Prezydent Bronisław Komorowski zaznaczył, że nie będzie namawiał ani zniechęcał do powołania komisji śledczej ds. likwidacji WSI. Podkreślił, że powołanie komisji lub nie, to jest sprawa parlamentu.
Prezydent RP Bronisław Komorowski był gościem Piotra Kraśki w programie "Dziś wieczorem" w TVP Info.
- Nie zamierzam nikogo namawiać ani zniechęcać. To jest pytanie o odpowiedzialność parlamentu za sytuację stworzoną, ostatecznie, przez ustawę sejmową, która była źle skonstruowana, a oprócz tego oddała pełnię władzy nad polskimi służbami specjalnymi, nad wywiadem wojskowym w nieodpowiedzialne ręce, które zniszczyły bardzo wiele aktywów polskiego wywiadu - odpowiedział prezydent.
Jak zaznaczył, uszanuje każdą decyzję parlamentu. - Wydaje mi się, że wszyscy byśmy chcieli, żeby Polska była zabezpieczona na przyszłość przed zjawiskami podobnymi, gdzie można zrobić gigantyczne straty, zniszczyć bardzo ważną instytucję, istotną dla państwa, dla jego bezpieczeństwa, jego obrony i pozostać bezkarnym - wskazywał Bronisław Komorowski.
I jak dodał, chciałoby się, żeby za czyny złe spotykała kara, a za czyny dobre nagroda.
W ocenie prezydenta, jest coś bardzo niepokojącego, że te instytucje, które są powołane do stania na straży bezpieczeństwa państwa, bezpieczeństwa jego obywateli, zachowują się w tej sprawie bardzo dziwnie.
- Jeśli z jednej strony dowiadujemy się o umorzeniu wszystkich śledztw w sprawie Antoniego Macierewicza i właśnie likwidacji WSI, ze strony prokuratury, a z drugiej strony czytam w "Gazecie Wyborczej", że prokuratura w uzasadnieniu swoim - co nie zostało nigdy sprostowane i zaprzeczone przez prokuraturę, bo uzasadnienie nie jest jawne - oceniła bardzo krytycznie efekty działania komisji weryfikacyjnej pod przewodnictwem pana Antoniego Macierewicza, mówiąc o stratach poniesionych przez państwo. To ja też się czuję bezradny wobec takiego zachowania prokuratury - powiedział.
- I myślę, że absolutna większość obywateli ma kompletny chaos w głowie. Jak może się dziać w tym samym państwie, że jedni umarzają sprawy, mimo że wiedzą, że było to szkodnictwo. A drudzy - mam tu na myśli sądy - z tytułu tych samych spraw, tylko rozpatrywanych przez sądy z powództwa cywilnego - w tych sądach wygrywają oficerowie, którzy skarżą państwo polskie za działalność szkodnika politycznego, i tam wygrywają odszkodowania od nas wszystkich - bo to są nasze wspólne pieniądze - dodał.
Prezydent odnosząc się do swojego głosowania przed laty przeciwko likwidacji WSI powiedział: Mam swoją satysfakcję, że się wtedy zachowałem nie tylko przyzwoicie, ale mądrze i przewidująco. - Bo wiedziałem komu ta ustawa oddaje w ręce tak delikatne narzędzie i tak ważne jak wywiad polski. Wiedziałem, że to są ręce nieodpowiedzialne i ręce potencjalnego szkodnika. I tak się stało - ocenił. Podkreślił, że miał wtedy rację.
Na pytanie czy był wówczas bardziej przeciwko sposobowi rozwiązania WSI, a nie w ogóle rozwiązaniu WSI odpowiedział: WSI jak każda inna służba specjalna może być przekształcana i prawem każdej ekipy politycznej jest kształtować to narzędzie wedle tego, jakie są potrzeby państwa polskiego w danym momencie.
Jak ocenił, można było zlikwidować WSI np. przez rozdzielenie wywiadu i kontrwywiadu oraz stworzenie dla każdej służb odrębnego pionu technicznego. - Ale zlikwidować poprzez ujawnienie aktywów, przez skrzywdzenie ludzi, poprzez rzucenie oskarżeń bez pokrycia, które nigdy nie znalazły potwierdzenia w żadnym procesie sądowym, o najstraszniejsze zbrodnie wobec Ojczyzny to jest niegodziwość, głupota i brak odpowiedzialności - zaznaczył.
Pytany o sprawę Mariusza Trynkiewicza i ustawę dotyczącą najgroźniejszych przestępców prezydent mówił, że trzeba zrozumieć lęki ludzkie, tylko nie warto ich podsycać. - Bo ludzie mają prawo się bać o swoje bezpieczeństwo, o swoje dzieci. I dlatego uważam, że działanie jest optymalne to znaczy wchodzi w życie ustawa, która ogranicza możliwość takiego swobodnego poruszania się ludzi naznaczonych trwałym piętnem jakiegoś zwyrodnienia w motywach działania - ocenił.
Wskazywał, że słusznie ustawa daje możliwość poprzez decyzję sądu penitencjarnego izolowania takich ludzi w celu leczenia.
Zaznaczył, że rozumie wątpliwości związane z ustawą.
- Podpisałem ją, bo uważam, że zadaniem numer jeden jest uspokojenie opinii publicznej, pokazanie tego, że państwo polskie zrobi wszystko, aby zmniejszyć ryzyko, że tego rodzaju ludzie (...) wychodzą na wolność - argumentował.
Jednocześnie zapowiedział, że skieruje ustawę do TK ustawę w celu jej przebadania. - Ale na pewno nie teraz, żeby nie podsycać nastroju lęku, strachu. Tylko, aby zbadać, czy te proponowane przez rząd rozwiązania są rozwiązaniami nie tylko optymalnymi, ale przede wszystkim dopuszczalnymi z punktu widzenia konstytucji - podkreślił prezydent.