Prezydent Bronisław Komorowski powołał we wtorek nowego Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka. Jednocześnie odwołał ze składu rządu dotychczasowego szefa resortu Bogdana Klicha.
Prezydent zwracał uwagę na konieczność kontynuowania zmian systemowych w Wojsku Polskim, jak również przeprowadzenia reformy szkolnictwa wojskowego.
Bronisław Komorowski podkreślał zasługi ministra Klicha, historyczne zasługi, jeśli chodzi o profesjonalizację sił zbrojnych, a więc budowanie nowoczesnych polskich sił zbrojnych. - To zasługi na miarę całego XX-lecia Polski niepodległej. Będą też pamiętane zasługi z powodu zakończenia obecności żołnierza polskiego na misji w Iraku – mówił prezydent.
Prezydent odniósł się do wypowiedzi Bogdana Klicha, który tłumacząc swoją dymisję, mówił, że nie wiedział o nieprawidłowościach w 36. pułku specjalnym przewożącym najważniejsze osoby w państwie. - Jeśli cywilny minister obrony mówił, że nie wiedział, to tak było – powiedział prezydent.
– Minister wie tyle, ile powie mu struktura dowódcza. Cywilny minister nie dysponuje wystarczającą możliwością krytycznej oceny tego, co dzieje się w strukturach dowódczych, bo w Polsce obowiązuje zasada, że ci sami dowodzą, te same struktury planują, te same kontrolują. Nikt siebie dokładnie nie skontroluje – powiedział Bronisław Komorowski.
Jego zdaniem, byłaby odpowiednia reakcja ministra, gdyby wiedział on o nieprawidłowościach. - Dlatego sugerowałbym – prezydent zwrócił się do nowego szefa resortu - bardzo wnikliwą ocenę, czy to nie jest ostatni moment, najwyższy czas, na podjęcie trudu reformy polskiego systemu dowodzenia.
W jego ocenie, drugą konieczną reformą jest reforma szkolnictwa wojskowego. - W sposób dramatyczny katastrofa smoleńska i wnioski komisji Jerzego Millera wskazują na słabość wojska w tym obszarze. Mam nadzieję, że dokładna analiza wniosków komisji Millera, skłoni do tego, aby wspólnym wysiłkiem dokonać reformy szkolnictwa i szkolenia w wojsku – mówił Bronisław Komorowski. Zadeklarował pełną otwartość na współdziałanie.
Prezydent zadeklarował solidarność i wsparcie nowego ministra. - Pochylając się nad raportem ministra Jerzego Millera, analizując zapisy, oceny, proponowane cele uzdrowienia sytuacji – nie należy tracić z oczu także sprawy zasadniczej, jaką jest kontynuowanie procesów rozpoczętych – zmian systemowych w Wojsku Polskim – podkreślił.
- Chciałbym, aby twarda ręka ministra obrony, wymuszająca i zachęcająca do głębokich zmian, była ręką jednocześnie gwarantującą stabilność sił zbrojnych – powiedział prezydent.
- Nie mam na myśli bezkarności osób – zaznaczył – ale chodzi o to, aby budować przekonanie, że trudne sprawy wojska są rozwiązywane z troskliwa myślą o wojsku.
Bronisław Komorowski przyznał, że dla niego, byłego ministra obrony, sprawy MON są bardzo ważne. - Zostawiłem w tym resorcie kawał serca i sporo pracy, dlatego z największym szacunkiem odnoszę się do wszystkich osób, które dołożyły swoją cegiełkę do trudnego procesu dostosowywania polskich sił zbrojnych do standardów NATO, potrzeb państwa niepodległego, do marzenia o polskiej nowoczesnej armii – zaznaczył.
Także premier Donald Tusk ocenił, że Tomasza Siemoniaka czekają "twarde decyzje" wynikające z prac komisji Jerzego Millera. Szef gabinetu zapewnił, że nowy szef resortu obrony może liczyć na jego zdecydowane wsparcie.