Menu rozwijane

25 lutego 2005
25 lutego 2005 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wziął udział w uroczystościach z okazji 60. rocznicy utworzenia 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.

Podczas uroczystości za zasługi w umacnianiu suwerenności i obronności kraju Srebrnym Krzyżem Zasługi odznaczeni zostali: major Andrzej Michałczenko, major Mirosław Szapel, starszy chorąży sztabowy Edward Szeląg.

Zwracając się do zebranych Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in.:

Jestem wielce rad, że mogę spotkać się z Wami w tak szczególnym dniu – w Święto Pułku. Dziękuję za zaproszenie na tę uroczystość. Przyjąłem je z tym większą ochotą, że przecież od lat znakomicie się znamy i współpracujemy ze sobą. 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego jest mi wyjątkowo bliski i mam wrażenie, że należę do najczęstszych pasażerów i użytkowników tej Waszej pracy, działalności i służby.
Chcę serdecznie pogratulować jubileuszu 60-lecia istnienia Waszej jednostki. Jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Zwierzchnik Sił Zbrojnych wyrażam przy tej okazji wielkie zadowolenie, że 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego niezwykle godnie pielęgnuje tradycje – sformowanej jeszcze podczas wojny, 25 lutego 1945 roku – 6. Samodzielnej Eskadry Transportowej.
Można śmiało powiedzieć, że od sześciu dekad nieustannie obracacie się „w wysokich sferach” i mam tu na myśli nie tylko powietrzne przestrzenie. Wielki kunszt pilotów pułku pozwala bezpiecznie czuć się na podniebnych szlakach Waszym pasażerom – przedstawicielom najwyższych władz państwowych. Chcę podkreślić Wasz profesjonalizm i ofiarność, z jaką uczestniczycie w akcjach humanitarnych. Wymieniam tylko niektóre Wasze powinności, ale dobrze wiem, że podczas ciągłej, wytężonej służby wypełniacie ich znacznie więcej. Wasza jednostka to przecież pułk bojowy z prawdziwego zdarzenia, pozostający w gotowości 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku.
Tysiące godzin lotów, jakie macie na koncie, to efekt wysiłków personelu pokładowego i naziemnego, pilotów i mechaników, ludzi których łączy wielka lotnicza pasja. Powierzone Wam wyjątkowo odpowiedzialne zadania wykonujecie w sposób wzorowy. Z dumą myślę o tym, że potraficie poradzić sobie nawet w najbardziej skomplikowanych sytuacjach, zachowując przy tym spokój, pogodę ducha, a kiedy trzeba – zimną krew.
Za wszystko to, co robicie, przyjmijcie słowa najwyższego szacunku i uznania.
Chcę pogratulować odznaczonym i nominowanym. Chcę abyście potraktowali te odznaczenia i awanse jako wyraz podziękowań za trud całej jednostki. Jestem przekonany, że będzie to zachęta do jeszcze lepszego wypełniania ważnych obowiązków.
Żołnierski honor, umiłowanie Ojczyzny, w połączeniu z kompetencją, odwagą i skromnością stanowią Wasz bezcenny kapitał. Pomnażajcie go, proszę, przez kolejne lata. Bądźcie – tak jak do tej pory – zawsze pierwsi w służbie i w pracy.
Chciałbym także do tych oficjalnych słów dodać bardzo osobiste – moje własne, mojej Małżonki i wielu moich współpracowników, którzy jakże często mieli okazję spotykać się z Wami na pokładach samolotów pułku. Za te wszystkie chwile i godziny, podczas których mieliśmy pewność, że dolecimy na miejsce i na czas, wiedzieliśmy, że jesteśmy w dobrych rękach, cieszyliśmy się Waszą obecnością, kwalifikacjami i tym szczerym, pełnym nadziei uśmiechem chcę wyrazić wszystkim, od dowódcy poczynając serdecznie podziękowania.
Chciałbym raz jeszcze powtórzyć – 60 lat pułku to szmat czasu, to wiele wydarzeń, osiągnięć na ziemi i w powietrzu. Miłość do latania to jest sens waszego życia. Ona jest Waszą satysfakcją, ona jest powodem Waszych sukcesów.
Chciałbym wszakże kończąc swoją prezydencką kadencję złożyć życzenia, które wierzę, że wreszcie się spełnią. Oby znakomity pułk, znakomici piloci i mechanicy któregoś dnia otrzymali maszyny na miarę potrzeb i osiągnięć XXI wieku. One są dostępne, tylko trzeba podjąć decyzję. A mam wrażenie, że decyzje o zakupie samolotów w Polsce są ciągle w takim „zaklętym kręgu”. Oto pierwszego roku jak nowy rząd przejmuje władzę cieszy się, że w ogóle może na czymś latać, w drugim roku zdaje sobie sprawę, że trzeba by było tę eskadrę wymienić i zaczyna o tym myśleć, w trzecim jest już gotów podjąć decyzję, ale boi się wyborów i reakcji wyborców co będzie później, a w czwartym roku ponieważ nie wierzy w zwycięstwo wyborcze zostawia ten problem swoim następcom. W ten oto sposób od kilkunastu lat stoimy tu przed tym Tupolewem 154 M, któremu jestem wdzięczny, że zawsze dowiózł mnie na miejsce i czas.