26 lutego 2005 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski – przebywający z wizytą roboczą w Republice Federalnej Niemiec – wziął udział w Forum Fundacji Bertelsmanna “Rozmowy Europejskie”.
Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział m. in.
Chcę przede wszystkim wszystkich Państwa bardzo serdecznie przywitać, podziękować za obecność tutaj na Unter Den Linden, w tym pięknym gmachu Fundacji Bertelsmanna. Chcę również wyrazić wielkie zadowolenie, że po raz kolejny mogę spotkać się z przedstawicielami niemieckiej polityki, gospodarki, kultury i mediów. To zaproszenie dla mnie, jak zawsze z Waszej strony, jest ważne, przyjąłem je z radością i cieszę się, że mogę o wielu sprawach otwarcie tutaj z Państwem porozmawiać. Tym bardziej, że obecność polskiego prezydenta na forum Fundacji Bertelsmanna stała się już niemal tradycją i to dobrą tradycją, jeżeli znamy wagę stosunków polsko-niemieckich.
Chociaż podobnie jak w ubiegłych latach spotykamy się z tych dwóch stron, to jednak w zupełnie zmienionym kontekście. Oto Polska od dziesięciu miesięcy jest już członkiem Unii Europejskiej, uczestnikiem wspólnego, historycznego przedsięwzięcia. Razem jednoczymy kontynent. My, Polacy, z wdzięcznością pamiętamy, ile dla naszego członkostwa uczyniły Niemcy, jak ważne było konsekwentne wsparcie udzielane nam przez naszych zachodnich sąsiadów. Polsko-niemieckie relacje uzyskały teraz nowy i niezwykle ważny wymiar: wspólnej odpowiedzialności za przyszłość Europy. Stosunki między Polską i Niemcami, czyli od 1 maja 2004 roku, są nie tylko sprawą naszych narodów, ale zwierciadłem spójności i zaufania w całej wspólnocie europejskiej.
Zeszłoroczne rozszerzenie Unii Polacy i Niemcy powinni postrzegać nie tylko jako zamknięcie pewnego etapu, lecz przede wszystkim jako otwarcie nowych horyzontów, jako szansę stworzenia nowych obszarów ścisłej współpracy Polski i Niemiec w obronie wspólnych interesów. Te nowe perspektywy trzeba umieć dostrzec, spojrzeć w nie z odwagą i wypełnić nowymi ideami. Warto zatem dziś, u progu kolejnego rozdziału w polsko-niemieckiej historii, zastanowić się nad tym, co zmienić, co poprawić w relacjach dwustronnych, a zwłaszcza nad tym, co nasze narody mogą razem uczynić dla budowania Europy coraz bardziej otwartej, coraz bardziej solidarnej, coraz silniej zjednoczonej.
Wspólnota europejska wyłoniła się jako odpowiedź na tragiczne konsekwencje, do jakich doprowadziły podziały na kontynencie. Cierpienia milionów ofiar obu wojen światowych skłoniły ojców założycieli do podjęcia historycznego przedsięwzięcia jednoczenia kontynentu. Ten dziejowy kontekst integracji europejskiej ze zdwojoną mocą uświadamiamy sobie podczas tegorocznych obchodów rocznicowych. Rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, czy zbliżający się jubileusz zakończenia II wojny światowej stanowią okazję do głębokiej, poważnej refleksji. Europa nie chce i nie może budować swojej przyszłości na zapomnieniu. Nie możemy dopuścić do historycznej amnezji, do fałszowania faktów, do rewizji dziejów. Ale pamięć nie może też już więcej dzielić. Nie wolno nam posyłać ofiar na te fronty, na których odebrano im życie. Już nigdy więcej nie powinniśmy wygrywać prawdy przeciwko innym. Stajemy wspólnie w jej obliczu i wspólnie powinniśmy sobie z nią radzić. Przede wszystkim troszczmy się o przekazywanie uczciwej, pełnej wiedzy historycznej młodym pokoleniom. To, co trudne w europejskich dziejach, jest w równej mierze naszym wspólnym bagażem, jak to, czym się szczycimy – dorobek naszych twórców, myślicieli, czy wynalazców.
Europa stała się dziś bardziej refleksyjna przede wszystkim dlatego, że jest silniejsza, i że okrzepła już jako wspólnota. Jeśli jednak budowanie tożsamości europejskiej ma się powieść, wspólnota musi zachować spójność i poczucie solidarności. Mówię to jako prezydent kraju, który z wielkim zaangażowaniem włączył się w proces jednoczenia kontynentu. Polacy wiązali z członkostwem swego kraju w Unii wielkie nadzieje i nie zawiedli się, podkreślam – nie zawiedli się. Dziś polscy obywatele widzą i rozumieją, jakie szanse rozwoju otworzyły się przed ich ojczyzną i potrafią wykorzystać te szanse. Poparcie dla Unii Europejskiej przerasta oczekiwania nawet największych optymistów. Mówię o tym po to, żeby uświadomić Państwu, że Polska to naprawdę zastrzyk nowej krwi i wielkiego entuzjazmu dla jednoczenia kontynentu. I nie zmarnujemy tego nowego źródła energii dla całej Europy!
Aby zjednoczenie zachodniej i wschodniej części kontynentu stało się pełne, Europa na pewno potrzebuje pogłębienia integracji. Mój kraj nigdy nie chciał blokować zmian w tym kierunku. Różnice zdań, jakie pojawiły się podczas dyskusji nad ostatecznym kształtem Konstytucji Europejskiej były zjawiskiem normalnym, które nikogo w pluralistycznej i demokratycznej wspólnocie dziwić nie powinno. Jest dla mnie powodem do wielkiej satysfakcji, że udało się nam dojść w tych sprawach do porozumienia – kompromis nigdy nie jest łatwy, ale jako spotkanie w pół drogi pozwala drugą jej połowę przejść razem. Wierzę, że Polacy, po przeprowadzeniu publicznej, społecznej debaty zaakceptują w referendum Traktat Konstytucyjny. Przede wszystkim na skutek dostrzeżenia oczywistych korzyści, płynących z tego dokumentu dla obywateli całej Unii. Ale również dlatego, że poparcie dla pogłębienia integracji w moim kraju jest silnie i związane z poparciem dla samej wspólnoty. A to, wobec zachodzących u nas zmian, jest niezwykle wysokie. Dzisiaj podawana jest informacja dla Polski, że w badanej opinii publicznej 64-65% Polaków popiera Traktat Konstytucyjny. I w moim przekonaniu są to prawdziwe badania. Jeżeli mogą dzisiaj przewidywać wynik referendum w sprawie Traktatu Konstytucyjnego, wyglądałyby mniej więcej tak, że 60% „za”, 25% „przeciw”, reszta – niezdecydowana. I dlatego tym bardziej chcę, żeby traktat był przyjęty w referendum, żeby był wolny głos Polaków w tej sprawie.
Jesteśmy w ważnym momencie historii Europy. Tu nie chodzi tylko o Traktat Konstytucyjny, ale chodzi o całą koncepcję i misję europejską, którą trzeba realizować. I jestem także w szczególnej sytuacji dlatego, że ten rok jest ostatnim rokiem mojej prezydentury. W grudniu tego roku wypełnię dziesięć lat urzędowania jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i chciałbym zostawić należyty porządek. Dlatego pozwalam sobie prosić, apelować do Was, do niemieckich elit gospodarczych, politycznych, naukowych, abyśmy uczynili wszystko, by Unia Europejska pozostała solidarna, pozostała solidarna zarówno, abyśmy uczynili wszystko, aby Unia Europejska pozostała solidarna zarówno jeśli chodzi o Traktat Konstytucyjny, zarówno jeśli chodzi o koncepcje rozszerzania UE, czy gdy chodzi o kształt unijnego budżetu na kolejny okres: 2007-2013. Chciałbym, żeby szczególnie w kwestii budżetu cnota oszczędności nie przesłoniła wizji europejskiej, nie przesłoniła perspektywy budowania Europy solidarnej. Aby właśnie tę inwestycję w solidarność europejską potraktować jako najbardziej opłacalną inwestycję, bo ona taką jest. Jej efekty będą decydować na całe lata o rozszerzeniu wspólnoty, o naszej współpracy, o spójności i o równomiernym rozwoju. Raz jeszcze trzeba podkreślić, przy całym szacunku dla kwestii rachunku, efektywności - pamiętajmy, że solidarność europejska może być najbardziej opłacalną inwestycją.
Pozwólcie, że posłużę się taką metaforą: Polacy marzą o Unii, która pozostałaby wielowymiarowa: solidarna, spójna i otwarta. Wspólnota, która się zamyka, nie manifestuje swojej siły, ale swój lęk. Dlatego jestem pewien, że Unia do rozwoju potrzebuje kolejnych etapów rozszerzania. Niosą one ze sobą także konieczność wewnętrznych reform, usprawniania procedur, podnoszenia sprawności organizacyjnej. Nikt rozsądny nie dąży przecież do budowania w Europie kolosa na glinianych nogach. Z drugiej strony nie można przeciwstawiać szerokości integracji i jej pogłębieniu – bo, jak powiedziałem, wszystkie wymiary Unii muszą rozwijać się równomiernie.
Dlatego chcę powiedzieć, iż uważam, że jest we wspólnej Europie miejsce dla Turcji. Cieszy mnie stanowisko, jakie w tej sprawie przyjął niemiecki rząd. Jest żywa debata na temat członkostwa Turcji we Wspólnocie. Rozważane są przeszkody natury politycznej i cywilizacyjnej. Ale w tym kontekście pragnę się z Państwem podzielić refleksją polityka z kraju niedawno przyjętego do Unii. Trudno oddać w jednym zdaniu, jak ogromnym wsparciem dla reformatorów w naszym państwie było i pozostaje członkostwo we wspólnocie. Perspektywa akcesji umacniała tych wszystkich, którzy dążyli do przemian w Polsce, otwierała przed nimi nowe horyzonty, dostarczała motywacji. My także przeszliśmy bardzo długą drogę reform: politycznych, gospodarczych, kulturowych. Ale jesteśmy przekonani, że te trudy się opłaciły – i nam, i Europie. Dlatego też jestem przekonany, że procesy demokratycznych i cywilizacyjnych przemian w kraju takim, jak Turcja, trzeba zdecydowanie wspierać. Zwłaszcza wówczas, gdy światem wstrząsają islamski fundamentalizm i terroryzm. Odgradzanie się murami od tego, co inne, to faktycznie uleganie ideologii wykluczenia i wrogości, którą przecież lansują fundamentaliści. Jedyną alternatywą dla zderzenia cywilizacji jest dialog oraz twórcze nakładanie się na siebie i współdziałanie pomimo różnic.
Europę mitologicznie przedstawia się jako porwaną i unoszoną przez ukrytego pod postacią byka Zeusa. Myślę, że od początku lat 90. ten rozpędzony byk niesie Europę i na wschód, i na południe. Dla kolejnych państw i narodów przychodzi ich moment włączenia się w proces budowania wspólnoty – i zarazem moment, w którym otrzymują niepowtarzalną szansę szybkiej modernizacji. Kiedyś taką szansę otrzymały Grecja, Hiszpania i Portugalia, dziś – Polska i inne kraje Europy Środkowej-Wschodniej; w przyszłości: Bułgaria, Rumunia, Chorwacja, później Turcja, kraje bałkańskie i Ukraina. Ta ostatnia – mówię o Ukrainie – czeka na przybycie Europy i powiedziała to najdobitniej ustami swoich obywateli – przejętych wspólną sprawą, gotowych dla prawdy i uczciwości, dla obrony przejrzystych instytucji całe dnie spędzać na mroźnych ulicach swojej stolicy. Pamiętajmy ten obraz! Ukraina upomniała się o swoje miejsce wśród nas! Miałem okazję i zaszczyt być uczestnikiem tych wydarzeń. Pozostaje dla mnie źródłem satysfakcji, że wspólnie z Javierem Solaną, z Prezydentem Litwy Valdasem Adamkusem doprowadziliśmy do przełamania kryzysu politycznego, porozumienia, które otworzyło Ukrainie drogę do uczciwych, rzetelnych wyborów. Nigdy nie zapomnę tego entuzjazmu, wybuchu obywatelskiej energii, który w zmarzniętym, zimowym Kijowie, który wybuchł, kiedy była podjęta decyzja przez Sąd Najwyższy o powtórzeniu drugiej tury, czyli o przeprowadzeniu demokratycznych wyborów. I chcę powiedzieć, że ci ludzie naprawdę nie walczyli o władzę. Mówię o tych na placu, o tych, którzy nałożyli na siebie różne pomarańczowe chustki, krawaty, czy peleryny - oni nie walczyli o władzę, oni walczyli o lepsze warunki życia, oni walczyli o swoją godność. Oni walczyli o godność do tego, żeby być tymi, których decyzje są szanowane, którzy wybierają i mają do tego demokratyczne, święte prawo.
My pamiętamy te pokojowe rewolucje – z Polski, z Czech, tutaj niedaleko, kiedy ludzie przechodzili ten wydawałoby się nie do pokonania mur berliński, właśnie dlatego, żeby zademonstrować swoje prawo, swoją godność i swoją wiarę, że ten świat może być lepszy. Skoro więc takie wartości i ideały, ci ludzie w sposób całkowicie spontaniczny pisali na swoich sztandarach, tym bardziej zjednoczona Europa, która przecież zbudowana jest na takich fundamentach, nie może się od nich odwrócić.
Dziękuję za miłe słowa w sprawie mojego udziału w tym ukraińskim wydarzeniu, ale chciałem zaprosić Państwa tu w Berlinie, abyśmy Ukrainie pomogli, żeby stąd poszedł taki wyraźny sygnał, że otwarci jesteśmy na Ukrainę i myślę, że oni to , tam w Kijowie, w Doniecku, w Charkowie i we Lwowie usłyszą.
Polska stoi na stanowisku, że takie właśnie nakreślenie jasnej perspektywy europejskiej dla Ukrainy powinno być wyłącznie kwestią czasu, który zostanie pozostawiony Ukraińcom dla realizacji zapowiadanego przez nowy rząd programu reform. Mój kraj przygotowuje w porozumieniu z partnerami ukraińskimi zestaw działań pomocy, wsparcia, który nazywamy „Pakietem dla Ukrainy”. W ramach tego pakietu przewidziane jest m.in. doradztwo przy tworzeniu na Ukrainie systemu koordynacji polityki europejskiej oraz struktur przyszłego ministerstwa ds.europejskich, a także szkolenia urzędników jeśli chodzi o problemy integracji unijnej. Spodziewamy się również sprecyzowania przez Ukrainę oczekiwań co do dalszego rozwoju współpracy Ukrainy z NATO. Liczymy, że Sojusz rozważy możliwe warianty pogłębienia stosunków z Ukrainą, a także na końcu tego planu będzie członkostwo Ukrainy w Sojuszu Północnoatlantyckim. O tym była mowa w czasie ostatniego szczytu w Brukseli. Myślę, że zrobiliśmy tutaj znowu kolejny krok.
W dziele włączania Ukrainy w procesy integracji kontynentu Polska bardzo liczy na współpracę z Niemcami. Przede wszystkim dlatego, że nasi zachodni sąsiedzi wiedzą jaką wartość ma społeczeństwo obywatelskie. Rozumiecie dobrze w Niemczech, jakie znaczenie ma wola tworzenia przejrzystych, demokratycznych instytucji i zaangażowanie ludzi w sprawy państwa. Ale także i dlatego, że macie kompetencje i wiedzę w sprawach Europy Środkowej i Wschodniej i wiem, że chcecie, żeby obszar ten był w przestrzeni wolności i demokracji, stabilności i współpracy. I mam nadzieję, że również dla tej sprawy ukraińskiej wykorzystacie wszystko, co tutaj cenne. Macie tutaj naprawdę, Panie, Panowie, większą rolę do spełnienia niżeli czasami zdajecie sobie z tego sprawę. Jest to prezydencki ton, ale tak jest.
Chcielibyśmy, żeby polska i niemiecka ręka w stronę Ukrainy była kontynuacją tego przesłania, jakie premier Mazowiecki i kanclerz Kohl zamanifestowali w roku 1989 w Krzyżowej; żeby ten impuls pojednania, zaproszenia do budowania wspólnej przestrzeni europejskiej szedł dalej na Wschód. Dlatego pozwólcie, że wyrażę mój szacunek dla Fundacji Bertelsmanna właśnie za te wszystkie działania, które umacniają i rozwijają społeczeństwo obywatelskie na Ukrainie. To ma ogromne znaczenie, to jest bardzo ważne, a czas jest niezwykle istotnym czynnikiem. Jeżeli nie wykorzystamy tej szansy, która otwiera się dzisiaj, możemy być w kłopocie.
Chcę także powiedzieć, że Unia, która jest otwarta na Wschód, musi być również otwarta na dialog z Rosją. Wierzymy, że będzie się on rozwijał coraz pomyślniej. Chcielibyśmy, aby Rosja była partnerem jak do tej pory ważnym, szanowanym, strategicznym dla całej naszej wspólnoty i że powinniśmy szukać tutaj przede wszystkim wspólnych interesów, a również eliminować i wyjaśniać te problemy, które w naszych relacjach się pojawiają.
I skoro już wszedłem na ten plan międzynarodowych relacji Unii Europejskiej ze światem, pozwólcie, że również kilka zdań powiem o kwestii transatlantyckiej. Wiem, że w Niemczech jest to tematem bardzo żywym przez ostatnie lata. Cieszę się bardzo, że spotkanie kanclerza Schroedera z prezydentem Bushem w Moguncji jest znakiem powrotu do normalności. Dzisiaj dziennikarze rano pytali mnie, czy to jest nowa epoka, czy nowa era? Ja w ogóle rzadko używam słów nowa era, nowa epoka, bo to dotyczy historyzmu. Ale to nie jest nowa epoka, ani nowa era, to jest po prostu powrót do normalności. Jak najlepsze relacje niemiecko-amerykańskie są nam wszystkim potrzebne. Wielokrotnie mówiłem o tym i tu w Europie, i w Waszyngtonie, mówiłem, że im więcej dobrej współpracy między Waszyngtonem i Berlinem, im więcej dobrej współpracy między Waszyngtonem i Paryżem, tym więcej poczucia bezpieczeństwa w Warszawie. Tym więcej pewności, że nic nie dzieje się ponad naszymi głowami. Tym więcej przekonania, że nie ma powrotu znanych z przeszłości, a przecież bardzo bolesnych dla Polski skojarzeń. Dlatego cieszymy się, że współpraca transatlantycka wraca do normy, że Stany Zjednoczone są ponownie bardzo ważnym partnerem Unii Europejskiej, że jest to wyraz konkretnej pamięci historycznej, wdzięczności, ale to jest oczywiście nasza wspólnota interesów. Także, gdy chodzi o nowe międzynarodowe napięcia, konflikty, nowe wyzwania, zagrożenia, takie jak terroryzm, czy rozprzestrzenianie broni masowego rażenia, na wszystko współpraca amerykańsko-europejska, współpraca transatlantycka jest tutaj najlepszą odpowiedzią. Również, gdy chodzi o promowanie demokracji, o prawa człowieka, o wiarę w współdziałanie, te wartości, które są wspólne. Dlatego chciałbym tu w Berlinie powiedzieć bardzo dobre stosunki transatlantyckie nie są tylko odpowiedzią na zagrożenia, które płyną z powojennego podziału Europy. Dobre stosunki transatlantyckie są naszą wspólną, mocną postawą działania w XXI wieku i łączą najbardziej podstawowe wartości i wspólne interesy. I mówię to, drodzy Państwo, narażając się na bardzo nieuczciwe i niesprawiedliwe oskarżenie, które często się w Polsce spotyka, że jesteśmy w sprawach amerykańskich koniem trojańskim. Nie, proszę Państwa. My mamy polskie powody, żeby do Ameryki mieć wiele szacunku i wdzięczności. My mamy w Ameryce ciągle 11 milionów ludzi, którzy przyznają się do związków z Polską i to są wyniki badań spisu z roku 2000. I my wiemy, że w czasach, kiedy Polska walczyła z ograniczeniami wolności, to z Ameryki płynęło wsparcie. Ale naprawdę nie taką rolę odgrywamy i nie takiej roli pragniemy. My chcemy być tymi, którzy będą agitować na rzecz dobrych stosunków transatlantyckich zarówno w Berlinie, jak i Waszyngtonie, jak i w Paryżu, i w Madrycie, Sofii i Bukareszcie, tak, by po prostu można wytłumaczyć, że stanowimy wspólną, ważną, transatlantycką wspólnotę, która może pomóc w budowaniu strefy bezpieczeństwa, pokoju i dobrej współpracy na świecie. Chciałbym, żeby to polskie stanowisko było właśnie tak odczytywane i tak rozumiane. I cieszę się, że to, co dzieje się od kilku miesięcy, chodzi o ostatnie spotkania w Brukseli, w Moguncji, w Bratysławie, idzie w tym właśnie kierunku. To spełnia nasze oczekiwania i to daje nam poczucie bezpieczeństwa.
Chcę, mówiąc o związkach transatlantyckich, również powiedzieć o NATO. Nie komentuję słów kanclerza Schroedera, który ostatnio powiedział, czy nie on wypowiedział, ale w jego imieniu zostało to wypowiedziane na konferencji w Monachium, z tego względu, że niewątpliwie w Brukseli dodał swój komentarz, który mnie osobiście satysfakcjonuje. Powinniśmy tę organizację utrzymywać i szanować. Powiedział, że nie ma organizacji militarno-politycznej, która lepiej sprawdziłaby się w ostatnich kilkudziesięciu latach. Po drugie, nadal ze względu na swą gotowość do rozszerzania, promuje wartości demokracji i wolności w nowych obszarach. To jest naprawdę wydarzenie o wielkim znaczeniu. Być może nie wszędzie doceniane, ale to, że takie kraje jak wcześniej Polska, Czechy, Węgry, jak kraje bałtyckie, jak Rumunia, Bułgaria, czy za chwilę kraje bałkańskie, muszą przyjąć standardy demokratycznego państwa prawa, cywilnej kontroli nad wojskiem, poszanowania praw obywatelskich i praw człowieka i szacunku dla mniejszości narodowych Dla tworzących się demokracji NATO w tym sensie jest ambasadorem, jest nośnikiem tych wartości. Dlatego powinniśmy tę organizację szanować podtrzymywać i umacniać. Natomiast to nie zmienia faktu, iż konieczne są niezbędne zmiany i zetknięcie się Sojuszu Północnoatlantyckiego z nowymi wyzwaniami, takimi jak właśnie terror. Jestem przekonany, że wspólnie Ameryka i Europa są w stanie z tymi nowymi wyzwaniami politycznymi, gospodarczymi, militarnymi współczesnego świata sobie poradzić. Pod warunkiem, że płaszczyzną tej współpracy będzie NATO i że będzie to uzupełnione dobrą współpracą z Unią Europejską, która powinna rozwijać swoje struktury współpracy militarnej i współpracy politycznej, ale nie w konfrontacji z Sojuszem Północnoatlantyckim. A więc nasza polska odpowiedź jest taka, aby NATO rozwijało się, aby rozszerzało się, żeby był intensyfikowany dialog państw członkowskich, a jednocześnie aby europejskie zdolności obronne były rozwijane. Jesteśmy absolutnie za tym, żeby Unia Europejska budowała swoje struktury i siły reagowania, i wspólną politykę zagraniczną, ale nie w konflikcie z NATO, nie zamiast NATO, ale w pełnej kooperacji z NATO.
Polska dostrzega wzrost znaczenia Niemiec w polityce międzynarodowej i w światowych architekturze bezpieczeństwa. My doceniamy wkład Republiki Federalnej w rozwiązywanie konfliktów na świecie, w zaangażowanie w misje pokojowe, akcje humanitarne i rzeczywiście jesteśmy pełni szacunku dla Niemiec jako motoru jednoczenia kontynentu, rozszerzenia i rozwoju współpracy. Chcielibyśmy więc dalej taką rolę widzieć w budowaniu nowoczesnej i silnie współdziałającej Europy. Chcielibyśmy również być w tym dziele partnerem.
Bezcenną, wypracowaną z trudem wartością w relacjach między Polską a Niemcami jest wzajemne zaufanie. Wszyscy znamy stacje tej drogi ku sobie. Pozwólcie, że je przypomnę: to był list biskupów polskich do biskupów niemieckich, to była wizyta kanclerza Brandta w Warszawie, jego słynny gest przed pomnikiem Powstania w Getcie Warszawskim, to była msza w Krzyżowej, to była obecność Prezydenta Raua w czasie obchodów wybuchu wojny na Westerplatte, to była obecność Prezydenta Herzoga na 50. rocznicy Powstania Warszawskiego, to było, proszę Państwa, dziesiątki, setki, tysiące ważnych, bardziej lub mniej spektakularnych gestów pojednania, a przez to - kształtowania wspólnej pamięci.
Chciałbym zaapelować do moich rodaków i do naszych niemieckich sąsiadów. Panie, Panowie, drodzy Przyjaciele tego pojednania nie możemy w żaden sposób zmarnować, nie możemy zmarnować, tego nie możemy zakłócić, tego nie możemy zepsuć, jesteśmy uczestnikami tego wielkiego dzieła. A więc nie wolno, nie wolno nam tego dorobku zniszczyć, bowiem jeśli nie będziemy pielęgnować zaufania w stosunkach między Polską a Niemcami, nie tylko zaszkodzimy naszym krajom, ale zaszkodzimy całej Europie. Ekstremiści, nacjonaliści, wszyscy ci, którzy odnoszą może, mam nadzieję chwilowe sukcesy, są do pokonania, można z nimi walczyć przede wszystkim pokazując ten dorobek, który mamy za sobą, pokazując to wszystko, co uczyniliśmy. Apeluję do niemieckich środowisk opiniotwórczych, do ludzi demokratycznego spektrum politycznego i mediów: nie pozwólcie, by fałszywy obraz Niemiec, jaki próbują przedstawić światu, a zwłaszcza sąsiadom ludzie konfrontacji i nienawiści, przesłonił prawdziwe oblicze Waszego kraju – nowoczesnego, otwartego, przyjaznego. I to samo mówię do tych w Polsce, którzy korzystają z broni, jaką jest niepokój i zło. Polacy i Niemcy po wielu historycznych dramatach zasługują na dobrą przyszłość, zasługują na przyjazne sąsiedztwo, zasługują na zrozumienie oraz przyjaźń. To jest zadanie polskie, to jest zadanie niemieckie, to jest zadanie europejskie. Skoro jest to zadanie europejskie, musimy uczynić wszystko, aby obywatele państw europejskich, cała europejska opinia publiczna włączyła się w walkę z tymi niebezpieczeństwami, z ksenofobią, z nietolerancją, z nacjonalizmem, z populizmem, żeby były to nasze wspólne wyzwania, którym staramy się sprostać, żeby nawzajem się wspierać.
W roli Prezydenta Polski na tym forum na pewno występuję po raz ostatni. Ale niezależnie od tego, kto będzie moim następcą, chcę powierzyć mu taki oto swoisty testament: aby czynił wszystko, co w jego mocy dla jak najlepszych relacji między Polską a Niemcami, żeby budował rzeczy i wielkie, i małe, ale nie marnował ani jednego dnia, to będzie sprzyjało temu ogromnemu istotnemu gmachowi dobrosąsiedzkich, przyjaznych relacji polsko-niemieckich. Jestem przekonany, że czas jest dobry. Jesteśmy razem w Unii Europejskiej, jesteśmy razem w NATO, jesteśmy razem po tysiącu lat, to jest historia bez precedensu, to graniczy z cudem.
Konieczne jest, by polsko-niemieckie zbliżenie było codziennością, czymś z jednej strony oczywistym i zrozumiałym dla wszystkich obywateli – tak, jak dzisiaj współpraca niemiecko-francuska. Chcę powitać z radością fakt, iż utworzono stanowiska Przedstawicieli Ministra Spraw Zagranicznych do Współpracy Polsko-Niemieckiej, tu w Niemczech, jak i w Polsce i są to dwie wspaniałe kobiety: pani Schwann i pani Lipowicz w Polsce. W Polsce się mówi: gdzie diabeł nie może, tam babę pośle - ale to jest w pozytywnym sensie! To jest w bardzo pozytywnym sensie! Czyli tam, gdzie oczywiście zadania są tak trudne, że wymagają nadzwyczajnych pomysłów i wysiłku, trzeba skorzystać z tej wielkiej wiedzy, wrażliwości kobiet i cieszę się, że obie panie zdecydowały się podjąć to wyzwanie.
Podczas jednego z poprzednich spotkań na forum Bertelsmanna mówiłem, że wraz z przystąpieniem Polski do Unii odchodzi w przeszłość model relacji między naszymi krajami, czyli kandydata - Polski i adwokata - Niemiec. Myślę, że dzisiaj możemy powiedzieć, że ten cel, który nakreśliliśmy na początku lat 90. zrealizowaliśmy, i że dzisiaj trzeba szukać tej nowej relacji, która byłaby relacją krajów Unii Europejskiej, które są świadome swego potencjału, swoich możliwości, które są gotowe do współdziałania. Dlatego przy całym szacunku dla tej wielostronnej współpracy, chciałem powiedzieć: nie zaniedbujmy również współpracy w ramach „Trójkąta Weimarskiego” i starajmy się pokazać jak bardzo współpraca regionalna może być współpracą dwustronną, może być pomocą dla wykonania tej pełnej struktury współpracy europejskiej. To jest trochę tak, proszę Państwa, że współpraca regionalna w tych nowych warunkach, rozszerzonej Unii Europejskiej, czy rozszerzonego NATO, jest jak polisa ubezpieczeniowa w kieszeni. Nie musicie z niej korzystać. I życzymy Wam, żebyście nie musieli, że nie będzie potrzebna. Ale gdyby któregoś dnia okazało się, że jest potrzebna, że trzeba się spotkać, że trzeba na tym forum wymienić uwagi i zadbać o pewne wspólne interesy, to ona jest i nie trzeba tego tworzyć na nowo, nie trzeba prowadzić całej wyrafinowanej gry dyplomatycznej, która buduje to grono. Ona po prostu jest. Ja nie mówię, że to wyczerpuje sens współpracy regionalnej. Ale to jest bardzo ważne, żeby tego rodzaju ramy współpracy dwustronnej, wielostronnej, regionalnej istniały, bo w ten sposób będzie nam łatwiej i szybciej się porozumiewać, gdyby taka niezbędna konieczność miała miejsce.
Ten rok będzie bardzo ważny dlatego, że przygotowywane jest bardzo ważne przedsięwzięcie – „Rok Polsko-Niemiecki” i myślę, że to jest właśnie to miejsce na nowe impulsy, na inicjatywy społeczne na różnych szczeblach, na wielu płaszczyznach. Potrzebujemy nowych obszarów współpracy, potrzebujemy przedsięwzięć regionalnych, lokalnych, partnerstwa miast, gmin, szkół, instytucji. A więc mamy szansę, żeby dla siebie uczynić wiele nowego i ciekawego, a także dać dobre wzory całej współpracy europejskiej.
Ten rok będzie również wyjątkowy dlatego, że jest 60. rocznica zakończenia II wojny światowej. I ta rocznica będzie miała po raz pierwszy wyjątkowy charakter dlatego, że będziemy mówili o tej rocznicy w zjednoczonej Europie. Będziemy mówili nie z pozycji wyłącznie krzywd i win, ale będziemy mówili z pozycji zabliźniania się ran, zamknięcia okresu podziału Europy. To jest niezwykle ważne, aby właśnie udowodnić, iż 60 lat po zakończeniu II wojny światowej zachowujemy historyczną pamięć, ale jednocześnie pokazaliśmy siły, że ten dramat potrafiliśmy pokonać, że jesteśmy gotowi do współdziałania.
Ten rok jest również rokiem dwudziestopięciolecia wydarzeń polskiego Sierpnia i powstania „Solidarności” – wielkiego ruchu społeczno-politycznego, który zmienił Europę, który rozpoczął wołanie o zmiany w Europie. I to też bardzo ważne, bo coś, co wydawało się tak ryzykowne, odważne, dla niektórych nierealne, stało się faktem. Oto solidarność, nie tylko ta polska, ale ta solidarność europejska, zwycięża. Okazuje się, że to słowo ma swój najgłębszy sens, polegający na tym, że możemy mówić razem jako narody, jako ludzie, jako ci, którzy wyznają te same wartości. Jest czymś dla mnie osobiście niezwykle ważnym, że mogę mówić o tych wielkich zmianach tu w Berlinie, i tu właśnie na tym forum, po tej, wschodniej stronie Berlina. To jest dla mnie osobiście wymowne i spektakularne. My mówimy o wspólnej, zjednoczonej Europie, w której widzimy perspektywy dla takich państw jak Turcja, czy Ukraina stąd, z miejsca, które przecież nie tak dawno, bo kilkanaście lat temu było inną ulicą, a ta część była stolicą zupełnie innego kraju, w zupełnie innym świecie.
Kończę swoją prezydenturę w przekonaniu, że los dał mi możliwość udziału w prawdziwych cudach, w prawdziwym cudzie pokonania europejskiego zjednoczenia, w cudzie polskiej demokracji, w cudzie zjednoczenia Niemiec, w cudzie takich właśnie chwil, kiedy możemy się razem spotkać i właściwie w tym samym duchu, z tą samą wrażliwością mówić o przyszłości. Jestem bardzo zadowolony, szczęśliwy, ale wiem, że przecież, jak to cuda, nie jest to moją zasługą. Jest to zasługą milionów ludzi, którzy właśnie tak chcieli, żeby się stało i tak się stało. I za to wszystko moim przyjaciołom, moim europejskim przyjaciołom dziękuję - naprawdę bardzo wiele nam się udało. Dziękuję Państwu!
W godzinach popołudniowych Prezydent RP wspólnie z Przewodniczącym Bundestagu Wolfgangiem Thierse zwiedził w Muzeum Niemieckiego Ruchu Oporu wystawę “Warszawa – stolica wolności. Powstanie Warszawskie, sierpień – październik 1944”.