W uroczystości uczestniczyli m. in. Marszałek Senatu Longin Pastusiak, Prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan, Rzecznik Praw Obywatelskich Andrzej Zoll, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Ryszard Kalisz, Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-Deresz oraz byli i obecni członkowie Krajowej Rady Sądownictwa.
Zwracając się do zebranych Prezydenta RP powiedział m. in.:
Niewątpliwie 15 lat Krajowej Rady Sądownictwa jest dobrą okazją, aby zastanowić się nad tym, co udało się nam w tym szczególnym historycznym okresie osiągnąć, ale także, żeby spojrzeć na to wszystko, co wymaga jeszcze refleksji i zmiany. Zacznę od refleksji sprzed 15 laty kiedy przy Okrągłym Stole dyskutowaliśmy przyszłość demokratycznej Rzeczypospolitej i gmachu państwa prawa. Wtedy przecież bardzo emocjonalnie toczono dyskusje, zarówno plenarnie, jak i w kuluarach, a także w tych dodatkowych obradach, które miały miejsce w Magdalence istniało zapewnienie polskiemu sądownictwu niezależności i niezawisłości sędziów. To była batalia kto wie, czy nie o najważniejszym wymiarze, jaki wtedy toczyliśmy i kto wie, czy z tej batalii najwięcej nie pozostało w sensie praktycznym. Bo kiedy spojrzeć dzisiaj na grube tomy porozumień ekonomicznych, to okaże się, że niewiele z nich nawet rozpoczęto wprowadzać w życie, natomiast gdy spojrzymy na zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów, to okazuje się, że tutaj dokonaliśmy wyboru i konsekwentnie tą drogą poszliśmy. Mówię o tym dlatego, że warto pamiętać takie momenty, bo wtedy właśnie kształtowały się fundamenty polskiego ustroju, a jednocześnie ten ustrój od razu weryfikował się wobec standardów europejskich, światowych, oczekwiań opinii publicznej i wtedy, w roku 1989, w kwestii sądownictwa i sędziów decyzja była jednoznaczna i przełomowa. Konsekwencją tej decyzji było powołanie Krajowej Rady Sądownictwa, nawiązującej do wzorów włoskich i francuskich. Było to bardzo istotnym świadectwem, że państwo prawa staje się w naszym kraju jeżeli jeszcze nie rzeczywistością, to celem, bardzo wyraziście sformułowanym celem.
W ślad za porozumieniem Okrągłego Stołu, ukształtował się w 1989 roku nowy ustrój Rzeczypospolitej, oparty na podziale i równowadze władz: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Dokonano przełomowych zmian konstytucyjnych i ustawowych. Stanowiły one, że wymiar sprawiedliwości sprawowany jest wyłącznie przez sądy. Pozostałe władze nie mogą ingerować w ich działania, mają natomiast obowiązek zadbać o to, by władza sądownicza mogła godnie i skutecznie wypełniać swą misję.
Nowo ustanowiona Krajowa Rada Sądownictwa zyskała umocowanie konstytucyjne i stała się jednym z najwyższych organów państwowych. Odtąd sędziowie polskich sądów powoływani są na wniosek KRS przez Prezydenta Rzeczypospolitej i silnie obrazuje to przejście od ustroju autorytarnego do demokratycznego, bo przedtem prerogatywa ta należała do Ministra Sprawiedliwości, przedstawiciela administracji państwowej. Jest również niezwykle istotne, że KRS jest organem kolegialnym, skupiającym przedstawicieli wszystkich trzech władz, w tym także sędziów delegowanych tutaj przez swoje środowisko. Jeżeli Pan Prezes KRS powiedział przed chwilą, że w ciągu prezydenckich kadencji – zarówno Lecha Wałęsy jak i mojej – nie odmówiliśmy podpisu pod nominacjami sędziowskimi, chcę w tym miejscu wyrazić najgłębszą wiarę, że Pan Przewodniczący i wszyscy jego poprzednicy w Krajowej Radzie Sądownictwa są absolutnie przekonani, że nominacje, które my podpisaliśmy, trafiły w dobre ręce. Zaufaliśmy Wam, Krajowej Radzie Sądownictwa, procedurze, która została podjęta i wierzę, że nikt nie będzie odczuwał żalu z tego powodu. Niewątpliwie środowisko sędziowskie w tej procedurze powoływania sędziów uzyskało nadzwyczajne prerogatywy, w pełni szanowane przez Prezydentów, którzy na końcu tej drogi swój podpis składali.
Dokładnie 15 lat temu, 23 lutego 1990 roku, odbyło się pierwsze, historyczne posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa, która wtedy się ukonstytuowała. Tamto wydarzenie wyznacza całą epokę w najnowszych dziejach państwa prawnego w Polsce.
To właśnie KRS wypracowała stanowisko – tak ważne dla uniwersalnego rozumienia praworządności – że niezawisłość sędziowska nie może być pojmowana jako przywilej sędziów, ale przede wszystkim jako prawo obywateli do bezstronnego, niezależnego i fachowego sądu. Rada uczyniła wiele dla umocnienia władzy sądowniczej, dla zapewnienia sędziom godziwych warunków do wypełniania ich trudnej misji. Z wielkim uznaniem chcę podkreślić rolę, jaką odegrała Rada podczas prac nad nową Konstytucją, uchwaloną 2 kwietnia 1997 roku. Członkowie KRS aktywnie uczestniczyli w debatach komisji sejmowych, przedstawiając opinie środowiska sędziowskiego.
W nowej ustawie zasadniczej funkcja Rady – jako strażnika niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej – podniesiona została do rangi wartości konstytucyjnej. Potwierdzone zostało wyłączne prawo Rady do przedstawiania Prezydentowi RP wniosków o powołanie na stanowiska sędziowskie. KRS zyskała również kompetencje, by występować do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o rozpatrzenie zgodności z Konstytucją aktów normatywnych dotyczących sądownictwa. To wszystko to niewątpliwie mocne fundamenty, na których opiera się obecnie działalność KRS.
Dla mnie dzisiejszy jubileusz jest także trochę wydarzeniem osobistym, bowiem od początku mojej prezydentury – a więc od niemal dziesięciu lat – bardzo blisko współpracuję z Krajową Radą Sądownictwa. Spotykamy się, wydaje się, że dobrze rozumiemy. Jest dla mnie zaszczytem, że tak wielu spośród blisko dziesięciu tysięcy polskich sędziów odebrało nominacje właśnie z moich rąk. I wierzę, że to są właściwe nominacje, że znalazły się one we właściwych dłoniach. W tym szczególnym dniu chciałbym więc złożyć najserdeczniejsze podziękowanie Krajowej Radzie Sądownictwa za naszą współpracę i za owoce, które ona przyniosła. Pozwólcie Państwo, że na ręce Pana Przewodniczącego Krzysztofa Strzelczyka złożę wyrazy głębokiego uznania i szacunku wobec zasług wszystkich członków Rady – tej i poprzednich kadencji. Chcę również wyrazić moje ogromne poważanie dla pracy polskich sędziów, szczególnie tych, którzy nie bacząc na trudności umacniają sprawiedliwą, praworządną Rzeczpospolitą.
Piętnastolecie działalności KRS jest świętem, ważnym dla polskiego życia publicznego. Ale ten świąteczny nastrój nie zwalnia nas od refleksji na temat tego, co się dzieje. Wszyscy przecież w tym gronie mamy świadomość, że naszemu wymiarowi sprawiedliwości – i szerzej, państwu prawnemu w Polsce – ciągle przychodzi mierzyć się z bardzo poważnymi wyzwaniami, często nowymi..
W naszych staraniach o umacnianie rządów prawa są sukcesy, są atuty, ale są też kłopoty i porażki. Do atutów należy działalność Krajowej Rady Sądownictwa – instytucji, która – co warto podkreślić - stała się wzorem dla podobnych rozwiązań w innych krajach: w Bułgarii, Chorwacji, Słowenii, na Ukrainie i na Węgrzech. Mamy pełne powody, aby być dumni z osiągnięć Trybunału Konstytucyjnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, sądownictwa administracyjnego. Poprawia się wyraźnie praca sądów powszechnych, choć ich problemy w wielu miejscach są ciągle dotkliwe. Ale przecież nie chodzi tylko o same instytucje. Ważnym wymiarem praworządności jest także stan świadomości społecznej, stosunek do norm prawnych i wola ich przestrzegania. I tu, po 15 latach budowania polskiej demokracji. Trzeba powiedzieć jasno – nie możemy być ani zadowoleni ze stanu kultury prawnej w Polsce, ani z poziomu bezpieczeństwa, jaki na co dzień mamy. Ciągle zbyt niskie jest zaufanie, z jakim przeciętny Polak odczytuje zasadę rządów prawa, szczególnie, gdy odnosi ją do siebie i do codziennego życia. A więc niezwykle ważnym zadaniem nie tylko wobec środowisk sędziowskich, prawniczych, ale wszystkich – politycznych, medialnych, obywatelskich, samorządowych, jest budowanie praktyki państwa prawnego w Rzeczypospolitej. Nie tylko formułowanie postulatów demokratycznego państwa prawa, ale budowanie tego państwa w tych nawet najmniejszych zakresach, na jakie mamy wpływ. Ale oczywiście, gdybyśmy przyjęli taki bardzo gromki apel do całego społeczeństwa: starajmy się bardziej budować demokratyczne państwo prawne, to nie zmieni to podstawowych obowiązków, które spoczywają na polskim sądownictwie. Nie spełnią się nasze ambicje, by silna Polska zajmowała mocną pozycję w europejskiej rodzinie i nie zdarzy się nam szybkie zasypanie cywilizacyjnej luki – jeśli właśnie w kwestiach społecznych i gospodarczych zabraknie sprawnego i w pełni wiarygodnego arbitra, jakim zawsze powinien być niezawisły sąd.
Mamy powód do zadowolenia, kolejka spraw oczekujących na rozpatrzenie zaczęła maleć – w ubiegłym roku polskim sądom od powszechnych do Sądu Najwyższego udało się załatwić o 400 tysięcy spraw więcej, niż ich w tym czasie wpłynęło. Warto podkreślić, że ten dobry wynik zawdzięczamy sądom rejonowym, do których trafia prawie 90 procent wszystkich aktów oskarżenia i pozwów. Ale jednak mimo tego wysiłku, w 2005 roku nadal do rozstrzygnięcia pozostało ponad milion siedemset tysięcy spraw, z czego prawie 13 tysięcy to sprawy stare.
Musi nas niepokoić przewlekłość postępowań, co doprowadza do przedawniania się spraw o przestępstwa i wykroczenia, a w konsekwencji prowadzi do bezkarności sprawców, a nie ma większej zachęty dla przestępczości jak poczucie bezkarności. Na naszych oczach rozgrywa się spektakl, który bardzo zajmuje polską opinię publiczną, mówię o sprawie FOZZ i próbach sędziów przeprowadzenia całego wysiłku sądu do prawomocnego wyroku. Myślę, że jeśli nie uda się tego uczynić, będziemy skazani na bardzo wiele różnych projektów usprawniających procedury. Niewątpliwie trzeba bić na alarm. To, co dzieje się dzisiaj w tej sprawie, co dzieje się w mniej znanych sprawach, jest jednak dowodem, że potrzebna jest wielka odpowiedzialność sądów, sędziów, ale także i adwokatów, ale także tych wszystkich środowisk prawniczych, które uczestniczą w dziele budowania demokratycznego państwa prawnego, gdzie na końcu powinna być sprawiedliwość, a niekoniecznie wyłącznie własny sukces czy własny interes.
Potrzebny jest w wielu sprawach dzisiaj nadzwyczajny pośpiech, bowiem w przeszłości nastąpiły opóźnienia. I bardzo chciałbym, żeby sądownictwo, niezależnie od wszystkich zniechęceń czy na przykład pretensji, które są przy tej okazji wypowiadane, było przede wszystkim miejscem, gdzie sprawnie toczą się procedury i to, co wynika z tego sprawiedliwego wyroku, a niekoniecznie działania specjalne, które czynią wrażenie, iż oto dzięki temu wszystko potoczy się już zupełnie inaczej. Apeluję z tego miejsca do wszystkich środowisk – sędziowskich, adwokackich, wszystkich pracowników administracyjnych sądów, żeby wzięli to pod uwagę, bowiem bardzo wiele zależy od nich, od ich sposobu pracy, rzetelności tej pracy i odpowiedzialności, zwyczajnej odpowiedzialności, abyśmy mogli dać społeczeństwu pełne przekonanie, że to, co powinno się skończyć w systemie prawnym, z szacunkiem dla wszelkich procedur, dochodzi do finału.
Wiemy oczywiście, że sądy nie funkcjonują w próżni; że o ich skuteczności decyduje także praca organów ścigania czy administracji publicznej. Ale z drugiej strony, sądownictwo – jako trzecia władza, chroniona przed ingerencją z zewnątrz – nie może trwać w poczuciu, że jest wieżą z kości słoniowej. Sądownictwo podlega społecznej ocenie i będzie tej ocenie podlegało, a wizerunek sądownictwa ma istotny wpływ na kulturę prawną obywateli. Dlatego tutaj na tym posiedzeniu z okazji 15. rocznicy KRS chcę przestrzec i położyć na stół kolejnych obrad Rady pytanie, co zrobić, aby zachwianie społecznego zaufania do rzetelności i bezstronności procesów sądowych nie stało się zjawiskiem, które będzie rujnować autorytet sądów, sądownictwa i państwa prawa, żeby nie było właśnie argumentem do szukania drogi zastępczej, żeby nie dawało niektórym środowiskom przekonania, że nie ma co liczyć na sądy, więc działajmy poza nimi i dochodźmy sprawiedliwości na drodze pozasądowej czy takich właśnie metod. To jest ogromnie ważny problem, który narasta. To nie jest zresztą tylko problemem polskim, on się pojawił również w innych krajach Europy i świata, natomiast sądzę, że takie grono jak Krajowa Rada Sądownictwa powinno zastanowić się, co uczynić, aby rzeczywiście sądy w demokratycznym państwie były tym miejscem, w którym obywatele dochodzą swoich uzasadnionych praw, interesów, że dają gwarancję bezpieczeństwa, uczciwości, inaczej będziemy mieli liczną grupę patologii, które grozić będą porządkowi publicznemu, a które w dłuższym wymiarze będą również niebezpieczne dla stabilności państwa i naszej pozycji na arenie międzynarodowej. Wierzę, że środowisko sędziowskie, KRS ma wystarczająco argumentów i siły, aby pomóc samym sędziom, aby środowisko wykazało więcej aktywności i reagowało na negatywne zjawiska, żeby rozdzielić również w tym środowisku to, co jest złe, co nie powinno mieć miejsca, od takich postaw, które powinny być przykładem dla wszystkich sędziów. Przysięga, którą sędziowie składają w Pałacu Prezydenckim, jest właściwie wystarczającą formułą i nie trzeba tam ani żadnego słowa dodawać, ani ujmować, wystarczy tak ją wypełnić, żebyśmy mieli gwarancję, że sędzia i sąd będzie działał jak najlepiej.
Jest jeszcze problem relacji między władzą trzecią a „czwartą”. Chciałbym, żeby był tu wspólny język, żeby przy jednoczesnym poszanowaniu rozmaitych, różnych ról społecznych, być bardziej wyczulonym na to, co jest reakcją na działania sądu nierozsądną, nieprawdziwą, kłamliwą, negatywną. W budowaniu zaufania do sądownictwa media mają do odegrania rolę. Jeżeli odgrywają ją zgodnie z substancją sprawy, to nie musimy się niczego obawiać, jeżeli odgrywają rolę jedynie sensacyjną, wtedy odbierają obywatelowi to przekonanie, że właśnie w sądzie można dochodzić swoich racji skutecznie i odpowiednio szybko. Byłoby więc cenne, aby KRS podjęła się wysiłku, żeby spotykać się ze środowiskiem dziennikarskim, żeby tłumaczyć różnego rodzaju zawiłości, żeby pokazywać te działania sądów, sędziów, żebyśmy lepiej znali również nie tylko nazwiska sędziów, którzy wejdą w kolizję z prawem, ponieważ oni natychmiast trafiają na pierwsze strony gazet, ale również - tych dobrych sędziów, którzy stanowią siłę polskiego wymiaru sprawiedliwości, którzy powinni być autorytetami demokratycznej Polski, którzy powinni być znani, choć nie od razu bohaterami wszystkich audycji talk-show, ale którzy powinni być autorytetami i którzy są punktami referencyjnymi polskiego prawa i polskiej demokracji.
Ze swojej strony chciałbym ze wszystkich sił wspierać te działania, które będą umacniać wizerunek polskiego sądownictwa, dobrego sądownictwa w społeczeństwie.
Nie ma żadnych wątpliwości, że stan wymiaru sprawiedliwości, a także to, w jakim miejscu znajduje się nasze państwo prawne i demokracja – jest odpowiedzialnością nas wszystkich – polityków, parlamentarzystów, kolejnych rządów. Nie bacząc na zmiany w Ministerstwie Sprawiedliwości musicie robić swoje, bo dysponujecie dłuższą perspektywą czasową, a trzeba liczyć, że kolejne rządy będą dobre pomysły wspierać. Nie ulega jednak wątpliwości, że musimy wszyscy zatroszczyć się i o warunki organizacyjne, finansowe wymiaru sprawiedliwości i nie bacząc na różnego rodzaju zmiany personalne, cały czas tę politykę bardzo konsekwentnie kontynuować, bo nie ma dla niej alternatywy. Jeżeli nie będzie momentu w polskiej historii, kiedy sądy są dobrze wyposażone i działają odpowiednio sprawnie bez ogromnej ilości przedłużonych, wydłużonych, zmierzających do umorzenia spraw, będzie nam trudno mówić o skutecznym wymiarze sprawiedliwości. Wiem także, że mało jakiemu państwu taki system, a szczególnie w Europie, udało się stworzyć - chodzi mi o sądownictwo czy włoskie czy francuskie, to niekoniecznie są przykłady najlepsze.
Przy tym jest oczywiście pytanie, co czynić, aby ta zmiana na lepsze się dokonywała. I tu w ostatnim czasie odzywają się dwie szkoły. Jedna szkoła, której ja bardzo sprzyjam, mianowicie, żeby konsekwentną drogą tych działań, które od 15 lat są podejmowane, które zaczęły się od rewolucji, ponieważ stworzyły niezależne sądy i niezawisłych sędziów, powinny ewolucyjnie dążyć do stworzenia systemu, który będzie działał sprawnie i który będzie oparty na tych bardzo zasadniczych wartościach obywatelskich, wolności obywatelskich, czyli będzie wierzył, że w człowieku jest więcej dobrego niż złego i że dla takich ludzi, dla społeczeństwa obywatelskiego ten system wymiaru sprawiedliwości należy tworzyć. Jest także i koncepcja druga, która jest przedstawiana coraz częściej przez różne środowiska polityczne przygotowujące się do wyborów, że wymiar sprawiedliwości wymaga rewolucji, rezygnacji z tej bardzo istotnej roli samorządu sędziowskiego, korporacyjnego, który Państwo reprezentujecie, że raczej trzeba rozbudowywać strukturę poprzez kolejne instytucje śledcze i kontrolne, a nie rozbudowywać zasady społeczeństwa obywatelskiego. Moje zdanie jest jasne: uważam, że nigdzie trybunały przyspieszone i przyspieszone procedury nie doprowadziły do zbudowania państwa demokratycznego, natomiast bywały źródłem bardzo wielu nieszczęść, które później były nie do naprawienia. I jakikolwiek system twardy i rewolucyjny tak naprawdę kultury prawnej demokratycznej nie zbudował. Natomiast budowanie państwa demokratycznego jest procesem wymagającym wytrwałości, wielkich kompetencji, ale możliwym, czego przykładem są najbardziej rozwinięte państwa demokratyczne w świecie. Polska wykonała na tej drodze pierwszy, ale za to milowy krok. 15 lat polskiej demokracji, szczególnie gdy chodzi o sądownictwo, o niezależność i niezawisłość sędziów, to naprawdę wydarzenie o nadzwyczajnym znaczeniu. Gdyby dzisiaj udało się do tego dodać więcej sprawności, więcej odpowiedzialności za państwo prawa, więcej edukacji wobec społeczeństwa i we wszystkich jego środowiskach, i więcej zrozumienia dla otaczającego nas świata medialnego, to sądzę, że moglibyśmy zaufać sądom i sędziom i za czas jakiś, na pewno nie jakiś zbyt krótki, ale jednak wyobrażalny, wierzyć, że Polska na drodze do tworzenia demokratycznego państwa prawnego, wiele osiągnęła i staje się jednym z ciekawszych przykładów na mapie europejskiej czy światowej. To wymaga pracy, wysiłku. Jestem przekonany, że Krajowa Rada Sądownictwa zdaje sobie sprawę z tego wielkiego zadania i nie ulegnie wyłącznie procedurze przygotowania kolejnych wniosków sędziowskich, ale będzie bardzo szeroko patrzyła na problemy prawa, sądownictwa w Polsce, bo nam potrzebny jest system sprawiedliwy i rychliwy, a obawiajmy się trybunałów rewolucyjnych, bo one nikomu nigdzie na świecie niczego dobrego nie przyniosły.