Menu rozwijane

29 sierpnia 2005

Szanowni Państwo!

Być może nie ma ważniejszego słowa w dzisiejszym świecie niż solidarność. Kto jest solidarny z innymi, tennie jest sam. Kto jest solidarny z innymi, ten nie czuje się bezradny. Kto jest solidarny z innymi,  ten może zmienić świat!

Przed 25 laty ludzie w Stoczni Gdańskiej byli solidarni. Z ich odwagi zrodził się dziesięciomilionowy ruch, któryzmienił bieg historii.

Chcę dzisiaj tym wszystkim odważnym ludziom podziękować. Uważam, że zasługujecie na wdzięczność wszystkich Polaków. Także tych, których nie było wtedy  w „Solidarności”. Którzy nierozumieli,  że racja jest po Waszejstronie. Którzy nie chcieli, nie mogli lub nie potrafili wesprzeć Waszej sprawy. I nawet tych, którzy z Wami walczyli. Bo wszyscy, wszyscy podkreślam  żyjemy w wolnej Polsce. A wolnej Polski, bez Pana Panie Prezydencie i bez Was, i bez bardzo wielu tu obecnych by nie było!

Jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej pragnę złożyć słowa podziwu iszacunku wielkiemu przywódcy Polskiego Sierpnia Panu Lechowi Wałęsie. 25 lat temu nie stałem z Panem po jednej stronie,dzisiaj jednak nie mam wątpliwości, że Pana wizja Polski wiodła nas w dobrym kierunku. I że to dzięki Pana odwadze możemy dziś wspólnie budować pomyślność Ojczyzny.

Dzisiejsza rocznica to dobra okazja do tego,  aby przypomnieć o innych wybitnych postaciachpolskiej „Solidarności”. O ludziach takich jak: Bogdan Borusewicz, ZbigniewBujak, Andrzej Celiński,  WładysławFrasyniuk, Andrzej Gwiazda,  MarianJurczyk, Bogdan Lis,  Anna Walentynowicz.O doradcach, którzy mieli znaczący wpływ na kształt sierpniowych postulatów i przebieg wolnościowego zrywu: o Bohdanie Cywińskim, Bronisławie Geremku, Jacku Kuroniu,  Tadeuszu Mazowieckim, Adamie Michniku, KaroluModzelewskim, Janie Olszewskim, Januszu Onyszkiewiczu,  Władysławie Siła-Nowickim,  Andrzeju Wielowieyskim. Wybaczcie, że nie wymieniam wszystkich . Byłoby to z resztą bardo trudne. Ale z ogromnym szacunkiem potraktujmy każdy wysiłek, każde pragnienie dobra, jakie złożyło się na wielkie dzieło NSZZ „Solidarność”. Podziękujmy im wszystkim!

To nie był przypadek, że wielkie wołanie o wolność rozległo się właśnie w Polsce. Z ogromnym szacunkie mmyślimy  o przedsierpniowych postaciach i organizacjach, które miały odwagę już wcześniej upominać się  o ludzką godność i obywatelskie prawa.

Przypomnijmy społeczne wstrząsy roku 1956, 1968, 1970 i 1976. Przywołajmy niezłomne wysiłki  Komitetu ObronyRobotników,  Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Konfederacji Polski Niepodległej, Ruchu Młodej Polski,  Wolnych Związków Zawodowych. Przejawy niezależności intelektualnej,  „latające uniwersytety”, wydawnictwa drugiegoobiegu. W sposób szczególny trzeba docenić rolę Kościoła katolickiego w Polsce, który stwarzał oazy swobody, a przede wszystkim, o czym już była mowa,  wpływ wielkiej historycznej postaci, jaką był nasz rodak, Karol Wojtyła, Papież JanPaweł II. Źródła ruchu „Solidarność” sięgają roku 1979, gdy podczas pierwszej papieskiej pielgrzymki  do OjczyznyPolacy „policzyli się”  i byli świadkami przejmującego apelu,  aby odnowiło sięoblicze tej ziemi.

Pamięć polskiego narodu przechowała też wielowiekowe tradycje demokracji, parlamentaryzmu, wolności słowa i sumienia, tolerancji. Zapisane w niej były wspomnienia licznych powstań i walk o niepodległość. Fenomen polskiej„Solidarności” był na tym tle czymś, co jednocześnie jest niespodziewane  i wyjątkowe, jak też typowe dla narodowego ducha, wpisane w losy pokoleń. Polska w istocie zadziwiła świat – ale przecieżci, co naprawdę znali Polaków, nie byli zaskoczeni.

Panie i Panowie!

Wiek XX przyniósł światu wiele cierpienia. Wojny, totalitaryzmy,niszczące ideologie. Wielu zaczęło wątpić w to, że zwykli ludzie mogą coś zmienić, że ich działanie ma sens. I właśnie pod koniec wieku Solidarność przywróciła ludziom wiarę w siebie. Wiarę w to, że połączone dłonie sąsilniejsze  od murów. Od granicznych zasieków i milicyjnych kordonów. Dlatego Solidarność była jednym  z najważniejszych, najbardziej twórczych doświadczeń minionego wieku. Obudziła narody, przemieniła ustroje,  bo zmieniła ludzi. Tchnęła w nich nowąenergię.

Doświadczenie „Solidarności” jest wielką lekcją. Przede wszystkim o tym,że nie ma w historii rzeczy niemożliwych; nie ma dziejowych wyroków, które zatrzaskiwałyby naród  w bezwyjściowej pułapce. Nadzieja zawsze – choćby i długą drogą – prowadzi do wolności.

Jest to również lekcja o tym, że zgodny, zbiorowy wysiłek ma ogromną moc.Ruch „Solidarność” pokazał, w jaki sposób przeprowadzać dziejowe przemiany bezsięgania po przemoc, ale także, co chcę szczególnie dzisiaj podkreślić,  bez dzielenia i wykluczania. Nie pytano, skąd kto przychodzi, byleby miał dobre intencje.

 Dlatego „Solidarność” połączyła ludzi różnych profesji i biografii. Wszystkich, którzy chcieli zmieniać Polskę  na lepsze. Dziedzictwo„Solidarności” polega na przesłaniu, by do budowania pomyślności Polski wykorzystywać energię całego społeczeństwa. Wspólna Ojczyzna i wspólnaprzyszłość – to one właśnie pozostają naszym najważniejszym zadaniem, które powinno łączyć ponad podziałami.

Jednym z symboli tej mądrej solidarności i chęci budowania wspólnej, solidarnej Polski  był bez wątpienia, nieżyjący już  Jacek Kuroń. Człowiek, który choć tak wiele wycierpiał,  nigdy nie przestał kochać ludzi naprawdę, wierzyć w nich. Gdy inni próbowali zawłaszczyć ideę solidarności, odgrodzić ją od świata zewnętrznego, on po prostu starał się ją wprowadzać w życie. Chciał przyciągnąć do niej, zachęcić i przekonać jak najwięcej ludzi. Wiedział, że jeśli mamy szansę jako kraj,  jako społeczeństwo, to wykorzystać ją możemytylko działając razem. Jak w rodzinie, jak w domu. Każdy umysł i każda para rąk może wnieść  coś pożytecznego, dołożyć cegiełkę do budowli,  w której przychodzii  przyjdzie nam wspólnie mieszkać.  

Taki obywatelski, patriotyczny – ale przede wszystkim ludzki ij ednocześnie duchowy – wymiar solidarności podkreślał  Papież Jan Paweł II w swojej słynnej homilii  na gdańskiej Zaspie. Nawiązując do słów św. Pawła  „jedni drugich brzemiona noście”, mówił: „Solidarność – to znaczy: jeden i drugi,  skoro brzemię, to brzemię niesione razem,  we wspólnocie. A więc nigdy:jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim (...) Nie może być walka silniejsza od solidarności”. Tak nauczał Papież. A te słowa zostały przywołane w filmie, który upamiętniał Jego Postać w dniu żałoby w polskim Sejmie. I te słowa zabrzmiały wyjątkowo mocno, wyjątkowo przekonywująco i wyjątkowo aktualnie. Nie jeden przeciw drugiemu, nie jedni przeciw drugim. Nie może być walka silniejsza od solidarności.

Sądzę, że dzisiaj w czasie gorących kampanii politycznych, przecież naturalnych dla demokratycznego ładu, trzeba ten apel wziąć sobie raz jeszcze do serca.  

Niech lekcja, płynąca z doświadczeń ruchu „Solidarność” i lekcja międzyludzkiej solidarności będą dla nas pouczeniem. Starajmy się, by – tak jak wtedy – na wielkie, dziejowe wyzwania odpowiadać w sposób pozytywny;  aby nie napadać, nie kreować nowej i odtwarzać stare podziały, nie piętnować i nie wykluczyć. Oczywiście demokracja jest sztuką rywalizacji odmiennych koncepcji. Oczywiście demokracja zakłada konkurencję - ale nie pozwólmy, by to, co dzieli, przerosło to, co nas Polaków łączy.

Jestem także przekonany, że Solidarność to lekcja dla jednoczącej się Europy. Dopóki motorem integracji było wspólne budowanie, solidarność krajów bogatszych wobec uboższych, wchodzących dopiero do wspólnotowego grona – tak długo projekt europejski święcił sukcesy.Gdy do głosu dochodzą narodowe egoizmy, gdy pierwszeństwo uzyskują partykularne interesy  - mamy sytuację kryzysową.

Europa musi zrozumieć tę lekcję. Europa może i powinna skutecznie stawiczoła współczesnym wyzwaniom. Europa potrzebuje solidarności. I tej historycznej przez wielkie litery i tej solidarności codziennej, solidarności, która buduje dobrą przyszłość kontynentu i świata.

Szanowni Państwo!

Drogę, jaką przebyliśmy poprzez szesnaście miesięcy „Solidarności”, poprzez dramatyczne doświadczenie stanu wojennego – który,  jak podkreślałem wcześniej, był złem –poprzez jakże cenne porozumienie „okrągłego stołu”, aż po odzyskanie wolności i triumf demokracji – słusznie nazywa się „najdłuższą polską insurekcją”.

Tak odrodziło się społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwo imponująco rozważne  i odpowiedzialne. Odważne, ale rozumiejące realia. Czuwające, by radykalizm działań nie pogrzebał wykluwających się marzeń. Stworzyliśmy rewolucję,  która sama się ograniczała. Stworzony zostałruch, który skutecznie burzył autorytarny system, ale bez uciekania się  do przemocy. To było nowe – jakże owocne –doświadczenie, przełamujące fatum polskich losów.

Uzyskaliśmy niezwykłą szansę, bowiem o to w ciągu tego okresu, szczególnie Solidarności Sierpnia 1980 roku zaczął się zmieniać stereotyp o Polsce i Polakach. Udowadnialiśmy każdego miesiąca  i każdego roku, że warci jesteśmy innej oceny. Wierzę, że Państwa obecność,  tak licznych znakomitych postaci ze świata jest również potwierdzeniem tego, że zmienia się obraz Polski i Polaków. Cenne są słowa Adama Michnika, które zapisał parę dni temu: „ o to Polska postrzegana zwykle jako kraj butnych kawalerzystów szarżujących na czołgi, a poza tym kraj pijaków i obskurantów,antysemitów i kołtunów stała się krajem ważnym, pilnie obserwowanym iszanowanym. Podziwiano nie tylko naszą odwagę, ale i rozwagę. Nie tylko patriotyzmi honor Polaków, ale też ich umiar i zmysł realizmu”.

To wspaniale, że potrafiliśmy nie tylko dokonać zmiany wizerunku, ale dać podstawę dla  takiej zmiany. Tym orężem była społeczna i patriotyczna solidarność. Tym orężem było działanie razem. Nie pozwolenie, aby rozdzielić się, aby do głosu dochodziły indywidualne czy partykularne interesy. Żeby jedni rozgrywali sprawy przeciw drugim. Działać irozmawiać jak Polak z Polakiem. ta zasada pozwoliła wejść nam na drogę dialogu –i poprzez porozumienia otworzyć szansę na wolne wybory, suwerenność, na ustrojową transformację.

Tym wszystkim wydarzeniom, tym wszystkim sukcesom, a chcę to słowo mocno podkreślić -  sukcesom - bo mówimy o nich za rzadko. Bo nawet wstydzimy się jakby tego słowa.  Jesteśmy zażenowani, że o to tak wiele nam się udało. Co było niemożliwe, co było niewyobrażalne, co lokowało się w sferze marzeń, a co stało się faktem. Sukcesom patronuje  – Sierpień roku 1980. Jesteśmy bezpieczni, jesteśmy w NATO, jesteśmy w otoczeniu naszych sąsiadów, którzy również są członkami tego Sojuszu. Po raz pierwszy od tysiąca lat jesteśmy w jednymsojuszu politycznym i militarnym  z naszym wielkim niemieckim sąsiadem. Uzyskaliśmy wielką szansę cywilizacyjną w postaci naszej obecności w UE. Jesteśmy w otoczeniu sąsiadów, państw i narodów, które nie bez wielkiej własnej ofiary, ale także podążając drogą Sierpnia 80 roku i drogą Solidarności idą ku demokracji, poszanowania praw człowieka –myślę o „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie, o wielkich wysiłkach Ukrainy, Krajów Bałtyckich, tych wszystkich w Europie Środkowej i Wschodniej i na Bałkanach, którzy budują tą solidarność już XXI wieku. Jesteśmy krajem demokratycznym, krajem rynku, krajem, który stwarza wielkie szanse młodzieży, z których ponad 2 miliony młodych ludzi studiuje na wyższych uczelniach, podejmuje naukę na zagranicznych uniwersytetach i rozsławia nasze imię, bo towybitni młodzi ludzie, wybitni studenci.

Polska ostatnich 16 lat mimo wszystkich słabości, mimo wszystkicht rudności, mimo sporów, które toczymy, mimo wielu ocen bardzo niesprawiedliwych, które są formułowane - jest krajem sukcesu. Krajem, który może chwalić się wobec innych sukcesem zrodzonym w trudnym Sierpniu roku 1980. Pmaiętajmy o tym. Właśnie dzisiaj po 25 latach. Pamiętajmy, że nie ma wolności bez solidarności. Ale pamiętajmy również, że nie ma solidarności bez zaufania i bez wzajemnegoszacunku.

Jeżeli kończąc swoją 10-letnią prezydenturę chcę czegoś Polkom życzyć na kolejne lata to właśnie wolności, solidarności i dużo więcej wzajemnegoszacunku.