Budujemy opinię o Polsce i Polakach jako o narodzie, który dla wolności potrafi poświęcić bardzo wiele. To się liczy na świecie. Jesteśmy postrzegani jako naród zdeterminowany w obronie wolności – powiedział Prezydent RP Bronisław Komorowski w wywiadzie dla TVP Info.
Zaznaczył, że taka opinia przekłada się też na element sojuszniczej wiarygodności w NATO i w UE. Bronisław Komorowski przypomniał też słowa prezydenta Niemiec, że to język polski jest dla współczesnej Europy językiem wolności. - To wszyscy dzisiaj rozumieją. I to trzeba umiejętnie wykorzystać – akcentował.
Może Cię zainteresować
"Powstanie Warszawskie uformowało pokolenie Solidarności"
Jak zauważył prezydent, jeśli chodzi o wiedzę o Polsce z czasów II wojny światowej i powojennej, płacimy, że byliśmy po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. Wskazywał, że świat na Zachodzie zbudował swoją wspólną pamięć, obchodząc rocznice wydarzeń takich jak lądowanie w Normandii czy bitwy o Wielką Brytanię, Monte Cassino. - My byliśmy po drugiej stronie, opowieść o naszej historii mogła być bardziej słyszalna i bardziej przekonująca dopiero po głębokich przemianach ustrojowych w Polsce, kiedy możemy zapraszać i jesteśmy zapraszani na różne uroczystości – zaznaczył.
Prezydent podkreślił, że Polska dziś nadrabia z wolna te zaległości i opowiada światu zachodniemu o swojej historii.
Zwrócił uwagę, że ogromne wrażenie na Niemcach zrobiła wystawa o Powstaniu Warszawskim zorganizowana w Belinie. - Ogromne wrażenie zrobiły słowa prezydenta Gaucka, który powiedział, że świat zachodni myśli, że było tylko jedno powstanie – powstanie w Getcie. Bo ono było nagłaśniane jako wspólne przeżycie dla wielu, wielu ludzi w całym świecie. Siłą rzeczy opowieść o Powstaniu Warszawskim gdzieś się rozmywała – mówił Bronisław Komorowski.
Może Cię zainteresować
"Powstanie Warszawskie uformowało pokolenie Solidarności"
- Dzisiaj to nadrabiamy. Bez próby pomniejszenia znaczenia Powstania w Getcie, bo to jest cząstka doświadczenia Holokaustu, ale musimy budować opowieść o historii polskiego heroizmu, polskiego także dramatu – przekonywał.
Prezydent mówił, że nie można Powstania określić jednym słowem, bo są dwie strony: jedna to heroiczna walka o wolność, piękna walka, pokazująca ogromne braterstwo ludzi. I jak dodał, w zderzeniu ze stratami i zaciekłością walk, słowo "heroiczna" jest odpowiednie.
Podkreślił także, że trzeba dostrzec drugą stronę – gigantycznych strat, zagłady miasta. - A więc Powstanie było dramatem w znacznej mierze.
- To była klęska militarna, polityczna. Tak już było w naszej historii, że dysponując dwoma wzorcami i heroizmu, i dramatu klęski jakoś trwaliśmy przez klęski innych powstań i doczekaliśmy wolnej Polski w 1989 roku i niewątpliwie cząstkę tej wolności zawdzięczamy pokoleniu AK i Powstania Warszawskiego – ocenił.
Prezydent wskazywał, że historia była taka, a nie inna; był heroizm walki i dramat klęski i zagłady miasta. - Z tego trzeba wyciągać jak najdalej idące „korzyści” dla współczesnych pokoleń – mówił. Dodał, że chodzi o wzorce do naśladowania.
Zwrócił uwagę, że szczęściem jego pokolenia była możliwość walki innymi metodami, nie z karabinem w ręku. Dodał, że jego pokolenie, pokolenie Solidarności, świadomie z tego zrezygnowało, m.in. pod wpływem doświadczeń rodzinnych oraz obserwacji tego, co działo się w Polsce, gdzie nie było szans na konspirację zbrojną, nie była ona wskazana.
- To, że wygraliśmy walkę o wolność w 1989 roku po wielu latach żmudnej walki w konspiracji - przed Solidarnością i w ramach Solidarności - nie sięgając po karabin czy butelkę z benzyną, to też jest wyciągnięcie wniosków z doświadczenia poprzedniego pokolenia - powiedział. - Zasługę dla wolności Polski taką samą, albo nawet większą, ma pokolenie żołnierzy Armii Krajowej - dodał.
Prezydent uważa, że ze względu na dramatyzm walki i heroizm w Powstaniu Warszawskim świat, a może szczególnie Stalin, trochę inaczej patrzył na Polskę. – Wiedział, że nie może jej zamienić na kolejną republikę radziecką. Wiedział, że nie można przeciągać struny, stąd też PRL – aczkolwiek brutalny w czasach stalinowskich – był jednak zawsze troszkę łagodniejszą formą państwa komunistycznego niż praktycznie wszystkie inne kraje obozu sowieckiego. A to ze względu na to, że Stalin – zresztą bardziej niż komuniści polscy – doceniał postawę, ryzyko twardej postawy społeczeństwa polskiego, które się na pewne rzeczy nie zgodzi, a będzie walczyło – tłumaczył.
Pytany, co powiedziałby osobom, które zakłócają obchody rocznicy Powstania, odparł, że uroczystości rocznicowe nie są momentem na takie zachowania. - I na pewno jest to odbierane przez ogromną część społeczeństwa jako brak szacunku dla grobów, dla pamięci o Powstaniu, która powinna łączyć - dodał.
Zaznaczył, że dyskusja o racjonalności decyzji o Powstaniu będzie się toczyła jeszcze długo, ale są takie chwile, kiedy człowiek skupia myśli, modli się za swoich dziadów, ojców i chce to robić w spokoju.
- Są miejsca, w których nie powinno się uprawiać polityki, a przynajmniej nie okazywać wrogości - podkreślił Bronisław Komorowski. Jak dodał, takim miejscem jest cmentarz.