Menu rozwijane

26 maja 2014
Anna i Bronisław Komorowski (fot. archiwum KPRP)

Wywiad z Parą Prezydencką ukazał się na łamach "Tele Tygodnia" w numerze 22/2014

Czwartego czerwca Warszawę mają odwiedzić ludzie, którzy wpływają na losy świata. Czy ich obecność to sygnał, że świat wreszcie zauważa polski wkład w demontaż „imperium zła”?

Bronisław Komorowski: Świat zawsze zauważał polski wkład w demontaż systemu komunistycznego. Nie ma co ukrywać, że na przełomie lat 80. i 90. dostrzegał to znacznie mocniej niż obecnie. Wydaje mi się, że trochę jest w tym naszych, polskich zaniedbań, że wcześniej nie udało nam się wypromować wielkiego sukcesu, jakim były wydarzenia w naszym kraju w 1989 r. Dlatego bardzo mocno wspieram ideę obywatelskiego „Święta Wolności” obchodzonego 4 czerwca. To dzień wyborów, które poruszyły prawdziwą „lawinę wolności”. To właśnie zwycięstwo wyborcze Solidarności uruchomiło łańcuch przemian, który doprowadził do upadku żelaznej kurtyny. Ani wcześniej, ani później nie było wyborów, które w równie wspaniały sposób pokazałyby siłę głosu obywateli. Nie były to wybory w pełni demokratyczne, a wygrać walkę przy takim ograniczeniu, to sukces na miarę świata. Dlatego bardzo pragnąłbym, aby to właśnie 4 czerwca, jako dzień triumfu obywateli w wyborach, z każdym rokiem, coraz mocniej funkcjonował w wyobraźni Polaków właśnie jako „Święto Wolności”. To nie jest święto polityków. 4 czerwca to święto obywateli, bo to Polacy przechylili szalę zwycięstwa na stronę wolności. Jestem pewien, że budując tradycję „Święta Wolności" - 4 czerwca - możemy przypomnieć nie tylko sobie, ale i całemu światu o roli Polski w obaleniu komunizmu. Dlatego też w tym roku, w roku 25-lecia Wolności, zdecydowałem się zaprosić tak wielu zagranicznych gości. Tegoroczny 4 czerwca to nasza wielka wspólna szansa, by przypomnieć przywódcom wielu krajów i całemu światu, że „zaczęło się w Polsce".

Co im pokażemy? Z jakim obrazem Polski powinni wrócić do swoich krajów?

Każdy, kto przyjeżdża do Polski w ostatnich latach, jest pod wielkim wrażeniem zmian, jakie zaszły na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza. Polska jest dziś symbolem sukcesu. Potrafiliśmy to znakomicie zaprezentować światu już w trakcie Euro 2012. Nowoczesną infrastrukturę czy architekturę widać prawie na każdym kroku, ale zmiany zaszły również w nas samych. Dla mnie źródłem szczególnej satysfakcji jest rozwój społeczeństwa obywatelskiego (i aktywności obywatelskiej – i na przykład w organizacjach pozarządowych. Niesamowitym przykładem jest chociażby Wiel­ka Orkiestra Świątecznej Po­mocy. Wiele powodów do dumy dostarczają nam polscy naukow­cy, którzy opracowali metodę przemysłowej produkcji grafenu, czy też chirurdzy z Instytutu Onkologii z Gliwic, którzy dokonali pierwszego na świecie przeszczepu twarzy ratującego życie. Cieszymy się z sukcesów zarówno naszych muzyków - tu warto powiedzieć chociażby o tegorocznym laureacie Grammy - Włodku Pawliku, czy wspania­łych triumfach sportowców na ostatnich zimowych igrzyskach - Zbigniewa Bródki, Justyny Ko­walczyk, Kamila Stocha. Polska nowoczesna, otwarta na świat, śmiało patrząca w przyszłość w gościach z zagranicy budzi wielki podziw. Pod szczegól­nym wrażeniem są ci, którzy mieli okazję przekonać się na własne oczy, na przełomie lat 80. i 90., z jakiego pułapu zaczynaliśmy. Te zmiany widać gołym okiem. Nie oznacza to oczywiście, że nie mamy pro­blemów - ale ich nie brakuje w żadnym kraju. Czeka nas wiele dobrych, poważnych wyzwań,z którymi musimy zmierzyć się w kolejnych latach. 25-lecie Wolności to idealny moment, by zastanowić się - co jeszcze możemy zrobić, by sukces stał się udziałem jeszcze większej liczby Polaków.

Czy 25 lat temu mieli Państwo świadomość, że ten dzień otwiera nowy rozdział w historii Polski? Bo przecież nie brakowało sceptyków, mówiących, że to tylko taktyczne zagranie ze strony władz, które wciągają opozycję w grę, by odebrać jej wiarygodność, nie czyniąc żadnych rzeczywistych ustępstw.

Bronisław Komorowski:  To był dzień bardzo ożywionych dyskusji - czy głoso­wać, czy nie. Obawy o to, że zostaniemy oszukani, a wybory sfałszowane, były wielkie. W 1989 r. nie byłem entuzjastą ani Okrągłego Stołu, ani wyborów 4 czerwca. Czas pokazał, że rację mieli ci wszyscy, którzy 4 czerwca poszli do urn. To były wybory, od których wszystko się zaczęło. Obudziły w Polakach radość i nadzieję. To były wy­bory, w których komunistyczne władze przegrały wszystko, co tylko mogły przegrać. To był je­den z najpiękniejszych w historii triumfów siły obywatelskiego głosu nad systemem opresji. Po 4 czerwca wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Tempo zmian zaskoczyło chyba wszystkich. Wykorzystaliśmy wówczas wielką historyczną szansę. Kluczową rolę w tym procesie odegrał Premier Tadeusz Mazo­wiecki. To jemu w dużej mierze zawdzięczamy sukces polskich prze­mian i to, że tak skutecznie po­trafiliśmy wykorzystać później wyborcze zwycięstwo odniesio­ne przez Polaków 4 czerwca. Powołanie rządu Tadeusza Ma­zowieckiego to także moment triumfu umiaru i odpowiedzial­ności, bo był to rząd koalicyjny, zapraszający do wielkiego dzieła reformy Polski także środowiska dawnego porządku, ludzi zaan­gażowanych w PRL.

A czy Pani miała wyobrażenie o tym, co się wydarzy?

 Anna Komorowska: Na pewno wiele osób miało duże nadzieje, marzenia, być może nawet wy­obrażenia o raju. Ale chyba w większości nie były to kon­kretne, jasno sprecyzowane oczekiwania, bo trudno było sobie cokolwiek wyobrażać, kiedy nie mieliśmy żadnego porównania. Byłam bardzo ciekawa, jak potoczy się nasza historia, w jakim kierunku pójdą zmiany. Bo to, że zmiany będą, było pewne. I to było najistotniejsze, że Polska dostała szansę na przełomową transformację. Wtedy jedno było pewne. Nie mogło być już gorzej, mogło być tylko lepiej. Nie sądziłam, że zacznie się poprawiać już tak szybko. Startowaliśmy z poziomu głębokiej zapaści gospodarki i państwa.

Przez te wszystkie lata przemierzają Państwo drogę między Warszawą i Suwalszczyzną, gdzie Państwo wypoczywają. Jak ten kawałek kraju się zmieniał? Co cieszy, a co nie budzi zachwytu?

Bronisław Komorowski:  Jadąc tą trasą, podobnie jak wielo­ma innymi drogami w Polsce, jeszcze kilka, kilkanaście lat temu łatwo było zauważyć, że nie wszyscy w równym stopniu skorzystali na przemianach po '89 r. Przejeżdżało się przez miejscowości, które były przykładem wielkiego sukcesu, ale mijało się też miejsca, w których nie udało się tak skutecznie zagospodarować wolności. Jednak od 10 lat, od mo­mentu kiedy wstąpiliśmy do Unii Europejskiej, widać ogromny postęp na przykład w wyrównywaniu różnic in­frastrukturalnych. Polacy po­trafią znakomicie wykorzystać unijne wsparcie. Pewnie dlatego 71 proc. Polaków ocenia zmianę ustroju pozytywnie, a 89 proc. jest zadowolona z członkostwa w UE. Są też sprawy, którym w minionych latach poświęcali­śmy mniej uwagi, a które mają naprawdę silny wpływ na jakość naszego życia. Przykładem może być kwestia ochrony krajobrazu. Jesteśmy teraz na etapie zarów­no budowania wrażliwości, jak i działań, które zabezpieczą kra­jobraz przed nieuzasadnioną dewastacją. Wszyscy żyjemy w przeświadczeniu, mającym skądinąd solidne podstawy, że Polskę na tle innych krajów naszego kontynentu wyróżnia szczególne piękno natury. O piękny krajobraz trzeba jed­nak również dbać, a przez tych pierwszych dwadzieścia lat wol­ności w naturalny sposób sku­pialiśmy się na innych priorytetach. Dlatego w ubiegłym roku złoży­łem projekt ustawy, dzięki której w Polsce może być mniej reklam szpecących przestrzeń publiczną, czy mniej budowli, które całkowicie nie pasują do otoczenia. Teraz nad tymi zmia­nami pracuje parlament.

A patrząc na nasze życie społeczne i polityczne z kobiecej perspektywy, co się zmieniło w ciągu tych 25 lat?

Anna Komorowska: Początkowo kobiet na stanowiskach rządowych, czy w parlamencie było zdecydowa­nie mniej niż dzisiaj, pytanie tylko, czy chciały angażować się w politykę. Często propo­nowano im różne funkcje, ale odmawiały. Być może było za wcześnie, być może nie wierzyły, że mają odpowiednie kwalifi­kacje, że sobie poradzą. Jednak przez te 25 lat kobiety dały się poznać w swojej aktywno­ści z jak najlepszej strony, a grono aktywnych kobiet stale się poszerza. Mieliśmy kobiety na najwyższych stanowiskach państwowych: premier Hannę Suchocką, prezes Narodowego Banku Polskiego Hannę Gronkiewicz-Waltz, marszałek Sejmu Ewę Kopacz, od niedawna także prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf. Funkcję komisarza UE pełniła Danuta Huebner, wiele pań wybieranych jest na stanowiska prezydentów miast, wójtów, sołtysów. Kobiety zmieniają otoczenie, podejmują działania, które wcześniej były domeną mężczyzn.

A w skali całego kraju: z czego możemy być najbardziej dumni, a co Państwa niepokoi?

Bronisław Komorowski: Możemy być dumni, że tak dobrze wykorzystaliśmy minione 25lat. Wystarczy spojrzeć na stare fotografie zlat 90. - każdy widziwielkość dobrej zmiany, jaka dokonała się w Polsce. Za­wdzięczamy to przede wszyst­kim własnej ciężkiej pracy. Nie wszyscy o tym wiedzą, lecz to właśnie Polacy są najbardziej pracowitym narodem w Europie. Pracujemy więcej niż Niemcy, czy Skandynawowie i to przy wyraźnie niższych zarobkach. Wielki rozkwit polskiej przedsię­biorczości, sprawnie działający system samorządów, skutecz­nie pozyskiwane środki z Unii Europejskiej, rozwój społeczeń­stwa obywatelskiego - to tylko niektóre elementy, o których należy pamiętać mówiąc o pol­skich sukcesach. Choć Polacy na co dzień zmagają się z wieloma przeciwnościami, a w najbliż­szym sąsiedztwie naszego kraju zachodzą obecnie zjawiska, na które powinniśmy szczególnie uważać, to pragnąłbym zwrócić uwagę na trochę inny obszar mojego niepokoju - chodzi o stosunkowo niską frekwencję w wyborach. Powinniśmy jak najszerzej w nich uczestni­czyć. Wybory do Parlamen­tu Europejskiego, mimo że znacznie mniej popularne od wyborów krajowych, są od nich nie mniej ważne. To od nas, to od naszego głosu, zależy kształt Polski i Europy.

A czy dziś polska rodzina może być dumna ze zmian, które zaszły przez te 25 lat?

Anna Komorowska: W ciągu tych 25 lat rola rodziny znacznie ewoluowała. W czasach PRL-u była jedynym pewnym punktem odniesienia, była ostoją, stanowiła wsparcie. Była też czymś, na co mieliśmy realny wpływ, czymś, co od nas zależało. Dziś jest więcej pokus, wzrosło tempo życia, dlatego też więzi rodzinne nie są tak trwałe jak kiedyś. Rośnie liczba rozwodów, spada liczba urodzeń. Z drugiej jednak strony dzisiej­szej rodzinie jest dużo łatwiej, w takim codziennym funkcjonowa­niu. Jest wiele udogodnień, tech­nicznych rozwiązań, które po­prawiają jakość życia. Zmieniła się też struktura rodziny. Znika podział na typowo kobiece i mę­skie obowiązki. Z urlopów ma­cierzyńskich i wychowawczych mogą korzystać oboje rodziców i ojcowie coraz częściej korzystają z tego rozwiązania. Dziś widok taty z wózkiem czy zmieniające­go pieluchę jest czymś natural­nym. Pracodawcy coraz częściej wprowadzają prorodzinne rozwiązania, tj. elastyczny czas pracy, pracę z domu, tworzą przyzakładowe przedszkola. Te wszystkie zmiany możliwe były właśnie dzięki 25 latom wolno­ści, zwłaszcza 10-letniej obecno­ści w Unii Europejskiej, dzięki otwarciu granic.

Kiedy, przekraczając granicę, zauważyli Państwo, że Polska naprawdę stała się częścią tej lepiej urządzonej, bardziej kolorowej Europy, a my przestaliśmy być Europejczykami drugiej kategorii?

Broniaław Komorowski: Nie powinniśmy patrzeć sami na siebie w ten sposób. Mamy mnóstwo powodów do dumy. Nawet w najtrudniejszych czasach Polska i Polacy nie musieli czuć kompleksów wobec reszty kontynentu, jeśli chodzi o samo poczucie przynależności do europejskiej wspólnoty war­tości, od której byliśmy przecież izolowani siłą. Różnice wynikały z braku wolności i ze znacznie mniejszej zamożności Polaków w porównaniu z mieszkańcami krajów Zachodu. Nasz praw­dziwy potencjał i możliwości znakomicie widać na przykładzie ostatnich 25 lat. Potrafiliśmy znakomicie zagospodarować pol­ską wolność. Jesteśmy jedynym krajem w Unii, który rozwijał się nawet w czasie największego kryzysu gospodarczego po II wojnie światowej. Dziś to Euro­pa podziwia Polskę i Polaków. Bez kompleksów możemy mówić o sobie, że zaczynamy grać w pierwszej lidze europejskiej.

Czego powinniśmy sobie życzyć nawzajem 4 czerwca na następne 25 lat?

Bronisław Komorowski: Przede wszystkim więk­szej solidarności i większego po­czucia wspólnoty. To one przed ćwierćwieczem były fundamen­tem polskiego sukcesu. Dziś zbyt łatwo zapominamy, że wolność wywalczyliśmy działając solidar­nie RAZEM. Razem w mijają­cym ćwierćwieczu zabiegaliśmy o kluczowe dla Polski członko­stwo w Unii Europejskiej i w NATO. Również razem powin­niśmy stawić czoło najważniej­szym wyzwaniom kolejnych 25 lat. Musimy dobrze wykorzystać ten czas.

Rozmawiali Paweł Nosowski i Igor Paja.