Menu rozwijane

11 stycznia 2005

Udział Prezydenta RP w Noworocznym Spotkaniu Polskiej Rady Ekumenicznej
(2005-01-11)

11 stycznia 2005 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w Noworocznym Spotkaniu Polskiej Rady Ekumenicznej.

Zwracając się do zebranych gości Prezydent RP powiedział m.in.
Jest już tradycją, że spotykamy się tutaj na początku nowego roku. Jest dla mnie wielkim honorem, że mogę być z państwem w Polskie Radzie Ekumenicznej i podziękować za to wszystko co udało nam się wspólnie uczynić w roku minionym.

Nie byłbym wobec mijającego roku aż tak bardzo krytyczny jak mój przedmówca, bowiem kiedy za ileś lat spojrzymy na ten rok 2004 to przede wszystkim będziemy widzieć tę historyczną miarę wejścia Polski do UE, miarę wielkiej przemiany jaka dokonała się w sąsiedniej, bratniej nam Ukrainie. Będziemy widzieć także to, ze Europa rozszerza swoje granice, że przestaje być Europą zachodu i wschodu, podzieloną murem, ale oto jesteśmy w nowych strukturach europejskich z 9 innymi krajami Europy Środkowej i Wschodniej, cieszymy się także, że jest już prawie zadekretowane, iż będą tak wkrótce nasi przyjaciele i bracia z Rumunii i Bułgarii, a za chwilę Chorwacji.

Ten rok będzie również pamiętać jako ten, w którym udało nam się wyjść na prostą jeżeli chodzi o sprawy gospodarcze. Życzyłbym aby każdy kolejny rok miał blisko 6% wzrostu gospodarczego, aby złoty staje tak silny, że aż dolar się boi. To nie są oznaki choroby i politycznych błędów, ale to są oznaki siły, która płynie z potencjały jakim dysponujemy w Polsce, i który jest również zasługa polskich Kościołów i polskich związku wyznaniowych Dlatego: w górę serca! To wszystko złe, co nas niepokoi, co boli to nie jest tylko rok 2004 – to wiele procesów, wydarzeń, które mają swoje przyczyny i praprzyczyny, a które trzeba skutecznie i konsekwentnie likwidować. Kiedy mówimy o likwidacji błędów, to złożę życzenia dotyczące raczej roku 2005 – nie popełniajmy błędów radykalizmu, nieodpowiedzialności, eksperymentów, które mogą doprowadzić do skutków dużo gorszych niż do wszystko co mamy.

Dziękuję za rok 2004, trudny – jak zawsze w Polsce – ale aby on naprawdę udany. Nie przemawia tu przeze mnie prezydencki optymizm, do którego konstytucyjnie jestem wyznaczony, ale głębokie przekonanie – to był naprawdę rok historycznej zmiany, która w Polsce się dokonała i wszystkim tym, którzy pomogli by Polska weszła do wspólnej europejskiej rodziny należy podziękować i życzyć, abyśmy znaleźli się w otoczeniu przyjaznych sąsiadów.

Są tutaj na sali ludzi, którzy znają historię, Ileż to razy i jak rzadko w polskiej historii było tak, że na wszystkich granicach mieliśmy przyjaciół i dobrych sąsiadów. Kiedy ostatni razy byliśmy w jednym sojuszu militarnym i politycznym z Niemcami? Kiedy z Ukrainą budowaliśmy najbardziej przyjazne kontakty? Kiedy mogliśmy budować relacje z federacją Rosyjską w oparciu o nasze członkostwo w UE? Kiedy mieliśmy spokój na wszystkich granicach i martwiliśmy się tylko czy nasze drogi wytrzymają ten napór turystów. Czy Państwo wiecie, kiedy mówimy o roku minionym, że np. polski eksport do Rosji wciągu jednego roku wzrósł o 80%. O tym się nie mówi, bo to są wiadomości, które się nie nadają. Gdyby spadł – to inna sprawa… Mówię o tym, będąc najdalej od propagandy sukcesu, tylko w tym duchu wołam: w górę serca.

A jeżeli chodzi o zadania na rok 2005 to są one takie, żeby to co dobre utrzymać, a co złe zwalczyć, wykorzenić, ale mądrze. Kiedy czytam jednego z dziennikarzy, który mówi, że takie procesy musza boleć, że trzeba powoływać kolejne komisje, a przy tym będzie i krew, i ropa, i ból, ale to jest konieczne. Każdy kto podlega chirurgii musi to rozumieć. Ale tak nie jest do końca. Każdy, który podlega chirurgii podlega przede wszystkim rozumie, że trzeba trafić na dobrego, zdolnego chirurga. A zatem oby po wyborach 2005 roku było jak najwięcej w Polsce mądrych, zdolnych i odpowiedzialnych chirurgów, czyli to co prawdziwe, a nie to co się wydaje. Żeby byli gotowi rzeczywiście podporządkować swoją zawodową działalność temu co służyć będzie wszystkim, a nie temu co ma służyć ich partyjnym czy prywatnym interesom. Niech ten rok 2005 taki będzie i mam nadzieję, że może być jeżeli wszyscy się o to postaramy.

Przechodząc do ostatniej części – ekumenizmu, nie chcę oczywiście konkurować tu z teologiczną wiedzą Ekscelencji. Otóż myślę, że ekumenizm rozumiany jako współpraca, tolerancja, gotowość do współdziałania, staje się rzeczywistym wyzwaniem współczesnych czasów. I przekonujemy się o tym właściwie w każdej chwili, zarówno czy dotyczy to sporów politycznych na Bliskim Wschodzie, czy na Ukrainie, czy dotyczy to walki z terroryzmem, czy dotyczy to dialogu lub jego braku wielkich religii czy cywilizacji. Ale ten ekumenizm w rozumieniu poczucia współodpowiedzialności za losy świata, dotyka nas, bo to wydarzyło się w Azji, to tsunami i setki tysięcy ofiar, wykracza poza jakiekolwiek dyskusje teologiczne, religijne, podziały polityczne itd. To wymaga wielkiej ludzkiej solidarności, gotowości do współpracy, do otwarcia się nawzajem i jestem przekonany, że o ile odczuwamy to i wiemy od wielu lat dzięki wybitnym ludziom Kościołów, dzięki tym wszystkim, którzy potrafili pokonać te wszystkie historyczne trudności by spotkać się w na jednej modlitwie, czy to w kościele, synagodze czy meczecie, to chce powiedzieć, że to musimy przenieść do takiego codziennego współistnienia ludzi. Przyjmując zatem krytykę dotyczącą zjawisk politycznych, bardzo jednak liczę – jako Prezydent i polityk – że rok 2005 będzie rokiem umacniania ducha ekumenicznego w polskim Narodzie, w Europie i świecie. Życzę tego z całego serca gdyż jest to nam naprawdę potrzebne i niezbędne. Im więcej dialogu, otwarcia się, tolerancji, poszukiwania punktów wspólnych i umiejętności przechodzenia nad tym co w sposób naturalny, historyczny, ludzki, generacyjny dzieli, tym więcej będzie pokoju, bezpieczeństwa i tym więcej będzie dobra, które razem możemy tworzyć. Szanowni Państwo: tak naprawdę jaki ten świat będzie zależy od nas i od Pana Boga. W sprawie Pana Boga były już wypowiedzi, co się tyczy nas proponuje ciężką i zgodną pracę.