX wieku, uczelnia ta zgromadziła w swych murach studentów różnych ras, narodów i religii, a wśród nich także – co było ewenementem – kobiety. Klimat tolerancji i intelektualnych poszukiwań sprawił, że wśród absolwentów UCL znalazło się wielu wybitnych wynalazców, pisarzy, artystów, polityków.
Z aury dialogu wyrasta również, założona 89 lat temu, Szkoła Studiów Slawistycznych i Wschodnio-Europejskich. Dziś uroczyście położymy kamień węgielny pod jej nową siedzibę. Na ręce Dyrektora Szkoły, Pana Profesora George`a Kolankiewicza, chcę złożyć życzenia pomyślności i kolejnych sukcesów. Cieszę się, że to właśnie Polak kieruje pracami tej renomowanej szkoły, która analizuje i wspiera przemiany zachodzące we wschodniej części kontynentu. Z satysfakcją dowiaduję się, że coraz więcej Brytyjczyków chce poznawać polską historię i współczesność, nasz język i kulturę. Tradycyjna przyjaźń polsko–brytyjska wzbogaca się o nowy wątek. To także dowód, że europejska rodzina nie jest abstrakcją, że naprawdę jest w nas poczucie silnej więzi.
Szanowni Państwo!
W ostatnim czasie niezwykle pochłaniają nas problemy międzynarodowego bezpieczeństwa. Nie wszystkie nasze wyobrażenia o XXI wieku sprawdziły się. Przygotowywaliśmy się głównie do sprostania nowym wyzwaniom społecznym, gospodarczym i technologicznym. Mieliśmy nadzieję, że wraz z upadkiem komunizmu i końcem „zimnej wojny” ludzkość uwolni się od strachu przed globalnym konfliktem, wzrośnie natomiast poczucie stabilności i bezpieczeństwa. W tym kontekście, tragiczne wydarzenia z 11 września 2001 roku, ataki terrorystyczne w różnych miejscach świata, czy ostatnio krwawe zamachy w Hiszpanii z 11 marca tego roku, zmuszają nas do korekty wcześniejszych prognoz i oczekiwań. Pokój na świecie pozostaje wciąż zadaniem do wykonania. Historia, jako dzieje zmagań, nie dobiegła jeszcze końca. Przekonujemy się ponownie, że naszej podstawowej wartości – poczucia bezpieczeństwa – musimy niezmiennie bronić.
Zagrożeń upatrywaliśmy dotychczas głównie ze strony państw. Jednak państwo nie ma już dzisiaj monopolu na użycie siły. Państwa nie są również jedynymi aktorami na scenie międzynarodowej. W ostatnich trzynastu latach na świecie było ponad 60 znaczących konfliktów zbrojnych. Tylko trzy z nich to były wojny między państwami. Wszystkie pozostałe to konflikty wewnętrzne. Weszliśmy w sytuację, która wydaje się paradoksalna. Głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa międzynarodowego przestają być mocarstwa dążące do dominacji. Stają się nim raczej państwa słabe, które nie są w stanie kontrolować rozwoju wydarzeń na własnym terytorium, dają schronienie grupom terrorystycznym, powodują chaos i destabilizację.
Równocześnie zaczynamy inaczej patrzeć na sprawy suwerenności. Rozumiemy już, że nie może być ona traktowana jako wartość bezwzględna, jeśli miałaby być zasłoną dla gwałcenia praw człowieka. Tak, chcemy bezpieczeństwa i stabilności międzynarodowej – jednak nie za cenę obojętności wobec zła. Dlatego uważamy, że podstawowym wsparciem dla ładu międzynarodowego są tylko takie państwa, które respektują prawa swoich obywateli.
Szczególny lęk wywołują w nas zagrożenia rozproszone, bez adresu; nagle atakujące, a potem znów niewidzialne. Należą do nich międzynarodowy terroryzm, niebezpieczeństwo proliferacji broni masowego rażenia, zorganizowana przestępczość międzynarodowa. Potrafią one wykorzystywać nowoczesne mechanizmy globalizacji. Nauczyły się kamuflować w społeczeństwach demokratycznych, traktując wolność i tolerancję jako wygodny parawan. Swoje gniazda lokują często na światowych peryferiach; tam, gdzie słaba władza państwowa, chaos i anarchia dają im możliwość bezkarnego rozwoju. Walka z nimi będzie długa. Zapewne wypełni nam całe dziesięciolecia nowego wieku. Nie wolno nam składać broni i popadać w defetyzm. Walkę tę możemy wygrać o ile będziemy zjednoczeni i stanowczy, gdy zajmiemy się nie tylko zwalczaniem tych zjawisk, ale także usuwaniem ich przyczyn.
Panie i Panowie!
Jak chyba nigdy dotąd, potrzebne jest nam ścisłe współdziałanie i solidarność międzynarodowa. Bezpieczeństwo musi być budowane globalnie i wspólnymi siłami. Zacieśnianie aliansów oraz twórcza dyplomacja stają się równie istotne jak potęga wojskowa. Szczególnie ważne jest, aby zachowana została spoistość więzi transatlantyckich.
Nowe realia międzynarodowe narzucają nowe podejście do stosunków między Stanami Zjednoczonymi a jednoczącą się Europą. Są to relacje między mocarstwem o ugruntowanej pozycji światowej, niekwestionowanym zwycięzcą „zimnej wojny”, a mocarstwem wschodzącym, które czerpie siłę ze swych integracyjnych sukcesów. Trzeba, aby były to relacje rzeczywiście partnerskie. Jedna i druga strona musi nad tym popracować, także na swoim podwórku.
Europa dopiero buduje swoją wspólną politykę zewnętrzną. Ta polityka potrzebuje dalszej i pełnej konsolidacji, aby stała się faktem, a nie tylko – jak bywa to dzisiaj – postulatem. Papierkiem lakmusowym powinna być najpierw jeszcze ściślejsza współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa wewnętrznego. Myślę o bliskim współdziałaniu wywiadów, organów ścigania, policji i wszystkich instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w państwach Unii.
Należy także ściślej skoordynować działania w ramach wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa zewnętrznego. Potrzebujemy nowych mechanizmów i instrumentów. Podobny postulat dotyczy polityki obronnej UE. Zaangażowanie się Wielkiej Brytanii w to przedsięwzięcie Polska przyjmuje z wielkim zadowoleniem. Jest to dla nas sygnał, że będą z tego wymierne i dobre efekty. Z tym większym przekonaniem włączamy się w ten proces.
Polsce zależy na wzmocnieniu tożsamości obronnej UE. Chcemy jednak, aby odbywało się ono w sposób, który nie doprowadzi do napięć, czy elementów konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi, jak również wewnętrznych podziałów w Unii. Należy również podkreślić, że potrzebne jest większe zaangażowanie finansowe Unii w sferze obronności i bezpieczeństwa. Tylko w ten sposób możemy umocnić naszą wiarygodność i partnerską ofertę wobec Ameryki.
Z drugiej strony, Stany Zjednoczone powinny jasno zadeklarować, że chcą i potrzebują strategicznego partnerstwa ze zjednoczoną Europą. Będą więc akceptować globalne aspiracje Unii. Będą wspierać zachodzące w Europie procesy integracyjne, także w dziedzinie polityki zagranicznej i obronnej. Więzy wspólnej historii, kultury i podstawowych wartości, łączące cywilizację zachodnią, muszą być utrzymane, a nawet wzmocnione także w przyszłości.
Obiektywne interesy bezpieczeństwa Europy i Stanów Zjednoczonych wymagają, aby współpraca łącząca obie strony Atlantyku była pozbawiona elementów irracjonalnej rywalizacji i żeby jej podstawową cechą była efektywność. Tego również potrzebuje współczesny świat. Bez więzi transatlantyckiej będzie on po prostu słabszy wobec zagrożeń.
Panie i Panowie!
Niezwykle ważnym instrumentem bezpieczeństwa międzynarodowego jest NATO. To prawda, Sojusz został utworzony przed półwieczem, w innych realiach. Nie można jednak nie doceniać, że sprawdził się, jak rzadko który w historii. Ochronił wolność i demokrację, dał Europie pokój. Potrafił również skutecznie interweniować w nowych uwarunkowaniach, w obliczu łamania praw człowieka na Bałkanach. Przyczynia się do umacniania stabilności w Europie, do integracji naszego kontynentu. Po historycznym rozszerzeniu Sojuszu w 1999 roku, które było przełamaniem pojałtańskich podziałów, Polska z wielką radością wita przyjęcie do NATO kolejnych siedmiu państw.
Budowanie europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony nie powinno być konkurencyjne wobec zadań i spoistości NATO. Polska nie będzie popierać żadnych kroków, które przyczyniałyby się do marginalizacji Sojuszu lub prowadziły do jego wewnętrznego rozbicia. Postrzegamy NATO, wraz z wojskową obecnością Ameryki w Europie, jako ważny składnik europejskiego bezpieczeństwa.
Nie powinno być powrotu do polityki, którą uprawiano w Europie w XVIII i XIX wieku i która ostatecznie znalazła swój tragiczny finał w roku 1939. Ta polityka narodowych egoizmów i poszukiwania chwiejnej równowagi pomiędzy najsilniejszymi państwami kontynentu byłaby niebezpieczną alternatywą dla architektury euroatlantyckiej. Polska, w miarę swych możliwości, pragnie przyczyniać się do umacniania więzi transatlantyckich i spoistości NATO. Ogromnie cenimy rolę, jaką umiejętnie i z sukcesem wypełnia w tej mierze Wielka Brytania.
Uważamy, że drzwi do NATO powinny pozostawać nadal otwarte – dla wszystkich, którzy są w stanie wypełnić kryteria członkostwa. Szczególny wymiar mają tu proatlantyckie aspiracje Ukrainy. Wierzymy też, że rozważne, nastawione na współpracę działania NATO i Unii Europejskiej przyczynią się do modernizacji i proeuropejskiego kursu wielu innych naszych wschodnich sąsiadów. Polska, korzystając ze swych doświadczeń historycznych i ze współczesnej lekcji transformacji, pragnie znacząco współuczestniczyć w kształtowaniu unijnej i natowskiej polityki wschodniej. Zdajemy sobie sprawę, jak odpowiedzialna i istotna dla całej Europy jest to misja.
Szanowni Państwo!
Nowe zagrożenia w świecie wpływają na kształtowanie się nowych funkcji NATO. Trzeba liczyć się z tym, że Sojusz coraz częściej będzie stawał wobec wyzwań, które wymagają bezpośredniego zaangażowania w działania antykryzysowe, stabilizacyjne i modernizacyjne, poza obszarem euroatlantyckim. Musimy dobrze się do nich przygotować i mieć jasny, strategiczny cel ich podejmowania. Wymaga to zbudowania odpowiednich mechanizmów wojskowych i politycznych.
Oczy społeczności międzynarodowej zwrócone są dziś na Irak. Rozwój wydarzeń w tym kraju, w całym tamtejszym regionie ma wpływ na stabilność i bezpieczeństwo na świecie, także w Europie. Sytuacja w Iraku jest trudna i daleka jeszcze od klarowności. Niepokoi nas nasilenie się ataków zbrojnych. Trzeba jednak zaakcentować, że walki i zamieszki to nie jedyny obraz Iraku. Codziennie, krok po kroku, trwa tam praca; dokonują się przemiany, które niosą Irakijczykom poprawę losu i nadzieję na przyszłość.
Wznowiono działalność 2500 szkół, wydrukowano 80 milionów podręczników. Władze tymczasowe wyposażyły ponad 600 przychodni lekarskich, wyszkolono dwa tysiące osób personelu medycznego. Odbudowanych zostało 14 stacji uzdatniania wody i setki kilometrów wodociągów. Uruchomiono 13 nowych central telefonicznych, przywrócono połączenia 20 miast z Bagdadem. Sprawnie przeprowadzono wymianę pieniądza, w czym niemałe zasługi miał polski doradca we władzach tymczasowych, profesor Marek Belka. Iracka gospodarka i infrastruktura podnoszą się z ruiny, utrzymuje się dobry poziom wydobycia ropy naftowej, o połowę spadło bezrobocie. Kiedy więc padają pytania, po co utrzymywać międzynarodową misję stabilizacyjną w Iraku, można odpowiedzieć – właśnie po to!
W międzynarodowej koalicji, brytyjscy i polscy żołnierze, obok amerykańskich, mieli swój udział w obaleniu w Iraku krwawej dyktatury. Teraz jesteśmy tam po to, aby w spokoju i ładzie przywrócić Irak Irakijczykom. Najważniejsze punkty stabilizacyjnego kalendarza są wypełniane. Irak ma już konstytucję, a najpóźniej w ciągu dwóch miesięcy będzie powołany w pełni iracki rząd tymczasowy. Wierzę też, że uda się, jak zaplanowano, na początku przyszłego roku przeprowadzić wybory powszechne. To wielkie zadania i wielkie już osiągnięcia. Polska jest dumna, że wnosi do nich swój wkład. Przyznam się Państwu, że decyzja o wysłaniu do Iraku polskich żołnierzy była jedną z najtrudniejszych w moim życiu. Nie jesteśmy głusi i ślepi wobec różnych wątków międzynarodowej debaty, dostrzegamy niejednoznaczność niektórych argumentów. Polska ma jednak przekonanie, że postąpiła słusznie i bierze udział w dobrej sprawie. Misję, którą przyjęliśmy na siebie, wypełnimy do końca. Polscy żołnierze nie zostaną wycofani z Iraku, choć też nie zostaną tam ani dnia dłużej niż będzie to konieczne.
Polska dostrzega jednocześnie potrzebę, aby misja stabilizacyjna w Iraku została objęta wyrazistymi auspicjami ONZ. Opowiadamy się także za włączeniem do niej wielonarodowych sił NATO. Przemawia za tym pozytywna rola, jaką Sojusz potrafi wypełniać w Afganistanie. Rozwój wydarzeń w Iraku i w Afganistanie pokazuje, jak istotne jest współdziałanie społeczności międzynarodowej wobec nowych wyzwań. Jest to także dowód, że w sprawach decydujących o kształcie międzynarodowego bezpieczeństwa Stany Zjednoczone potrzebują Europy.
Wasza Książęca Wysokość, Panie i Panowie!
Żaden kraj na świecie nie jest w stanie samodzielnie podołać globalnym wyzwaniom.
Współczesne zagrożenia są tak poważne, że tylko wspólne działania zjednoczonej Europy i jej amerykańskich sojuszników są w stanie skutecznie im się przeciwstawić. Dlatego celem nas wszystkich powinno być wyzbycie się myślenia partykularnego i zjednoczenie się w imię wspólnej sprawy.
Wiem, że goszczę w kraju, którego politycy i społeczeństwo wyrażają w większości podobne przekonanie. Sojusznicze więzi polsko-brytyjskie mają długą historię. Razem stawiliśmy czoła hitlerowskiemu totalitaryzmowi, walczyliśmy ramię przy ramieniu. Zjednoczona Europa, którą się dziś tak cieszymy, wyłoniła się z także z naszej krwi i trudu.
Teraz musimy wspólnie ją umocnić. Razem – tylko razem! – jesteśmy silniejsi. Jestem przekonany, że nasze współdziałanie i determinacja w budowaniu bezpieczeństwa i pomyślności kontynentu przyniesie dobre owoce. Przyszłość należy do ludzi miłujących pokój i potrafiących go bronić!
Po zakończeniu wystąpienia na Uniwersytecie Londyńskim odbyła się ceremonia odsłonięcia kamienia węgielnego pod nową siedzibą Szkoły Studiów Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich przez Prezydenta RP. Następnie Para Prezydencka spotkała się z brytyjską Polonią.
Wieczorem odbył się oficjalny obiad wydany przez Jej Królewską Mość Królową Elżbietę II i JKW Księcia Filipa na cześć Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i Małżonki.
Podczas obiadu Prezydent RP wygłosił toast.
Zwracając się do zebranych Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.
Pragnę wyrazić wielką radość z obecnej wizyty w Wielkiej Brytanii. Bardzo się cieszę, że już w pierwszym tygodniu polskiego członkostwa w Unii Europejskiej mogę odwiedzić kraj naszych wypróbowanych, oddanych przyjaciół, którzy w tak znaczący sposób wspierali nasze starania o akcesję.
Serdecznie dziękuję Waszej Królewskiej Mości za ciepłe słowa powitania oraz wszystkie dowody uznania dla mojej Ojczyzny. Chcę podkreślić, że z wielką sympatią wspominamy wizytę Waszej Królewskiej Mości – wraz Małżonkiem, Jego Królewską Wysokością Księciem Filipem – w naszym kraju. Cieszymy się również z tego, że ostatnio odwiedzili Polskę i okazali nam wiele życzliwości Ich Królewskie Wysokości – Książę Walii, Książę Yorku i Książę Kentu.
Wielka Brytania ma w polskich sercach miejsce szczególne. Wciąż żywa jest nad Wisłą pamięć o wspólnej walce z hitlerowskimi Niemcami, prowadzonej ramię w ramię na lądzie, na morzu i w powietrzu. Wspaniałym jej symbolem jest sprawa „Enigmy”. Złamanie przez Polaków tajemnicy tego urządzenia szyfrujacego i przekazanie jego kopii Brytyjczykom, pozwoliło kryptologom z Bletchley Park przez długie lata wojny odczytywać niemieckie rozkazy, raporty i depesze wojskowe. Pamiętamy także o tym, że to właśnie Londyn stał się siedzibą polskich władz na uchodźstwie. To tutaj przechowano insygnia głowy państwa polskiego. W hotelu Rubens, nieopodal Pałacu Buckingham, miał swoją siedzibę emigracyjny polski rząd.
Przeszłość w oczywisty sposób dowodzi, że łączy nas nieuchwytna, trudna do opisania nić porozumienia, sprawiająca, iż Polacy dobrze czują się w Wielkiej Brytanii, a Brytyjczycy w Polsce. Najlepszy dowód, że po zakończeniu wojny wielu moich rodaków znalazło nad Tamizą swój drugi dom. Za życzliwość, z jaką zostali przyjęci, żarliwie oddali w służbę nowej ojczyzny wszystkie swoje talenty i siły. Dziś z równie dobrym skutkiem czynią to ich potomkowie – w przemyśle, sektorze finansowym czy w wojsku.
O bliskości naszych narodów dobitnie świadczy wiele przykładów. Myślę tu przede wszystkim o genialnym pisarzu Józefie Conradzie-Korzeniowskim – Polaku z pochodzenia, Brytyjczyku z wyboru. Wielką Brytanię obrali za miejsce swego życia również inni nasi twórcy, jak choćby wielki kompozytor Sir Andrzej Panufnik, członek Royal Academy of Music, czy też wspaniały artysta malarz Feliks Topolski – przez pół wieku rysownik dworu brytyjskiego, autor malowideł ściennych w Pałacu Buckingham. Z kolei – jak u siebie w domu czuje się dziś nad Wisłą wieloletni wykładowca University of London, wybitny historyk i znawca Polski Norman Davies, honorowy obywatel Lublina i Krakowa. W tymże starym Krakowie, w swojej drugiej Ojczyźnie, osiadł światowej sławy skrzypek Nigel Kennedy.
Wspólnota ducha między naszymi narodami wyraża się przede wszystkim obopólnym zainteresowaniem – Brytyjczycy cenią dorobek teatru Jerzego Grotowskiego, poezję naszych Noblistów, Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza oraz filmy Andrzeja Wajdy, my zaś jesteśmy pełni uznania dla dokonań Petera Brooka, wciąż na nowo odczytujemy Szekspira i uważnie śledzimy dokonania brytyjskiego kina. Myślę, że to właśnie ta wzajemna otwartość sprawia, że z każdym rokiem coraz lepiej się rozumiemy.
Wasza Królewska Mość, Szanowni Państwo!
Jesteśmy bardzo wdzięczni Wielkiej Brytanii za życzliwość, z jaką towarzyszyła naszym staraniom o zajęcie godnego miejsca w zjednoczonej Europie. Głęboko utkwiły w naszej pamięci słowa wypowiedziane przez Jej Królewską Mość w Sejmie podczas Wizyty Państwowej w marcu 1996 roku: „Europe needs Poland”. W następnych latach mobilizowała nas do działania brytyjska wizja integracji europejskiej, przedstawiona w Warszawie przez premiera rządu JKM, Tony`ego Blaira, który oświadczył, że Polska powinna, już jako członek wspólnoty, wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku. Dziś z satysfakcją mogę powiedzieć, że wizję tę właśnie realizujemy!
Otwarcie nowego rozdziału w dziejach Europy niewątpliwie sprzyjać będzie rozwojowi naszej współpracy na forum międzynarodowym. Dobrze wróży jej podobny punkt widzenia Polski i Wielkiej Brytanii na przyszłość integracji kontynentu oraz na – komplementarny wobec NATO – system bezpieczeństwa europejskiego. Jakże wymownym potwierdzeniem wspólnoty poglądów na wyzwania współczesności jest czynne zaangażowanie obu naszych krajów w walkę z międzynarodowym terroryzmem.
Głęboko wierzę, że pod wspólną unijną flagą w znaczący sposób umocnimy również nasze stosunki dwustronne. Liczymy na rozwój współpracy gospodarczej, na większe zaangażowanie w Polsce brytyjskiego kapitału i zwiększenie rozmiarów inwestycji. Cenimy je wyjątkowo, ponieważ Brytyjczycy przywożą ze sobą wiarygodność i nowoczesność, a zarazem niezwykłe tradycje i doświadczenie. Spodziewamy się, że coraz bliższe będą kontakty ośrodków naukowych obu krajów. Ogromną wagę przywiązujemy do współpracy szkół i wyższych uczelni – jest ona źródłem cennych przyjaźni i procentuje nawet po wielu latach.
W imieniu moich rodaków pragnę podziękować za otwarcie 1 maja brytyjskiego rynku pracy. Widzimy w tym gest solidarności i zaufania do Polski oraz pozostałych nowych członków Unii Europejskiej. Jestem przekonany, że życzliwość ta już wkrótce wyda dobre owoce – ku naszemu obopólnemu zadowoleniu.
Wasza Królewska Mość, Szanowni Państwo!
Wybitny angielski filozof Francis Bacon powiedział, że przyjaźń podwaja radości. O tym, jak wiele prawdy niesie w sobie owa myśl, przekonujmy się podczas tej wizyty – w czasie każdej rozmowy i każdego spotkania.
Ta przyjaźń to bezcenny kapitał. Wzajemny dar, dzięki któremu z optymizmem możemy przystąpić do wspólnego budowania zjednoczonej Europy i nowego ładu międzynarodowego – z myślą o bezpiecznej przyszłości nas, naszych dzieci i wnuków. Głęboko wierzę w powodzenie tych wysiłków, jak najlepiej służących dobru obu narodów i międzynarodowej społeczności.
W tej intencji wznoszę toast:
- za zdrowie Waszej Królewskiej Mości,
- za przyjaźń polsko-brytyjską,
- za pomyślną przyszłość Brytyjczyków i Polaków w zjednoczonej Europie.
The Queen!