Menu rozwijane

21 stycznia 2013

Maciej Zakrocki witam Państwa, dziś gościem jedynki jest Bronisław Komorowski prezydent Rzeczpospolitej, dobry wieczór.

Dobry wieczór Panu, witam Państwa.

Panie prezydencie jutro dokładnie sto pięćdziesiąta rocznica wybuchu powstania styczniowego. Apeluje Pan o wspólne obchody w Polsce, ale też i o wspólne obchody z naszymi sąsiadami na ziemiach, których toczyły się walki podczas powstania. To się uda?

Powinno się udać, mówiłem na spotkaniu z dyplomatami o tym, że trzeba uruchomić proces przywracania dobrego klimatu między innymi w relacjach z Litwą, bardzo mi na tym zależy i mam nadzieję, że wspólnym wysiłkiem, z Panią prezydent Litwy, zdołamy zadbać o to, aby obchodząc pamięć o Powstaniu Styczniowym na Litwie i w Polsce zadbać również o to, aby były momenty przypominające Polakom i Litwinom, że to powstanie było ostatnią wspólną walką przeciwko wspólnemu przeciwnikowi. My w Polsce musimy też pamiętać i szanować to, że dla Litwinów Powstanie Styczniowe to z kolei był pierwszy akord nowego wielkiego ruchu odbudowy narodu, nowoczesnego narodu litewskiego. To jest zgodne z rzeczywistością współczesną więc jestem dobrej myśli i sądzę, że tak samo w najbliższych dniach będzie miało wydarzenie we Lwowie z Ukraińcami...

... na cmentarzu Łyczakowskim…

Na cmentarzu Łyczakowskim, gdzie jest wiele grobów weteranów Powstania Styczniowego, którzy umierali w Galicji nie mogąc już żyć normalnie w ramach zaboru rosyjskiego. Na pewno będzie wydarzenie z Łotyszami przypominające Powstanie Styczniowe. Bardzo by się chciało, żebyśmy mogli coś zrobić także przypominające te wielkie momenty…

...na Białorusi…

Z Białorusinami. To na pewno jest najtrudniejsze.

Panie prezydencie to dobrze, że może historię przypominamy, bo również możemy w ten sposób przypominać czasy dobrej współpracy, a ta współpraca z Łotwą czy Litwą dzisiaj byłaby szalenie ważna, bo oto siódmego, ósmego lutego będzie kolejne podejście do budżetu unijnego. Ma się odbyć szczyt, sądzi Pan, że tym razem uda się zakończyć to spotkanie dobrym kompromisem?

Jestem pełen dobrej nadziei, bo przecież mamy wspólny interes w o wiele szerszym wymiarze niż relacje polsko-litewsko-łotewsko-estońskie. To jest cała duża grupa krajów, przyjaciół funduszu spójności. Będziemy walczyli do końca i według mnie jest realna szansa na zupełnie przyzwoity budżet na następne lata funkcjonowania krajów Unii Europejskie, w tym także Polski.

Przed tym listopadowym szczytem zaangażował się Pan osobiście między innymi wyjeżdżając do Brukseli na rozmowy z Hermanem van Rompuy’em. Przewiduje Pan jeszcze jakąś aktywność przed tym spotkaniem?

To, co mogłem zrobić i to co powinienem zrobiłem. Miałem spotkania z ważnymi postaciami politycznymi Europy, które będą uczestniczyły w procesach decyzyjnych. Mam na myśli między innymi prezydenta Hollandea, ale także i tworzenie klimatu w rozmowach z prezydentami Włoch, Niemiec, właśnie krajów nadbałtyckich, Czech, Słowacji. Gościłem dwa dni temu w Wiśle obu panów prezydentów, więc ta praca została wykonana. Według mnie, ona ułatwi doprowadzenie do kompromisu bliższego naszych polskich oczekiwań.

A gdyby miał Pan dzisiaj powiedzieć, choć oczywiście rząd prowadzi negocjacje, czy według Pana jest taki limit poniżej, którego nie możemy się zgodzić? Czy Polska mogłaby wtedy zagrozić wetem?

Nie, wydaje mi się to niedorzecznością dlatego, że to w każdym wypadku będą ogromne pieniądze, to w każdym wypadku będą gigantyczne dodatkowe pieniądze, które wpłyną także do Polski i o tym trzeba pamiętać. Oczywiście chcielibyśmy, żeby były to ogromne plus jeszcze więcej, to jest normalne, wszystkie narody, wszystkie państwa tak myślą, ale bądźmy realistami. Dla nas jest rzeczą kluczową, żeby ten system funkcjonował nie kosztem funduszu spójności i o to głównie zabiegamy. Wielkość, wysokość budżetu, który może przypaść Polsce jest sprawą bardzo ważną, ale pamiętajmy, że gra toczy się o wielkie pieniądze, to nie są drobne kwoty.

Tej batalii budżetowej towarzyszy poważna dyskusja o przyszłości Unii Europejskiej. Premier mówi, że też musimy w końcu się zdecydować czy chcemy być w sercu Europy jak to nazywa czy jednak na peryferiach a to tak naprawdę oznacza czy przyjmiemy euro czy nie. Jakie jest Pańskie zdanie?

Uważam, że trzeba rozdzielić i to świadomie mówię, będę o tym rozmawiał także i z rządem, z panem premierem, trzeba rozdzielić dwa etapy. Nie straszyć dzisiaj tym, że mamy jakieś obawy związane z członkostwem w strefie Euro bo powiedzmy sobie wprost i uczciwie do końca, że póki Polska nie spełni kryteriów do tego, aby w ogóle starać się o członkostwo strefy euro to nie ma o czym gadać. My dzisiaj zamiast sobie rozważać kwestię teoretycznie możliwą, jaką jest podejmowanie decyzji o członkostwie Polski w strefie euro powinniśmy się skoncentrować na pierwszym etapie - to znaczy na etapie uzyskania kryteriów członkostwa w strefie euro. Nie tylko dlatego, że chcielibyśmy być w strefie euro, bo te decyzje możemy podejmować później, a dlatego, że to służy polskiej gospodarce. Przecież obniżenie inflacji to są bardziej wartościowe pieniądze w każdym polskim domu, w każdej polskiej rodzinie. Zmniejszenie zadłużenia oznacza zdrowszą gospodarkę, zdrowsze finanse publiczne. W moim przekonaniu, Polska powinna w tej chwili podjąć świadomie decyzję, że koncentruje się na otrzymaniu realnej zdolności do starania się o członkostwo w strefie euro i to powinno - według mnie  - nastąpić do roku 2015. Trzeba spełnić wszystkie kryteria, one są korzystne, bo także stwarzają szansę na zmniejszenie bezrobocia, na kontynuowanie ostrego kursu hamowania inflacji. A to z punktu widzenia gospodarczego jest samo dobro i tego się nikt nie powinien bać.

Natomiast czym innym jest podjęcie decyzji o członkostwie w strefie euro, dlatego że wtedy trzeba będzie rozważać, czy samo członkostwo jest korzystne z punktu widzenia ekonomicznego, rozwoju polskiej gospodarki. To w moim przekonaniu drugi ważny obszar. To jest na sto procent korzystne z punktu widzenia polskiej pozycji w polityce europejskiej i światowej. Członkostwo w strefie euro na pewno by szalenie wzmocniło Polskę w wymiarze politycznym.

Choć Polacy dzisiaj nie są do tego przekonani.

Uważam, że dzisiaj trzeba do 2015 przygotować Polskę czyli mieć zdolność spełnienia wszystkich kryteriów, które decydują o tym, że w ogóle się można starać o członkostwo w strefie euro i w ogóle rozpoczynać proces decyzyjny. Trzeba to oddzielić od procesu decyzji. Ten proces Polska powinna uruchomić po wyborach roku 2015, po wyborach parlamentarnych, prezydenckich tak, aby już także nowy układ władzy mógł powiedzieć oceniając także czy to korzystnie wpłynie na Polską gospodarkę i na Polską pozycję międzynarodową czy też nie…

Czy strefa Euro się naprawi, bo dzisiaj taka sytuacja powoduje, że sześćdziesiąt dwa procent Polaków nie chce Euro. I trzeba będzie nas przekonać.

Ale z kolei sześćdziesiąt parę procent chce uczestnictwa Polski w pogłębieniu integracji europejskiej a osiemdziesiąt procent Polaków dobrze ocenia członkostwo Polski w Unii Europejskiej więc według mnie tu trzeba toczyć bój o poglądy polskiej opinii publicznej, bez tego nic w ogóle nie warto rozważać członkostwa…

A czy trzeba będzie…

Uważam, że nie ma co mówić dzisiaj o decyzjach dotyczących członkostwa w strefie euro póki się nie spełni wszystkich kryteriów. Dzisiaj trzeba się skoncentrować na kryteriach, nie na gadaniu, tylko na ciężkiej pracy, bo ta praca da efekty korzystne bez względu na to, czy wejdziemy do strefy euro, czy nie. Te decyzje są potrzebne polskiej gospodarce, bo zwiększają konkurencyjność polskiej gospodarki w stosunku do innych gospodarek świata. Dopiero potem będziemy podejmowali decyzje.

A będziemy w strefie euro? A będziemy pytali Polaków w referendum o to?

Jak Pan spyta Polaka, czy należy wykonać wszystkie przygotowania, które są korzystne dla polskiego rozwoju gospodarczego to i bez referendum wszyscy się na to zgodzą, dlatego świadomie mówię oddzielmy proces przygotowania do wypełnienia kryteriów koniecznych, aby się starać o strefę euro od samego procesu decyzyjnego. Być może to jest tak ważna sprawa, że warto będzie zwołać Radę Gabinetową, będę o tym rozmawiał z panem premierem, bo to jest pytanie o strategię państwa polskiego, jak do tego dochodzić to już jest odrębna…

Czyli wielka dyskusja o Europie i o euro się zaczyna, dziękuję Panu.

Tak, warto tę dyskusję toczyć, bo ta dyskusja to jest droga do przekonania Polaków, ale najbardziej przekonywujące będą same efekty w procesie przygotowywania polskiej gospodarki.

Panie prezydencie dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję.